Bądźcie ostrożni w internecie

Ogólnie rzecz biorąc internet jest miejscem pełnym świetnych i przydatnych informacji, które pomóc mogą niejednemu z nas. Nie wspominam tu nawet o rozrywce, bo o tym, jaki mamy dostęp do muzyki, teledysków, filmów i innych to każdy wie. Chciałam się skupić na tych, nazwijmy to, poważniejszych rzeczach. W dzisiejszych czasach jest tam pełno publikacji naukowych, całych książek i podręczników do ściągnięcia, badań, wykładów, filmów dokumentalnych, kanałów naukowych na YouTube i wiele więcej. Naprawdę wiele możemy się nauczyć, możemy usłyszeć o rzeczach, o których nigdy wcześniej nie słyszeliśmy, możemy się bardzo rozwinąć. Lekarze, naukowcy czy też wykładowcy również robią swój research w internecie. Ktoś mówiący wam coś w stylu, na przykład, „już wiem czemu gadasz takie głupoty, skoro odsyłasz mnie do wujka Google… osobiście wolę posłuchać mojego wykładowcy, niż czytać informacje z internetu” zwyczajnie ma z wami jakiś problem i nie warto się tutaj jakoś bardzo tym przejmować, bo takie stwierdzenie jest zwyczajnie nie na miejscu. Co jest warte zrobienia natomiast to pamiętanie o kilku podstawowych rzeczach, o których chciałam wam tutaj wspomnieć.

 

 

1. Nie opierajcie się na informacjach z przypadkowych for internetowych.

Na forach internetowych typu onet, kafeteria, wp i tego typu (nie mówię tu o forach specjalistycznych) znaleźć można totalnie przypadkowych ludzi. Możliwe bardzo, tutaj nie będę zaprzeczać, że nie raz zdarzyć się może, iż będzie to też ktoś wykształcony w danej dziedzinie i rzuci bardzo przydatną radą, jednak warto być ostrożnym, bo jest wiele osób, które żyją według zasady „nie znam się, ale się wypowiem” (swoją drogą, polecam wam ten filmik na youtube w tym temacie, który, według mnie, idealnie przedstawia to zagadnienie). I znajdziecie totalnie sprzeczne informacje – jedna osoba powie tak, a druga nie. W dodatku bez żadnych konkretnych źródeł, żadnych argumentów ani nic. Tego typu miejsca proponowałabym raczej zostawić na mniejsze problemy lub wręcz problemiki, które nie sprawiają, że się jakoś bardzo stresujecie, a już szczególnie jeśli chodzi o zdrowie i życie wasze lub waszych bliskich.

 

2. Nie wierzcie we wszystko, co przeczytacie.

To się tyczy wszystkiego. Nie tylko internetu, ale też książek, podręczników, reklam, badań naukowych, itp. Tak samo z tym, co się usłyszy, czyli to, co powiedzą wam znajomi, rodzina, nauczyciele, lekarze i inni. Każdy z was ma swój rozum i zdrowy rozsądek, za którymi warto czasem iść. Nie za tłumem i nie za tym, że „jestem lekarzem i wiem lepiej”, bo w bardzo wielu przypadkach można się nieźle przejechać. Kwestionujcie to, co czytacie w internecie i jeśli jakaś informacja was w jakiś sposób zainteresujcie to szukajcie dodatkowych informacji na jej temat w innych miejscach, zamiast brać za pewnik to, co napisane jest na jednej stronie.

 

3. Nie ufajcie wszystkim lekarzom/psychologom/studentom medycyny, na których się natkniecie.

Tak zwanych internetowych lekarzy jest w dzisiejszych czasach mnóstwo. Problem w tym, że nigdy nie wiadomo czy dana osoba naprawdę ma wykształcenie medyczne i mówi, że ten i ten objaw oznaczać może raka mózgu dlatego, że wie czy dlatego, że po prostu mu się nudzi w domu i robi sobie żarty. Sęk w tym, że jeśli ktoś serio jest lekarzem to mało prawdopodobne jest to, że będzie sobie łazić po przypadkowych filmikach na YouTube czy przypadkowych forach internetowych po to, by pouczać ludzi i czasem robić to w całkiem chamski sposób. Bierzcie poprawkę na to, że nie każda taka osoba jest szczera i dopóki jej nie sprawdzicie, dopóty nie będziecie wiedzieli czy mówi prawdę na temat swojego zawodu. Jednocześnie może wyrządzić komuś krzywdę, a już szczególnie tym, którzy są zdesperowani i poszukują odpowiedzi na raz-dwa. Lub młodym ludziom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z internetem…

Moim ulubionym przykładem na ten punkt już chyba zawsze pozostanie osoba, która stwierdziła, że jak się dziecka nie nauczy sikać w nocnik w wieku 11 miesięcy (akurat moja April wtedy tyle miała) to nigdy się nie nauczy i wyzwała mnie od idiotki, gdy się z tym nie zgodziłam, po czym innego komentującego zapytała czy ma mózg… a na koniec podpisała się jako doktor psychologii :).

 

4. Filtrujcie informacje i znajdujcie ich źródła.

Jest mnóstwo ludzi mówiących „nie, bo nie” bez podawania żadnych źródeł. Żadnych, ani tych bardziej naukowych, jeśli tymi jesteście zainteresowani, ani nawet ze swojego doświadczenia. Po prostu tak nie można i koniec. A dlaczego? Domyśl się, ha! Mówiąc, byście filtrowali informacje chodzi mi o to, żebyście pamiętali to, o czym już wyżej mówiłam – to, że ktoś coś powie nie oznacza, że to musi być prawda. Wiele osób wysyłało mi na przykład tekst z jednej z polskich stron internetowych, na której to napisali, że frutarianizm oraz witarianizm to diety na maksymalnie dwa tygodnie i absolutnie nie dłużej! Co jest oczywistą bzdurą. Nie było tam żadnych źródeł, żadnych wiarygodnych dowodów ani argumentów, ale skoro tak napisali w internecie to musi to być prawda. Uważajcie na takie coś nie tylko w kwestii diet, ale i innych spraw. Tak samo polecam sprawdzać źródła badań naukowych, jeśli jakieś czytacie, a dokładniej to, przez kogo są one sponsorowane. Czasami naprawdę można się zaskoczyć i taka informacja bardzo często podważa wiarygodność danego badania. Dodać tutaj muszę jeszcze, że zauważyłam, iż na anglojęzycznych stronach jest o wiele więcej dokładnych informacji niż na polskich na bardzo różne tematy, więc jeśli macie możliwość, to polecam szukać w tych anglojęzycznych.

(I zanim ktoś mi zarzuci, że ja sama nie podaję źródeł – podaję! Często nawet dokładne cytaty.)

 

5. Nie panikujcie!

Bardzo prawdopodobne jest to, że po wpisaniu swoich objawów w Google pierwszym wynikiem, jaki wam wyskoczy, będzie rak. Ale to nie znaczy, że macie raka! I ten punkt łączy się też z filtrowaniem informacji i tym, że każdy ma swój rozum, bo nikt wam takiej diagnozy nie postawi bez ówczesnego zbadania wam tego mózgu. W internecie znajdziecie sporo przydatnych informacji i sporo super wskazówek, które mogą was naprowadzić na dany trop i nawet poprosić o konkretne badania lekarza, który o nich nie pomyśli (serio, nie bójcie się tego). I tak, ten rak może być jedną z możliwości, ale żadnych tego typu diagnoz nie bierzcie na poważnie i się do nich nie przywiązujcie, bo się zaczniecie stresować i ten okropny ból głowy się nasili, co zaowocuje w jeszcze większej panice i myśli, że ten rak to pewnie już jest zaawansowany, skoro tak bardzo boli… A powodem tego bólu może być np. zwykłe przemęczenie.

 

 

 

I żeby nie było – ja mówię też o sobie. Nie musicie wierzyć we wszystko, co piszę na blogu lub o czym mówię na YouTube, a jeśli coś wydaje się niejasne lub coś was zwyczajnie zainteresuje to jesteście jak najbardziej wolni do tego, by szukać dalej. Po prostu, moje przesłanie dzisiaj brzmi: bądźcie otwarci. Chcę też zaznaczyć, że ja ani nie mogę, ani nie chcę nikogo diagnozować. Często dostaję maile, w których czytelnicy i widzowie opowiadają o swoich dolegliwościach i pytają dlaczego, co to oznacza, co z tym zrobić. Ja zawsze powtarzam, że nie udzielam porad medycznych, nie mam do tego uprawnień ani często odpowiedniej wiedzy. Jedyne co mogę to opowiedzieć o moich doświadczeniach lub o tym, czego się dowiedziałam w danym temacie, ale znów – podchodźcie do wszystkiego z głową.

 

Napisałam ten post głównie dlatego, że od jakiegoś czasu napotykam się na takie wręcz idiotyczne teksty w internecie, że głowa mała, a później widzę ludzi powtarzających je jako pewnik. Mimo tego, że wiele z nich może być zwyczajnie wyssana z palca.

Po prostu – uważajcie.

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE