Lekarz NIE jest twoim panem i władcą!

Moje życie to pasmo złych niespodzianek, które bardzo wiele mnie nauczyły i bez których nie byłabym osobą, którą jestem. Mimo tego, że z jednej strony wolałabym tych doświadczeń mieć mniej to z drugiej wiem, że każde z nich miało jakiś cel. Mam dni, kiedy płaczę co chwilę i to jest całkowicie okej, czasem każdy potrzebuje takiego dnia i warto go sobie dać. Ogólnie uważam jednak, że jestem osobą silną i nie dam nikomu sobą pomiatać, podejmować za mnie decyzji, kierować mną jak marionetką, bo w razie co ci „inni” umyją ręce i nie wezmą za nic odpowiedzialności, a ja zostanę z problemem.

Nie boję się sprzeciwić lekarzowi, postawić na swoim lub zwyczajnie wstać i powiedzieć, że więcej się nie zobaczymy (co już mi się zdarzyło parę razy i nie żałuję). Wybór lekarza, o ile go potrzebuję, należy do mnie. To ja go wybieram, a nie on mnie. To, co będę robić ze swoim zdrowiem i życiem to również moja decyzja. Lekarz może mi doradzić, ale nie może dawać mi rozkazów. Ja nie muszę go słuchać i robić wszystkiego, co mi mówi tylko dlatego, że ma na sobie biały fartuch. Lekarz to nie jakiś bóg ani osoba, która ma nade mną władzę w żaden sposób, więc nie czuję żadnego strachu w jego kierunku. On mi niczym nie zagraża, NICZYM. Moja odmowa do jego zaleceń może skutkować tym, że się uniesie, bo poczuje sie urażony, ale… co z tego? W końcu to moje życie i ja biorę za nie odpowiedzialność.

Nawiązuję tu trochę do testu obciążenia glukozą w ciąży, o którym wspominałam w Instastory na moim Instagramie. U mnie termin tego testu wypadł na moją ostatnią wizytę, czyli w piątek 13. tego miesiąca. Mój ginekolog nie zaproponował mi wypicia soku pomarańczowego zamiast napoju, który dają (a dają napój pełen chemikaliów, niezdrowy, źle smakujący i w dodatku nie jest wegański). To ja mu powiedziałam, że nie chcę pić tego ich napoju, więc zapytał co chcę zrobić w zamian. Odpowiedziałam, że wypiję sok pomarańczowy i on na to, że ok. Bo tu nie chodzi za bardzo o to, co wypijecie, tylko o to, by miało taką samą zawartość cukru (są kobiety jedzące pancakesy z syropem klonowym przed tym testem, ale tego akurat nie polecam, niektóre piją też np. sok z winogron). Nie każdy lekarz będzie tak samo otwarty, ale żaden nie może was do tego zmusić, to samo tyczy się pielęgniarek. Równie dobrze mogłam całkowicie odmówić zrobienia testu, bo mam do tego prawo. Mogłam tez mierzyć sobie cukier w domu samodzielnie, by zobaczyć czy jest się czym martwić, bo jakby było to i test glukometrem wykaże nieprawidłowości.

Nie daje tu nikomu z was żadnych rad i fragment i teście obciążenia glukozą to tylko przykład. Chciałam jedynie uczulić na to, że nie jesteście podwładnymi lekarzy. Możecie odmówić, kwestionować, zadawać pytania, wybierać i zmieniać ich jak wam się podoba. A to, że im to nie pasuje z jakiegoś powodu… Cóż, trudno, żaden człowiek na świecie nie był urodzony po to, by zawsze zadowalać innych, więc nie warto brać na siebie takiej odpowiedzialności.

Często na Facebooku czytam posty kobiet pytających jak wytłumaczyć lekarzowi, że nie chce się tego i tamtego, jak odmówić, jak przekonać… Często też czytam, że „mój lekarz nigdy się na to nie zgodzi” i wtedy sobie myślę, hola, hola, z jakiej racji on ma się zgadzać na to, jak wy chcecie żyć? To jest trochę wręcz niedorzeczne.

Mówię wam, nauczcie się mówić NIE. Nie, nie chcę. Nie, nie wezmę tego. Nie, nie zgadzam się na to. Nie, nie mam obowiązku się tłumaczyć (nawet jeśli macie milion argumentów – nie musicie ich wymieniać, jeśli nie chcecie). Nie podoba mi się jak mnie traktujesz. Nie, ja sama podejmę tę decyzję.

 

Z doświadczenia mogę powiedzieć, że w ten sposób odzyskana wolność, zdobyta asertywność i odpowiedzialność za swoje własne czyny to coś, co jest niesamowicie cenne i zdecydowanie przyda się w wielu innych sytuacjach, łącznie z tymi poważniejszymi, kiedy trzeba podjąć decyzję tu i teraz.

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE