na co dzieńpogadankizdrowie

Kwarantanna groźniejsza niż COVID-19?

Chciałabym, żebyśmy dobrze zrozumieli się od samego początku. Ten post nie jest żadną próbą zmiany niczyjego zdania. Jest to post informacyjny, w którym dzielę się z wami informacjami przedstawionymi jako fakty przez takie organizacje jak np. CDC oraz opiniami ekspertów. Ja nie jestem epidemiologiem, lekarzem ani wirusologiem, natomiast opieram się na wiedzy i doświadczeniu tych właśnie osób. Wszystko, co jest zawarte w tym tekście, to informacje publicznie dostępne, które każdy z was może znaleźć bez problemu. Nie są one ukrywane, ale większość z nich nie jest też podawana w mediach, które jedyne co robią to straszą całe społeczeństwo. Obserwuję wszystko z obu stron i chciałabym wam przedstawić tę stronę, o której w newsach telewizyjnych nie usłyszycie, chyba że oglądacie niezależną telewizję – wtedy jest większa szansa. Po to, byście zobaczyli wszystko z innej perspektywy, która, uwierzcie lub nie, pozwoli wam się uspokoić chociaż trochę.

Post jest długi, ale proszę o przeczytanie całości. Napisanie go zajęło mi 3 tygodnie, bardzo dużo pracy spędziłam na szukaniu informacji, oglądaniu, czytaniu, tłumaczeniu, itp. i bardzo proszę o to, byście przed wyrażeniem swojego zdania, przeczytali całość lub nie dzielili się swoim zdaniem, jeśli nie skończycie, szanujmy siebie i swój czas nawzajem. Nie przeskakujcie tylko po łebkach, bo już macie konkretne zdanie. Odstawcie swoje zdanie na chwilę na bok i przeczytajcie całość, a jeśli chcecie podzielić się odmienną informacją to niech ona będzie merytoryczna, zawierająca konkretne informacje, dane, dowody, zamiast samego „jesteś głupia” – to do niczego nie doprowadzi. Sprawdźcie źródła, których jest sporo, poczytajcie artykuły, obejrzyjcie filmy. Rozumiem, że nie każdy zna angielski, ale w dzisiejszych czasach translate.google.com działa naprawdę w porządku i możecie skorzystać z tej strony do przetłumaczenia danego tekstu. Sporo tu też będzie źródeł po polsku. Jako że macie teraz więcej wolnego czasu, myślę, że nie będzie to problem. Po prostu zaakceptujcie moje stanowisko, zrozumcie je i dopiero później odpowiedźcie ze swoim.

Jeśli chcecie to cały tekst możecie ściągnąć sobie w formie PDF klikając tutaj. Zapraszam również do zapisania się do newslettera, by być na bieżąco, do zajrzenia na mój Instagram oraz YouTube.

Zaznaczam też, że doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak to wszystko może wyglądać dla was – dla tych, którzy nie zaglądali do innych miejsc. Ja kilka lat temu reagowałam tak samo. Doskonale więc rozumiem. Proszę jednocześnie, raz jeszcze, o to, byście na czas czytania poniższego tekstu odłożyli na bok swoje przekonania, opinie i wierzenia. Ja, pisząc to, robię to samo – odkładam swoje opinie religijne, polityczne i wszystkie inne. Podam wam informacje, które albo możecie zignorować, albo złapać i za nimi iść. Decyzja należy do was. Uważam natomiast, że warto jest mieć jak najwięcej tychże informacji, bo dopiero wtedy można w jakikolwiek sposób podjąć jakąkolwiek decyzję. W tym przypadku decyzją byłoby zwyczajne „komu wierzyć”. Postaram się powstrzymać od dorzucania moich opinii, ale nie obiecuję, że nigdzie tego nie zrobię… czasem jest to trudne.

Tak. Możliwe, że to, o czym tu napiszę nie jest prawdą. Ale możliwe też, że jest. Może to media przekazują prawdę. A może nie. Co w sytuacji, jeśli to, co oni mówią, nie do końca jest prawdziwe?

Po prostu otwórz się na taką możliwość, że MOŻE nie być tak, jak większość myśli. Nie musi. Ale może.

Zaczynamy!

W TYM POŚCIE
Co mówią eksperci?
Statystyki
Jak klasyfikuje się śmierć – kiedy stwierdza się śmierć spowodowaną Covid-19?
Gdy epidemiolog zmienia zdanie
Pieniądze ponad życie?
Inne złe efekty
Efekt psychologiczny
Izolacja niszczy naszą odporność 
Ludzie, dzięki którym my możemy się chować
Czy maseczki i rękawiczki pomagają?
Odporność stadna
Czego nie mówią nam media
Pytania pozostające bez odpowiedzi
Jak jest w Polsce?
Co dalej?
Osoby, które wyzdrowiały
Parę słów o zbiorowych grobach
Inne warte uwagi
Parę słów na koniec

Co mówią eksperci

Na początek przyjrzyjmy się temu, co na temat koronawirusa mówią eksperci w swoich dziedzinach. Zaczynam od tego, bo uważam, że to dość istotne. Po wystąpieniu prezydenta USA Donalda Trumpa mówiącego, że ma nadzieję, iż otworzy granice kraju do Wielkanocy, posypały się w mediach zarzuty, że żaden, ale to żaden tzw. ekspert nie popiera jego nadziei oraz ogólnej opinii na ten temat. Pozostawiam tu kwestię tego czy jest to dobry pomysł, czy nie i skupiam się jedynie na drugiej części, jakoby nikt się z tym nie zgadzał. Czy aby na pewno?

Poniżej dodaję zaledwie kilka cytatów osób znanych i szanowanych, które znają się na rzeczy. Zobaczcie.

Knut Wittkowski

  • weteran epidemiologii
  • wieloletni kierownik Wydziału Biostatystyki, Epidemiologii i Projektowania Badawczego na Rockefeller University w Nowym Jorku

„W przypadku wszystkich chorób układu oddechowego jedyną rzeczą, która zatrzymuje chorobę, jest odporność stadna. Około 80% ludzi musi mieć kontakt z wirusem, a większość z nich nawet nie rozpoznaje, że zostały zarażone lub że mają bardzo, bardzo łagodne objawy, szczególnie jeśli są dziećmi. Dlatego bardzo ważne jest, aby szkoły były otwarte, a dzieci mieszały się w celu rozprzestrzeniania wirusa, aby uzyskać odporność stada tak szybko, jak to możliwe, a następnie osoby starsze, które powinny być oddzielone, a domy opieki powinny być zamknięte w tym czasie, mogą przyjść i spotykać się z dziećmi i wnukami po około 4 tygodniach od eksterminacji wirusa.

Dr Stefano Montanari

„Ja jestem przekonany, że jakbyśmy zaczęli szukać wirusów w sześćdziesięciu milionach Włochów, to na pewno u trzydziestu milionów byśmy go znaleźli prawdopodobnie, a może nawet u większej ilości osób. On jest sobie tam nie robiąc żadnej krzywdy, tak jak ogromna liczba innych wirusów. Śmiertelność w przypadku tego wirusa jest znikoma, a może nawet nieistniejąca.”

Dr Joel Kettner

  • Profesor Nauk o Zdrowiu i Chirurgii na Uniwersytecie Manitoba
  • Były dyrektor ds. Zdrowia publicznego w prowincji Manitoba
  • Dyrektor Medyczny Międzynarodowego Centrum Chorób Zakaźnych

„Nigdy nie widziałem czegoś takiego, niczego bliskiego temu, co się dzieje. Nie mówię o pandemii, ponieważ widziałem 30 z nich, jedną każdego roku. Nazywa się to grypą. I inne wirusy chorób układu oddechowego, nie zawsze wiemy, czym one są. Ale nigdy nie widziałem tej reakcji i staram się zrozumieć, dlaczego. ”

Dr Wolfgang Wodarg

  • Niemiecki Pulmonolog
  • Były przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy
  • W 2009 r. Wezwał do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie domniemanych konfliktów interesów wokół reakcji UE na pandemię świńskiej grypy

„Politycy słuchają naukowców… naukowców, którzy chcą być ważni, aby zdobyć pieniądze dla swoich instytucji. Naukowcy, którzy po prostu pływają w głównym nurcie i chcą swojej części. A teraz brakuje tego racjonalnego sposobu patrzenia na tę sprawę. Powinniśmy zadawać pytania typu „Jak dowiedziałeś się, że ten wirus jest niebezpieczny?”, „Jak było wcześniej?”, „Czy nie mieliśmy tego samego w zeszłym roku?”, „Czy to w ogóle coś nowego?” Tego brakuje ”.

Dr John Ioannidis

  • Członek Narodowej Akademii Medycznej
  • Profesor medycyny, badań i polityki zdrowotnej oraz nauki o danych biomedycznych w Stanford University School of Medicine
  • Profesor statystyki w Stanford University School of Humanities and Science
  • Dyrektor Stanford Prevention Research Center i współreżyser Meta-Research Innovation Center w Stanford
  • redaktor naczelny European Journal of Clinical Investigation
  • Były Przewodniczący Wydziału Higieny i Epidemiologii, School of Medicine Uniwersytetu Ioannina

Pacjenci przebadani pod kątem SARS-CoV-2 to nieproporcjonalnie ci z poważnymi objawami i złymi wynikami leczenia. Ponieważ większość systemów opieki zdrowotnej ma ograniczone możliwości testowania, tendencja selekcyjna może nawet pogorszyć się w najbliższej przyszłości. Jedyną sytuacją, w której przetestowano całą zamkniętą populację, był statek wycieczkowy Diamond Princess i pasażerowie kwarantanny. Wskaźnik śmiertelności przypadków wyniósł 1%, ale była to w dużej mierze starsza populacja, w której śmiertelność z powodu COVID-19 jest znacznie wyższa. Gdybyśmy nie wiedzieli o nowym wirusie i nie sprawdzili osób z testami PCR, liczba całkowitych zgonów z powodu „choroby podobnej do grypy” nie wydawałaby się w tym roku nietypowa. Co najwyżej moglibyśmy od niechcenia zauważyć, że grypa w tym sezonie wydaje się nieco gorsza niż średnia. ”

Wojciech Eichelberger

  • Psychoterapeuta
  • Coach, trener, doradca biznesu
  • Współtwórca i dyrektor instytutu psychoimmunologii (IPSI) w Warszawie
  • Zajmuje się profilaktyką przeciążenia i wypalenia stresem

„Przyczyną pandemii nie jest koronawirus – niezależnie od tego skąd się wziął. Nie jest nią też kara boska ani zemsta przyrody czy reset ekosystemu Ziemi. Pandemię w istocie spowodował katastrofalny spadek wydolności układu odpornościowego większości przedstawicieli naszego gatunku, szczególnie tych, którzy mają więcej niż kilkanaście lat. I nie dajmy sobie wmówić, że zjawisko to jest przejawem normalnego procesu starzenia się populacji. To nie jest prawda. Ten proces przebiega za szybko i za wcześnie, o czym świadczą także dane o ogólnym stanie zdrowia współcześnie żyjących ludzi. Mam na myśli kilka niezwykle groźnych „pełzających” pandemii (nazwijmy je tak w przeciwieństwie do pandemii „gwałtownej”, której doświadczamy aktualnie). A należą do nich: rak, cukrzyca, bezsenność, nadciśnienie, zawały, wylewy, otyłość, alergie i inne choroby autoimmunologiczne, depresja, borelioza, choroby neurologiczne – żeby wymienić te najbardziej powszechne. (…) Nie ma się co oszukiwać – od co najmniej 20 lat populacja ludzi pogrąża się w nasilającym się kryzysie zdrowotnym.

Grzegorz Hajdarowicz

  • Politolog
  • Przedsiębiorca, producent filmowy, wydawca
  • Działacz opozycjiniepodległościowej w czasach PRL 
  • Konsul honorowy Federacyjnej Republiki Brazylii w Małopolsce i na Śląsku

„Wieloma rządzi histeryczna panika, a rządy większości krajów, kierując się regułami populizmu, na wyścigi realizują program zamykania i ograniczania wszystkiego, co tylko możliwe. Niewątpliwie zapatrzeni w Chiny, jakby bez pamięci, że współczesne Państwo Środka to cały czas kraj komunistyczny i totalitarny, w którym nie ma wolności obywatelskich i którego danych finansowych nie sposób zweryfikować. A nie od dzisiaj wiadomo, że w reżimach komunistycznych informacja nie służy prawdzie, tylko propagandzie. To nic innego, jak instrument kreowania polityki.”

Dr Sucharit Bhakdi, MD

  • Mikrobiolog
  • Former Professor na Johannes Gutenberg University of Mainz
  • Były kierownik Instytutu Mikrobiologii Medycznej i Higieny
  • Jeden z najczęściej cytowanych naukowców w historii Niemiec

„Obawiamy się, że 1 milion zakażeń nowym wirusem doprowadzi do 30 zgonów dziennie w ciągu następnych 100 dni. Ale nie zdajemy sobie sprawy, że 20, 30, 40 lub 100 pacjentów pozytywnych na normalne koronawirusy już umiera każdego dnia. [Rządowe środki przeciwko Covidowi-19] są groteskowe, absurdalne i bardzo niebezpieczne. Oczekiwana długość życia milionów ludzi ulega skróceniu. Przerażający wpływ na światową gospodarkę zagraża istnieniu niezliczonych ludzi. Konsekwencje dla opieki medycznej są ogromne. Już teraz usługi dla potrzebujących pacjentów są zmniejszone, operacje anulowane, praktyki puste, personel szpitalny maleje. Wszystko to wywrze głęboki wpływ na całe nasze społeczeństwo. Wszystkie te środki prowadzą do samozagłady i zbiorowego samobójstwa opartego wyłącznie na upiorach.

Profesor Pietro Vernazza

  • Główny Lekarz Chorób Zakaźnych, Szpital Kantonowy St. Gallen
  • Zauważył, że około 85% (82-90%) wszystkich infekcji miało miejsce bez objawów

„W oparciu o nowy wgląd musimy również zrozumieć, że wiele środków, które tak masowo wdrożyliśmy dzisiaj, może nawet przynieść efekt przeciwny do zamierzonego”.

Dr Didier Raoult, MD, PhD

  • Dyrektor, jednostka badawcza chorób zakaźnych i tropikalnych
  • Profesor Wydziału Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Aix-Marsylia
  • Klasyfikowane przez dziesięciu wiodących francuskich naukowców przez Journal, Nature
  • Posiada ponad 2000 publikacji naukowych
  • Odkrył ponad 90 nowych bakterii
  • Pierwsze odkrycie dużych wirusów

Właściwie od wszystkich infekcji dróg oddechowych jest to prawdopodobnie najłatwiejszy w leczeniu. Więc naprawdę nie ma powodu, aby się ekscytować. Naprawdę nie ma powodu, aby się ekscytować i spieszyć, aby wyprodukować szczepionkę. ”

Dr Frank Ulrich Montgomery

  • Prezydent Niemieckiego Stowarzyszenia Medycyny
  • Prezydent Światowej Federacji Lekarzy
  • Twierdzi, że środki blokujące, jak we Włoszech, są „nieuzasadnione” i „przynoszą efekt przeciwny do zamierzonego” i należy je odwrócić

„Włochy nałożyły blokadę i mają odwrotny skutek. Szybko osiągnęli swoje limity pojemności, ale nie spowolnili rozprzestrzeniania się wirusa w ramach blokady. Blokada jest miarą politycznej rozpaczy.”

Dr Shiva Ayyadurai

  • Indyjsko-amerykański naukowiec, inżynier i przedsiębiorca
  • Posiada cztery stopnie naukowe w Massachusetts Institute of Technology, w tym doktorat. w inżynierii biologicznej i jest stypendystą Fulbrighta.

„Musimy zrozumieć, że wirusy nas nie zabijają. Tym, co nas zabija i sprawia nam problemy jest system odpornościowy, który nieodpowiednio reaguje na wszystko, co do niego trafia. Większość ludzi nie umiera przez ten koronawirus. Patrząc na inne grypy to np. na świńską grypę zachorowało ok. 60 milionów ludzi i ok. 300 tysięcy zmarło, w tym 18 tysięcy w Stanach Zjednoczonych. Jesteśmy otoczeni przez różne wirusy. W naszym ciele znajduje się 38 miliardów wirusów, 60 milionów bakterii i 6 milionów komórek. Ludzie są po prostu zastraszeni tymi rzeczami i nie do końca rozumieją jak działa system odpornościowy.”

Dr Matteo Bassetti

  • Dyrektor Kliniki Chorób Zakaźnych, Szpital San Martino
  • Prezes włoskiej firmy zajmującej się terapią przeciwinfekcyjną

„Muszę powiedzieć, że wśród 11 osób zmarłych żadna z nich nie zmarła przez koronawirusa. Gdy ktoś umiera i przyjeżdża do szpitala z zawałem serca i umiera mając również koronawirus, nie zmarł na wirusa, a na zawał serca. (…) Nie musisz robić niczego, nie noś maseczek, myj ręce – te proste czynności powinny być przestrzegane zawsze. (…) 90% przypadków to ludzie już chorzy. Wiesz, co mnie przeraża? To, że o wiele większym problemem jest powszechne tu (we Włoszech) zapalenie płuc, które jest przynajmniej 45% lub nawet 50% większe niż śmiertelność koronawirusa. Ja się nie boję i ty też się nie bój.”

Dr John Bergman

  • wykładowca na Cleveland Chiropractic College of Los Angeles (wykłada Anatomię człowieka, fizjologię, biomechanikę i 4 techniki chiropraktyczne: pełny kręgosłup (metoda Palmera), Thompson, zróżnicowanie i regulacja ekstremalności)
  • ma klikniki w Huntington Beach w Kaliforni oraz w Tijuana w Meksyku

„Gdy rozmawiamy o jakiejkolwiek chorobie, koronawirus czy inna grypa lub cokolwiek innego, najlepszą obroną przed jakąkolwiek chorobą będzie układ odpornościowy. Informacje z Centrum Medycyny Dowodowej (The Centre of Evidence Based Medicine) mówią, że przypadki krytyczne miały 49% śmiertelności, a to dlatego, że mieli wiele innych dolegliwości. Nie było żadnych zgonów w przypadku osób z łagodnymi lub nawet ciężkimi objawami. Jeśli ktoś ma 9 lat lub mniej, przeżywalność wynosi 100%. Od 10 do 19 lat – 99,9% szans, że wszystko będzie w porządku. 20 do 49 – 99,7%. Jak pójdziemy w górę to nawet ludzie w wieku 70 do 79 lat wciąż mają 92% przeżywalności. Tu nie chodzi o wszystkich zainfekowanych, a tylko o tych, którzy byli przetestowani czyli o tych, którzy byli wystarczająco chorzy, by iść do szpitala. A wiemy, że minimum 85-92% mających koronawirusa nawet nie idzie do lekarza, bo doświadcza tego jako łagodną grypę. W wieku powyżej 80. roku życia wskaźnik przeżycia to 85%. Czyli teraz co, chcecie poddać wszystkich kwarantannie? Zamknąć wszystkie biznesy? Załamać gospodarkę? Czy raczej powinniśmy skupić się na tych najbardziej podatnych i się nimi zająć? W poniedziałek 23 marca w USA było 35.224 przypadków zachorowania stwierdzonych poprzez użycie testów, które mają aż 80% fałszywie dotatnich wyników. 471 zgonów (w ciągu ostatnich 3 miesięcy) na ponad 329 milionów ludzi. I to powoduje upadek naszej gospodarki? W Ameryce każdego dnia umiera średnio 7.708 osób. Kiedy ludzie zwykle umierają? Zimą – w grudniu, styczniu, lutym – tak jest każdego roku. (…) Dlaczego wrzucamy ludzi w takie ryzyko? Jak bardzo wzrośnie liczba samobójstw? Ile osób z wyskim ciśnieniem dostanie wylewy? (Ze stresu) Jak bardzo wzrosły lęk, stres i depresja? To właśnie zabija ludzi. Dlaczego nie ma tego w mediach? Sam zadaj sobie to pytanie.”

Dr Deborah Birx, MD

  • Specjalny przedstawiciel USA ds. Globalnej dyplomacji zdrowotnej

„Wciąż są wolne łóżka na oddziałach OIOM i wciąż mamy znaczną ilość jeszcze nie użytych wentylatorów. Aby uspokoić ludzi na całym świecie, aby obudzić się rano i usłyszeć o sytuacjach „nie reanimować”, w Stanach Zjednoczonych nie ma obecnie takiej sytuacji, która uzasadniałaby taką dyskusję. Być może zastanawiają się nad tym, ale żeby powiedzieć Amerykanom, aby implikować, że kiedy będą potrzebować łóżka szpitalnego, nie będzie go tam lub gdy będą potrzebować tego wentylatora, nie będzie tam, nie mamy dowodów tego teraz i naszym wspólnym zadaniem jest dopilnowanie, aby tak się nie stało.”

David Spiegelhalter

  • ekspert w zakresie publicznego rozumienia ryzyka na University of Cambridge
  • statystyk
  • wysoko cytowany badacz ISI

„Wiele osób umierających na Covid i tak by umarła w bardzo krótkim czasie.”

Profesor Ian Frazer

  • Współtwórca szczepionki na HPV

„Szczepienie szczepionką SARS spowodowało u zwierząt zapalenie płuc, które w innym przypadku nie istniałoby, gdyby szczepionka nie została podana.”

Dr Peter Hotez

  • Dziekan National School of Tropical Medicine w Baylor College of Medicine

„Rozumiem to, jak ważne jest przyspieszenia wynalezienia szczepionki, ale na podstawie wszystkiego, co wiem, nie jest to szczepionka, z którą można to robić.”

Dr Michael T. Osterholm

  • dyrektor Center for Infectious Disease na University of Minnesota

„COVID-19 odejdzie ostatecznie na jeden z dwóch sposobów. Albo opracujemy szczepionkę, aby temu zapobiec, albo wirus sam się wypali, gdy rozprzestrzenianie się infekcji nada populacji odporność stadną.”

Do tej listy dodać też można takich naukowców, wirusologów i lekarzy jak Dr Joel Kettner, Dr John Joannidis, Dr Yoram Lass, prof. Hendrik Streeck, Dr Yanis Roussel, Dr David Katz, Michael T. Osterholm, Dr Peter Goetzsche, Dr Sunetra Gupta, Dr Karin Molling, Dr Andrs Tegnel, Dr Pablo Goldschmidt, prof. Eran Bendavid i inni.

Zobacz artykuł tutaj.

Statystyki

Tworzy się fiasko? Wraz z nadejściem pandemii koronawirusa podejmujemy decyzje bez wiarygodnych danych.”
statnews.com

Od momentu pierwszej diagnozy COVID-19 w USA w tymże kraju 45 tysięcy osób zmarło na choroby serca, 41 000 osób zmarło na raka, 10 000 na wylew, 8 300 przez Alzheimer, 5 800 przez cukrzycę. W tym samym czasie na świecie zmarło 2 807 806 osób z głodu, 2 061 853 osób na raka, 1 254 996 osób przez papierosy, 422 032 osób przez HIV/AIDS, 246 250 osób przez malarię, 122 062 osób przez grypę. W tym samym okresie na COVID-19 zmarło 46 491. Czy martwimy się o odpowiednią epidemię / pandemię?
Więcej statystyk znajdziecie na worldometers.info

Według danych z 10 kwietnia jedynie 150 Amerykanów z 16 697 w sumie zmarło na COVID-19 nie będąc ówcześnie zdiagnozowanym z innymi, istniejącymi już problemami zdrowotnymi (nie byli zdiagnozowani z niczym, co nie oznacza, że niczego nie mieli). W Wielkiej Brytanii prawie 2/3 pacjentów z COVID-19, którzy są w krytycznym stanie, to pacjenci z nadwagą lub otyłością, a 37% z tych pacjentów z nadwagą lub otyłością miało mniej niż 60 lat. Nadwaga i otyłość to ogromne problemy, które znacznie obniżają działanie układu odpornościowego poprzez tworzenie wielu innych chorób i dolegliwości w organizmie. Waga naciskająca na klatkę piersiową utrudnia mięśniom głęboki wdech. Słaby układ odpornościowy pozwala COVID-19 rozprzestrzeniać się w płucach i powodować zapalenie płuc. Te dwa czynniki mogą wyjaśniać, dlaczego dwie trzecie pacjentów z koronawirusem na OIOM jest otyłych. Co więcej, USA Today donosi, że 86% ludzi, którzy zmarli z powodu COVID-19 w Nowym Jorku, miało już inną przewlekłą chorobę. We Włoszech Bloomberg informuje, że aż 99% zgonów to ludzie, którzy mieli inną chorobę. A BBC mówi, że w Wielkiej Brytanii 90% umierających to osoby z chorobami przewlekłymi. We Włoszech aż 76,1% osób zmarłych przez COVID-19 miało nadciśnienie! W Stanach prawie połowa Amerykanów ma problemy z ciśnieniem, co oznacza, że są bardziej narażeni na przeróżne problemy, wliczając w to COVID-19. Zamiast zamykania całego świata, by obniżyć ilość przypadków śmiertelnych, wystarczyłoby obniżyć częstotliwość spotkań z ludźmi bardziej narażonymi i to takie osoby trzymać w izolacji na jakiś czas. To jest dokładnie to, o czym mówił Knutt Witkowski: „w tej chwili przedłużamy okres zakaźny, w którym znajduje się wirus, ponieważ w tej chwili po prostu powoli przemieszcza się przez populację.”

Wrócmy nieco w czasie, dokładnie do 19 marca, kiedy to w Chinach (dokładnie w Wuhan) odnotowano 3 130 zgonów. Chiny to kraj z największą populacją na świecie i liczy aż 1 420 000 000 osób. Populacja w Wuhan to 58 500 000 osób. Wśród tych wszystkich osób z COVID-19 zdiagnozowano 67 800 osób. Jakby użyć te liczby w celu obliczenia śmiertelności i przyjmując, że zakażenia występują w takim samym tempie, co w przypadku corocznej grypy, około 11 700 000 osób miałoby COVID-19. W związku z tym, wskaźnik śmiertelności w Wuhan wynosi wtedy 0,026%. W USA to byłoby około 17 004 zgonów z powodu COVID-19, a nie w związku z innymi problemami (patrz część o klasyfikacji zgonów). Oficjalne statystyki pokazujące ilość zgonów w USA w dzień, gdy piszę tę część, to 39 158, natomiast wiele z tych osób nie zmarło bezpośrednio przez COVID-19, a przez inne choroby (znów: patrz część o klasyfikacji zgonów). Jednocześnie warto zauważyć, że ilość osób umierających na grypę każdego roku w okresie jesienno-zimowym jedynie w USA to od około 20 000 do nawet aż 61 000 osób. Na całym świecie jest to zawrotne 646 000 zgonów co rok. Na stronie CDC przeczytać możemy: „W sezonie 2017-2018 odsetek zgonów związanych z zapaleniem płuc i grypą był równy lub wyższy od progu epidemii przez 16 kolejnych tygodni.” Zadajcie sobie pytanie, dlaczego nie mamy kwarantanny co rok i drugie, ważniejsze pytanie, czy nie macie nic przeciwko, by tę kwarantannę co rok mieć zaczynając od tego roku.

Co więcej, każdego roku z powodu hospitalizacji w Stanach umiera od 140 000 do 810 000 osób. A z powodu innych chorób jest to od 9 300 000 do 45 000 000 osób. A jakby spojrzeć na inne powody śmierci? Np. alkoholizm zabija rocznie ok. 88 000 osób tylko w USA, a na całym świecie jest to w sumie ok. 3 000 000 osób. Przez epidemię otyłości co rok w USA umiera ok. 300 000 osób, a w 2017 na świecie było to aż 4 700 000 osób. Prawie 10 000 000 osób umiera przez raka każdego roku, co daje około 27 400 osób każdego dnia.

Czasem widzę odpowiedzi na tego typu porównania mówiące, że „nie ma sensu porównywać, bo rakiem się nie zarazisz”. Tak, COVID-19 może się szybko roznosić, ale tutaj pojawiają się takie pytania, jak np. to, w jaki sposób się on roznosi (wiele osób, w tym wirusologów, twierdzi, że nie da się tak po prostu zarazić wirusem, bo nie jest to żywy organizm, więc drogą zarażenia się mogą być właściwie tylko zastrzyki, czyli np. szczepionki). Drugim pytaniem byłoby to, czy faktycznie jest to taki problem, że coś się może szybko roznieść, jeśli jest to coś, co nie dotyka większości ludzi na świecie? Coś, co większość przejdzie bez żadnych problemów, a wiele osób w ogóle nie będzie miało objawów? Coś, czego odsetek śmiertelności jest niższy niż w przypadku corocznej grypy, którą również ludzie się „zarażają”? (Myślę, że warto tu dodać, że większość osób chorych na grypę to ci, którzy się na nią szczepili, ale to taki mały szczegół, więc dodaje w nawiasie.) Takim rakiem człowiek się nie zarazi, tak, ale zabija on o wiele więcej osób, ilość tychże osób rośnie z roku na rok i jest to coś, czemu z łatwością można zapobiec. Otyłości i alkoholizmowi tym bardziej. Dlaczego więc nie skupiamy się na tym, by zapobiec śmierci milionów ludzi na świecie spowodowaych tymi problemami? Niektórzy mówią, że musimy być w kwarantannie, bo musimy chronić życia starszych ludzi i nie jest tak, że młodsi są ważniejsi. Dlaczego więc nie patrzymy na tych wszystkich ludzi, którzy umierają z wyżej wymienionych powodów? Oni nie są ważni? Osoby, które mogą stracić i stracą życie z powodu nie COVID-19, ale kwarantanny, nie są ważne? Ważne są tylko starsze osoby i te z innymi chorobami, które są w grupie ryzyka, które, w większości przypadków i tak zmarłyby w bardzo krótkim czasie? A co z np. dziećmi, które przez kwarantannę nie mają co jeść? Które, jak dwójka dzieci mojej znajomej, straciły dom? Oni nie są ważni? To są tylko pytania, nad którymi może warto się zastanowić.

13 kwietnia statystyki w stanie Ohio wyglądały następująco: 6518 potwierdzonych przypadków, 248 zgonów, 1948 hospitalizacji, 595 osób na OIOM oraz 4570 osób wyzdrowiałych przebywających w domu. Bardzo niewiele osób gdziekolwiek podaje liczbę pokazującą ile osób całkowicie wyzdrowiała i ma się dobrze. A szkoda, bo tych jest zdecydowanie więcej. W chwili obecnej osób wyzdrowiałych jest 824 905.

Populacja Włoch to ponad 60 milionów osób i jest to populacja starzejąca się. Rocznie we Włoszech umiera około 600 000 osób. W roku 2017, 49,8%, czyli prawie połowa wszystkich zgonów, to zgony spowodowane zapaleniem dolnych dróg oddechowych. To daje 22 5000 zgonów każdego miesiąca po rozłożeniu na cały rok! Czy to jest normalne?

Również we Włoszech, około 34 000 osób poddało się szczepieniom w ramach krajowej promocji pod koniec 2019 roku. Stało się to w miejscu, gdzie jest najwięcej przypadków COVID-19. Dodatkowo, opieka medyczna we Włoszech jest najgorsza w Europie, jednocześnie populacja jest najstarsza w Europie, dodatkowo mnóstwo osób umiera na choroby dolnego układu oddechowego każdego roku.

W 2017 roku w Polsce na zapalenie płuc zmarło 17 tysięcy osób, dwa do trzech razy więcej niż w poprzednich latach. O 7 tysięcy więcej niż w 2000 roku, 10 tysięcy więcej niż w 1990. W roku 2018 na zapalenie płuc każdego dnia umierało 30 osób. Dlaczego wtedy nie byliśmy tak straszeni „wysoką umieralnością”?

A co ze zwykłą grypą w Hiszpanii w 2019? Prawie 800 000 przypadków, z czego 52 tysiące to hospitalizacje i 15 tysięcy osób zmarło. Nikt o tym nie mówił i nikt nie zabronił wszystkim wychodzić z domu.

W Szwecji i na Białorusi dalej nie ma restrykcji i nie lecą za innymi, nie mają kwarantanny. I do tej pory dalej nie mają się czym „pochwalić”, jeśli chodzi o liczbę osób chorych lub zmarłych. Stany, które nie zamknęły się tak, jak np. Nowy Jork, dalej nie mają nie wiadomo jakiej liczby zachorowań i zgonów, wręcz przeciwnie.

Z najnowszych, coraz częściej pojawiających się danych (o których więcej opowiem też później) wynika, że osób posiadających przeciwciała do COVID-19 (czyli mieli tego wirusa) jest o wiele więcej, niż na początku wszyscy myśleli. A to jest dobra wiadomość, bo oznacza, że wirus ten jest znacznie mniej groźny i znacznie mniej śmiercionośny, niż ludzie myślą mimo tego, że nawet ze wcześniejszymi danymi było wiadomo, że nie jest to coś, czego większość powinna się obawiać. Na przykład, w jednej z niemieckich miejscowości okazało się, że 14% osób mieszkających tam jest odporna na COVID-19, a na początku myśleli, że zaledwie 1 do 2% osób tam było zarażonych. I to wszystko, jak już napisałam, jest potwierdzane coraz szerzej w całych Stanach. Na przykład, w hrabstwie Santa Clara w Kalifornii okazało się, że koronawirusa miało od 50 do 85 razy więcej osób niż myślano na początku. I pamiętajcie, że tu nie chodzi o 85 osób, a 85 RAZY więcej osób. Na początku myśleli, że było to ok. 1 000 osób i wśród tych osób 60 zmarło, więc to dało im wskaźnik zgonu w wysokości 6%, co może być przerażające. Teraz natomiast okazuje się, że osób z koronawirusem w tym hrabstwie jest od 50 000 do 85 000, więc 60 zmarłych już nie wygląda tak strasznie, bo, cytuję: „Na podstawie ich wyników naukowcy ze Stanford oszacowali śmiertelność w hrabstwie Santa Clara na od 0,12% do 0,2%.” Przy czym wskaźnik śmiertelności corocznej grypy (która zawsze mutuje i jest inna niż rok wcześniej – takie szybkie przypomnienie) to ok. 0,1%. Tutaj znajduje się kolejny raport na ten temat w innym miejscu, gdzie z 200 przypadkowych osób 1/3 już miała tego koronawirusa. Inne badanie pokazało, że w miejscu, gdzie było 446 potwierdzonych przypadków prawdziwa liczba wynosić może nawet ponad 100 000. W Bostonie w jednym ze schronisk dla bezdomnych badają wszystkich po kolei i wśród 397 osób przebywających tam aż 146 miało wynik pozytywny i żadna z tych osób nie miała żadnych objawów. Jest jeszcze jedno badanie, o którym w tym poście już wspominam w innym miejscu, ale dodam i tutaj. W hrabstwie Los Angeles w Kalifornii również przebadali przypadkowych ludzi w miejscu, gdzie mieli niecałe 8 000 potwierdzonych przypadków, z czego 500 osób zmarło, co dało wskaźnik śmiertelności w wysokości aż 6,25%, czyli bardzo wysoka liczba. Ale testy wykazały, że faktycznie od 221 000 do 442 000 osób w hrabstwie Los Angeles miało już koronawirusa. USC i Departament Zdrowia Publicznego Hrabstwa Los Angeles opublikowały w poniedziałek wstępne wyniki wspólnych badań naukowych, które sugerują, że infekcje wywołane przez nowy koronawirus są znacznie bardziej rozpowszechnione – a wskaźnik śmiertelności znacznie niższy – w hrabstwie L.A. niż wcześniej sądzono.” To zmniejsza śmiertelność między 0,11% a 0,22%, a NIE 6,25%, jak myślano na początku. Te liczby osób zarażonych mogą niektórych przerażać, ale to są dobre informacje! Dobre, bo, jak już napisałam, oznaczają, że wskaźnik śmiertelności tak samo jak wskaźnik poważnych przypadków są znacznie niższe, bo osób z COVID-19 jest o wiele więcej, niż myśleliśmy. Im więcej przypadków, tym niżej spada wskaźnik śmiertelności.

Miesiąc temu w Południowej Korei na COVID-19 przetestowali aż 140 000, mieli wtedy 6 000 przypadków chorych i wskaźnik zgonów wynosił zaledwie 0,6%. To spowodowane jest właśnie ilością przetestowanych osób. Im więcej testów, tym mniejszy wskaźnik zgonów. Nie można z pewnością powiedzieć, jak wysoka jest śmiertelność, jeśli nie przetestuje się WSZYSTKICH.

Szwecja jest niesamowicie pomijana przez media, a jeśli już się o niej mówi, to w bardzo negatywny sposób. Gubernator Georgii uległ presji i naciskom od innych stanów ogłaszając tzw. shelter-in-place do 14 kwietnia. Później przedłużone to było do końca kwietnia, a w momencie, gdy prezydent Trump dał majorom stanów wolną rękę do podejmowania decyzji na podstawie nie modelu, ale danych, postanowił on zacząć otwierać stan już w piątek 24 kwietnia. Tak samo było z Wielką Brytanią – również ulegli naciskom i tam pojawiały się nawet groźby w kierunku rządzących! Szwecja natomiast, razem z Białorusią, idą swoją drogą i nie zamykają krajów. Czy to oznacza, że mają tam miliony zgonów? Jak spojrzymy na dostępne statystyki to okazuje się, że wcale nie. Można tu porównać Szwecję do Belgii, bo są zbliżone pod względem liczby ludności i są w takim samym klimacie. W Belgii zakaz wyjścia rozpoczął się 18 marca. Populacja tego kraju to 11,5 milionów obywateli. Potwierdzone przypadki COVID-19 – 29,600, zgony – 3,600. A Szwecja? Populacja – 10,5 milionów obywateli. Potwierdzone przypadki COVID-19 – 10,500. Zgony – 899.

Tutaj należy też dodać, że wśród osób zainfekownaych niemających żadnych objawów testy potwierdzające owe infekcje wyniki pokazywały fałszywy pozytyw w 80,33%!

„ONZ szacuje, że COVID-19 może spowodować 130 milionów zgonów z powodu głodu z powodu spowodowanego przez pandemię globalnego kryzysu gospodarczego.” W porównaniu do śmierci na ten moment 177 000 osób (z czego zdecydowana większość to osoby starsze, które już miały inne choroby + zgony, które nie miały nic wspólnego z COVID-19, ale tak zostały oznaczone) to jest to ogromna liczba. W raporcie czytamy: „Zgony te spowodowane kwarantanną odwrócą ostatnie 2-3 lata postępu w zmniejszaniu umieralności niemowląt w ciągu jednego roku.”

Jak klasyfikuje się śmierć – kiedy stwierdza się śmierć spowodowaną COVID-19?

„Jeśli przebywałeś w hospicjum i dano ci już kilka tygodni życia, a także stwierdzono, że masz COVID-19, zaliczane jest to jako śmierć przez COVID-19. To znaczy, technicznie rzecz biorąc, nawet jeśli umarłeś z wyraźnej przyczyny alternatywnej, ale jednocześnie miałeś COVID-19, to nadal jesteś wymieniony jako śmierć przez COVID-19. W każdym przypadku, gdy ktoś jest wymieniony jako śmierć COVID-19, to nie oznacza to, że COVID-19 był przyczyną śmierci, ale że dana osoba miała COVID-19 w chwili śmierci.

Jak już wiemy, zdecydowana większość osób „umierających na koronawirusa” ma inne, poważne problemy zdrowotne. We Włoszech jest to aż 99% zmarłych. Jak więc klasyfikuje się taką śmierć? Kiedy lekarze stwierdzają, że powodem śmierci był ten właśnie rodzaj koronawirusa?

CDC, Centers of Disease Control and Prevention (pol. Centra Kontroli i Prewencji Chorób), wydało specjalne rozporządzenie ze wskazówkami, jak potwierdzać śmierć spowodowaną Covid-19. Przeczytać w nim możemy dokładnie to:

„Należy podkreślić, że chorobę koronawirusa 2019 lub COVID-19 należy zgłaszać w akcie zgonu dla wszystkich zmarłych, u których choroba spowodowała lub przypuszcza się, że spowodowała lub przyczyniła się do śmierci.”

źródło: CDC.gov

Stwierdzeniem kluczem jest tutaj „przypuszcza się”. Czyli jeżeli ktoś umrze w szpitalu i jego testy (w 80% dające fałszywy pozytyw – przypominam) nie wróciły jeszcze lub nawet nie został jeszcze przetestowany, a lekarz podejrzewa, że osoba ta może mieć koronawirusa (bo np. ma kaszel) to ma on pełne prawo (wręcz rekomendację) wpisać „COVID-19” jako powód śmierci. A w okresie zimowym, jak też już napisałam, jest najwięcej śmierci i mnóstwo osób ma objawy jak kaszel, katar i generalnie kiepskie samopoczucie. Co więcej, czytając dalej powyższy dokument dowiadujemy się, że jeśli ktoś z tych osób miał inną chroniczną chorobę jak np. astma, to choroba ta wpisywana jest w akcie zgonu w innym miejscu, niż powód śmierci.

Co więcej, jeśli akt zgonu wpisane jest, że COVID-19 jest „możliwym” powodem śmierci to w tym momencie nie ma znaczenia to, że ktoś po prostu zgadywał i nie miał pojęcia czy dana osoba naprawdę miała COVID-19, czy też nie. CDC dodaje tam również, że NCHS (National Center for Health Statistics) nie będzie nic sprawdzać. Nikt więc nie poniesie żadnych konsekwencji w przypadku ewentualnej pomyłki lub umyślnego sfałszowania aktu zgonu w celu podniesienia statystyk, co zdarza się dość często.

Mówiąc najprościej i raz jeszcze, byście naprawdę to przeczytali – nawet, jeśli zmarły pacjent nie miał robionego testu i nie wiadomo czy miał COVID-19, czy też nie, to i tak wpisz COVID-19 jako powód śmierci i nie martw się, i tak nikt tego nie sprawdzi.

Coraz więcej lekarzy wychodzi i dzieli się tymi informacjami. Na przykład, Senator stanu Minnesota i lekarz medycyny Scott Jensen powiedział w wywiadzie dla Fox4, że otrzymał 7-stronicowy dokument od Departamentu Zdrowia w stanie Minnesota po to, by wypełnił akty zgonu mówiące, że powodem śmierci był COVID-19 niezależnie od tego, czy dana osoba zmarła na COVID-19, czy też nie.

Tutaj pojawia się więc pytanie, ile osób tak naprawdę zmarło przez COVID-19, a ile zgonów spowodowana była czymś zupełnie innym? I dlaczego o tym żadne media nie mówią?

Deborah Birx, jedna z osób w sztabie anty-COVID-19 prezydenta Trumpa powiedziała, cytuję: „powiedzmy, że ktoś jest chory, ma jakąś istniejącą już chorobę i powiedzmy, że COVID-19 był powodem trafienia na intensywną terapię i osoba ta miała już jakiś problem z sercem lub wątrobą, niektóre kraje raportują to jako śmierć spowodowaną problemem z sercem lub wątrobą, a nie jako śmierć spowodowaną COVID-19. My (w USA) zgłaszamy tego typu przypadki, gdy ktoś umiera i ma COVID-19 jako śmierć spowodowaną COVID-19 niezależnie od tego, jakie inne dolegliwości dana osoba miała.

W mojej miejsowości był przypadek kobiety, która zmarła i koroner ustalając powód zgonu stwierdził: „niewiadomy”. Natomiast w lokalnych wiadomościach powiedzieli, że zmarła na COVID-19, co absolutnie nie było potwierdzone przez nikogo.

Pielęgniarka z 20-letnim stażem pracująca w jednym ze szpitali w Nowym Jorku powiedziała, że w ciągu jednego dnia miała trzy zgony spowodowane zapaleniem oskrzeli i płuc. Gdy wróciła do pracy następnego dnia to powody zgonów w kartach pacjentów zmienione były na COVID-19.

Teraz w niektórych miejscach w USA diagnoza COVID-19 następuje przez… telefon lub rozmowę video. Jedna osoba powiedziałą: „moja siostra zadzwoniła właśnie do mnie i powiedziała, że była właśnie zdiagnozowana z COVID-19. Martwiła się, bo ma astmę, więc zadzwoniła do lekarza pytając gdzie mogłaby poddać się testom. Lekarz zapytał o symptomy, którymi się podzieliła i jako że wyglądały one jak symptomy COVID-19, lekarz zdiagnozował ją właśnie z COVID-19… przez telefon!” Inna kobieta skomentowała owy post mówiąc, że zadzwoniła do pielęgniarki opowiadając o symptomach, jakie ma i pytając o kolejne kroki. W odpowiedzi usłyszała, że ma COVID-19. Dostała receptę na inhalator i powiedzieli, że ma odpoczywać. W ten sposób wskoczyła do statystyk jako potwierdzony przypadek. (Swoją droga, kobieta ta w poprzednim roku miała grypę dwa razy, a przed zachorowaniem na grypę przyjęła zastrzyk przeciw grypie.)

Inna kobieta powiedziała: „tak, zdarzyło się to też w przypadku osoby, którą ja znam. Nie miał gorączki, nie miał kaszlu, żadnego problemu z oddychaniem, żadnego problemu z trawieniem. Jego symptomami były ból i pieczenie w nodze oraz lekkie zawroty głowy. Zadzwonił do pielęgniarki i usłyszał, że ma COVID-19. Tego nie da się tak po prostu wymyślić.” I jeszcze jeden przykład: „tak, brat mojej koleżanki oraz jego żona zostali zdiagnozowani z COVID-19 przez telefon, bo test nie wykrył wirusa grypy! Te statystyki są bardzo nieakuratne.”
Moja koleżanka napisała mi wiadomość, w której przekazała, że wujek jej szefa trafił do szpitala po udarze w stanie agonalnym. Zmarł i jako powód zgonu wpisali COVID-19. Inna koleżanka z kolei pracuje w jednym z największych szpitali w stanie Georgia. Normalnie w pracy była 6 dni w tygodniu, a od jakiegoś czasu widziałam jej auto codziennie pod domem. W końcu zapytałam co tam, dlaczego nie pracuje. W odpowiedzi usłyszałam, że w związku z COVID-19 w pracy potrzebują znacznie mniej personelu i wiele osób wysłali na obowiązkowy utlop. A podobno szpitale są przeciążone i potrzeba tak wielu osób do pracy.

W tym filmie zobaczycie wypowiedź pielęgniarki dotyczącą fałszywych pozytywów.

W tym artykule czytamy: „Dr Kary Mullis, twórca testów PCR na COVID-19, powiedział, że jego testy mogą być używane do pracy laboratoryjnej i badawczej, ale nie do diagnozowania koronawirusa u ludzi. Nie są one przeznaczone do celów medycznych, a mimo to są w medycynie stosowane – to tyle, jeśli chodzi o wiarygodność medycyny. A dlaczego? Ponieważ badają one zbyt mały fragment genomu. Test nie wyszukuje całego wirusa, ale tylko niewielki jego fragment DNA. Co ciekawe, takie ostrzeżenie widnieje nawet na opakowaniach tych testów.” Tutaj znajdziecie bardzo ciekawy materiał w języku polskim.

Koniecznie zobaczcie ten film. Zniknął on z YouTube tempem natychmiastowym, ale na szczęście dostępny jest na innych stronach. Na stronie, którą wam zalinkowałam, dostępne są polskie napisy.

Gdy epidemiolog zmienia zdanie

Błąd to rzecz ludzka, każdy może się pomylić. Gdy jednak przychodzi do tak poważnych spraw jak pandemia to pomyłki kosztować mogą ludzi prywatnych, nas, bardzo dużo (tak swoją drogą, czy rząd kiedykolwiek przyzna, że to wszystko nie było konieczne?). Chodzi tu o mężczyznę o nazwisku Neil Ferguson, który na samym początku przewidział, że w Stanach Zjednoczonych na koronawirusa umrze 2.2 miliony osób, a w Wielkiej Brytanii 500 tysięcy, jeśli nie przystąpi się do żadnych działań. Później, po zaledwie JEDNYM dniu kwarantanny w Wielkiej Brytanii, gdy oczywistym jest to, że tak krótki czas jak jeden dzień nie może przynieść żadnych konkretnych zmian, zmienił swoje przewidywania na zaledwie „20 tysięcy lub mniej” z czego połową tego byliby ludzie, którzy „i tak zmarliby przed końcem roku, bo byli starzy i chorzy” (to są dokładnie jego słowa). Parę dni później jego przewidywania znów się zmieniły i doszły do zaledwie 5 700. Kiedy wszystko się skończy to powie, że miał rację, bo przecież przewidział. No tak… Każdy z nas by przewidział, jakbyśmy tak zaczęli skakać po liczbach, jak pan Ferguson.

Bardzo niedawno, bo 8 kwietnia, pojawił się artykuł o tym, że twórcy IHME Model, czyli modelu, na którym cały czas polegał Biały Dom, zmienili prognozy i z pierwszego 100 000 – 200 000 przypadków śmierci obiżyli wszystko do od 30 000 do 120 000 zgonów. Od 30 do 120 tysięcy to ogromna rozbieżność.

To co prawda nie epidemiolog, ale Minister Zdrowia w Polsce, pan Łukasz Szumowski, jeszcze niedawno głośno, wyraźnie i publicznie ogłosił, że jakiekolwiek maseczki nic nie dają. Powiedział, że nie chronią, są niepotrzebne i nie wiedział, dlaczego ludzie je noszą. Niedługo później ogłosił, że od 16 kwietnia wszyscy Polacy muszą nosić maseczki za każdym razem, gdy wychodzą z domu. Mam nadzieję, że nasuwa wam się tu pytanie „dlaczego”. Do tego tematu jeszcze w tym poście wrócę. I tutaj ciekawostka! Na stronie nczas.com pojawił się artykuł mówiący, że spółka OncoArendi Therapeutics, zarządzana przez Marcina Szumowskiego, brata ministra zdrowia, na początku marca otrzymała dotację rządową na kwotę 22 miliony złotych. wRealu24 informuje, że pojawiły się również informacje o tym, że spółka ta ma być zaangażowana w wynalezienie leku na COVID-19 (a, tak swoją drogą, są produkty, które pomagają, w tym lek, który używany jest od ponad 70 lat wbrew temu, co mówią media), ale to tylko taka „sygnalizacja”, jak to pan Łuksza powiedział. Czy tak będzie, czy nie, zobaczymy. Nie tworzę tu żadnych teorii, daję wam tylko fakty, które albo coś dla was znaczą, albo nie.

Dodatkowo, to pokazywać może m.in. fakt, że nie warto wszystkim wierzyć na słowo, a już szczególnie tym, którzy są znani publicznie jako „eksperci”.

Pieniądze ponad życie?

„Lekarstwo nie może być gorsze niż problem.”
– Donald Trump

W tym poście nie ma miejsca na polityczne potyczki i sprzeczanie się czy prezydent USA ma rację w tym, co mówi, czy nie. Powyższy cytat to jego opinia, którą, według mnie, warto wziąć pod lupę, bo wiele można pod to podpisać niezależnie od tego czy w tym momencie się z nią zgadzamy, czy nie. Nie wiem, co on miał dokładnie na myśli mówiąc to zdanie, ale mogę trochę przeanalizować tę sytuację.

Dwa tygodnie temu w USA o zasiłek dla bezrobotnych (którzy stracili pracę przez pandemię) wystąpiło 6.6 MILIONÓW osób, co daje ponad 10 milionów Amerykanów w ciągu zaledwie dwóch tygodni. To było dwa tygodnie temu, w tym momencie ludzi bezrobotnych w USA jest już ponad 16 milionów i z każdym dniem przybywa. Edytując ten tekst kilka dni później jest to juz ponad 20 milionów! Jaka to będzie liczba, gdy ten post zostanie opublikowany?

Pod sklepami spotkać można osoby proszące innych o pieniądze na jedzenie czy też pieluchy dla dzieci, bo rodzice oboje stracili prace i nie mają wystarczająco pieniędzy. Na niektórych grupach mamowych na Facebooku pojawiają się posty od kobiet proszących o pomoc z tego samego powodu. Jeden ze sklepów spożywczych w Atlancie, który nie jest sieciówką, prosi o datki od klientów, by mogli wspomóc swoich pracowników w tym czasie. Ja sama dosłownie kilka dni temu spotkałam kobietę, matkę dwójki dzieci, proszącą mnie nie o pieniądze, ale o jedzenie dla jej maluchów. Opowiadam o tym w tym filmie.

Doktor Topy Rogers, ekonomista polityczny, przedstawił swoją analizę tego problemu. Powiedział, że istnieją dane z przedziału aż 50 lat, czyli są to dość wiarygodne informacje, które pokazują co się dzieje, gdy wzrasta bezrobocie. Cytując dokładnie jego słowa: „gdy bezrobocie wzrasta, umiera wiele osób”. Z danych wynika, że gdy bezrobocie wzrasta o zaledwie 1% to umiera około 36 tysięcy ludzi na skutek owego bezrobocia. Około połowa z tych zgonów to zawały serca (spowodowane np. ogromną ilością stresu), a reszta to mieszanka tzw. śmierci z rozpaczy, czyli przez zwiększony alkoholizm, większą ilość samobójstw, zabójstw i o wiele więcej osób trafia do szpitali psychiatrycznych. Jest około 42 badań na ten temat i każde z nich pokazuje to samo. Okazało się, że bezrobocie zwiększa odsetek zgonów o 66%. Dziś, jako że w USA jest więcej ludzi niż w momencie, gdy wyszło badanie z wynikiem 36 tysięcy osób, mówić można o aż ponad 58 tysiącach zgonów spowodowanych bezrobociem, zgonów z rozpaczy. Bezrobocie w tym przypadku spowodowane jest właśnie kwarantanną. Szacuje się, że bezrobocie w USA może osiągnąć nawet 30%. A skoro wzrost bezrobocia o zaledwie 1% równia się wzrostem zgonów o ok. 58 tysięcy Amerykanów, to ilu Amerykanów zmarłoby, kiedy bezrobocie wzrośnie do aż 30%?

New York Times donosi, że w Nowym Jorku aż 40% najemców 31 marca już nie płaciło czynszu, a dziś mamy 25 kwietnia. Wiele osób może przez jakiś czas nie spłacać kredytu za dom (co później trzeba oczywiście spłacić w całości), ale to też ma swoje limity. W jednym z artykułów na ten temat czytamy: „zwykle firma hipoteczna może wytrzymać, gdy kilku pożyczkobiorców nie dokona płatności, ale zasięg pandemii koronawirusa wywołał szacunki branżowe, że od 25 do 50% pożyczkobiorców nie jest w stanie zapłacić.” Ktoś niedawno zapytał mnie, co z państwem. Dlaczego dzieci nie mają co jeść, co z pomocą od państwa. Pomoc od państwa to jedno i faktycznie niektórzy ją otrzymują. Ale nie wszyscy, z różnych powodów. Należy też pamiętać, że „państwo” nie ma niekończących się funduszy. Nawiązując do NBC News, prawie połowa stanów w USA nie ma środków na wypłacanie zasiłków dla bezrobotnych. W trakcie pisania tego postu ilość osób bezrobotnych rosła w górę każdego dnia. Howard Gleckman, starszy pracownik w Centrum Polityki Podatkowej (Tax Policy Center) powiedział, że nikt nie jest przygotowany na 10 milionów osób aplikujących o zasiłki, a tydzień temu było już 20 milionów. W tym momencie The Federal Reserve System (System Rezerwy Federalnej) szacuje, że pracę straci nawet 47 milionów Amerykanów, co oznacza, że bezrobocie wzrośnie do zawrotnych 32%. A najwyższy stopień bezrobocia w USA, jaki kiedykolwiek zanotowano, wynosił 24,9% w roku 1933.

W USA co rok powstaje badanie przeprowadzane przez Board of Governors of the Federal Reserve System, które przedstawia ogólną sytuację finansową obywateli. W minionym roku okazało się, że 49% pytanych Amerykanów miałoby problem z pokryciem niespodziewanego wydatku w wysokości $400, bo żyją od wypłaty do wypłaty. W Polsce według danych GUS w 2019 roku każdy z obywateli miał średnio ok. 4 000zł długu.

Niektórzy mają problem z tym, że inni patrzą na sytuację polityczną zamiast skupić się na samym COVID-19, ale zapominają o tym, że niektórzy już teraz nie mają co włożyć do garnka, a inni będą w takiej sytuacji lada dzień. Ludzie zaczną głodować, wliczając w to oczywiście dzieci. Nie będą mieli pieniędzy na opłacenie mieszkania czy też domu. W Peru na przykład coraz więcej osób mieszka na ulicy, o czym więcej wspominam później w tym poście. To powoduje ogromne ilości stresu i pojawia się rozpacz, która powodować bardzo niedługo zacznie kradzieże, włamania, pobicia i inne problemy tego typu. Na południu Włoch już do tego dochodzi i ojciec trójki dzieci powiedział wyraźnie: „jak nie będę miał co dać dzieciom do jedzenia to pójdę kraść„. Nie będzie wyboru. Wyobraźcie sobie, że około tydzień temu będąc w Atlancie wpadłam do sklepu zoologicznego skorzystać z toalety. Okazało się, że łazienki były zamknięte, ale NIE przez obawy przed zarażeniem wirusem, a dlatego, że… ludzie kradli papier toaletowy i mydło. Wyobraźcie sobie więc, co będzie się działo, gdy coraz większa ilość osób będzie miała coraz mniej jedzenia, aż w końcu im zabraknie. Skoro kradną papier toaletowy, który nie jest przecież niezbędny do życia, to do czego wszystko dojdzie, jak zaczną tracić dachy nad głową?

Według Toby’ego Rogersa za około tydzień miliony Amerykanów wykorzystają resztki swoich pieniędzy. W Polsce też będzie to ogromna liczba osób. (To zdanie pisałam 2 tygodnie temu.)

Warto tu zauważyć, że takie stanowiska jak oczywiście wszyscy pracujący dla rządu, wszyscy politycy i ich sekretaki i sekretarze, policjanci, wojskowi, urzędnicy czy też wielu dziennikarzy są bezpieczni. Oni nie muszą się martwić o bezrobocie i brak jedzenia dla dzieci. Oni będą pracować więcej, zarobią więcej. Martwić musimy się tzw. zwykli zjadacze chleba, którzy są poniżej tych „ważnych” ludzi, którzy to „ważni” żądzą nami na prawo i lewo jak im się podoba, manipulują i wystawiają zakaz po zakazie bez żadnego zastanowienia na temat tego, co stanie się z obywatelami. Nie wspominając o kelnerach, barmanach, kwiaciarkach i wszelkich innych mniejszych pracach jak te, które już teraz w ogromnej ilości przypadków nie istnieją, a będzie jeszcze gorzej.

Na stronie twojmiasto.pl pojawił się artykuł napisany przez jednego z czytelników właśnie na temt „problemu groźniejszego niż koronawirus”. Czytamy w nim m.in. „Myślę, że z tego powodu właśnie warto raczej zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, co robimy, co powinniśmy robić, pomyśleć o konsekwencjach naszych działań w dłuższej niż tygodniowa perspektywie. Mam wrażenie, że zamiast tego ogólna panika dyktuje kierunek kolejnych kroków i zmierzamy w katastrofalnym kierunku.

Na stronie Kochamy Peru na Facebooku czytamy: „Coraz więcej Peruwiańczyków mieszka na ulicy, bo przez zamrożenie gospodarki pięć tygodni temu przestali zarabiać i stracili dach nad głową. Coraz więcej z nich głoduje, bo nie mają już pieniędzy na jedzenie i nie dostają żadnej pomocy od państwa. Niektórzy, mimo zakazu przemieszczania się, chcą dostać się do rodzin w innych częściach kraju, ale władze centralne i samorządowe nie są w stanie zorganizować im transportu i koniecznej kwarantanny w szybki i cywilizowany sposób. To już katastrofa humanitarna, czy dopiero jej początek?

„ONZ szacuje, że COVID-19 może spowodować 130 milionów zgonów z powodu głodu z powodu spowodowanego przez pandemię globalnego kryzysu gospodarczego.” W porównaniu do śmierci na ten moment 177 000 osób (z czego zdecydowana większość to osoby starsze, które już miały inne choroby + zgony, które nie miały nic wspólnego z COVID-19, ale tak zostały oznaczone) to jest to ogromna liczba. W raporcie czytamy: „Zgony te spowodowane kwarantanną odwrócą ostatnie 2-3 lata postępu w zmniejszaniu umieralności niemowląt w ciągu jednego roku.”

Inne złe efekty

„Koronawirus przyjdzie i pójdzie. Ale rząd NIGDY nie zapomni tego, jak łatwe było wzięcie kontroli nad twoim życiem. Kontrolowanie wszystkiego od zawodów sportowych, przez inne wydarzenia, szkoły, restauracje, kościoły. I nawet to, czy pozwala ci się wyjść z domu.
Przeczytaj to raz jeszcze.”

W tym artykule przeczytać możemy, że dla niektórych dom jest miejscem bezpiecznym, ale może to też być miejsce niebezpieczne np. dla dzieci, nad którymi znęcają się ich właśni rodzice. Dzieci w tym czasie są pod zwiększonym ryzykiem znęcania się nad nimi psychicznie, fizycznie, włączając w to molestowanie seksualne i gwałty. Scott Berkowitz, prezydent organizacji Rape, Abuse and Incest National Network, zdradził, że zauważył zwrost zgłoszeń nadużyć seksualnych od dzieci w marcu, czyli w miesiącu, kiedy większość miejsc ogłosiło tzw. shelter-in-place, czyli zalecenie siedzenia w domu. W ciągu pierwszych dwóch tygodni zamknięcia w Hiszpanii zanotowano 18% wzrost telefonów w sprawie przemocy domowej, a w Singapurze było to 30%. Dobrze jest też pamiętać, że około 50% przypadków przemocy domowej nigdy nie zostaje zgłoszona w normalnych warunkach, więc strach w ogóle przypuszczać, ile ich jest teraz w trakcie trwania kwarantanny.

Dan Bongino podzielił się na swoim Facebooku następującą informacją: „właśnie się dowiedziałem, że mój kolega, którego znałem z osiedla, powiesił się po tym, jak został zwolniony z pracy.” Ktoś inny skomentował: „16-latka z mojego hrabstwa powiesiła się po tym, jak przez kwarantannę utknęła w domu z rodziną, która się nad nią znęcała. W tym hrabstwie były już 3 samobójstwa i 0 śmierci spowodowanych COVID-19„.

Czytamy też takie historie jak ta: „jestem pielęgniarką, której umowa została wypowiedziana przez brak pacjentów. Pandemia, która nie wymaga pielęgniarek w momencie, gdy jest ich ogólnie za mało! Coś tu śmierdzi!” Moja koleżanka od jakiegoś czasu pracowała w jednym z największych szpitali w moim stanie i w pracy spędzała 6 dni w tygodniu. Od jakiegoś czasu zawsze widzę jej auto pod domem, więc w końcu zapytałam co się dzieje, że nie pracuje już. Odpowiedziała, że została wysłana na obowiązkowy urlop tak, jak wiele innych osób, bo „przez pandemię nic się nie dzieje i nie potrzebują nawet połowy tylu pracowników”. Powtarzam to raz jeszcze, na wszelki wypadek.

Inna sprawa, o której przeczytać możemy w tym artykule, to problem z marnowaniem żywności. Idealnie dobre pomidory czy też cukinie i wiele innych zostawiane są na polach i psują się w gorącym słońcu na Florydzie, bo farmerzy nie mogą ich sprzedać tam, gdzie do tej pory, czyli do restauracji, szkół czy parków rozrywki. Nie dość, że marnuje się mnóstwo dobrego jedzenia, którym można by nakarmić głodnych, których jest naprawdę dużo, to w dodatku farmerzy nie zarabiają. A każdego roku przez głód umiera 9 000 000 osób na świecie. Więcej niż AIDS, malaria i gruźlica razem wzięte.

Jakby spojrzeć na definicję słowa kwarantanna to jest to „przymusowe, okresowe odosobnienie ludzi, zwierząt, towarów itp. przybyłych lub przywiezionych z miejsc dotkniętych jakąś epidemią”. Kwarantanną nie jest zamykanie wszystkich ludzi w kraju nawet, gdy nie są chorzy i nie podróżowali nigdzie. Jak więc nazwać to, co się dzieje? Aresztem domowym? Jedna ze znanych mi osób powiedziała coś, z czym się zgadzam: kwarantanna nad wirusem, od którego większość będzie bezobjawowa, jest szalonym pomysłem. Jeśli masz obniżoną odporność, poddaj się kwarantannie. Jeśli szukasz informacji na temat grypy i chorób grypopodobnych na stronie CDC, możesz poddawać się kwarantannie każdego roku. Jeśli uważasz, że powinniśmy być przez to zamknięci, nie jesteśmy w tym samym zespole.

Wiecie, że w niektórych szpitalach w USA izoluje się matki od dzeci OD RAZU po urodzeniu? Dzieci są zabierane i trzymane oddzielnie „na wszelki wypadek”. Takie zachowanie jest nieludzkie i tutaj nie mogę się powstrzymać przed wrzuceniem swoich trzech groszy, bo to jest coś, co niszczy nie tylko zdrowie psychiczne i, co za tym idzie, fizyczne mamy, ale przede wszystkim nowonarodzonego dziecka. To jest jawne znęcani się nad noworodkiem i jego mamą.

W tym artykule jeden z lekarzy wypowiedział się na temat tego, co musi zrobić, żeby w ogóle wejść na oddział i komukolwiek pomóc. Powiedział: „Zanim zdążysz się przebrać i założyć dwie pary rękawiczek, pacjent będzie martwy. Będziemy kodować martwych ludzi. To koszmar”. W artykule tym czytamy też wyjaśnienie tej sytuacji: „Zanim wszedł do środka, musiał założyć osłonę twarzy, maskę N95 i inny sprzęt oraz użyć piankę antybakteryjną na swojej łysej głowie, ponieważ szpital nie miał już żadnych nakryć głowy. Tylko jeden zasilany oczyszczaczem powietrza respirator lub PAPR były dostępne w pokoju w pobliżu, które można było wykorzystać podczas wykonywania inwazyjnej procedury – ale było to 150 stóp dalej. Chociaż powiedział, że polityka jego szpitala wciąż wymaga pełnej reakcji na pacjentów, których serce lub oddech zatrzymały się, obawiał się, że wszelkie wysiłki będą trudne, jeśli nie daremne”.

Efekt psychologiczny

„To wtedy zawiesili Konstytucję. Powiedzieli, że to będzie tymczasowe. Na ulicach nie było nawet zamieszek. Ludzie zostali w domach, oglądali telewizję, czekali aż powiedzą im, co robić. Nie było nawet wroga, na którego można by wskazać palcem.”
Margaret Atwood, „The Handmaid’s Tale

Już teraz mamy sytuację zwiększonego strachu, stresu i kładzenia ogromnej uwagi na najmniejsze szczegóły, co poowduje jeszcze więcej nerwów. Ludzie donoszą na siebie nawzajem, boją się do siebie podejść, boją się powiedzieć „cześć”, unikają kontaktu wzrokowego. Jesteśmy uczeni tego, by bać się swojego sąsiada i wiele osób wzięło to sobie bardzo do serca. Jednocześnie jesteśmy też przekonywani, że wszelkie działania rządu są słuszne i na pewno pomogą, ich oraz ich władzy bać się nie musimy. Po pandemii społeczeństwo nie pozbędzie się tego wszystkiego niestety i nic już nigdy nie wróci do normy.

Ludzie już teraz boją się siebie nawzajem. Odwracają od siebie wzrok, boją się przywitać w jakikolwiek sposób i zgłaszają siebie nawzajem. Gdy dostaliśmy informacje o tym, że mój stan zacznie się otwierać wcześniej, niż to było zaplanowane, to obywatele i rezydenci podzielili się na dwie grupy. Jedna się cieszy, bo np. może ratować swój biznes, życie swoich dzieci czy też po prostu miała wszystkiego dość. Drugą grupą są ludzie, którzy mówią, że to nie jest dobry pomysł, bo boją się wyjść na dwór, że to za wcześnie. Ci, którzy są w tej drugiej grupie, zawsze będą się bać. Czy wszystko zacznie się otwierać 24 kwietnia, 5 maja czy 29 lipca – zawsze będą się bać. Im więcej strachu, tym słabszy układ odpornościowy i tym większa podatność na informacje (czyt. manipulacje). Ludzie przestaną sobie ufać i będą coraz bardziej lecieć za tym, co mówią w mediach.

Eksperci są również zgodni opowiadając o tym, że jednymi z efektów takiej kwarantanny będą kradzieże, włamania, bójki, itp. Wiecie, że w ciągu pierwszych 2 tygodni w USA znacznie wzrosła ilość sprzedanych broni? Poza tym, wliczyć tu też trzeba wzrastającą ilość przypadków depresji, na przykład.

Gubernator Georgii powiedział, że widzi ogromny negatywny wpływ kwarantanny na zdrowie obywateli i rezydentów w stanie.

Warto tutaj też wspomnieć o dzieciach, które nie rozumieją, co się dzieje. I można im to tłumaczyć na wiele sposobów, ale małe dzieci dalej będą pytać „czemu plac zabaw jest zamknięty?” albo „dlaczego nie mogę iść na dwór pobawić się z koleżanką?” lub „czemu tyle osób zasłania sobie twarz?” Dzieci potrzebują kontaktu z innymi dziećmi i tego typu zmiany mogą na nie źle wpłynąć, jeśli chodzi o samopoczucie psychiczne również. Nie dość, że zmienia im się cała rutyna, to w dodatku same zaczynają żyć w strachu i niepewności (zwłaszcza, gdy muszą nosić maski), co ma negatywny oddźwięk w ich życiu pod każdym względem i będzie miało negatywne efekty w przyszłości.

No i ludzie bardzo się ze sobą kłócą. Jak tylko pojawi się jakiś komentarz, który mówi coś innego, niż ogólnie przyjęte dzisiejsze normy, osoba ta zostaje wręcz ukamieniowana! Sypią się wyzwiska, wyśmiewanie, pouczanie. Ja wczoraj napisałam, że w nawiązaniu do WHO (o czym w tym poście też pisałam) masek nie powinny nosić osoby, które nie mają objawów i ja osobiście nie mam zamiaru żądnej nosić. W odpowiedziach przeczytałam, że jestem głupia, rozszerzam nieprawdziwe informacje (a wystarczy wejść na stronę WHO), i „niech bóg ma mnie w opiece”. Tego typu reakcje są bardzo powszechne tak samo jak komentarze w stylu, cytuję, „Czy słyszałeś ten o idiotach z Florydy pędzących na plaże, ponieważ ich kretyński gubernator ponownie je otworzył? Będziemy potrzebować większych masowych grobów”. W tym poście również poruszam temat tych „masowych grobów”, które NIE są tym, co przedstawiają nam media. Ludzie całkowicie stracili jakikolwiek szacunek do drugiego człowieka i zamiast zrozumieć jego postępowanie, opinie i tak dalej, to posuwają się do obrażania. I, jak tak dalej pójdzie, będzie jeszcze gorzej.

Izolacja niszczy naszą odporność

Gdybyśmy nic z koronawirusem nie robili, to nawet byśmy go nie zauważyli. Szumowski powinien zostać zdymisjonowany i trafić przed oblicze Trybunału Stanu za zdradę stanu – za narażenie społeczeństwa na ogromny stres, a gospodarki polskiej na całkowitą zapaść.
– Dr Fleszar

To, jak działa nasz układ odpornościowy, jest ogromnie istotne w przypadku jakichkolwiek chorób, dolegliwości, bakterii, rozrostu wirusów i ewentualnej obecności oraz wpływu jakichkolwiek ciał obcych znajdujących się w naszym organizmie. Jak zostało powiedziane wyżej, to nie koronawirus jest powodem pandemii, a układy odpornościowe ludzi, a raczej ich niedziałanie. Układ odpornościowy składa się z narządów, komórek i substancji chemicznych. Kluczowymi narządami limfatycznymi układu odpornościowego są grasica i szpik kostny, a także wtórne tkanki limfatyczne, w tym śledziona, migdałki (nie usuwajcie dzieciom migdałków!!!!), naczynia limfatyczne, węzły chłonne, skóra i wątroba. To oznacza, że wpływ na nasz układ odpornościowy ma właściwie wszystko, ale największymi problemami tutaj są na pewno niewłaściwa dieta składająca się z produktów wysoce przetworzonych, pełnych rafinowanego cukru, mięso, nabiał, różne używki, chemikalia (kosmetyki, zatrucie powietrza), niedobór takich składników jak witaminy C, E, A, D oraz cynku czy jodu, a także stres, strach, złość (tzw. hormony stresu, które bardzo obniżają odporność organizmu). To wszystko ma negatywny wpływ na działanie naszej naturalnej obrony. Nie można tu też pominąć tego, że osoby z takimi problemami jak np. otyłość, cukrzyca czy rak mają bardzo obniżoną odporność. To samo z osobami, które są na lub po chemioterapii albo dopiero co przeszły terapię antybiotykową.

Gdy jesteśmy zamknięci w domach to nie wychodzimy na świeże powietrze, mniej się ruszamy, więc nasze komórki nie dostają wystarczająco tlenu, nie mamy kontaktu ze słońcem (brak witaminy D3, którą produkuje nasze ciało), stajemy się sfrustrowani, źli, znudzeni, zestresowani, samotni, tęsknimy, martwimy, boimy się. To wszystko bardzo negatywnie wpływa na układ odpornościowy. Co za tym idzie, gdy w końcu pozwolą nam wyjść i wrócić do pracy, szkoły i normalnych codziennych zajęć, to niestety za moment znów przyjdzie jakaś pandemia, bo układy odpornościowe ludzi będą w o wiele gorszym stanie, niż wcześniej. Ten temat poruszony został przez Dr Shiva w tym wywiadzie (jest polski lektor).

Jakiś czas temu pojawił się artykuł mówiący, że immunolodzy z Polskiej Akademii Nauk zalecają dietę roślinną na czas pandemii w celu podniesienia odporności. W artykule czytamy: „Naukowcy zachęcają do przejścia na dietę roślinną, a już w szczególności unikania konsumpcji surowego mięsa i mleka”. Tutaj muszę wtrącić swoje trzy grosze – skoro według nich taka dieta jest dobra na podniesienie odporności i pomoże uchronić się przed poważnymi problemami, jak te pojawiające się w przypadku osób ze słabą odpornością, to czemu po prostu nie jeść tak na co dzień? Ciekawi mnie też, jak wiele osób słuchających naukowców pójdzie za tą radą!

Człowiek to zwierzę stadne. Jesteśmy stworzeni do tego, by mieć rodzinę, wspólnotę, by być wśród ludzi. W krajach, w których, ogólnie rzecz biorąc, rodziny są razem, i w których dorosłe dzieci nie wynoszą się od razu z domu (np. Kostaryka czy Meksyk) ludzie są szczęśliwsi. Mogą mieć mniej jeśli chodzi o pieniądze i inne dobra materialne, ale mają siebie nawzajem i to daje im to, czego potrzebują. Izolowanie ludzi od siebie to wszystko niszczy. Mówienie im, by byli 2 metry od siebie zawsze, niszczy nasz naturalny rytm. To również wpływa negatywnie na nasz układ odpornościowy. Wyobraźcie sobie noworodka. Takie malutkie dziecko, dopiero co po urodzeniu, potrzebuje bliskości mamy. Gdy tego nie ma, pojawia się stres, dziecko częściej płacze, jest niespokojne, itp. Jego odporność idzie w dół i jest bardziej narażone na inne problemy. To samo dzieje się z dorosłymi.

W tym artykule przeczytałam zdanie, które w dzisiejszych czasach okazuje się być niesamowicie prawdziwe. Mianowicie: „Istota tych postów (namawiających innych do pozostania w domu – mój przypisek) polega na tym, że jeśli nie uważasz, że blokada jest dobrym pomysłem, jesteś niemoralny i nie cenisz życia. (…) Tak długo, jak będziesz mieć populację osób, które nigdy nie zostały zainfekowane, wirus będzie się rozprzestrzeniał.” Justin Lessler z Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health szacuje, że COVID-19 będzie miało 60–70% ludzi, ale mówi, że może się to zdarzyć w ciągu kilku miesięcy lub nawet trzech lat.” W tym samym artykule czytamy też: „(Justin Lessler mówi, że) dwie możliwości to uzyskać odporność stada tak szybko, jak to możliwe. Lub utrzymuj blokady przez 12-18 miesięcy, aż będzie dostępna szczepionka. (Pamiętając, że szczepionki niekoniecznie leczą chorobę, dlatego grypa zabija setki tysięcy rocznie)”.

Ludzie, dzięki którym my możemy się chować

„Czytałem niektóre posty za i przeciw ponownemu otwarciu kraju. Jeden mówił o byciu samolubnym, co skłoniło mnie do myślenia. Są tacy, którzy chcą ponownie otworzyć, ale są klasyfikowani jako samolubni. Są tacy, którzy polegają na wszelkiego rodzaju ludziach, którzy ich dostarczają, gdy kulą się w strachu w domu. Czy to też nie jest samolubne? Oczekujesz, że twoje śmieci zostaną zabrane, oczekujesz, że sklep spożywczy będzie otwarty, abyś mógł dostać mleko, oczekujesz, że kierowcy ciężarówek będą zaopatrywać sklepy, oczekujesz, że rolnicy, pakowacze mięsa, zbieracze owoców i warzyw utrzymają żywność w tym sklepie spożywczym. Oczekujesz, że Amazon nadal będzie wysyłać wszystkie rzeczy, które zamawiasz, siedząc w domu i robiąc zakupy. Oczekujesz, że kierowca dostawy pozostawi paczkę na wyciągnięcie ręki. Oczekujesz, że twój telefon będzie działał, twój prąd pozostanie włączony, a poczta przekaże ci listy w deszcz, śnieg lub gdy świeci słońce. A co najważniejsze, oczekujesz, że lekarze i pielęgniarki będą, gdy ich potrzebujesz, chociaż wielu z nich w całym kraju zostało zwolnionych, ponieważ ich jednostki i usługi zostały zamknięte, gdy cały system koncentruje się tylko na COVID19. Cała przesłanka schronienia w miejscu opiera się na aroganckiej idei, że inni muszą ryzykować swoje zdrowie, abyś mógł chronić swoje. Nie ma nic dobrego w ignorowaniu w dużej mierze niewidzialnej armii, aby ludzie mogli się schronić. Wiem, że niektórzy z was bardzo się oburzają i zaczynają się bronić przez to, co tu napisałem, ale przestańcie i naprawdę pomyślcie o tym, co pozwala wam zachować bezpieczeństwo w domu.
Naprawdę wierzę, że mając zdrowy rozsądek z mojej strony, mogę łatwo wrócić do życia takim, jakim było. Chcę iść do restauracji, chcę robić zakupy w małym sklepie tuż przy drodze. I tak, mógłbym złapać COVID-19. Mógłbym także złapać grypę lub przeziębienie. Mógłbym zostać potrącony przez autobus. Mógłbym zostać uderzony piorunem. Codziennie podejmujemy ryzyko. Jeśli zdecydujesz się zostać w domu, jest to absolutnie twój wybór. I proszę, nie zaczynajcie na mnie krzyczeć. Dlaczego się martwisz? Nie dostaniesz COVID, ponieważ zostajesz w domu. Czy zamierzasz się chować za każdym razem, gdy pojawi się nowy rodzaj grypy (czyli co rok – mój dopisek)? Nasza gospodarka nie wytrzyma dużo więcej. Jeśli nasza gospodarka się załamie, reszta świata również. Jeśli tak się stanie, zobaczysz wzrost tyranów. Absolutnie nie chcę, żeby ludzie umierali … z powodu COVID, czy czegokolwiek innego. Chcę, żeby ludzie żyli. Ale schronienie w miejscu nie jest życiem.”

Jak to przeczytałam to zdałam sobie sprawę, że sama nie myślałam o tym wszystkim z tej właśnie strony. Kiedyś ludzie byli bardziej samowystarczalni, niż teraz. Więcej osób uprawiało swoje własne jedzenie, mamy własnoręcznie szyły ciuszki dla dzieci, a babcie nie polegały na lekarzach i lekach, tylko same sobie robiły różne zioła, itp. I można tak wymieniać i wymieniać. A w dzisiejszych czasach trochę inaczej to wygląda niestety i wszystko nagle staje się o wiele trudniejsze w tego typu sytuacji, niż powinno być, o ile ta sytuacja w ogóle miałaby konkretne podstawy.

Co by się stało, jakby wszyscy listonosze i kurierzy przestali pracować? Czytałam tyle wypowiedzi mówiących, że ludzie teraz polegają na Amazonie czy też dostawach do domów ze sklepów spożywczych. A co, jeśli ci ludzie też zaczęliby się chować w domach i nie byłoby żadnych dostaw? Co, jakby rura wam pękła w domu, a sklepy z produktami domowymi byłyby zamknięte i hydraulicy chowaliby się w domach? Ludzie się oburzają, że w sklepach czasem brakuje pewnych rzeczy, ale co, jakby sklepy w ogóle były zamknięte, bo pracownicy zaczęliby się chować w domach? U mnie wiele największych sklepów zatrudniło ostatnio mnóstwo nowych osób, żeby nadążyć za wszystkim. Co, jakby nie mieli kogo zatrudnić? Dlaczego tak wiele osób uważa, że ich zdrowie i życie jest ważniejsze niż tych wszystkich ludzi, którzy dla nich pracują? Dlaczego oni chowają się w domach i oburzają się, gdy pojawiają się plany, by wszystko otworzyć, „bo to niebezpieczne”, jednocześnie oczekując, że ci wszyscy ludzie dalej będą wychodzić każdego dnia po to, by im ułatwić życie?

A tutaj, tak przy okazji, macie króciutki artykuł mówiący o Meksykanach, którzy dalej pracują w dzień i noc po to, by ludzie np. w USA czy też nawet w Polsce, gdzie również dociera jedzenie z Meksyku, mieli co jeść podczas, gdy mniejsi lokalni farmerzy zmuszeni są wywalać swoje jedzenie, bo w chwili obecnej nie mają zbyt wielu możliwości, by je sprzedać (o tym również mówiłam już w tym poście). „Ludzie, którzy kładą jedzenie na naszym stole, nie mogą pracować z domu. Ponieważ większość Amerykanów chowa się w domach, robotnicy rolni wyruszają na pola, w deszcz lub słońce, przez 12 godzin dziennie, upewniając się, że możemy uzupełnić nasze półki i położyć jedzenie na stole.”

Czy maseczki i rękawiczki pomagają?

Nagle jakby cały świat oszalał na punkcie maseczek i rękawiczek. Ludzie noszą je wszędzie. Zakładają rano, zdejmują wieczorem. Czy to w pracy, czy w sklepie, czy nawet w parku! Warto myślę przyjrzeć się temu i zadać sobie pytanie czy one faktycznie są aż tak skuteczne i czy faktycznie powinniśmy być zmuszani do ich noszenia?

Koronawirus nie przedostaje się do niczyjego organizmu przez ręce, a nasza skóra jest świetną barierą przed infekcjami, wliczając w to wirusy, lepszą, niż jakiekolwiek rękawiczki. Nawet, jeśli dałoby się zarazić wirusem od drugiej osoby, to, nawiązując do innych ekspetów, mielibyśmy tu do czynienia z takimi drogami jak usta, nos czy też oczy, a nie dłonie. Ludzie dotykają swojej twarzy bardzo często i jest to nieświadome. Także rękawiczki nie pomogą w niczym, bo jakby wirus na nich został i dotknie się twarz to… wiadomo, wirus przedostaje się na twarz. Nawet, jeśli ma się maseczkę (oczy i tak są odkryte, a maseczki rzadko przylegają odpowiednio do twarzy). Rękawiczki dają ludziom fałszywe poczucie bezpieczeństwa, przez co mogą zacząć dotykać więcej rzeczy myśląc, że są bezpieczni.

Jeśli chodzi o maseczki to, mówiąc najprościej, nie są one jakoś bardzo skuteczne, ubierając to w ładne i łagodne słowa. Prof. Włodzimierz Gut, wirusolog, doradca Głównego Inspektora Sanitarnego mówi: „Ubawiłem się, kiedy przeczytałem, że maseczkę zakłada się po to, żeby osoba bezobjawowa chora kaszląc nie zaraziła kogoś innego. W tym momencie zaczynam się dobrze bawić, bo jeżeli bezobjawowa, to nie chora, jeżeli kaszle to objawowa, a jeżeli zdrowa, to nie zarazi – powiedział śmiejąc się. Stwierdził też, że przy tak niskiej liczbie zakażeń szansa na spotkanie w Polsce osoby z koronawirusem jest bardzo mała, a zakażenie jest możliwe dopiero dzień lub dwa przed wystąpieniem objawów. Zatem osoby, które przejdą całą infekcję bez objawów, raczej nie mają szans nikogo zarazić, ponieważ wirus w ich organizmie nie namnożył się w wystarczającej ilości (tutaj też różni wirusolodzy mają różne zdanie – mój przypis).” Nawet WHO, czyli organizacja napędzająca całą sprawę (szerzej opowiem o tym niżej), wydała zalecenie mówiące, żeby nie zasłaniać twarzy w ogóle, jeśli nie ma się objawów. Mówią, żeby je zasłaniać wtedy, gdy ktoś kicha lub kaszle. Większość osób te maseczki noszących robi to nieprawidłowo, co jeszcze bardziej zmniejsza ich już tak bardzo niskie, a może nawet nieistniejące działanie, jeśli chodzi o zapobieganie zarażenia się wirusem (i znowu, o ile można się nim tak po prostu zarazić, otwórzmy się na tę możliwość). Nie raz widziałam ludzi, którzy noszą je tylko na ustach, zostawiając nos bez zakrycia. Mnóstwo osób non stop je zsuwa z twarzy na brodę i potem znowu na usta i nos, potem znowu na brodę. Mnóstwo osób nosi jedną i tę samą maseczkę od rana do nocy. Jakby chciało się, by naprawdę one działały to należałoby je wymieniać na nową co 5 do maksymalnie 15 minut, a jeśli chodzi o chustki, apaszki, szaliki i inne tego typu – nalezałoby je dodatkowo odkażać każdego dnia. Zastanówmy się, ile osób to robi. Odpowiedź: niewiele. Nie wspominając o tym, ile bakterii rozwija się w takiej maseczce, co powodować może inne problemy, łącznie z obniżeniem odporności. Mamy tutaj też kwestię wiecznego wdychania dwutlenku węgla, który wydychamy z jakiegoś powodu – nie jest on nam potrzebny. Nie możemy normalnie, swobodnie oddychać, co zawsze będzie miało negatywny wpływ na nasze zdrowie. Szczególnie kłopotliwe jest to w przypadku osób z astmą, na przykład. Poza tym, większość maseczek nie przylega ściśle do twarzy, co jeszcze bardziej obniża ich działanie. Czy warto? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami.

Ostatnio pojawiły się informacje, że w stanie Filadelfia dzieci będą musiały nosić maski w szkołach, o ile szkoły w nowym roku szkolnym w ogóle się otworzą. Artykuł na ten temat zobaczyć możecie tutaj i proszę, zastanówcie się czy chcecie, by wasze dzieci też non stop były pozbawione powietrza, bo maska jego przepływ blokuje w sporym stopniu.

Wiecie, w czym pomagają maseczki? W rozprowadzaniu strachu, paniki, niepewności.

Czego nie mówią nam media

Zacznę od tego, że media nie mówią tego wprost, ale jest to bardziej niż oczywiste, jak się cokolwiek ogląda. Mianowicie, media sponsorowane są przez firmy farmaceutyczne. Wystarczy zobaczyć, ile reklam różnych leków i szczepionek widzicie w czasie przerw ulubionych programów. Nie wspominając o całej reszcie. Pamiętajcie o tym, bo to dość istotne.

To jest ostatnia rzecz, którą dodaję nanosząc ostatnie poprawki do tego posta i cieszę się, że nie opublikowałam go jeszcze, bo myślę, że to dość istotne. Na tej stronie zobaczyć możecie, jak parę osób wygadało się nieco w kwestii tego, że cała akcja z COVID-19 mogła być „mistyfikacją”. I poniżej dodaję wam tłumaczenie ich rozmowy dla tych, którzy nie znają angielskiego. To wydarzyło się chwilkę przed konferencją prasową z prezydentem Trumpem 20 kwietnia. Zauważcie, że w tym pokoju byli reporterzy i, dziwnym trafem, nie rozeszło się to jakoś bardzo. Ciekawe dlaczego.
Rozmowa wyglądała dokładnie tak:
– Możesz tam zdjąć maskę. Według USC wskaźnik śmiertelności przypadków wynosi od 0,1 do 0,3%.
– Naprawdę? To uspokajające. I tak wszyscy tu zostali zaszczepieni.
Zdrowie publiczne USC i hrabstwa LA wydało badanie. Okazało się, że w Kalifornii było 7 000 przypadków, ale naprawdę wierzą, że od 221 000 do 422 000 osób zostało zainfekowanych.
– Naprawdę?
– Tak.
– Czyli to daje od 0,1 do 0,3. Wyszło badanie, tak?
– Tak, właśnie wyszło dzisiaj.
– Sugeruje, że śmiertelność jest niższa? Dziesiąta część tego, co się wydaje. Tak, jak grypa.
– Tak, dokładnie. To jest to.
– Więc to była mistyfikacja…
– Nie sądzę, żeby to była mistyfikacja.
– Hahaha.
(Tutaj znajduje się drugie związane z tym badanie.)

Szpitale dostają dofinansowanie za każdym razem, gdy zgłaszają kolejną śmierć „spowodowaną” COVID-19! I uwierzcie, że to nie są żadne wymysły, tylko oficjalne informacje. Więcej na ten temat posłuchać możecie w tym filmie w okolicy 50 minuty. Medicare płaci szpitalom $13 000 za każdą śmierc „spowodowaną” COVID-19 i aż $39 000 za każdą śmierć przez COVID-19, jeśli pacjent podłączony był do respiratora. Tutaj pojawia się więc kolejne pytanie – czy w takiej sytuacji domysły, że faktycznie będą wpisywać fałszywe informacje, nie są zasadne? Co więcej, o czym również w tym poście będę mówić, zauważono bardzo wysoki odsetek zgonów u pacjentów podłączonych do respiratorów, przez co zaczęto podejrzewać, że to respiratory są powodem śmierci i teraz różne instytucje i lekarze mówią, by zmienić protokół i nie używać ich, chyba że absolutnie konieczne. Ciekawe, prawda?

Lekarze zauważyli spadek zgonów spowodowanych chorobami serca czy też wylewami. Zaczęli się zastanawiać o co chodzi, jak to możliwe. Wielu z nich od razu połączyło kropki, bo odpowiedź tu jest jedna – osoby, których śmierć normalnie klasyfikowana była jako np. „zawał serca” teraz wpisywane są jako „COVID-19”. Dlatego liczba zgonów z powodu COVID-19 rośnie, a zgony z powodu np. zawału serca idą w dół. Co, jak wiemy, nie jest możliwe, bo niewiele osób cokolwiek zmieniło w swoim stylu życia i diecie, więc nagle wszyscy nie wyzdrowieli w ciągu kilku tygodni czy dni. Nawiązując do Florida’s Agency for Health Care Administration, obłożenie łóżek w Palm Beach County’s JFK Medical Center spadło z 67% do zaledwie 23%! To jest zbyt mała liczba, bo przecież ludzie nagle nie przestali chorować. Na przykład, babcia mojego znajomego niedawno skończyła rundę chemioterapii i w chwili obecnej nie może iść do szpitala na badania, zwyczajnie jej nie przyjmą. Inna kobieta jest w podobnej sytuacji – ma guza na wątrobie, który jest nieoperacyjny i ma również inny problem związany z krzepliwością krwi, który znacznie może pogorszyć jej stan, więc musi mieć robione regularne rezonanse, by sprawdzać czy nic się nie powiększa – w chwili obecnej nie może ich zrobić. I tak jest przecież wszędzie. Mnóstwo szpitali wysyła swoich pracowników na obowiązkowe urlopy (jak np. moja koleżanka, o której wspomniałam), inni pracowników zwalniają. Bo regularnych pacjentów nie przyjmują, a pacjentów z COVID-19 wymagających hospitalizacji jest niewiele w porównaniu do tych, którzy tego nie potrzebują lub nawet nie mają żadnych symptomów. To jest ogromny problem. Jeśli więc nie wierzycie, że powinniśmy zamknąć wszystko na ponad rok (ruch, który sam w sobie doprowadziłby do niszczycielskiej śmierci), celem powinno być doprowadzenie jak największej liczby osób do odporności, jak to możliwe. I nie można tego zrobić, gdy szpitale są puste, tak jak są nie tylko w USA, ale i w innych krajach. Jedna z wielu pielęgniarek, które zdecydowały się zabrać głos w tej sprawie, powiedziała: „Nie wydaje się, żeby o tym w ogóle mówiono… Ludzie tracą swoje zmiany, wypłaty i pracę. Mieliśmy tylko 5 osób w całym ER (ostry dyżur), kiedy odesłali mnie do domu. Moja agencja wysłała e-mail mówiąc, że wiele osób stara się znaleźć dla siebie zmiany.” Inna pielęgniarka powiedziała: „Jeśli chodzi o liczbę rzeczywistych osób w oddziałach ratunkowych to nie wiem, czy kiedykolwiek miałam tak niski spis ludności trzy tygodnie z rzędu. Każda zmiana jest w połowie pusta.” I kolejna pielęgniarka: „Obecnie jest mniej osób przyjętych do szpitala, więc w razie potrzeby możemy bardzo szybko przenieść ludzi z oddziału ratunkowego na łóżko.” Cały czas na to czekamy, na tę falę okropnie chorych potrzebujących łóżek. Jeśli tak dalej pójdzie, że będą nas trzymać w domach (nawet półtora roku! albo i więcej, jak im się zachce) to skończy się na tym, że faktycznie więcej osób zacznie chorować i będzie w gorszym stanie niż byliby, gdyby stan ich systemu odpornościowego nie spadł tak, jak spadł w czasie kwarantanny (więcej na ten temat napisałam w części „kwarantanna niszczy naszą odporność”) no i faktycznie będziemi mieli tę „drugą falę”. Niekoniecznie będzie to fala COVID-19, ale ogólnie fala większej ilości zachorowań na jesień właśnie z powodu niewychodzenia na słońce i świeże powietrze w lato oraz zwiększonego stresu, strachu, itp. Już teraz przypuszczam, że wszyscy zaliczani byliby jako COVID-19, jak to robią teraz, bez konkretnych i wiarygodnych badań. Musimy też tutaj zdać sobie sprawę z tego, że szpitale nie mogą stać puste tyle czasu, bo doprowadzi je to do bankructwa i nawet dofinansowania za każdego zdiagnozowanego z COVID-19 lub każdą śmierć „spowodowaną” COVID-19 nie pomogą. The Wall Street Journal podało informację, że „szpitale tracą teraz pieniądze w niespotykanym dotąd tempie„. Możemy również przeczytać, że „w stanie Pensylwania szpitale tracą 1,5–2 miliardy dolarów (8 382 500 000 zł) NA MIESIĄC, ponieważ siedzą bezczynnie.”

Dokładnie 10 lat temu mieliśmy pandemię świńskiej grypy. Kto to pamięta? Chyba nikt. Ja kompletnie tego nie kojarzę. Pamiętam, że słyszałam o tej grypie oczywiście, ale nic poza tym. A prawda jest taka, że tak, WHO ogłosiło światomą pandemię świńskiej grypy w roku 2009, ale nikt nie zamknął żadnego kraju, nikt nie zamroził całej ekonomii i nie rozkazał wszystkim siedzieć w domu czy też zakrywać twarz maseczką. Pandemia ta trwała 14 miesięcy i zmarło 284 000 osób, w dużej części były to osoby młode, łącznie z dziećmi. Nie wiadomo, ile osób na tę grypę zachorowało, bo WHO oraz rządy różnych krajów uznały, że nie warto liczyć ani zamykać granic. Śledzili jedynie masowe zachorowania i zgony, a nie pojedyncze przypadki. Szacuje się natomiast, że mogło to być od 284 000 do aż 600 000 zgonów na świecie. Pojawiła się oczywiście szczepionka (niebezpieczna oczywiście i powikłania w wielu przypadkach były bardzo poważne, wiele osób dostało wysokie odszkodowania i niektórzy dalej o nie walczą), która kosztowała miliony do nawet miliarda dolarów. Wiele krajów straciło niesamowitą ilość pieniędzy, bo szczepionka ta użyta była przez bardzo mały procent ludzi (ówczesna Minister Zdrowia Ewa Kopacz szczepionki nie kupiła, za co została zgłoszona do prokuratury, a okazało się, że jak najbardziej miała rację), a wynaleziona została za późno, gdyż pandemia sama wygasła i nikt nic nie pamięta. To samo stałoby się z COVID-19, jakby się wszyscy nie pozamykali w domach. Nawiązując do doktora Knutt Witkowski, który jest wybitny w swojej dziedzinie: „Nie powinniśmy nic z tym robić. Niech natura robi swoje. Jedyne, co powinniśmy zrobić, to dopilnować, aby osoby starsze i narażone nie miały kontaktu z osobami, które mogłyby być zarażone i powinny się izolować, dopóki wszystko się nie skończy, a to nie powinno zająć więcej niż cztery tygodnie. (…) Nie ma dowodów na to, że takie antyspołeczne oddzielenie, zakaz czy jakkolwiek to nazwiesz, ma jakikolwiek wpływ na epidemię. Jedyne, co ludzie robią z krzywą, to jej poszerzenie, a nie spłaszczenie. Jeśli to zrobisz, zajmie to więcej czasu i więcej osób będzie zagrożonych.” Zapytany: „Gdybyśmy poszli za pana podejściem – nic nie robić, niech to idzie jak sezony grypowe, ile czasu zajęłoby nam osiągnięcie ogólnej odporności (en. herd immunity)?”, odpowiedział: „byłoby już po wszystkim. Tak samo, jak stało się to w Chinach (szerzej o tym opowiem niżej), w Południowej Korei, w Australii, w Austrii. To dokładnie to, co dzieje się z każdą epidemią po kolei i nie ma żadnego powodu, by spodziewać się, że byłoby inaczej w USA.” Powiedział, że w naturze nie ma żadnych dziwnych skoków, wszystko idzie płynnie – powoli wzrasta i potem spada. Dr Knutt wyraźnie również wyraża swoje zaniepokojenie związane z tym, że najwięcej wypowiadają się ci, którzy wiedzą najmniej – politycy i zwykli lekarze medycyny. Nie ma jednak konsultacji z matematykami czy też immunologami. A’propos innych epidemii i pandemii oraz szczepionek, zobaczcie ten krótki materiał.

W wielu szkołach w USA, najbardziej w stanie Kalifornia, w trakcie pandemii i nieobecności dzieci w szkołach, w tych właśnie szkołach insalowane są anteny 5G. W Polsce, przy okazji tarczy antykryzysowej (!), wprowadzono rozporządzenie mówiące, że nie trzeba już mieć pozwolenia na stawianie wież tego typu tak, jak kiedyś. Znajomy powiedział, że widzi nie raz robotników pracujących po nocach. Robią to wtedy, gdy myślą, że inni nie widzą… a media milczą.

Wiele programów informacyjnych w Stanach (nie wiem czy to samo pokazują w innych krajach, czy nie) pokazuje nieprawdziwe informacje. Na przykład, zdjęcie trumien z Bergamo rozłożonych jedna obok drugiej, w których to podobno leżeli zmarli na COVID-19, które obiegło świat jakiś czas temu to zdjęcie zrobione w roku 2013! Przedstawiało ono trumny rozłożone w hangarze na lotnisku w Lampedusie po katastrofie zatonięcia łodzi, która kosztowała życie ponad 300 osób. Dowody zobaczyć możecie tutaj lub tutaj. Inną sprawą są klipy pokazujące niesamowicie „zajęte” oddziały intensywnej terapii, które, jak się przyjrzymy, pokazują manekiny, a nie prawdziwych pacjentów. I to nie był tylko raz, zdarzyło się to już wiele razy do tej pory. Czasami dodaję tego typu kwiatki na mój Instagram w relacjach, więc zapraszam tam. Zdjęcie jednego chłopca wykorzystane było przez różne stacje informacyjne w różnych krajach, by pokazać, że teraz umierają i dzieci. Problem polega na tym, że w każdej stacji chłopiec ten pochodził z innego kraju, miał inaczej na imię, a raz nawet przedstawili go jako dziewczynkę! To samo zdjęcie pokazane już było w newsach kilka lat temu. Zdjęcie dorosłego mężczyzny również użyte było w dwóch różnych stacjach jako dwie różne osoby. W wiadomościach pojawiła się też zapłakana pielęgniarka, która opowiadała, że została zwolniona przez to, że brakuje sprzętu i tak dalej i to wszystko przez COVID-19, a naprawdę nie trudno było znaleźć ją na social mediach i dowiedzieć się, że ona nie pracuje tam już od roku! Pojawiło się też w internecie zdjęcie pokazujące reportera telewizyjnego ubranego w kombinezon, który zakrywał całe jego ciało, jako ochrona przed wirusem. Kamerzysta natomiast nie miał ŻADNEJ ochrony. Czasem mamy też do czynienia z tzw. aktorami kryzysowymi, którzy wykorzystywani są do udawania ofiar czy też świadków w różnych sytuacjach, co możecie zobaczyć np. tutaj lub tutaj. I to jest tylko kilka przykładów… tego jest o wiele więcej.

A’propos szpitali. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak wiele osób zaczęło wychodzić z kamerami i aparatami, by nagrać filmy i zrobić zdjęcia w szpitalach. Absolutnie nie twierdzę, że wszystkie szpitale są puste, nie. Prawdą jest natomiast to, że wiele z nich jest całkowicie pusta. Nie tylko nie mają pacjentów z COVID-19, ale też nie mają żadnych innych, bo wszelkie rutynowe wizyty zostały odwołane i szpitale przyjmują tylko nagłe przypadki, czasami tylko takie, w których występuje zagrożenie życia. Niektóre filmy są już skasowane przez cenzurę, ale inne dalej są dostępne, łącznie te z tańczącymi i śpiewającymi pielęgniarkami. Używajcie hashtagu #emptyhospitals , by zobaczyć, jak to wygląda na social mediach, jeśli ten hashtag dalej działa. Co ciekawe, pewien mężczyzna, który nagrał taki film i opublikował go został aresztowany i wsadzony do więzienia na 90 dni, dodatkowo musiał zapłacić karę w wysokości $370 (1 555zł). Normalnie jakby ktoś wszedł do szpitala, nagrał taki film i opublikował go w czasach, gdy nie ma pandemii, nie miałby żadnych, ale to żadnych konsekwencji. Warto się więc zastanowić, dlaczego w tym wypadku musiał przesiedzieć 90 dni w areszcie, skoro jedyne, co pokazywał, to stan szpitala.

Google ogłosili, że śledzą ludzi korzystając z telefonów komórkowych. Wiedzą, gdzie ludzie chodzą, kiedy, na ile. Tak samo teraz działa Facebook – zbierane są wszystkie dane. Identycznie jest z aplikacjami jak weChat oraz Tik Tok. Jesteśmy śledzeni na każdym kroku.

Dwóch najbardziej szanowanych lekarzy we Francji publicznie powiedziało, że szczepionki przeciw CODIV-19 powinny być testowane na biednych ludziach w Afryce! To pojawiło się w telewizji! Dlaczego nikt inny tego nie podłapał?!

Odporność stadna

„Tak wielu ludzi ma to i nie ma symptomów, że blokada ekonomiczna nie może i nie będzie działać. Wirus nadal będzie się rozprzestrzeniać, ale w zwolnionym tempie, ponieważ tak wielu bezobjawowych ludzi nadal go ma. Ale jednocześnie choroba jest o wiele mniej śmiertelna niż się mówi, że jeśli wszystko otworzymy, przejdziemy przez nią znacznie szybciej i przy znacznie mniejszej liczbie śmierci, niż nam się wydawało. Krótko mówiąc, jedynym powodem, dla którego powinieneś bronić się przed tymi śmiertelnymi wypadkami, jest to, że uważasz, że powinniśmy również zablokować całą gospodarkę w czasie sezonu złej grypy – niedorzeczny pomysł, którego nikt by nie chciał.”

Pamiętacie te czasy, gdy, za dzieciaka, wszyscy przechodzili ospę i wszystko było OK? Tak, chyba każdy z nas słyszał, że mogą pojawić się poważne efekty uboczne, ale takie efekty uboczne pojawić mogą się w przypadku wszystkich schorzeń, łącznie ze zwykłym przeziębieniem, w zależności od tego, w jakim stanie dany organizm jest. Pamiętam te czasy. Ktoś miał ospę i dalej bawił się na zewnątrz i jedynym problemem było swędzenie. A teraz nagle ospa stała się śmiertelną chorobą, na którą chcą szczepić wszystkie dzieci po kolei. Po co?!

Nawiązując do wikipedii, tutaj macie wyjaśnienie, czym jest odporność stadna: „forma pośredniej ochrony przed chorobami zakaźnymi, która występuje, gdy znaczna część populacji stała się odporna na infekcję, zapewniając tym samym ochronę osób niechronionych (na przykład: osoby, u których szczepionka nie działa*). W populacji, w której wiele osób jest odpornych, łańcuchy infekcji prawdopodobnie zostaną przerwane, co zatrzymuje lub opóźnia rozprzestrzenianie się choroby.”

*Pominę dodanie tu tego, co myślę o tym stwierdzeniu, ale dodam tu jedynie, że szczepionki NIE powodują odporności stadnej.

Jak już wiecie, Knutt Witkowski opowiadał o odporności stadnej związanej właśnie z COVID-19, więc nie będę się powtarzać. Co chcę tutaj zauważyć to ogólną sytuację w Chinach. Mnóstwo osób myśli, że wszystko się tam uspokaja dzięki kwarantannie. Czy aby na pewno? Jakby spojrzeć na dostępne dane to wyraźnie widać, że Chiny nie zamknęły granic, gdy pojawiły się przypadki COVID-19. Liczba przypadków wzrastała sukcesywnie tak, jak dzieje się to zawsze w przypadku pandemii, by 2 lutego w Chinach nastąpił szczyt, po którym wszystko zaczęło schodzić w dół i normować się naturalnie (znów – tak, jak to działa w przypadku pandemii). A kraj zamknięty został dopiero 17 lutego! Dlatego przypuszczenie, że Chiny osiągnęły odporność stadną jest jak najbardziej zasadne. I teraz to oni od jakiegoś czasu już wracali do normalnego życia i już jakiś czas temu otworzyli różne miejsca pracy, wliczając w to przeróżne fabryki. W czasie, gdy inne kraje zaczęły się zamykać. A warto tu zauważyć, że Chiny to przecież największy kraj jeśli chodzi o produkcję. Wystarzy rozejrzeć się po waszym domu i zobaczycie, że większość tego, co tam macie, wyprodukowana była w Chinach.

A co mówi Dr Fauci? Dokładnie to: „mam nadzieję, że nie mamy tylu zarażonych ludzi, że osiągniemy odporność stadną.” Zastanówmy się więc, jakie mamy inne opcje poza tą właśnie odpornością? Nasze opcje to zamknięte kraje, zamknięte szkoły, miejsca pracy, parki i wszystko inne oraz wieczna kwarantanna + magiczne szczepionki, o których już pisałam, ale powtórzę – naukowcy pracujący przy innych szczepionkach przez wiele lat swojego życia, poświęcający całe swoje kariery na pracę nad szczepionkami wyraźnie mówią, że ta jest zupełnie nowa, trudna do stworzenia i może być bardzo niebezpieczna (tak, jak szczepionka na SARS, nad którą powieszony został zakaz użycia u ludzi).

Należy tu chyba zadać pytanie, na czym im tak naprawdę zależy? Bo chyba nie na zdrowiu społeczeństwa? Dlaczego nie chcą, by ludzie byli odporni na COVID-19? Dlaczego chcą, by nasza odporność spadła? Chciałabym tu wyraźnie zaznaczyć, że dopóki ktoś nie pozbędzie się COVID-19 w 100%, problem powróci. I, jak już wiecie, zapowiadają „drugą falę” na jesień. Dlaczego miałby nie wrócić, skoro trzyma nas się w domach i nie pozwala nam się nigdzie wyjść? „Faktem jest, że jeśli CAŁKOWICIE nie usuniesz choroby, wróci ona, jeśli nadal będzie aktywna w populacji osób, które nie zostały wcześniej zainfekowane i nie mają odporności.”

Pytania pozostające bez odpowiedzi

Fully Raw Kristina dodała na swoim Instagramie zdjęcie swojego prawie 97-letniego dziadka, który dochodzi do siebie po COVID-19. Dlaczego o tego typu przypadkach nie słyszymy prawie w ogóle? Dlaczego nie publikują wypowiedzi osób, które mówią, że zostały zdiagnozowane z COVID-19 i dzielą się tym, że ich objawy były niesamowicie łagodne i wszystko wróciło do normy bardzo szybko, a teraz czują się świetnie?

Kto sprawdza te wszystkie liczby? Kto robi statystyki? Kto o tym wszystkim decyduje?

Dlaczego policja w Polsce się teraz zbroi? Kupuje wozy pancerne? Miliony amunicji? Teraz, w trakcie pandemii?

Dlaczego w Polsce i we Francji znajdują się dziesiątki tysięcy amerykańskich wojskowych?

Skąd pochodzą te wszystkie dane? Są to twarde liczby?

Skąd wiemy, że jakiś kraj czy organizacja nie zatajają faktów?

W każdym kraju wszystko liczy się trochę inaczej. Jak więc robi się testy? Czy są one ustandardowione? Czy wszyscy korzystają z tych samych testów?

Co jest dla ciebie ważne? Co cenisz? Jakie wartości u innych, u siebie, w życiu?

Jak daleko jesteś w stanie się posunąć, gdy zabraknie ci jedzenia?

Co jesteś w stanie poświęcić? Ile chcesz oddać bez walki?

Dlaczego wierzy się politykom nie mającym żadnego pojęcia o wirusach, a szykanuje się naukowców, epidemiologów i wirusologów, którzy mają lata, nie raz po kilkadziesiąt lat doświadczenia?

Jak to jest, że ludzie się godzą na aż takie obostrzenia?

Zabraniają ludziom rozmawiać ze sobą, dotykać się, spotykać się, całować, przytulać… Czego jeszcze zabronią?

Czy nie macie nic przeciwko temu, że z dnia na dzień, z godziny na godzinę zabierane są wam kolejne podstawowe prawa człowieka?

Czy nie macie nic przeciwko temu, żeby policjanci i wojskowi zaglądali wam do toreb i koszyków, przerzucając wszystko i decydując czy są to rzeczy pierwszej potrzeby? (Autetycznie dokładnie to wydarzyło się nie raz w Polsce.)

Dlaczego ludzie sami proszą o to, by wprowadzić w Polsce stan wojenny? Czy zdajecie sobie sprawę z tego, czym jest stan wojenny? Z czym to się może wiązać?

Dlaczego kwestionujecie tyle osób mówiących o diecie wegańskiej, a nie kwestionujecie niczego, co przedstawiają wam media?

Nie przeraża was to, że rząd może tak po prostu powiedzieć jedno słowo, w czego efekcie staje cały świat?

Dlaczego nie zastanawiacie się, jakie źródła mają osoby wypowiadające się na ten temat, które nie mają nic wspólnego z medycyną w żaden sposób oprócz pieniędzy (jak np. Bill Gates)?

Nie macie nic przeciwko temu, że drony policyjne będą wam latać nad głowami i śledzić co robicie, gdzie idziecie, z kim, po co…? Jeśli to brzmi dziwnie to wiedzcie, że drony policyjne już w wielu miejscach latają i nagrywają ludzi.

Jak jest w Polsce?

Jako że ja nie mieszkam w Polsce to nie śledzę wszystkiego, co tam się dzieje. Chciałabym tu jedynie wspomnieć o kilku rzeczach, które w mojej ocenie są tymi istotniejszymi.

Zacznę od tego, że jeśli chcecie się dowiedzieć jakie macie prawa w związku z tą całą sytuacją, jak rozmawiać z policjantami i co zrobić z ewentualnymi mandatami to bardzo wam polecam ten wywiad z mecenas Magdaleną Wilk, a tutaj jest krótszy materiał autorstwa pani mecenas o tym, jak się bronić przed ukaraniem w trakcie epidemii. „Nie przyjąłeś mandatu? Czekasz na sprawę w sądzie? Nie czekaj 🙂 Najprawdopodobniej nie będziesz jej miał. Przyjąłeś mandat? Postaraj się o jego uchylenie. W dzisiejszym nagraniu przedstawiam, jak to zrobić i z czego to wynika.”

Minister Zdrowia Łukasz Szumowski, profesor medycyny, 26 lutego w RMF FM powiedział, cytuję, „eksperci mówią, 80% zarażeń przebiega w sposób łagodny lub bezobjawowy.” Na pytanie czy maseczki pomagają, pan Szumowski odpowiedział: „nie pomagają, one nie pomagają, one nie zabezpieczają przed wirusem, one nie zabezpieczają przed chorowaniem. Naprawdę nie pomagają„. Na pytanie po co ludzie je noszą, odpowiedział: „nie wiem”. Kilka dni później wystąpił on z zawiadomieniem, że od czwartku wszyscy Polacy muszą zasłaniać usta i nos, gdy wychodzą na dwór, gdziekolwiek idą. Duża i dość szybka zmiana zdania. Dlaczego? Nigdy się tego w 100% nie dowiemy. Dominika Korwin-Mikke powiedziała coś, co dla mnie ma sens, mianowicie: „o tym, że maseczki nie pomagają pan Szumowski mówił jako lekarz. O tym, że Polacy muszą je nosić mówił już jako polityk.”

Chciałabym też zauważyć, że na stronie rządowej napisane jest wyraźnie, że nie każdy musi zakrywać nos i usta w Polsce. Kto jest z tego zwolniony? M.in. „dzieci do 4 lat, osoby, które mają problemy z oddychaniem (okazanie orzeczenia lub zaświadczenia nie jest wymagane), osoby, które same nie mogą założyć lub zdjąć ochrony z twarzy z powodu stanu zdrowia (okazanie orzeczenia lub zaświadczenia nie jest wymagane), osoby poruszające się samochodem – jeżeli pasażerowie mieszkają ze sobą, osoby poruszające się samochodem – jeżeli przebywa tam jedynie kierowca albo kierowca z dzieckiem do lat 4, duchowni sprawujący obrzędy religijne, rolnicy wykonujący prace w gospodarstwie, żołnierze Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej i wojsk sojuszniczych, a także funkcjonariusze Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego, wykonujących zadania służbowe.” Czyli jeśli jesteście księdzem to znaczy, że wirus was nie dotyczy i również wyłącza swoje działanie, gdy jesteście żołnierzami, ale tylko wtedy, gdy wykonujecie zadania służbowe. A tak na poważnie, wydrukujcie sobie tę stronę i jeśli ciężko jest wam oddychać w maseczce (np. podwyższony stres, panika, zbyt gorąco) to teraz wiecie, że macie wyjście.

W trakcie tej całej pandemii, gdy ludzie zamknięci są w domach, politycy obradują i przeprowadzają głosowania po nocach. Przepychają ustawy, które absolutnie nie są w nawet najmniejszym stopniu tak ważne, jak to, co się dzieje wokoło. Na przykład, jedna z ustaw stanowi o tym, żeby dzieci mogły brać udział w polowaniach. Inna to z kolei uproszczenie zabijania zwierząt na czas pandemii. I więcej. Dodatkowo, jak już wspomniałam, przy okazji tarczy antykryzysowej dodano zapisek mówiący o tym, że jakby ktoś chciał postawić sobie jakąś wieżę z Wi-Fi, wliczając w to wieżę 5G (a 5G jest dla nas bardzo szkodliwe), to nie musi już starać się o żadne pozwolenie. Może sobie je stawiać gdzie chce i kiedy chce. No i często robią to po nocach, gdy ludzie nie widzą. Ciekawe, że taki zapisek pojawił się w takim dokumencie, prawda? Co to ma wspólnego z COVID-19? Cały dokument znaleźć możecie w internecie. Pytanie, jakie nasuwa się na moje usta to – ile z tego zostanie anulowana po zakończeniu pandemii?

Jest też ustawa o szczepieniach, które podawane będą mogły być obywatelom Polski przy użyciu siły i bez ich zgody. Jest tam zapis o „środkach przymusu bezpośredniego”, w które zaliczyli: „przytrzymywanie, unieruchomienie z użyciem pasów, uchwytów, prześcieradeł lub kaftana bezpieczeństwa, przymusowe podanie leków bez zgody danej osoby.” Dokument ten nazywa się „Procedura postępowania w stosunku do osoby podejrzanej o COVID-19 lub z potwierdzonym jej rozpoznaniem z dnia 13 marca 2020 r.” i całość znajdziecie tutaj.

Przymus bezpośredni polegający na unieruchomieniu może być stosowany nie dłużej niż 4 godziny. W razie potrzeby stosowanie tego przymusu może być przedłużone na następne okresu 6-godzinne, przy czym nie dłużej niż 24 godziny łącznie.” – gdy to czytacie, wyobraźcie sobie siebie w takiej sytuacji, kiedy to ktoś was przytrzymuje i unieruchamia pasami bez waszej zgody i wstrzykuje wam coś w żyłę bez waszej zgody, bez waszej wiedzy co to jest i jakiegokolwiek pojęcia co się dzieje. Albo robi to waszej żonie, waszemu mężowi czy też waszym dzieciom. Na waszych oczach.

Pojawił się też projekt ustawy o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w której to czytamy, że „Prezydent Rzeczypospolitej jest wybierany na jedną siedmioletnią kadencję” oraz „przepis art. 1 stosuje się do kadencji urzędującego Prezydenta”, a następnie „zarządzone przed wejściem w życie ustawy wybory przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej stają się bezskuteczne„. Ciekawe, prawda? Czy to również jest absolutnie konieczne działanie przy pandemii „śmiercionośnego” COVID-19?

Pojawił się ranking reżimów, które wykorzystują koronawirusa do represji i Polska jest jednym z 30 państw w owym rankingu. W artykule przeczytać możemy: „Cały świat skupia swoje wysiłki na walce z pandemią koronawirusa. Nie wszystkim państwom w tej walce zależy jednak przede wszystkim na zdrowiu i bezpieczeństwu obywateli. Niektóre wykorzystują pandemię do ograniczania lub łamania praw obywatelskich albo umacniania rządu. Amerykański magazyn „Vice” wskazał 30 państw, które pod pretekstem walki z koronawirusem realizują inne cele. Dlaczego w tym gronie znalazła się Polska?” Na liście poza Polską znajdują się takie kraje jak np. Uganda, Rosja, Chiny, Kambodża, Wenezuela i inne, a całą listę wraz z wyjaśnieniami zobaczyć możecie tutaj.

Dodatkowo, Polska jako chyba jedyny kraj ciśnie dalej tak, by przeprowadzić wybory prezydenckie. Do tego stopnia, że szeroko jest to komentowane na całym świecie i to w niezbyt przychylny sposób. Jeden z artykułów na ten temat przeczytać możecie tutaj. Czytamy w nim: „Wybory prezydenckie w cieniu koronawirusa, do których dąży polski rząd, przykuwają uwagę zagranicznych mediów. „Financial Times” zwraca uwagę na to, że tylko w Polsce politycy bardziej koncentrują się na wyborach niż walce z koronawirusem i gorzko komentuje, że wybranemu w maju prezydentowi Polski „trudno byłoby uścisnąć dłoń”. Pracownicy służby zdrowia zostali już poinformowani, by nie mówić publicznie o warunkach w szpitalach. Idą ciężkie czasy, więc wybory muszą się odbyć„. Oczywiście rząd próbował znaleźć rozwiązanie sytuacji i stwierdzili z jakiegoś dziwnego, nieznanego mi powodu, że wybory korespondencyjne będą dobrym wyjściem. Oczywiście to również niesie za sobą sporo ryzyka i kilka z ewentualnych problemów wymieniono we wspomnianym artykule. Warto zadać sobie pytanie, dlaczego polski rząd musi robić na opak, dlaczego tak bardzo im zależy?

A gdy to wszystko się dzieje to, nawiązując do wRealu 24, odbywa się teraz remont warszawskich Łazienek. W końcu niesamowicie to istotne, by park, do którego nikt i tak nie może wejść, wyglądał ładnie, prawda:)?

Co dalej?

Politycy w Polsce urządzili sobie uroczystość na rocznicę katastrofy w Smoleńsku. Nikt nie miał maseczki, rękawiczek, ani oni, ani reporterzy nie trzymali się zasad dotyczących trzymania dystansu między sobą. I to wszystko pokazali w telewizji. Zero szacunku do obywateli. To było wyraźne pokazanie wszystkim, że robią z obywateli Polski wariatów zabraniając im wychodzić i mnóstwo ludzi nie może pochować swoich bliskich, bo jest zakaz… a oni mogą. W Stanach za to np. na tym filmie tuż przed konferencją prasową prezydenta zobaczyć możemy po lewej stronie kilka osób, które w tej sytuacji przedstawiani są jako eksperci, stojących niesamowicie blisko siebie, również bez żadnego zabezpieczenia. Reporterzy siedzą daleko od siebie, ale jakoś nikt nie mówi nic o tym, że tam po lewej stronie… jest ta grupka… nie trzymająca się żadnych zasad. Hmm.

W trakcie jednej z konferencji prasowych przedstawiciel WHO powiedział, że w związku z tym, że ludzie są teraz w domach, zarażanie COVID-19 przeniosło się do zamkniętej przestrzeni i odbywa się wśród rodziny. W związku tym, według niego, konieczne jest przyjrzenie się tej sprawie i usuwanie osób podejrzanych. Wyobraźcie sobie więc, że pewnego dnia ktoś zapuka do waszych drzwi i otwierając je wasza córka kaszlnie. Pan doktor wraz z wojskowym stwierdzą, że córka jest podejrzana o COVID-19, przez co może zarazić innych, więc siłą zabierają ją z domu i wywożą na kwarantannę. Brzmi niewiarygodnie? No to poczekajcie, bo właśnie takie podejście ma WHO. Zadajcie sobie tutaj już pytanie czy nie macie z tym żadnego problemu. W końcu to dla naszego dobra.

Wiecie, że ostatnio głośno było o mężczyźnie w Kanadzie, który został aresztowany za wyprowadzenie psa w parku, nie mając ze sobą nikogo innego, i dostał mandat w wysokości $880? W Polsce policjanci dosłownie wydzierali się na mężczyznę za to, że wyszedł z dzieckiem na spacer… na oczach dziecka. Inny mężczyzna z kolei został aresztowany za bawienie się ze swoją córką na pustej przestrzeni… na jej oczach. Dziewczynka ma 6 lat, a policjanci, którzy go aresztowali, nie mieli na sobie nawet masek. Jest jeszcze jeden mężczyzna, który został zatrzymany i policjanci dosłownie się na niego wydzierali, że przez niego umierają inni… na oczach jego kilkuletniej córki. W Kalifornii ludzie dostają mandaty za oglądanie zachodów słońca siedząc w swoich własnych samochodach. W Teksasie rezydenci nie mogą jechać nigdzie autem, jeśli są w nim więcej niż 2 osoby (swoją drogą, jak rodzic 3 dzieci może teraz zrobić zakupy spożywcze, skoro nie można mieć więcej niż 2 osoby w aucie?). W Kansas City policja przerwała małą paradę nauczycieli zorganizowaną po to, by dzieci mogły ich zobaczyć stojąc na swoich podjazdach mimo tego, że wszyscy byli w swoich autach. Gubernator Los Angeles obiecał nagrody tym, którzy będą donosić na swoich sąsiadów! I nie ma znaczenia to czy uważacie, że kwarantanna jest dobrym wyjściem lub nie. Nie ma znaczenia to, czy boicie się wirusa, czy nie. Znaczenie ma to czy nie macie nic przeciwko takiemu zachowaniu ze strony służby publicznej. Bo jakby na to spojrzeć bardzo ogólnie to wychodzi na to, że wystarczy powiedzieć ludziom „nie wychodzić z domu” i nagle politycy, pracowicy i wojskowi mogą robić z obywatelami co chcą. Pojawia się tu proste pytanie – czy naprawdę nie macie nic przeciwko temu, że w tym momencie żyjecie w państwie policyjnym, w którym to ojciec jest aresztowany na oczach własnej córki za przebywanie z nią na pustej przestrzeni? Powyższe przykłady to mieszanka przypadków w USA i w Polsce.

Są informacje pochodzące od rządu USA (w Polsce za to od Ministra Zdrowia pana Szumowskiego), że to wszystko może potrwać 18 miesięcy. Zauważcie, jak to wygląda teraz. Mówią „14 dni”. Po 14 dniach mówią „jeszcze kolejne 7 i już”. Po kolejnych 7 słyszymy „do końca miesiąca”, a teraz „18 miesięcy”. Nie macie nic przeciwko, żeby tak żyć przez kolejne półtora roku CO NAJMNIEJ? Bez możliwości normalnego wychodzenia z domu, spotkań z przyjaciółmi, podróży. Bez pracy, bez pieniędzy, bez pomocy. Słuchając zakazów i nakazów, będąc kontrolowanymi na każdym kroku? A co będzie po 18 miesiącach? Szczepienie! Obowiązkowe szczepienie i zauważcie, że WHO już zapowiada, że będą wchodzić ludziom do domów i siłą zabierać ludzi, którzy „mogą być chorzy”. Poczekajcie tylko aż wejdą wam do domu ze strzykawkami ze szczepionkami i będą was siłą dźgać. Wiecie, w czym tu jest problem, jeśli jeszcze nie widzicie wystarczająco dużego? W tym, że owe szczepionki będą z totalnie niewiadomym składem, będą nieprzetestowane, nie będzie w ogóle wiadomo jak działają na człowieka, a każdy rząd oraz producenci i dystrybutorzy są już teraz zwolnieni z jakiejkolwiek odpowiedzialności, jeśli (a raczej kiedy) ktoś będzie miał poważną reakcję lub nawet umrze jako efekt szczepienia. Oni już teraz nie są za nic odpowiedzialni (pisałam o tym też w mojej książce) i od razu, przed stworzeniem szczepiania, zapowiedzieli, że nie będzie można ich pozwać ani nic. Ciekawe dlaczego, skoro to podobno taka bezpieczna sprawa. Szczepionka na SARS była tak niebezpieczna, że została zbanowana całkowicie i wydany został zakaz jej użycia. Zwierzęta, na których ją testowano, umierały jeden po drugim. Mimo tego przetestowali ją na ludziach w Chinach chwilę przed tym, jak pojawiła się pandemia COVID-19. Co więcej, szczepionka na COVID-19 ma mieć formę nieznaną i zupełnie nową, co oznacza, że nikt nie ma pojęcia, jak wpłynie na organizm człowieka. Dr Paul Offit, który jest naukowcem i całą swoją karierę poświęcił studiując choroby zakaźne i tworząc szczepionki mówi, że histeria wokół COVID-19 nie odpowiada realnemu zagrożeniu, że wyrządzamy więcej szkody, niż pożytku, oraz że stworzenie takiej szczepionki to WIELE lat pracy i udostępnianie jej ludziom po zaledwie 18 miesiącach bez absolutnie żadnych testów jest skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Tak a’propos, wiecie, co jest napisane w ulotce szczepionki na grypę? Dokładnie to: „there have been no controlled trials demonstrating a decrease in influenza disease after vaccination with FLULAVAL”, czyli: „nie przeprowadzono kontrolowanych badań wykazujących zmniejszenie zachorowań na grypę po szczepieniu szczepionką FLULAVAL„. I zaznaczam tu też bardzo wyraźnie w razie, jakby ktoś nie złapał tego: rząd lub też firma farmaceutyczna już teraz całkowicie zwolniona jest z jakiejkolwiek odpowiedzialności za ewentualne (które na pewno wystąpią) negatywne skutki poszczepienne spowodowane tą szczepionką… która jeszcze nawet nie istnieje. A już zwolnili się z odpowiedzialności. Zastanówmy się, jakby to było coś bezpiecznego, w co wierzą ci, którzy to tworzą, to po co mieliby tak szybko upewniać się, że nikt nie będzie mógł ich pozwać za uszczerbek na zdrowiu lub nawet śmierć?

Co z 5G? Jakimś dziwnym trafem akurat teraz, w czasie pandemii, nadajniki i wieże z 5G są masowo instalowane i stawiane na całym świecie, wliczając w to oczywiście Polskę i USA. W Stanach instalują je w pustych szkołach na przykład, choć nie tylko, przy czym w Polsce robią to nawet w nocy. Dlaczego akurat teraz tak bardzo im się spieszy? Wiecie, do czego to 5G ma być potrzebne? Mówi się, że największym powodem dla 5G są samochody prowadzące się same. Do tego niby 4G jest za słabe i potrzebują czegoś mocniejszego. Pomyślmy natomiast, ile jest takich samochodów? Niewiele. W Polsce jeszcze mniej, niż w Stanach. Nie ma to więc za bardzo sensu. Co ma sens jest niestety o wiele gorsze. W Chinach działa to już od bardzo dawna i z bardzo zadowalającymi skutkami. Zadowalającymi dla rządu, bo nie dla obywateli. Tam ludzie śledzeni są non stop. Kamery są wszędzie, gdziekolwiek się nie pójdzie i cokolwiek się nie zrobi – wszystko jest nagrane. Ludzie są śledzeni przy użyciu telefonów komórkowych i różnych aplikacji, w tym zwyczajnej lokalizacji, ale nie tylko. Jest tam system rozpoznawania twarzy, co oznacza, że np. by wyjść z danego osiedla trzeba spojrzeć na maszynę, która skanuje naszą twarz i dopiero wtedy pozwala (lub nie) nam wyjść. W Indiach postawiono specjalne maszyny z ryżem, z których skorzystać mogą biedni ludzie, którzy to przez tę całą sytuację nie mają już co jeść. Brzmi super, ale tutaj również mamy do czynienia z tym systemem. Nad każdą maszyną umieszczana jest kamera, która skanuje twarz każdej osoby i analizuje czy dana osoba ryż już dostała, czy nie. Ile razy wraca, ile bierze, itp. Już w Chinach działa system, w którym to aplikacje na telefonach pokazują kto został zaszczepiony, a kto nie. Ludziom zaszczepionym pokazują one, że w okolicy znajduje się ktoś, kto szczepienia nie miał i w taki sposób zachęca się ludzi do zgłaszania sąsiadów, obcych ludzi czy nawet swojej rodziny. Osoby niezaszczepione nie będą mogły latać samolotami, podróżować pociągami, wchodzić na koncerty, itp. Brzmi niewiarygodnie? Trochę tak, ale taki system jest już w Chinach i w tym celu używają m.in. komunikatora o nazwie weChat. Na tej stronie czytamy: „Dwie szeroko stosowane aplikacje na telefony komórkowe, AliPay i WeChat – które w ostatnich latach zastąpiły gotówkę w Chinach – pomogły w egzekwowaniu ograniczeń, ponieważ pozwalają rządowi śledzić ruchy ludzi, a nawet powstrzymać osoby z potwierdzonymi infekcjami przed podróżą. Każda osoba ma swego rodzaju system sygnalizacji świetlnej„- mówi członek misji Gabriel Leung, dziekan Wydziału Lekarskiego Li Ka Shing na Uniwersytecie w Hongkongu. Kolorowe kody na telefonach komórkowych – w których zielony, żółty lub czerwony oznaczają zdrowie danej osoby. Powiadamia strażników na dworcach kolejowych i innych punktach kontrolnych o tym, kogo przepuścić.” To wszystko przyjdzie też do innych miejsc, wliczając w to Polskę i USA, gdzie ja mieszkam. Niektóre hrabstwa w Kalifornii już testują taką aplikację, Australia również. We Francji również już planują wprowadzenie takiej aplikacji. Na tej stronie natomiast czytamy: „Verily będzie mieć dostęp do informacji, które bezpośrednio cię identyfikują, w tym imienia i nazwiska, adresu, adresu e-mail, numeru telefonu i odpowiedzi ankietowych. Informacje te mogą być również przekazywane kontrahentom Verily, pracownikom służby zdrowia, którzy pobierają twoją próbkę, laboratorium kliniczne, które przetwarza twoją próbkę, podmiotowi prowadzącemu witrynę i jej kontrahentom, państwowemu Departamentowi Zdrowia Publicznego i potencjalnie innym federalnym, stanowym, oraz lokalnym urzędom ds. zdrowia i innym podmiotom, które pomagają w programie testów.”

Wiele osób denerwuje się, że Trump ogłosił, iż przestaje finansować WHO czyli World Health Organisation (Światowa Organizacja Zdrowia). Należy tu jednak zauważyć, że właścicielami WHO są firmy farmaceutyczne, jak Merck, GSK, Pfizer, Sanofi, Novartis lub Roche. Finansuje ją również Bill Gates, o którym coś tam już tu wspomniałam. Bill Gates ma spore udziały w firmach farmaceutycznych i po odejściu z Microsoft zajął się… szczepionkami oraz chipami, które chce wstrzykiwać ludziom. Przypominam – nie jest on ani lekarzem, ani immunologiem, ani wirusologiem, ani naukowcem. Jest facetem od komputerów. Czy to wszystko nie brzmi dziwnie? Ogólne wrażenia są takie, że firmy farmaceutyczne są tu po to, by ludziom pomagać, by nas leczyć i tak dalej. Oni planują ludzi trzymać w domach do momentu, aż ludzie ci nie przyjmą szczepionki. Możecie też sobie sprawdzić publiczną dokumentację naruszeń w branży farmaceutycznej, takich jak fałszywe roszczenia, przekupstwo, łapówki, niezatwierdzona promocja produktów medycznych, korupcja, szkody dla środowiska, ustalanie cen, oszustwa medyczne, szkody konsumentów i inne. Klikając tutaj zobaczycie krótki materiał na temat WHO. Dodam jeszcze, że japoński wicepremier powiedział wyraźnie: „WHO powinna zostać przemianowana na China Health Organization (pol. chińska organizacja zdrowia)”. Chiny to ogromny kraj z OGROMNĄ władzą i tak mocne słowa wicepremiera Japonii o czymś muszą świadczyć.

„Certyfikaty odporności oferują kuszącą obietnicę, że rosnąca liczba ludzi może przestać się chronić i zamiast tego pomóc światu ożyć. Mogą odgrywać ważną rolę w okresie, zanim będziemy mieli doskonałe leczenie lub skuteczną szczepionkę. Przynoszą jednak kwestie związane z nauką o odporności na Covid-19, o tym, w jaki sposób takie certyfikaty będą wydawane i nadzorowane, a co najważniejsze, o kraju podzielonym między ludzi wolnych i ograniczonych.
statnews.com

Klikając tutaj zobaczycie grafikę przedstawiającą jak to wszystko ma mniej więcej wyglądać. A tutaj komentarz mojego męża na ten temat: „Zwróć szczególną uwagę w prawym górnym rogu, gdzie Bob wprowadza swoje wyniki testu do osobnej aplikacji Urzędu Zdrowia Publicznego. Kto przy zdrowych zmysłach ogłosi się z pozytywnym wynikiem? Jedynym sposobem, w jaki taki system mógłby działać, jest administrowanie testem przez zaufanego agenta (wyniki są następnie przesyłane do centralnej bazy danych). Dopóki nie pojawi się negatywny wynik w pliku, NIE MA POWROTU DO PRACY I WYJŚCIA NA ZEWNĄTRZ. Będziesz musiał wypełnić swój wynik w telefonie i poddać się śledzeniu, aby upewnić się, że przestrzegasz nakazu kwarantanny / aresztu domowego.”

Na jednej ze stron przeczytać możemy: „Jedną z obaw jest to, że osoby niezainfekowane mogą spotkać się z dyskryminacją na niektórych stanowiskach po stworzeniu systemu weryfikacji certyfikatów. Niedawno ponownie wydane wytyczne amerykańskiej Komisji ds. Równych Szans Zatrudnienia sugerują jednak, że Komisja uważa taką dyskryminację za dopuszczalną.

Możemy też przeczytać to: „Pracodawcy lub rządy mogą wymagać, aby tylko osoby posiadające certyfikaty immunitetu mogły pracować na stanowiskach wymagających znacznego kontaktu z ludźmi, takich jak opieka zdrowotna, żywność, usługi, handel detaliczny, transport i inne. Restauracje, bary, imprezy sportowe, koncerty lub inne tak zwane obiekty publiczne mogą przyjmować tylko osoby posiadające świadectwa immunitetu. Podróż środkami transportu publicznego lub przywilej uczestniczenia w zajęciach osobiście może być ograniczony do osób posiadających świadectwa immunitetu. Ale czy powinny być tak ograniczone?”

Klikając tutaj zobaczyć możecie niesamowicie ważny, przerażający i jak najbardziej prawdziwy materiał dotyczący tego, jak to wszystko działa w Chinach. Miłego oglądania.

Mówi się, że „druga fala przyjdzie tej jesieni”. Czyli kiedy? Wtedy, gdy CO ROK mnóstwo ludzi ma kaszel, katar, przeziębienia i grypę. W tym roku będzie to również czas, gdy wszyscy będą sfrustrowani, źli i osłabieni po siedzeniu w domu non stop. Dodatkowo, układy odpornościowe będą jeszcze bardziej osłabione przez stres, strach, zamknięcie w czterech ścianach, brak świeżego powietrza i słońca. Wtedy zaczną chorować nie tylko ci już osłabieni i starzy, ale też młodzi, nawet dzieci. I to będzie spowodowane kwarantanną, która jest na nas nałożona teraz.

Różnica między ilością ofiar śmiertelnych w Polsce i w Anglii jest ogromna, bo w Anglii jest ich prawie 20 razy więcej. Oczywiście rząd twierdzi, że to dlatego, że w Polsce szybciej wprowadzono obostrzenia, ale różnica jest tak duża, że ciężko w to uwierzyć. Niestety będzie właśnie tak, że wszystkie jakiekolwiek sukcesy ludzie rządzący będą przypisywać sobie, co oznacza, że obywatele będą im przyklaskiwać i jeszcze bardziej będą się słuchać, a to z kolei prowadzi do coraz większego ograniczenia praw obywatelskich, do łamania praw człowieka. Tutaj ogromne znaczenie ma to, jak klasyfikuje się śmierć, o czym pisałam wyżej.

Mnóstwo (oby nie wszystkie) z przepisów, które teraz zostają wprowadzane (łącznie z tymi, które przepychane są po nocach) na czas pandemii zostaną i później, gdy wszystko się skończy. Rząd tak łatwo nie odda władzy nad obywatelami.

Najpierw odwołują największe imprezy. Później zamykają szkoły. Później prace. Potem lasy, parki, sklepy i wszystko inne. Robią to krok po kroku, bo jakby powiedzieli, że z dnia na dzień nigdzie nie możemy wyjść i wszystko będzie zamknięte, to ludzie by zwariowali. A tak, kroczek po kroczku, wszyscy posłusznie idą za tym, co słyszą i nie kwestionują niczego, co jest widziane przez ludzi z góry, więc cisną dalej. Bo mają oni dwa wyjścia – albo się wycofać i przyznać, że przesadzili, albo iść dalej. I idą dalej, bo widzą, że ludzie im pozwalają i nie raz nawet sami proszą się o więcej. Teraz z kolei powoli wszystko otwierają. Wierzycie, że nic się tu po drodze nie stanie? Że za chwilę znów nie powiedzą ups! musimy się znów pozamykać? Że już nie planują kolejnej pandemii i zamknięcia wszystkiego na jesień?

Jeden z artykułów mówi: „Przerażające raporty mówią prawdę o tym, jak kończy się blokada – nie będzie powrotu do normy: najlepsi amerykańscy eksperci wyjaśniają, jak naród stoi w obliczu masowej inwigilacji cyfrowej, testowania na niewyobrażalną skalę lub powtarzającego się dystansu społecznego„. Trzech naukowców wypowiadających się w owym materiale ma różne, jednak bardzo podobne opinie i żadna z nich nie wygląda dobrze. Każdy mówi, że po tej kwarantannie nic nigdy nie wróci do normy, jaką mieliśmy przed jej rozpoczęciem. Przeczytać możemy również: „raport CAP proponuje także oszałamiający ogólnopolski system cyfrowego nadzoru wykorzystujący dane lokalizacji telefonu komórkowego do śledzenia potencjalnego narażenia wszystkich osób na znane przypadki”, co jest dokładnie tym, o czym wspomniałam wyżej. A’propos tego śledzenia, jak już wiecie, w Chinach już działa system, który polega na rozpoznawaniu twarzy i wiele osób musi zeskanować swoją twarz, zanim wyjdą ze swojego własnego osiedla lub zanim kupią coś w niektórych sklepach. To nie jest coś dziwnego, z czego można się śmiać, „bo tak nigdy nie będzie”. To jest coś, co w Chinach działa już od jakiegoś czasu i co chcą wprowadzić również w USA, a później w reszcie świata. Po to, by mieć jak najwięcej kontroli nad ludźmi i, jak ktoś powiedział w jednym z filmów, które ostatnio oglądałam, nie będzie można splunąć na ziemię bez bycia zanotowanym. W tym artykule przeczytać możemy: „Stan Waszyngton przyjął prawo wspierane przez Microsoft Corp., ustanawiające najbardziej szczegółowe przepisy dotyczące rozpoznawania twarzy w USA, które potencjalnie mogą służyć jako model dla innych stanów w miarę rozwoju technologii.”

Nie wiem czy wiecie, ale aktualnie wprowadzane są setki satelit na orbitę. Robi się to regularnie, ale teraz wygląda na to, że wszystko jest ogarniane na większą skalę. „Z każdym kolejnym miesiącem i rokiem będzie ich więcej. W tej chwili jest ich 120, a docelowo ma być w 2027 roku blisko 12.000! Wtedy zauważenie tych satelitów będzie wymagało jedynie spojrzenia w niebo.” A o co w tym wszystkim chodzi? O monitoring wszystkich na ziemi, czyli o to, o czym już tu wam pisałam tyle razy w tym poście, a z czym związany jest oczywiście nasz ulubieniec Bill Gates.

Osoby, które wyzdrowiały

Według oficjalnych danych na dziś, 21 kwietnia, liczba osób wyzdrowiałych czujących się dobrze i pozostających w domu wśród wszystkich tych, którzy byli zdiagnozowani z COVID-19, wynosi 665 458 (edycja: dziś, 27 kwietnia, jest to już 900 334 wyzdrowiałych osób). Prawdziwa ilość tych osób byłaby znacznie, ZNACZNIE wyższa, jakby przetestowani byli wszyscy na świecie, bo większość ludzi mających COVID-19 ma delikatne lub nawet nieistniejące symptomy, przez co nie myślą nawet, że mogą być chorzy, i że mogliby się zbadać.

Od samego początku zastanawia mnie, dlaczego tak rzadko mówi się o tych wszystkich, którzy byli zdiagnozowani i wyzdrowieli. Na przykład, co już wspomniałam, dziadek i, jak się później okazało, babcia Fully Raw Kristina oboje byli zdiagnozowani z COVID-19. Oboje mają ponad 95 lat! I oboje wyzdrowiali. Jest takich osób mnóstwo, ale, jak ktoś bardzo trafnie zauważył na moim Instagramie, pozytywne informacje nie wzbudzają takich emocji, strachu i wtedy trudniej jest manipulować ludźmi niż wtedy, gdy informacje będą negatywne. Dlatego tych pozytywnych podają niesamowicie mało, a jeśli już coś podadzą to w taki sposób, by i tak zauważone były te negatywne. Bo o wiele więcej osób zwróci większą uwagę na słowo „zgon”, niż „wyzdrowienie”.

Jeśli w internecie pojawi się już ktoś, kto dzieli się swoimi doświadczeniami dotyczącymi przejścia przez COVID-19 to, z tego, co widziałam, opowiadają o dość łagodnych objawach. Parę osób powiedziało nawet, że w ogóle nie czuli się chorzy i jedyne, co im dolegało, to trochę kaszlu. Dlaczego o nich mówi się tak rzadko?

W mediach trąbi się też o tym, że nie ma lekarstwa na COVID-19, dlatego też powinno się go bać. Ale przecież tyle osób zdrowieje. Wiecie, jaki tu jest sekret? Sekretem jest to, o czym już wam opowiedziałam – nasze własne organizmy, a dokładniej układy odpornościowe. To jest najlepsze lekarstwo na wszystko! Poza tym, wiele osób w wielu miejscach na świecie widzieli niesamowite efekty z użyciem bardzo wysokich dawek witaminy C, którą podawali ludziom dożylnie. W tym filmie zobaczycie dwóch lekarzy z wielu, którzy tak właśnie leczą ludzi z COVID-19 i, co warto zaznaczyć, są to głównie pacjenci z bardzo poważnymi symptomami. Dr John Phar powiedział: „mój protokół zadziałał na kilku osobach, z którymi miałem do czynienia. Wysoka dawka witaminy C – 2000 mg co godzinę aż wystąpi biegunka.” Pielęgniarka z Long Island w Nowym Jorku, również wyzdrowiała i w lokalnej gaziecie podzieliła się tym, co zrobiła, a mianowicie: „przyjmowałam witaminę C, cynk, B12, piłam dużo ciepłych napojów oraz wody z cytryną.

Parę słów o zbiorowych grobach

W internecie krążą również zdjęcia pokazujące groby zbiorowe, na których to widzimy jak zakopują dziesiątki trumien z „pacjentami zmarłymi przez COVID-19”. Jest to bardzo dobry sposób na to, by wprowadzić trochę więcej zamieszania, stresu i strachu do społeczeństwa, gdy prawda jest nieco inna. Oczywiście pojawiło się już sporo teorii co do tego, co dzieje się na wyspie o nazwie Hart Island w Nowym Jorku, ale największą jest właśnie ta związana z ofiarami wirusa, bo to jest największy news w tym momencie. Od lat w tym miejscu chowa się nowojorczyków, którzy nie mają rodziny ani przyjaciół. Ciała, po które nikt się nie zgłosił, które nie znalazły innego miejsca. Ciała osób bezdomnych, chociażby. Istnieje projekt o nazwie The Hart Island Project, w którym polega na tym, by przybliżyć tożsamość osób zmarłych i chowanych tam. Na tej stronie czytamy: „Od 1980 roku 68 955 osób zostało pochowanych w grobach na wyspie”. Absolutnie nie jest prawdą to, że w kostnicach brakuje miejsc. Dwie osoby potwierdziły tę informację – Aji Worthy-Davis oraz Jason Kersten. Nie twierdzę, że wśród tych ludzi chowanych na tej wyspie nie ma nikogo, kto był zdiagnozowany z COVID-19. W związku z tym, że są tam chowani m.in. bezdomni i inni, po których nikt się nie zgłosił, bardzo możliwe, że są tam też osoby, które miały COVID-19 i były z nim zdiagnozowane, lub nawet o tym nie wiedziały. Nie oznacza to natomiast w żaden sposób, że jest to miejsce specjalnie przeznaczone tylko dla osób, które zmarły przez tego wirusa, bo nie ma dla nich miejsca na cmentarzach – to jest bardzo nieprawdziwa informacja, której zadaniem jest strasznie innych, co oczywiście się udaje. Gubernator Nowego Jorku powiedział: „Na Hart Island nie będzie masowych pochówków. Każda sprawa jest indywidualna i każde ciało będzie traktowane z godnością”.

Dodatkowo, w chwili obecnej wstrzymane zostały ceremonie pogrzebowe, więc te wszystkie ciała, które zostałyby pochowane (a, jak wiemy, dziennie umiera sporo osób) też muszą się gdzieś podziać. Stąd w niektórych miejscach widać ich więcej niż normalnie – bo rodziny nie mogą ich zabrać i pochować.

Inne warte uwagi

Istnieją dobre przesłanki ku temu, że COVID-19 krąży wokół wszystkich od listopada/grudnia 2019 roku. Prawda jest taka, że wszyscy z was albo już byli narażeni, albo już mieliście COVID-19 i nawet o tym nie wiecie. Tak działają pandemie.

CDC posiada ponad 50 patentów na szczepionki. To szczepionki są sposobem, w jaki zarabiają pieniądze i są to ogromne kwoty. Pamiętajcie o tym (i o tym, co mówiłam wcześniej na temat WHO), zanim znów zaczniecie traktować takie organizacje jako wasze jedyne źródło informacji.

Zaczynają się pojawiać informacje od naukowców mówiące, że ta odmiana koronawirusa, z którą mamy do czynienia, nie mogła mutować z innych koronawirusów. Mówi się, że COVID-19 stworzony został w jednym z laboratoriów w stanie Północna Karolina w roku 2015, a następnie został przeniesiony do laboratorium w Chinach. Czy to prawda, czy nie, nie wiem. Myślę jednak, że warto się i temu przyjrzeć.

Wolność słowa jest jednym z tych praw, które powoli, ale sukcesywnie się nam odbiera. Z internetu, szczególnie z YouTube, ale też z Facebooka czy Instagrama (i innych stron), znikają posty, filmy i komentarze, które mówią cokolwiek na temat innej strony tego wszystkiego. I ja nie mówię tu o totalnie fałszywych informacjach, nie. Tutaj mówimy nawet o wypowiedziach ekspertów, czyli wybitnych immunologów, na przykład. Albo o tym, że większość filmów, w których ktoś powie słowo „wirus” albo „COVID-19” zostanie pozbawiona możliwości zarobków całkowicie. Dlaczego? Skoro to, co media mówią jest prawdą najwyższą, dlaczego nagle tak bardzo boją się tego, że ludzie wykształceni z doświadczeniem w tej dziedzinie zaczęli się odzywać i mówić, że to wszystko tak wcale nie wygląda, jak media i rządy nam mówią, lub że zwykli szarzy ludzie jak ja czy wy chcą wyrazić swoje zdanie, zmartwienia, zaniepokojenie? Na stronie naszapolska.pl również pojawił się artykuł na temat epidemii jako pretekstu do cenzury, w którym czytamy m.in. „Unia Europejska, tak samo jak i poszczególne rządy we własnym zakresie, od dawna próbuje uregulować przestrzeń wymiany myśli. W dzisiejszej nowomowie regulacja jest synonimem bezwzględnej cenzury. Tym razem urzędnicy i politycy mają w rękach świetny pretekst: epidemię. A gdyby i ona była była za słaba, to jest wspierana Putinem. Taki miks wystarczy, żeby Europejczykom zakneblować usta?W tym artykule czytamy również o tym, że, cytuję, „CEO YouTube: Usuniemy wszystko, co jest sprzeczne ze Światową Organizacją Zdrowia na COVID-19„. Jak widać, wszystko, co mówi WHO jest święte. A ja już o WHO w tym poście opowiadałam. Zaczęliście łączyć już kropki?

Klikając tutaj zobaczyć możecie krótki, ale dość ciekawy materiał. Szczególną uwagę zwróćcie na liczby w tytułach od 5:16. Ciekawe, co?

Jedna ze stron postanowiła nieco przycisnąć ludzi i zmanipulować nimi trochę pokazując, że to Chiny mają dobry system (o którym już pisałam wyżej), i że robią to, co powinno się robić w tej sytuacji. Czytamy: „To technokratyczne podejście w Azji Wschodniej spełnia trzy wymagania w fazie wzrostu wykładniczego zagrożenia zdrowia publicznego: Skala, szybkość i stopień przymusu. Czy zachodnie demokracje mogą osiągnąć wyniki obserwowane w Azji Wschodniej bez naśladowania swoich środków? Prawdopodobnie nie.” Mam nadzieję, że was to niepokoi.

Na stronie vege.com.pl pojawił się bardzo interesujący artykuł zatytułowany „Człowiek – egoista wszech czasów”. Czytamy w nim m.in. „Człowiek pogryziony przez psa!, Tygrys zaatakował swojego opiekuna (czyt. strażnika trzymającego w niewoli) w zoo!, Rekin ludojad!. Kompletnie straciliśmy umiejętność autoironii i dystansu do samego siebie jako jednego z wielu gatunków zamieszkujących planetę. To smutne i płodne w negatywnych skutkach dla otaczającego nas świata, co obecnie odczuwamy na własnej skórze.
Epidemia koronawirusa, która od początku roku rządzi całym ludzkim światem, pozwala zauważyć (jeżeli się chce to dostrzec), kim naprawdę jesteśmy. Nasze skóry stały się jeszcze cieńsze, jeszcze bardziej skupiamy się tylko na sobie, jeszcze bardziej udaje nam się zapomnieć (co jest w rzeczy samej oszałamiające, bo wydawałoby się, że już bardziej się nie da), że nie jesteśmy tutaj sami – wokół nas istnieje świat, którego decydujemy się nie zauważać, bo tak jest wygodniej. Kult człowieka osiągnął już taki poziom, że nawet (uzasadnione) pytania typu; „Dlaczego nie rozmawiamy o katastrofie klimatycznej tak samo jak o koronawirusie?“ spotykają się z niezrozumiałym oburzeniem i komentarzami: „Czy autor nie uważa, że takie pytanie jest nieodpowiednie?“.”

Okazuje się również teraz, że respiratory używane u pacjentów z COVID-19 mogą przynosić więcej szkód, niż pożytku. Jedno z najnowszych badań z Chin rzuca nowe światło na COVID-19 i okazuje się, że istnieją przesłanki, by nie klasyfikować tej choroby jako zakażenia górnych dróg oddechowych, a jako problem z… krwią. No ale wracając do respiratorów. Pojawia się coraz więcej informacji pokazujących, że większość pacjentów, którzy zostali podłączeni do respiratorów, umiera. Dr Cameron Kyle-Sidell opowiedział o tym, jak wszystko wygląda z jego perspektywy. Powiedział wprost, że użycie respiratorów, w jego ocenie, nie jest dobrym wyjściem. Respiratorów używa się wtedy, gdy mięśnie pacjentów nie pracują wystarczająco dobrze po to, by pomóc im oddychać. W przypadku pacjentów z COVID-19, z którymi on miał do czynienia, nie było takich przypadków, ich mięśnie pracują dobrze. Nie twierdzi on, że nie potrzebują respiratorów, bo tak, są one potrzebne, ale niekoniecznie w przypadku COVID-19. Ciśnienie, które nakładane jest na płuca pacjentów, by je otworzyć jest tak silne, że często powoduje więcej szkód niż pożytku, będąc nie raz niestety przyczyną śmierci (a w akcie zgonu i tak wpiszą COVID-19). Dr Kyle-Sidell wspomniał też o tym, że pacjenci, których widzi nie zachowują się tak, jakby zachowywali się pacjenci faktycznie potrzebujący takiej pomocy. Ktoś, kto potrzebuje podłączenia do respitatora to z reguły osoba, która już nie za bardzo może kontaktować, a on z kolei ma pacjentów, którzy zachowują się normalnie, składają pełne zdania i dalej mają zachowane racjonalne myślenie. W przypadku osoby całkowicie świadomej należy ją najpierw uśpić, poddać śpiączce farmakologicznej, by móc ją do tego respiratora podłączyć. Osoba ta musi być pod wpływem bardzo silnych leków, by naturalne odruchy nie próbowały zwalczyć rurki w gardle. Wychodzi więc na to, że są przypadki, kiedy to ktoś w pełni świadomy usłyszał od lekarza, że musi zostać podłączony do respiratora, po czym osoba ta wyraziła zgodę, podpisała papiery, potem została uśpiona i podłączona do maszyny, która uszkodziła jej dobrze pracujące płuca, po czym osoba ta zmarła… a w akcie zgonu wpisano COVID-19. I tego jest coraz więcej, coraz więcej lekarzy wychodzi na światło dzienne i dzieli się tymi informacjami! Istnieje po prostu ogólny protokół, który tyczy się wszystkich pacjentów mimo tego, że każdy może mieć inne potrzeby, a protokół stworzony był na niewystarczających informacjach. Tutaj zobaczyć możecie wywiad z tym samym lekarzem, w którym wszystko wyjaśnia. Dodaje również, że o wiele lepszym sposobem byłoby użycie zwykłych masek z tlenem najpierw, zanim podejmie się decyzję o respiratorze.
Co ciekawe, National Institute of Health już wydało nowe wytyczne mówiące, by trzymać się z dala od respiratorów i zmienić sposób traktowania pacjentów z podejrzeniem lub diagnozą COVID-19.

Jeśli chcecie poczytać coś jeszcze na temat planów Billa Gatesa to zapraszam na tę stronę.

Ludzie na świecie zaczęli wychodzić na ulicę, by sprzeciwiać się działaniom rządów. Wiele stanów w USA, Polska, Niemcy i parę innych krajów, o których wiem. Zaczęły się protesty, ludzie zaczynają otwierać oczy. Widzą, że coś jest nie tak. Że miał być „tylko miesiąc”, a teraz słyszą, że możliwe, że i półtora roku albo więcej. Tutaj macie przykład z Północnej Karoliny, a wiele innych bez problemu znajdziecie w internecie, łącznie z YouTube.

Koniecznie zobaczcie ten film. Nagrany przez Polkę, młodą dziewczynę, która wyraża swoje zdanie na temat tego, co się dzieje. W mojej ocenie jest to niesamowicie mocna wiadomość, którą chciałabym rozesłać dalej. Posłuchajcie całości. W filmie usłyszycie m.in.: „czy to jest areszt domowy? Czy zrobiłeś coś złego? Czy jesteś wieźniem? Ja nie jestem więźniem. Jesteśmy wolnymi ludźmi. (…) Jeśli w tym momencie nie zadziałamy to my, nasze dzieci, nasze wnuki będą żyły pod totalnym reżimem, pod totalitaryzmem, takim, jaki ma miejsce w Chinach. Czy chcesz być śledzony na każdym kroku przez kamery, przez sztuczną inteligencję? (…) Czy chcesz być ochipowany? Przecież ludzie już są chipowani. (…) Ja kilka dni temu wyszłam do parku, żeby zademonstrować to, że jestem wolną osobą. Wolną osobą, która może trafić do więzienia za swoją wolność, która będzie walczyć za wolność. A ty co? Co robisz? Siedzisz w domu i słuchasz się swoich oprawców? (…) Nie opowiadała ci babcia czy dziadek o tym, jak walczyli za wolną Polskę? Po to, byś ty teraz tę wolność utracił? Byś zostawił swoje dzieci i ich dzieci w takim kraju, który dla nich teraz tworzysz?” Posłuchajcie, proszę.

Tutaj z kolei zobaczyć możecie ciekawą rozmowę jednego z Polaków z policjantami. Może to też jest dobry sposób na podejście do tematu? Spokojna, merytoryczna rozmowa, zamiast wyzwisk, kłótni i obwiniania się?

Parę słów na koniec

Coraz więcej osób budzi się, potrafi czytać „między wierszami”, widzi, co się dzieje, dostrzega, że dzień po dniu odbierana jest im ich wolność, za którą nasi przodkowie oddali życie.”
jarek-kefir.com

Jak już wspomniałam, ludzie na całym świecie zaczynają wychodzić na ulicę. Coraz więcej i więcej osób zaczyna zauważać, że coś tu jest naprawdę nie tak. Zaczynają się buntować i walczyć o swoje prawa, o swoją wolność i życie dla siebie i swoich dzieci.

JESTEŚCIE PEŁNOSPRAWNYMI OBYWATELAMI, KTÓRZY MAJĄ PRAWO DO ZADAWANIA PYTAŃ, OCZEKIWANIA WYJAŚNIEŃ I SPRZECIWIANIA SIĘ WŁADZY, JEŚLI UWAŻACIE ICH DZIAŁANIE ZA SZKODLIWE DLA WAS I WASZEJ RODZINY!
To wszystko nie jest takie, jakim nam się wmawia. Świat stanął przez wirusa, którego śmiertelność jest niższa niż 1% i dotyczy tych, którzy są starzy i/lub mają inne, poważne problemy zdrowotne. Czas otworzyć oczy i się rozejrzeć w innych kierunkach, by zobaczyć, że manipulacja i kłamstwa są na każdym kroku. I, niestety, teraz jest najwyższy czas… lada chwila będzie za późno.
Życzę wam wszystkim zdrowia i powodzenia. Apeluję, PROSZĘ, nie dajcie sobą manipulować w taki sposób. Nie dajcie sobą żądzić na każdym kroku. Do niczego dobrego to nie doprowadzi. Oni już wiedzą, jak łatwo jest zamknąć wszystkich w domach. Wystarczy jedno słowo i większość osób zamknie się w domu bojąc się wyjść. Strach przeszkadza we wszystkim i wygląda na to, że mamy tu właśnie pandemię strachu, a nie samego wirusa, który nie jest wcale aż tak poważny, jak nam się wmawia, co zaznacza coraz więcej ekspertów. I ja to wszystko mówię jako zwykły szary człowiek z dziećmi, który chce dla nich jak najlepszego życia.

Mam nadzieję, że to, co przeczytaliście w tym poście sprawi, że zaczniecie kwestionować tę sytuację. Bo to nie jest normalna sytuacja. To nie jest sytuacja, w której ktokolwiek z nas powinien się znaleźć z takiego powodu. Wyobraźcie sobie co by się stało, gdyby NAPRAWDĘ stąło się coś poważnego! Ludzie by całkowicie zwariowali, na nic nie jesteśmy przygotowani. Kończąc już dodam jeszcze, że proszę was o szacunek do mnie i do wszystkich tych, którzy uważają, że coś tu jest nie tak. Spróbujmy się nawzajem zrozumieć.

Pozdrowienia,
Aga

W książce znajdziesz obszerne
informacje na temat tego, jak 
poprawić swój stan zdrowia, 
wzmocnić układ odpornościowy i
zapobiec wszelkim chorobom oraz jak
sobie z nimi poradzić, gdy już
przyjdą.
Zapraszam na MojOwocowySwiat.com po kopię!
RawTastyLiving.com
Masz już ebooka z przepisami
na pyszne i zdrowe desery?!
EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram