Historia bloga

Jak to się zaczęło?

Bloga pod adresem aga-usa.blogspot.com założyłam 19 sierpnia 2013 roku. Pomysł powstał dlatego, że w planach miałam wylot do USA w charakterze Au Pair i chciałam opisywać moje zmagania z prawem jazdy w Warszawie, potem z całą robotą papierkową dla agencji, aplikacją, szukaniem rodziny, wylotem… Aż do końca programu i może nawet dalej. Stąd też adres bloga „aga-usa” – łatwy, prosty do zapamiętania, konkretny. Tytuł strony z kolei, czyli to słynne już Take me to California and give me a new life! związany był z tym, iż to właśnie do Kalifornii chciałam trafić. Nie dlatego, że ciągnęło mnie do plaży i oceanu, a dlatego, iż był tam ktoś, kto wtedy na mnie czekał. Czas wszystko zweryfikował, ja przyleciałam do Georgii i nie zamieniłabym tego miejsca na żadne inne.

 

Dla kogo?

Niedawno ktoś zapytał mnie do kogo konkretnie kieruję swojego bloga. Nie potrafiłam na to pytanie odpowiedzieć w konkretny sposób z bardzo prostego powodu – kieruję go do wszystkich zainteresowanych! Prawda jest taka, że czytają mnie i dziewczyny i chłopaki (chociaż większość raczej dziewczyn) w wieku pewnie od mniej więcej 15 lat do ponad 60. Są to tak samo Polacy nadal mieszkający w Polsce i nie chcący się wyprowadzić, jak i ci mieszkający za granicą, czy to w USA czy w innych miejscach. Osoby, które przygotowują się do programu Au Pair. Te, które już Au Pair w Stanach są, jak i te, które są już po programie. Są to również rodzice, którzy szukają miejsca do poczytania przy kawie tak o jakichś przypadkowych sprawach życia codziennego, jak i ci szukający pomocy w tym, jak poradzić sobie z dziećmi, gdy inne metody zawiodły. Ludzie, którzy utożsamiają się z moimi doświadczeniami z życia i którym one pomagają oraz ci, którzy lubią się czasem pośmiać, jak gadam o głupotach. Od niedawna piszę też o naszej diecie, która ciekawi wiele osób oraz o moich potyczkach z problemami zdrowotnymi.

Jak widać, każdy znajdzie coś dla siebie i naprawdę nie chcę się tu ograniczać – jak działać to szeroko!

 

Powspominamy?

Wracając do początku…

Mój pierwszy, dość krótki post powitalny znajdziecie tutaj. Notka o mojej pracy, która wyjątkowo mi się podoba nadal, znajduje się tutaj, a post, w którym pochwaliłam się zaakceptowaną aplikacją Au Pair i rozpoczęciem procesu matchowania tutaj. Perfect match tu, rozmowa w ambasadzie tu, aż po pierwszy konkretny post z Ameryki.

Z biegiem czasu pojawiały się też posty z różnych podróży, np. Nowy Meksyk czy też Miami; oraz te, których na blogu o życiu w USA zabraknąć nie mogło, czyli chociażby pierwszy zbiór ze spostrzeżeniami o Amerykanach , a cała lista znajduje się tu.

I tak się to ciągnęło, dalej pisałam o odwiedzanych przeze mnie miejscach, o życiu tutaj, o ciekawostkach, o ludziach, itp. Coraz bardziej się też otwierałam, bo widziałam, że im bardziej szczera jestem, tym lepiej Wy reagujecie i nieraz zdarzało się, że czytelnicy zwierzali mi się czy to w komentarzach, czy w wiadomościach prywatnych z rzeczy związanych z tematami, które poruszałam, co niesamowicie mi się podoba i bardzo to doceniam.

Później zaczęłam też pisać o wychowaniu dzieci i ogólnie związkach międzyludzkich. Posty te spotkały się ze sporym zainteresowaniem, sama jestem z nich dumna i cały ich zbiór znajdziecie tutaj. W planach kolejne!

Prawdziwym przełomem był chyba moment, kiedy to w odpowiedzi na jeden z komentarzy napisałam o tym, że ja i Nathan – czyli mój ex host dad jesteśmy parą. Po tym wszystko poszło jak z górki – posty o „życiu Au Pair” odeszły trochę dalej, chociaż dalej jestem otwarta na pomoc innym w związku z czym stworzyłam specjalny dział dotyczący programu Au Pair i wszelkich rzeczy z tym związanych.

Zaczęłam dodawać więcej tekstów związanych moim życiem prywatnym, jak np. bardzo, ale to bardzo prywatny i ważny dla mnie post dotyczący moich wspomnień z lat szkolnych, a później zaręczyny, ślub i szczęśliwa nowina o powiększaniu rodziny. Nasza córka urodziła się cała zdrowa i piękna 25 marca 2016.

 

Czas na coś nowego!

Od jakiegoś czasu myślałam sobie, że skoro moja historia z programem Au Pair dobiegła już końca, czas na pewne zmiany. Postanowiłam więc stworzyć nową stronę na nowym serwerze z nowym wyglądem po to, by może trafić też do szerszego grona odbiorców oraz zwyczajnie dlatego, że po dwóch latach zachciało mi się jakiejś zmiany. Dlatego też postanowiłam porzucić Blogspot.com i przenieść się na mój własny adres – againamerica.com , który bardzo mi się podoba, szczerze mówiąc. A dlaczego .com, a nie .pl? Nie wiem, może dlatego, że brzmi to fajniej? 🙂 Wszystkie dotychczasowe posty zostają na swoim miejscu, nic nie zginie. A jako że od jakiegoś czasu dodawałam notki w dwóch wersjach językowych to od teraz cała strona będzie i po polsku i po angielsku.
Za stworzenie strony dziękuję Marcie, a za logo Weronice! Sama bym tego nie ogarnęła.

Jest mi naprawdę bardzo miło, że tylu z Was odwiedza mnie regularnie, czyta moje posty i wyraża swoje własne opinie czy to pozytywne, czy negatywne – każde się liczą. Jest to również niesamowite uczucie, że mam wokół siebie tyle życzliwych ludzi, których tak naprawdę nigdy w życiu nie spotkałam i pewnie nigdy nie spotkam, a jednocześnie cieszę się, iż mogę się z Wami dzielić tak tymi najważniejszymi wydarzeniami z mojego życia, jak i tymi mniej ważnymi, ale dalej moimi. Prowadzenie tej stronki sprawia mi ogromną przyjemność i raczej nie zapowiada się, by cokolwiek się w tej kwestii zmieniło.

Pamiętajcie, że zawsze możecie pisać do mnie o czymkolwiek korzystając z zakładki kontakt oraz poprzez mój fanpage na Facebooku. Możecie mnie również znaleźć na Instagramie.

Miłego czytania!
Aga