Tyle się dzieje, że nic nie ogarniam!

Dzisiaj spędziłam bardzo dużo czasu na nadrobienie zaległości w komentarzach na blogu oraz na nagraniu dwóch filmów na YouTube i teraz, dokładnie o 21, piszę ten post. Kupiłam dziś też kilka dodatkowych rzeczy dla bobasa, w tym fotelik samochodowy, czyli jeden z najważniejszych przedmiotów. Kupno łóżeczka zostawiamy na znacznie później, bo maleństwo będzie spać z nami w pokoju przez pierwsze parę miesięcy, więc z takich koniecznych konieczności to jeszcze tylko pieluchy.

Ostatnie prawie całe cztery dni spędziłam z Gosią i April w Destin w stanie Floryda. O tej miejscowości opowiadałam Wam już wcześniej i fajnie było tam znów wrócić, tym razem w innym towarzystwie. Szybko zleciało, było mega gorąco i męcząco, ale ogólnie dobrze się bawiłam. A już zwłaszcza z April, która na początku była przerażona piaskiem na plaży! Serio, ledwo postawiła na nim stopy i od razu zamarła i nie chciała się ruszyć, więc w czasie mojej sesji ciążowej (której efekty pokażę wam w następnym poście) siedziała sobie tylko na kocyku. Zajęło jej to pewnie jakąś godzinę, ale w końcu weszła do wody i tak świetnie się bawiła, że to szok! Naprawdę, wydawała z siebie dźwięki radości i ekscytacji. Nawet jak dwie fale ją zamoczyły po czubek głowy (spokojnie, trzymałam ją, po prostu nie zdawałam sobie sprawy z wysokości fal) to na początku przez parę sekund nie była pewna czy jej się podobało, czy nie, ale w końcu krzyknęła „it’s fun!” i nie chciała wracać do hotelu. Super jest obserwować coś takiego :). W Destin zatrzymałyśmy się w Sandestin i bardzo polecam to miejsce.

 

 

Jak już wspomniałam, kupiłam kilka rzeczy dla dziecka i powiem wam, że tym razem bardziej to wszystko ogarniam. Za pierwszym też nie kupiłam jakoś mega dużo rzeczy, ale faktem jest to, że kupiłam też i takie, które były totalnie bez sensu i niektórych nigdy nie otworzyłam. Tym razem doskonale wiem, co mi się bardziej sprawdzi, co będzie wygodniejsze, czego potrzebuję, a czego nie, więc jest mi łatwiej. Nie martwię się. Mimo tego, że dziś zaczynam 34. tydzień ciąży i mało co mam gotowe… nie martwię się. Powinnam? haha

Zapisałam April  na kolejną sesję jej zajęć muzycznych, idziemy też w tym tygodniu spróbować zajęć Zumbini, czyli takiej dziecięcej wersji zumby, tylko że z dodatkiem zabaw i gry na instrumentach. Sama za to w ten poniedziałek, gdy publikuję ten post, zaczynam zajęcia jogi dla ciężarnych. Potrzebne mi to, nie powiem! Mam nadzieję, że mi się spodoba, bo wtedy bardzo by mi to wszystko pomogło przy porodzie.

Dominika niestety wyleciała do domu w zeszły wtorek, więc teraz została Gosia i ona wylatuje w tę środę. Tak się wymieniły i razem wszystkie byłyśmy tylko w Helen. Tylko albo aż, zależy jak na to patrzeć. Pierwszym planem było to, by przyleciały w tych samych terminach, ale wiecie jak to jest – czasami się tak zwyczajnie nie da, ciężko się zgrać. Każdy ma jakieś plany, więc nie wyszło. Najważniejsze, że chociaż kilka dni udało się tak zrobić, żeby obie tu były. I powiem wam, że jak ma się takie towarzystwo to czas mega szybko leci! Na baby shower oprócz Dominiki i Gosi była jeszcze jedna Polka, czyli Kasia, o której wam już nie raz tu mówiłam :). O baby shower też wam jeszcze opowiem.

 

 

A tak poza tym to wszystko jest takie dziwne, bo z jednej strony nic się nie dzieje, a z drugiej mam wrażenie, że dzieje się za dużo dla mnie, bym to wszystko ogarnęła. Czasem marzę o tym, żeby wejść do wanny i sobie w niej posiedzieć minimum godzinę czytając książkę, ale… no nie mam za bardzo tej godziny tak o żeby siedzieć w wannie. Pół godziny może… albo 20 minut. Dobre i to, nie? Chyba to uskutecznię przy najbliższej okazji :).

 

 

Mam nadzieję, że u was wszystko ok!

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE