Zdjęcia z mojego drugiego porodu

UWAGA! Jeśli temat porodu jest dla ciebie w jakikolwiek sposób drażliwy, opowiadanie o kobiecym ciele zraża cię w jakiś sposób, uważasz, że robienie zdjęć w trakcie porodu jest niepoważne, niemoralne, niedorzeczne, itp., a publikowanie ich to w ogóle masakra oraz patrzenie na nie sprawia, że się wzdrygasz to zastanów się dwa razy czy chcesz kontynuować czytanie tego posta, bo ja publikując moje własne zdjęcia i czując się z tym bardzo komfortowo nie biorę żadnej odpowiedzialności za twoje reakcje. Dzięki!!

 

***

 

Poród to jeden z najważniejszych i najbardziej wyjątkowych wydarzeń w życiu kobiety. To znaczy… Okej, będę pisać o sobie zamiast o wszystkich kobietach, więc pozwólcie, że zacznę raz jeszcze.

Poród to jeden z najważniejszych i najbardziej istotnych wydarzeń w moim życiu. Powiedziałabym nawet, że najważniejszy i najbardziej wyjątkowy ze wszystkich innych, bo jakby tak wrócić pamięcią do reszty to co by dorównało? Wylot do USA? Ślub? Wszystko było wyjątkowe i jedyne, ale nic nie da się porównać do wydania na świat nowego człowieka. Między innymi dlatego właśnie zatrudniłam fotografkę tak w trakcie pierwszego porodu, jak i teraz i już pokazywałam wam wcześniej trochę zdjęć z pierwszego razu. Bardzo chciałam zachować tyle, ile mogłam. Oczywiście tego typu rzeczy się pamięta, ale jednak jak się jest w trakcie porodu to ma się sporo odczuć, emocji i innych, więc są i takie momenty, których nawet się nie rejestruje i dopiero później widzi się je na zdjęciach. Niesamowicie jest zobaczyć te wszystkie emocje na fotografiach, bo naprawdę da się je wyczuć jedynie patrząc na samą siebie, co zdecydowanie daje możliwość przeżycia tego wszystkiego raz jeszcze, ale z tej drugiej strony, której nie ma się możliwości zobaczyć w trakcie, a która jest tak samo ważna.

Nasze ciało jest niesamowite. Odwala kawał dobrej roboty nie tylko w ciąży, gdy w środku rośnie nam drugi człowiek, ale też w trakcie porodu, gdy ów człowieczek przychodzi na świat. Każda kobieta powinna być z siebie dumna i super by było, gdyby każda traktowała swoje ciało z szacunkiem i miłością. Bo mamy je tylko jedno i zobaczcie, ile nam służy i jak wiele robi nie tylko dla nas, ale i dla naszych dzieci. To, co się z nami dzieje, gdy rodzimy dziecko to coś pięknego i wyjątkowego, czego nie warto się wstydzić, wręcz przeciwnie. To nie jest coś, co powinno się ukrywać za wszelką cenę i o czym nie powinno się rozmawiać. I to niezależnie od tego jakie robimy miny, jak wyglądają nasze włosy lub co mówimy.

Nie twierdzę, że każda z was powinna robić sobie zdjęcia i filmy w trakcie porodu, a później udostępniać je online. Absolutnie nie! Chciałam tylko wam przekazać, że według mnie patrzenie na swoje własne ciało w tak ważnym momencie jego życia jest czymś całkowicie normalne i niesamowicie przykro mi się robi, gdy czytam wiadomości od kobiet, które mówią, że nie mogłyby patrzeć na siebie „w takim stanie”, bo to „obrzydliwe”.

Możecie sobie myśleć, że ooo Aga znowu analizuje, znowu wymyśla, ale… Muszę, no muszę. To wszystko zaczyna się w dzieciństwie, wiecie? Im bardziej tabu jest temat miesiączek, seksu, ciąży i porodu, tym gorzej nam później o tym mówić, patrzeć na to oraz na nasze własne ciało, nie wspominając w ogóle o tym, by samej urodzić dziecko. Strach, stres, pewność, że będzie bolało i bardzo małe zainteresowanie tematem to powszechne zjawiska, które, jak już wspomniałam, swoje źródło mają najczęściej w dzieciństwie. Czasami to wszystko spowodowane jest również przeżyciami w czasie nastoletnim, wyśmiewaniem, słuchaniem, że od masturbacji można oślepnąć albo, w tych gorszych przypadkach, gdy ktoś był wykorzystywany seksualnie.

Ze mną nikt o tych sprawach nie rozmawiał i pamiętam, gdy w wieku około 9 lat w jakimś filmie była scena porodu i kobieta krzyczała pocąc się przym tym strasznie. Zapytałam, cytuję, „to naprawdę tak boli?” I wiecie, co dostałam w odpowiedzi? Dokładnie to: „idź do swojego pokoju, jesteś za mała na takie rzeczy”. I koniec. Według mnie taka odpowiedź jest niedopuszczalna i wyrządza więcej szkody niż pożytku dla dziecka. Bo rodzicowi lub opiekunowi tak jest o wiele łatwiej i może uniknąć niewygodnych tematów, a to jest niesamowicie nieodpowiedzialne i niepoważne.

Tak czy siak, udało mi się uwolnić od tego wszystkiego, tego poczucia, że wszystko jest tabu i bardzo się z tego cieszę. Nie było to łatwe i bez pomocy męża pewnie dalej nie byłabym tak otwarta i teraz mnie ciężko byłoby na przykład odpowiadać na pytania Alicii. Dla mnie nie ma tematów tabu. Są rzeczy, o których publicznie mówić nie chcę, bo chcę je zachować dla siebie lub na przykład są to sprawy między mną a mężem lub mną a moimi dziećmi. Czasem są to rzeczy, na które niestety duża część moich widzów i czytelników nie jest gotowa. Ale generalnie nie mam problemu z rozmawianiem na wszelkie tematy dotyczące wszelkich spraw i bardzo się z tego cieszę. Nie mam też żadnego problemu z widzeniem mojego ciała w różnych sytuacjach i uważam, że jest to niesamowicie ważne, bo to w końcu moje ciało w różnych naturalnych sytuacjach. Jeśli nie chcecie robić sobie zdjęć w czasie porodu to miejcie chociaż jakieś lusterko ręczne, byście w razie ochoty mogły za nie złapać i zobaczyć jak się rodzi wasze dziecko :).

Wygląda na to, że moim nowym celem jest znormalizowanie tak naturalnej rzeczy jak poród. Na pewno będę do tego jeszcze wracać.

 

 

No, długi wstęp mi wyszedł i w sumie nie planowałam tego w ogóle, ale jak zaczęłam pisać to tak poszło i mam nadzieję, że zrozumiecie przekaz. Chciałabym więc pokazać wam trochę zdjęć. Mówię „trochę”, bo na komputerze mam ich znacznie więcej. Ja widzę na nich niesamowite ciepło, miłość i wsparcie płynące od mojego męża oraz wdzięczność płynącą ode mnie. To wszystko było dla mnie bardzo istotne i, jak pisałam jakiś czas temu na Instagramie, czasami tylko jeden dotyk jest wszystkim, czego się potrzebuje.

 

 

Wszystkie zdjęcia są autorstwa Meghan Stewart Photography, którą bardzo polecam.

 

 

 

 

 

To teraz czas je wszystkie wywołać i włożyć do albumu :).

 

 

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram