Nowy dom na 9 miesięcy

Mnóstwo kobiet po porodzie zaczyna się zastanawiać co i jak jeść, by zrzucić kilogramy, które przybrały nosząc w brzuchu swoje dziecko. Tworzone są też specjalne programy z ćwiczeniami na czas połogu. Jest to zdecydowanie bardzo istotne dla wielu, łatwo to zauważyć i czasami aż się człowiekowi przykro robi, że inne kobiety czują się tak źle. Tak swoją drogą, pamiętajcie, że czas połogu również jest wyjątkowy i dobrze jest jednak dać sobie odpocząć (na tyle, na ile to możliwe z małym dzieckiem – proście o pomoc!) i nie forsować swojego ciała, które zagoić się musi nie tylko na zewnątrz, ale i w środku.

Mnie na myśl nasuwa się pytanie dlaczego tak niewiele osób naprawdę dba o zdrowe odżywianie i zdrowy tryb życia w ciąży oraz w czasie przygotowania do ciąży i później w trakcie starania się o dziecko? To też są niesamowicie ważne okresy w życiu! Według mnie przygotowanie organizmu do ciąży powinno być nieodłącznym elementem całego procesu. Wasze ciało jest domem dla waszego dziecka na wiele miesięcy. Warto zadbać o to, by było w jak najlepszej kondycji zanim ktoś w nim zamieszka. Tak, jak naprawiacie i malujecie dom przed wystawieniem go na sprzedaż, tak samo w mojej opinii powinno się potraktować ciało przed zajściem w ciąże i później dalej traktować je podobnie w czasie noszenia nowego lokatora. Czyli najpierw sprzątanko, a później utrzymywanie wszystkiego na poziomie jak najlepiej się da. I znowu – nie tylko na zewnątrz, ale i w środku.

To, w jakim stanie jest organizm kobiety ma duży wpływ na dziecko i jego zdrowie, czasem na przetrwanie w ogóle. To, co kobieta je i pije również ma na niego wpływ i może zostawić skutki na wiele lat po urodzeniu. Wiele osób mówi, że dieta nie ma żadnego wpływu na stan ciąży i zdrowie dziecka (?!), oraz że nie ma żadnego znaczenia jeśli chodzi o ewentualne poronienie. A niestety prawda jest taka, że jest wyraźne powiązanie między poronieniami a tym, w jakim stanie jest nasz organizm i czasem przez to rodzą się martwe dzieci.

To jest naprawdę ważna sprawa, którą wiele osób ignoruje, bo, cytuję, „kobieta w ciąży i tak ma już ciężko, więc lepiej dać jej spokój!” Spokój spokojem, natomiast osobiście uważam, że warto zwrócić uwagę na ten problem oraz na problem tycia dziesiątek kilogramów, „bo dziecko miało zachcianki”. Zdaję sobie sprawę z tego, że mówię to dość dosadnie, ale w sumie nie widzę powodu, by cokolwiek tu ukrywać i szukać jakichś słodkich słówek do wyjaśnienia o co mi chodzi.

Ciąża to wyjątkowy stan nie tylko dla kobiety i jej partnera, ale też dla tego malucha rozwijającego się w środku. Osobiście nie bawią mnie zdjęcia, na których kobiety ustawiają sobie zestaw z McDonald’s na brzuchu i trzymając burgera ociekającego tłuszczem w jednej ręce, a w drugiej pokazują tabliczkę z napisem „dziecko chciało o 2 w nocy, więc mąż pojechał i kupił”.

Mnie absolutnie nie chodzi o to, że macie nagle zmieniać dietę na same owoce lub że macie sobie wszystkiego odmawiać. Jeśli macie ochotę zjeść sobie pizzę to zróbcie ją sobie same, zamiast kupować mrożonki. Jeżeli chcecie zjeść czekoladę to zjedzcie ją na kilka razy w ciągu paru dni, a nie dwie tabliczki na raz. I przy okazji polecam wersje wegańskie ;). A McDonald’s to naprawdę zachcianka, od której lepiej trzymać się z daleka. Ja sama nie jestem święta i idealna. Gdy Gosia i Dominika u mnie były to pojechałyśmy do wegańskiej restauracji, którą bardzo chciałam im pokazać, i zjadłam cały talerz makaronu w sosie alfredo (swoją drogą, sos na bazie nerkowców – pyszka!) przegryzając chlebem czosnkowym, który jest częścią owego dania. Miałam ochotę, chciałam spróbować, zjadłam i tyle. Nie jest to jednak sposób, w jaki jem na co dzień, nie jest to jedzenie, do którego chciałabym wrócić i nie jest to coś, co – według mnie – jest jakoś szczególnie zdrowe (powtarzam – według mnie i na podstawie tego, w jaki sposób jem ogólnie). Warto pamiętać, że są pewne granice, że nie zawsze warto ulegać tym szalonym zachciankom i robić to co chwilę. Inną kwestią jest to, że no z całym szacunkiem, ale taki BigMac albo pączek ociekający tłuszczem to jednak nie są w żaden sposób zdrowe ani nikomu potrzebne produkty w żadnej diecie, w żadnym wieku, a już zwłaszcza w ciąży.

 

Tak naprawdę nikt nie wie skąd biorą się zachcianki tak na 100%. Mają tu wpływ hormony na pewno, ale to nie jest wszystko. Niestety, no niestety wszystkiego wytłumaczyć się hormonami nie da i jest to raczej pójście na łatwiznę. W grę wchodzą też przyzwyczajenia, to jak jemy ogólnie, do czego przywykliśmy, w jakim stanie jest nasze ciało, flora bakteryjna w naszym żołądku i gdzie są nasze myśli. Serio, myśli też mają ogromny wpływ. Jeśli poczujecie ochotę na big maca załóżmy, że tak już zostanę przy przykładzie zdjęć, które widziałam, i zaczniecie sobie wmawiać, że to na pewno zachcianka ciążowa i musicie ją spełnić, a tym bardziej jeśli zaczniecie sobie wmawiać, że to wasze dziecko tego oczekuje no to szanse, że się powstrzymacie drastycznie spadają.

 

Nie wiem, piszę to, bo chciałam wylać swoją frustrację oraz zwrócić waszą uwagę na tę sprawę, która, według mnie, jest już ewidentnym problemem. Możecie przejść obojętnie lub zatrzymać się przy tym i zastanowić się trochę. Od was to zależy.

 

Do następnego,

Aga

 

Jeśli lubisz czytać mojego bloga to zagłosuj na mnie klikając na banner niżej! Dzięki :)!

glosowanie

 

 

 

 

 

 

 

https://medicalxpress.com/news/2018-01-stillbirths.html
EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram