5 powodów, by przestać jeść jajka

Jako że tego typu posty wzbudzają wiele emocji, chciałabym zaznaczyć kilka rzeczy już na starcie.
Ten film nie jest ani medyczną, ani dietetyczną poradą. Dzielę się w nim wybranymi informacjami z tych, które zdobyłam w ciągu ostatnich kilku lat. Nie biorę ŻADNEJ odpowiedzialności za to, jak odbierzesz moje słowa oraz co z nimi zrobisz. Czytanie tego materiału jest DOBROWOLNE. Z mojej strony nie ma żadnego przymusu ani na czytanie, ani na żadne zmiany w twoim życiu, twojej diecie, itp. Klikając na tytuł tego postu wiesz, o czym on będzie i robisz to z własnej nieprzymuszonej woli. Bardzo proszę o zachowanie kultury wypowiedzi w ewentualnych komentarzach oraz o dokładne zapoznanie się z całym tekstem oraz jego źródłami i ewentualnymi dodatkowymi tekstami, zanim napiszesz komentarz.

 

***

 

Jakiś czas temu pisałam post o 5 powodach, by przestać spożywać nabiał, a teraz, na waszą prośbę, dodaję post na temat jajek. Wiele osób uważa, że z jajkami nie ma nic złego, bo co może być. Są też i tacy, którzy uważają, że nawet będąc na diecie wegańskiej jedzenie jajek od babci czy cioci ze wsi jest okej, bo w końcu kury traktowane są w dobry sposób. Postanowiłam więc zabrać głos w tej sprawie i opowiedzieć co nieco na ten temat.

Jak już kiedyś wam mówiłam, ja nie przepadam za określaniem się używając konkretnych słów. Wiele osób przywiązuje zbyt dużą wagę do określenia np. weganka i później wychodzą z tego dziwne, często nieprzyjemne sytuacje. Nie twierdzę, że nazywanie się weganką jest złe, absolutnie! Chodzi tu bardziej o takie mega przywiązanie się do tego, o przyszywanie sobie samemu metki na stałe. Jeśli chodzi o weganizm i spożywanie jajek nawet od babci to te dwie rzeczy automatycznie się wykluczają. Jajka to produkt pochodzenia zwierzęcego, niezależnie od tego, jak kury są traktowane. Dodatkowo, jednym z głównych założeń weganizmu, jak nie głównym, jest wzajemna zgoda. A takiej zgody od żadnej kury nie dostaniecie i myślę, że nie muszę tłumaczyć dlaczego :).

 

Wybrałam dla was kilka powodów, które dla mnie mają największy sens. Jest ich jednak więcej, więc jeśli macie ochotę to koniecznie zróbcie swój własny dodatkowy research. Jeśli dodatkowo chcecie zobaczyć filmik na ten temat, w którym dodałam kilka ciekawostek, to również zapraszam.

 

 

 

1. Cukrzyca

Do tej pory to ja wiecznie dostawałam wiadomości i komentarze mówiące mi, że dostanę cukrzycy jedząc takie ilości owoców. Stwierdziłam więc, że to jest dobry argument na sam początek. Bo jak owoce same w sobie cukrzycy nie powodują ani nie zwiększają ryzyka zachorowania, tak jedzenie jajek to ryzyko jak najbardziej zwiększa. Pokazano, że jedzenie 1 jajka w tygodniu zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2 o 67% niż ryzyko, jakie miało się nie jedząc jajek. Jedzenie 3 lub więcej jajek w tygodniu zwiększa ryzyko zachorowania aż trzykrotnie. Wyobraźcie sobie więc jedzenie jajecznicy z 2 jajek na śniadanie nawet nie codziennie, a co 2 dni w sytuacji, w której jedzenie tylko 3 sztuk tygodniowo zwiększa to ryzyko aż 3 razy. To jest kwestia głównie ogromnej ilości tłuszczy zawartych w jajkach, a dokładnie o tym, jak powstaje cukrzyca mówiłam w filmie na ten temat.

 

2. Cholesterol

Organizm człowieka sam produkuje cholesterol i nie ma żadnej konieczności dostarczania go z pożywieniem, czyli jedząc produkty pochodzenia zwierzęcego. Badania pokazały, że weganie mają idealny poziom cholesterolu, przy czym osoby jedzące wszelkie produkty odzwierzęce mają go zdecydowanie za dużo, co powodować może m.in. choroby serca. Jajka są największym źródłem cholesterolu w standardowej amerykańskiej diecie, w polskiej zapewne też. Zaledwie jedna sztuka to ok. 186 mg cholesterolu, a to spowodowane jest tym, że jajko stworzone jest w taki sposób, by z jednej komórki powstał cały kurczak. Jeśli myślicie, że zjadanie cholesterolu nie ma wpływu na cholesterol we krwi to niestety żyjecie w ogromnym błędzie. M.in. działanie prozapalne cholesterolu pochodzącego z pożywienia ma wpływ na poziom we krwi, a dokładniejsze wyjaśnienia znajdziecie w źródłach na dole strony.

Wykazano, że zaledwie 1 jajko spożywane dziennie jest powiązane z przedwczesną śmiercią.

 

3. Choroby nowotworowe

Jajka, jak i inne produkty pochodzenia zwierzęcego (pomijam tutaj miód, bo o wpływu miodu na organizm człowieka nie wiem absolutnie nic) zwiększają ryzyko zachorowania na raka. I nie chodzi tu o jeden rodzaj raka, a tak naprawdę o wszystkie możliwe. W przypadku jajek głównie powiązane są tutaj raki wątroby, prostaty, odbytu i jelita. Ilość zachorowań na raka jelita w ciągu ostatnich lat wzrosła znacznie i jak kiedyś rak ten występował głównie u mężczyzn po 50. roku życia, tak teraz choruje na niego mnóstwo młodych osób, w tym kobiet. Zauważcie, że moja siostra zdiagnozowana była z tym rakiem w wieku 22 lat, a ja w wieku 24.

To nie jest związane z rakiem, ale również ma związek ze zdrowiem. Mianowicie, spożywanie jajek często powoduje tzw. „rybi zapach” pochodzący np. z ust lub z kobiecych części intymnych.

Pokazano też, że spożywanie 1 jajka dziennie skraca długość życia u kobiet w taki sam sposób, w jaki skracałoby palenie 5 papierosów dziennie przez 15 lat.

 

4. Jajko to kurza menstruacja

To tak, jakbyśmy zjadali kobiece jajka… Różnica jest taka, że produkujemy je w nieco inny sposób i są dla nas niezauważalne. Ciężko mi sobie wyobrazić ludzi jedzących jajka kobiet, gdyby były większe. A kurze jajka się zjada. Hmm.

Wiele razy zdarzało się, że ludzie po otworzeniu jajek znajdowali w nich zarodki lub spore skrzepy krwi. A te białe takie linki jakby, które widzicie na żółtkach to linki łączące skorupkę z żółtkiem, czyli to taka wersja ludzkiej pępowiny łączącej dziecko z łożyskiem.

Mnie to obrzydza na starcie.

 

5. Okrucieństwo wobec kur

Kury trzymane są w bardzo ciasnych klatkach, są bardzo ściśnięte, nie mają miejsca, by się ruszyć. Załatwiają się pod siebie, więc ich odchody spadają na kury, które są w klatkach niżej. Kury się nawzajem ranią, ranią je też druty z klatek, przez co dostają zakażeń. Małe kurczaki nigdy nie zobaczą swojej matki, a jeśli rodzą się samce to mielone są one żywcem. W końcu samce nie znoszą jajek, więc do niczego się nie przydają… dlatego mielą je żywcem.

I to też tyczy się kur z wolnego wybiegu, które tak wiele osób kupuje myśląc, że kury takie biegają sobie szczęśliwie po łąkach i skubią ziemię. Niestety nie jest tak. USDA wydało zarządzenie określające to, kto może nazwać swoją farmę farmą z wolnego wybiegu. Gdy wspomniałam wam o tym jakiś czas temu to wiele osób zarzuciło mi kłamstwa, że wymyślam głupoty. Otóż nie. Dokładny cytat z dokumentu opublikowanego przez USDA brzmi tak: Producers must demonstrate to the Agency that the poultry has been allowed access to the outside. Producenci muszą udowodnić, że kury mają dostęp do zewnątrz. Oznacza to, że farma, która ma np. 20.000 kur i ma jedno okienko na ścianie, które da się otworzyć, daje im dostęp do zewnątrz. I tyle, nic więcej tutaj nie potrzeba. Kury trzymane są w taki sam sposób i traktowane są w taki sam sposób, jak te, które są z tradycyjnych farm. I w Polsce niestety wcale nie wygląda to tak, że kury te latają sobie po trawie. Nie, nie! Mogą być zamknięte przez długi czas i dalej być nazywanymi z wolnego wybiegu. Przeczytajcie rozporządzenie Komisji Europejskiej. Krótki cytat: Producenci jaj z wolnego wybiegu skorzystają na tym, że okres utrzymywania kur w zamknięciu będzie liczony dla każdego stada indywidualnie, a nie dla całego kraju łącznie. Rozporządzenie to pokazuje, że nie wiadomo co się kupuje aż do momentu doczytania szczegółów.

W samych Stanach Zjednoczonych ludzie zjadają ok. 2 miliony jajek dziennie co oznacza, że kury są manipulowane genetycznie w celu znoszenia większej ilości jajek. Kury w naturalnym środowisku znoszą ok. 12-14 jajek rocznie, a kury z tego typu farm produkują ok. 200-300 jajek rocznie. Znoszenie jajek przez kurę nie jest wcale takie proste! To jest dość intensywny proces, męczący, zużywający dużo energii i nie tylko. Myślenie, że to jajko po prostu z kury wypada bez żadnego efektu na jej zdrowiu jest błędne. Kura zużywa 1/10 wapnia z jej własnego ciała po to, by wyprodukować tylko 1 skorupkę. Wyobraźcie sobie więc w jakim one są stanie po wyprodukowaniu takiej ilości jajek. Kury te są wyczerpane, mają bardzo słabe kości, nie mogą ustać na własnych nogach, mają osteoporozę, są w ogromnym bólu.

Kury z farm po 1,5-2 latach nie są w stanie zrobić NIC. Są więc wieszane za nogi i zabijane. I porównajcie życie kur z farm – max 2 lata – do życia kur w naturalnym środowisku – nawet 20 lat.

Naprawdę ktokolwiek uważa, że traktowanie jakiegokolwiek zwierzęcia w taki sposób jest ok?! Niektórzy ludzie są totalnie zaślepieni obrazkiem szczęśliwej kury biegającej sobie po łące, co jest totalną bzdurą. Nie dopuszczają oni do swojej świadomości tego, czym są jajka oraz tego, że pochodzą od kur ledwo stojących na nogach, krwawiących, czujących ogromny ból, strach, stres, od kur traktowanych w brutalny sposób. I jeszcze za to płacą, co jest bezpośrednim wzięciem udziału w znęcaniu się nad zwierzętami…

 

 

 

Jak już napisałam, jeśli macie ochotę to zróbcie dodatkowy research na ten temat. Warto otworzyć oczy.

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Źródła:
https://academic.oup.com/ajcn/article-abstract/55/6/1060/4715430?redirectedFrom=PDF
https://academic.oup.com/nutritionreviews/article-abstract/69/5/270/1935029?redirectedFrom=PDF
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC295526/pdf/jcinvest00024-0181.pdf
https://www.atherosclerosis-journal.com/article/S0021-9150(12)00504-7/abstract
http://www.peta.org
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8061589
http://nutritionfacts.org
https://academic.oup.com/aje/article/173/3/319/129763
„How not to die”, Michael Greger, MD

 

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram