Q&A – podcast, depilacja, smoczki i inne

Jakiś czas temu na Instagramie zbierałam pytania do mojego kolejnego filmiku z Q&A i stwierdziłam, że wezmę trochę z nich i dodam je też tutaj w poście. Pomyślałam, że tym razem dostałam pytania, których wcześniej nigdy nie miałam i niektóre są naprawdę ciekawe, więc chciałam się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami. Mam nadzieję, że was ten post zainteresuje w jakiś sposób. Zaznaczam też, że odpowiadam tu na pytania, które zostały mi zadane co oznacza, że opowiadam o moich własnych opiniach i są to opinie subiektywne :).

 

Miłego czytania!

 

 

Ja chciałabym zapytać jak było w twoim przypadku ze szczepieniami, które „trzeba” przyjąć starając się o zieloną kartę.

Aplikowałam o zieloną kartę już dłuższy czas temu i wtedy nie byłam jeszcze na aż tak naturalnej ścieżce. Wiedziałam, że coś z tymi szczepionkami jest nie tak i nie podobało mi się to, że musiałam je przyjąć, ale nie alarmowało mnie to aż tak bardzo. By aplikacja o Green Card była przyjęta trzeba dostarczyć też formularz podpisany przez lekarza specjalizującego się w sprawach imigracyjnych. Lekarz ten sprawdza też waszą kartę szczepień i jeśli czegoś brakuje to wymagane jest przyjęcie ich. Ja dostałam dwa zastrzyki – jednym był zastrzyk przeciwko grypie (serio, ludzie tutaj wariują na ten temat…), a drugi to chyba tężec, ale nie pamiętam mówiąc szczerze. Nie wiem mówiąc szczerze co bym teraz zrobiła, gdybym aplikowała w tym momencie. Próbowałabym na pewno uzyskać tzw. excemption, ale z tego, co czytałam w kwestii aplikacji o Green Card bardzo ciężko to ominąć.

 

Jesteś bardziej umysłem humanistycznym czy ścisłym?

Artystycznym :). Ale jakbym miała wybrać z dwóch powyżej to zdecydowanie humanistycznym. Przedmioty ścisłe to czarna magia dla mnie.

 

Myślałaś kiedyś o nagrywaniu podcastów?

Nie myślałam, ale ostatnio moi widzowie i czytelnicy zaczęli mnie o to pytać! Na chwilę obecną nie jestem w stanie zaangażować się w niczego dodatkowego i nie kręci mnie to wystarczająco, ale może kiedyś, kto wie.

 

Czy Nate cieszy się, że zyska męskiego kompana w waszym babińcu?

Jak Nathan dowiedział się, że będziemy mieli synka to powiedział, że się cieszy, że będzie miał, cytuję, „małą wersję siebie” :).

 

Tak na luzie, czy rysowałaś na marginesach lub na tyle zeszytu?

Tak! Szczególnie na marginesach, choć na tyle też mi się zdarzało. Rysunki, jakieś przemyślenia, itp. Lubiłam zamazywać kratki w różne wzory, niektóre dość wymyślne. Nie ukrywajmy – czasami zwyczajnie nie było nic lepszego do roboty.

 

Czy miałaś problem z ogarnięciem amerykańskich jednostek, np. wagi?

Ja dalej nie mogę powiedzieć, bym je ogarniała. Pamiętam wiele, których już wcześniej używałam. Potrafię ogarnąć pewne temperatury, wagę różnych produktów czy np. wzrost, ale jest wiele sytuacji, w których muszę wyciągnąć telefon i sobie to sprawdzić. Nie mam z tym jednak problemu, serio. Nie jest to coś, co jest jakoś bardzo istotne w codziennym życiu w tym sensie, że nie czuję potrzeby się tego wszystkiego uczyć na pamięć. Da się tak w ogóle przestawić? U mnie to działa tak, że jak czegoś potrzebuję i nie wiem to sobie sprawdzam i wiem na następny raz. Moja ostatnia pomyłka dotyczy mojego syna. Mianowicie, Nathan powiedział, że mały ważył 8,9 funtów przy urodzeniu, a ja byłam pewna, że 8,9 funtów to 8 funtów i 9 uncji, co w przeliczeniu daje 3,800 kg. Okazało się jednak, że cały ten czas żyłam w błędzie i 8,9 funta to 8 funtów i 14 uncji, co daje 4 kg, czyli mój syn przy urodzeniu ważył 200 g więcej, niż wszędzie już wcześniej napisałam ;).

 

Zielenina, zielone soki – czy naprawdę trzeba je jeść w tak dużych ilościach na witarianizmie?

Według mnie nie. Ja tuż po przejściu na frutarianizm codziennie wieczorem jadłam ogromną sałatkę składającą się ze szpinaku, pomidorów, awokado i czasem też ogórka, zdarzało mi się pokropić sokiem z cytryny, ale rzadko. I mówiąc ogromna mam na myśli naprawdę bardzo dużą sałatkę. Miałam wtedy na nie po prostu ochotę. To zaczęło się zmieniać po jakimś czasie i w chwili obecnej sałatki jem bardzo rzadko, po prostu nie mam na nie ochoty. No i zmieniło się też to, że takiego rozmiaru bym już w siebie na raz zwyczajnie nie wcisnęła. To się tak zmienia mam wrażenie w przypadku wielu ludzi, że zaczyna się właśnie od tego typu dań i później idzie się bardziej w kierunku owoców porzucając po drodze np. wspomniane sałatki i po jakimś czasie zjada się też mniej, jak już organizm się przyzwyczai. Chciałabym tu zaznaczyć, że nie uważam, by porzucenie ich było konieczne. Po prostu warto słuchać swojego organizmu i jeśli nie macie ochoty na szpinak to go w siebie na siłę nie wpychajcie, bo po co.

 

Co sądzisz o usuwaniu włosów z miejsc na ciele, w których nie są mile widziane? Bikini, pachy, nogi, itp.?

Ostatnio dostałam sporo pytań na ten temat i w sumie nie do końca rozumiem skąd to się wzięło. Jakiś temat na czasie? Włosy na ciele to coś totalnie normalnego i naturalnego. Nie jest to coś, czego ktokolwiek powinien się wstydzić lub coś, przez co ktokolwiek byłby szykanowany, obrażany, itp. A niestety zauważyłam, że tak to jest, że opinia publiczna to coś w stylu „fuj, ogól te pachy, jak można tak na dwór wychodzić!” Kiedyś to nie miało znaczenia, a później wszystko zaczęło się zmieniać i ludzie zaczęli iść za tłumem, za nowymi normami ustalanymi przez media, za tym, co jest „ładne”. Wiecie, mnie to absolutnie nie przeszkadza, gdy jakaś kobieta, którą mijam na ulicy ma włosy na nogach, a zdarzyło mi się takie widywać. Nie przeszkadza mi też to, gdy ktokolwiek – kobieta lub mężczyzna – ma włosy pod pachami. Ja nie namawiam ani do golenia, ani do zostawiania wszystkiego naturze, bo według mnie to jest bardzo indywidualna sprawa i to zależy od danej osoby, co będzie chciała zrobić ze swoim owłosieniem. I dodam tu jeszcze, że jakikolwiek przykry zapach to nie kwestia owłosienia, a raczej zanieczyszczeń w naszym ciele i bakterii, które na nas są.

 

Jak wygląda u ciebie sprawa z depilacją? Używasz maszynek, itp.?

Jeśli o mnie chodzi to mam maszynki wielorazowe wegańskie (nie wszystkie maszynki są wegańskie, warto zwrócić uwagę na skład paska nawilżającego oraz na to, jak są robione, bo nie wszystkie są też cruelty free). Chodzę też na depilację woskiem czekoladowym, w moim przypadku jest to wosk wegański. Wosk czekoladowy jest łagodniejszy dla skóry na ciele, zdecydowanie.

 

Czy idąc do fryzjera myją ci włosy szamponem i nakładają odżywkę?

Moja fryzjerka myje mi włosy samą wodą albo przynoszę swój własny szampon. Nie używam odżywek, lakierów ani innych produktów.

 

Aga, czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Co o tym myślisz? Jesteś romantyczką?

Chyba wierzę. Mówię „chyba”, bo takiej prawdziwej miłości od pierwszego wejrzenia nie doświadczyłam. Doświadczyłam jednak, nazwijmy to, strzały amora od pierwszego wejrzenia i naprawdę mnie to trzymało. W tamtej sytuacji poznałam tę osobę, więc w moim przypadku nie skończyło się tylko na bujaniu w obłokach o jakimś przystojniaku spotkanym na ulicy ;). Wtedy ten moment „od pierwszego wejrzenia” to była głównie wymiana wzroku, coś w tym było takiego specjalnego, że oboje wpadliśmy. Natomiast mój mąż nie był moją miłością od pierwszego wejrzenia, wręcz przeciwnie, ale zdecydowanie jest to ta jedna trafiona i najważniejsza. I tak, jestem romantyczką.

 

W którym miesiącu życia twojego synka planujesz przerzucić go na mleko roślinne?

Na chwilę obecną karmię mlekiem od innej kobiety i mam zamiar robić to tak długo, jak tylko będę mogła. Nie jestem więc w stanie odpowiedzieć na to pytanie w chwili obecnej, zobaczymy.

 

Czy zostawiając dzieci pod opieką np. babci nie boisz się, że wbrew twojej woli da April coś niewegańskiego?

Nie boję się tego, bo April zostawiam z osobami, którym ufam. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce zająć się moim dzieckiem, a np. babcia zwyczajnie chce spędzać czas z wnukami, to musi zaakceptować nasze zasady i koniec. Jeśli im się one nie podobają to albo akceptują je mimo to i traktują moje dzieci zgodnie z nimi, albo nie zostaną z maluchami sam na sam. I dla mnie nie ma znaczenia kim ta osoba jest. Wiem, że wiele osób wychodzi z założenia, że „to tylko babcia, babcie tak mają” i spoko, jeśli wam to pasuje to jak najbardziej. Ja natomiast mam inne podejście i tak, jak nie chcę, by babcia lub opiekunka dała April coś niewegańskiego, tak samo nie chcę, by babcia lub opiekunka dały jej do spróbowania np. wina. I pomyślicie sobie, że to jakieś abstrakcyjne porównanie… Nic bardziej mylnego. Babcie nie raz nie mają nic przeciwko dawania alkoholu już nawet 2,5 lub 3-letnim dzieciom „do spróbowania” dodając tylko „nie mów rodzicom” i to jest przykład, który widziałam na własne oczy już kilka razy.

 

Mnie ciekawi jak April reaguje, gdy mówisz po polsku? Wyłapuje, że to inny język? Zwraca na to uwagę, pyta?

April nie zwraca uwagi, nie pyta, nie powtarza. Kontynuuje robienie tego, co robiła wcześniej i niewiele ją obchodzi to, że mówię w inny sposób. Warto tu też zauważyć, że ja nie rozmawiam po polsku w domu, a gdy nagrywam filmy to w 99% przypadków jestem sama.

 

Jakie europejskie kraje chciałabyś zwiedzić?

Od jakiegoś czas myślę, że chciałabym polecieć do Grecji, co może się udać, gdy będę w Polsce następnym razem. Na szczęście mieszkając tam trochę podróżowałam i na chwilę obecną nie ma innych miejsc, które chciałam odwiedzić poza tymi, w których już byłam i poza wspomnianą Grecją.

 

Jako że dużo mówisz na poważne tematy, chciałabym zapytać jaka jest twoja ulubiona pora dnia?

Różnie, bo każdy dzień wygląda u mnie inaczej. Wcześniej bardzo lubiłam poranki, kiedy to czytałam April książki, ale już tego rano nie robimy. Wydaje mi się więc, że w chwili obecnej moją ulubioną porą dnia jest wieczór, podczas którego mam czas tylko dla siebie i choć nie raz nie jest to dużo, a tym bardziej teraz po urodzeniu Owena, to jednak bardzo sobie cenię ten czas tylko dla mnie. Uważam, że bardzo ważne jest to, by pamiętać o sobie i swoich potrzebach i nie dać się pochłonąć wszystkiemu innemu w 100%.

 

Aga, co sądzisz o Dr Morse?

Nie mogę powiedzieć, bym polecała go w pełni z bardzo prostego powodu – nie widziałam wszystkich jego filmików, nie czytałam wszystkiego, co opublikował, nie byłam pod jego bezpośrednią opieką. Jeśli jednak chodzi o to, co widziałam to wiem, że pomógł mnóstwie ludzi pozbyć się mnóstwa przeróżnych problemów zdrowotnych. Wiele rzeczy, o których mówi to rzeczy, z którymi sama się zgadzam, które mają dla mnie sens, które już wcześniej gdzieś tam mi chodziły po głowie, które polecam innym. Osobiście miałam już jedną konsultację z jedną z osób pracujących z Morsem i niedługo mam jeszcze jedną. Jestem ciekawa i otwarta na nowości.

 

Co myślisz o nastoletnich matkach?

Wiem, że to pytanie nie miało żadnego negatywnego podtekstu, natomiast muszę przyznać, że dla mnie zawsze ma pewien negatywny wydźwięk. Bo dlaczego to pytanie zadawane jest tylko o mamach, które urodziły dziecko będąc nastolatkami, a nie np. „co myślisz o 25-letnich matkach”? Dla mnie o wiele większe znaczenie ma to, jaką dana kobieta jest mamą, jakim jest człowiekiem, a nie to, ile ma lat. Znam dziewczyny, które w wieku 18 lat były bardziej ogarnięte życiowo niż inne w wieku lat 30. Także bardzo różnie to bywa i zawsze jest mi żal dziewczyn, które zaszły w ciąże wcześnie jak na nasze normy społeczne i są przez to szykanowane przez innych. A to jest na porządku dziennym niestety.

 

W co i czym April lubi się bawić? Co lubicie robić razem?

April jest całkiem dobra w znajdywaniu sobie zabaw samodzielnie. Często używa przedmiotów ogólnodostępnych w domu, jak np. kubeczki czy kamyczki, które sobie przyniesie z zewnątrz. Lubi układać puzzle, oglądać książki, układać literki, rysować i wiele więcej. Bardzo lubi też chodzić na spacery, więc sobie chodzimy razem. Zabieram ją do parku karmić kaczki albo na plac zabaw. Lubi śpiewać i tańczyć, co też jest super.

 

Najpiękniejszy i najgorszy moment ciąży?

Najpiękniejszym momentem ciąży są na pewno ruchy dziecka. Może nie kopniaki w żebra ;), ale ogólnie to na pewno zawsze będzie mój numer jeden i coś, za czym tęsknie po porodzie. Najgorszym momentem w drugiej ciąży był ból pleców, a w pierwszej wymioty trwające bardzo długi czas.

 

Alicia widziała film „Ziemianie”, zna wasze poglądy, a je mięso. Czy to z przyzwyczajenia?

Alicia nie je już mięsa i ogranicza też nabiał. Nie je sera samego w sobie ani nie zje już pizzy z serem (zawsze zdejmuje ser), ale jeśli ser jest gdzieś ukryty i niezauważalny to zje czasem. W domu jednak nie mamy żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego, co już wiecie.

 

Jakie jest twoje zdanie o smoczkach dla dzieci? Czy zamierzasz taki dawać dziecku?

Nie popieram smoczków. Uważam, że są niepotrzebne i przeszkadzają w wielu rzeczach. Na przykład, podając smoczek noworodkowi bardzo prawdopodobne jest to, że sprawimy, iż będą problemy z ssaniem z piersi. Za tym pójdzie suplementowanie z butelek, czyli znowu przeszkadzanie naturalnemu procesowi i sprawianie, że organizm nie dostaje sygnałów, że potrzebuje więcej mleka. A za tym potem jest kobieta, która nie zdając sobie sprawy z powodu twierdzi, że nie jest w stanie wyprodukować wystarczająco, co w tym przypadku jest oczywiście bzdurą. Nie popieram też dawania dzieciom smoczków na uspokojenie, a nie raz już spotkałam się z tym, że rodzic dosłownie wcisnął dziecku smoczek do ust na siłę w momencie, jak dziecko tylko zaczęło płakać. Widziałam też jak się dziecko przewróciło i zdarło sobie kolano, więc normalne, że trochę się popłakało. Pierwsza reakcja rodzica – smoczek. Ogranicza to bardzo dziecko jeśli chodzi o wyrażanie swoich emocji i uczuć, co może mieć kiepskie efekty w przyszłości no i dziecko się od tego uzależnia. I można by tak jeszcze gadać, ale to takie moje główne powody, którymi chciałam się tu podzielić. I nie, nie będę dawać smoczka Owenowi, nie mamy w domu ani jednego.

 

 

No, to tyle na dziś!

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram