Jak to jest być wyższą od reszty?

Niektórzy z was mogą sobie pomyśleć, że bycie wysoką jest po prostu… no byciem wysoką. Po co robić z tego wielkie halo?

Cóż, jeśli byłaś tą wysoką dziewczyną dorastającą na wysoką kobietę, która jest wyższa od wszystkich lub prawie wszystkich, prawdopodobnie rozumiesz o co chodzi. Jeśli nie to i tak przeczytaj ten post.

 

 

Teraz bycie wysoką jest dla mnie całkowicie normalne. Tak wyglądam, taka jestem. To jest moja tożsamość. Uwielbiam to. Ale nie zawsze tak było i niestety miałam pewne złe doświadczenia związane z moim wzrostem. Jako dziecko byłam najwyższa ze wszystkich, zawsze na zdjęciach stałam z tyłu, zawsze byłam z tyłu występując z moją grupą taneczną i miałam nawet inne kostiumy, bo inne na mnie nie pasowały – były za krótkie. Niektórzy nazywali mnie żyrafą, a jedna nauczycielka nazywała mnie i moją siostrę wielkimi siostrami, zamiast po prostu użyć naszych imion.

Później, gdy dorastałam, chciałam podobać się chłopakom – nie byłam inna, niż moje rówieśniczki pod tym względem. Ale oni wszyscy byli niżsi ode mnie i to, co widziałam dookoła to pary, w których mężczyzna był wyższy od kobiety. Jak więc miałabym się komuś podobać? Skoro byłam tak inna?

Gdy przyszedł ten czas, kiedy to chciałam mieć ładniejsze ciuchy, zauważyłam, że to wcale nie jest takie proste. W czasie szkoły podstawowej nie obchodziło mnie to za bardzo, po prostu chciałam, by było mi wygodnie. Wiem natomiast, że nie raz miałam za krótkie spodnie, buty robione dla dorosłych lub za krótkie rękawy. Więc gdy zaczęłam kupować ciuchy sama dla siebie zorientowałam się, że znalezienie bluzki z rękawami, które byłyby dobre na długość graniczyło z cudem. Nie wspominając o sukienkach, które by pasowały, bo większość tych o długości do kolan dla innych, mi często ledwo zakrywają tyłek. Kupowanie sukienek z paskami w talii lub pod biustem w ogóle nie wchodzi w grę. A gdy szukałam jakichś eleganckich ciuchów do pracy… oh, to był koszmar! Nie znalazłam nic, co by pasowało.

I wtedy zaczęły podobać mi się szpilki! To było interesujące. Zaczęłam z niskimi obcasami, może jakieś 4 cm, które wcale nie wyglądały dobrze na moich stopach, ale z taką wysokością czułam się najlepiej. I wiecie co? Tak, dostawałam komentarze na ten temat. Jesteś taka wysoka i nosisz obcasy?! Czemu nosisz obcasy, skoro jesteś taka wysoka? Jesteś za wysoka na obcasy. I w tamtym momencie mojego życia obchodziło mnie to, co inni o mnie myśleli i słuchałam tego. Myślałam, że skoro więcej niż jedna osoba mówi to samo to znaczy, że to prawda. Przestałam je więc nosić… na jakiś czas. Szpilki zakładałam, gdy byłam za granicą, bo tam ludzie nie zwracali takiej uwagi i myślałam też, że nawet, jeśli komentują to i tak nie zrozumiem, bo nie mówię w ich języku.

Nie wspominając o rurkach do trzymania w autobusach czy metrze, które były dla mnie za nisko i uderzałam w nie głową. Brzmi trochę zabawnie, co?

 

 

To wszystko może nie brzmieć zbyt poważnie dla niektórych z was, ale serio, tylko ci, którzy przez to przeszli, zrozumieją o co chodzi. Komentarze ludzi, ich wzrok i ta cała presja społeczeństwa sprawiła, że czułam się niekomfortowo sama ze sobą! Z czymś, czego nie mogłam i nigdy nie będę mogła zmienić. Z czymś, co jest tak wielką częścią mnie i jakbym tego nie pokochała, to nie pokochałabym całej siebie.

I wiecie czemu ludzie robią to innym? Bo ci rzucającymi takimi komentarzami są tymi, którzy czują się źle sami ze sobą, którzy siebie nie lubią w pełni. Bo jeśli dobrze czujesz się sama ze sobą i z tym jak wyglądasz to nigdy nie będziesz mieć potrzeby, by oceniać wygląd innych i komentować ich w taki sposób.

Ktoś zapytał ile mam wzrostu. Powiedziałam, że 185 cm. W odpowiedzi przeczytałam: to jeszcze nie tak źle, gorzej jakbyś miała 2 metry! I pomyślałam wtedy – gorzej dla kogo?! Kto tworzy te standardy, zasady, itp.? Kto to kontroluje? Co się stanie, jeśli jesteś wyższa lub wyższy niż inni? Mam nadzieję, że wiecie co staram się tu przekazać. W ostatnim tygodniu poznałam dziewczynę, która ma 195 cm wzrostu. I uwierzcie, ona wymiata! I tak, miała na sobie szpilki.

 

 

Po przeprowadzce do USA doszłam do momentu, w którym nie obchodzi mnie to, że jestem wyższa niż większość tych, których spotykam. I nie obchodzi mnie to, że jak noszę obcasy to jestem jeszcze wyższa – czasem mając wspomniane 195 cm – i to, że ludzie zwracają na mnie dużo uwagi. Wyrosłam z martwienia się tym. Głównie dlatego, że już jakiś czas temu zdałam sobie sprawę z tego, że to jest moje życie. To jest to kim jestem i nie jest to niczyja sprawa. Jak już powiedziałam wcześniej, jakby inni czuli się dobrze sami ze sobą to nie komentowaliby wyglądu innych. Co więcej, tutaj w Stanach nigdy nie spotkałam się z nikim mówiącym mi, jakobym była za wysoka na cokolwiek lub że nie powinnam nosić obcasów. Nikt się na mnie dziwnie nie patrzy. Jak już coś mówią to jest to coś pozytywnego lub neutralnego jak np. jaka wysoka kobieta! Słyszę też, np., wow, to takie super, że jesteś tak wysoka! lub też chciałabym być taka wysoka! albo świetnie wyglądasz w tych szpilkach! A gdy widzę kobietę, która też jest wysoka, to zawsze nawiązuję jakiś kontakt, czasem na zaledwie kilka sekund.

 

 

Piszę o tym, bo w ostatnią niedzielę poszłam na super spotkanie zorganizowane przez The Tall Society I chciałabym coś o gym napisać. Pomyślałam jednak, że najpierw dodam takie wprowadzenie i następnym razem napiszę coś o spotkaniu :).

 

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

PS. Czy kiedykolwiek słyszeliście kogokolwiek mówiącego:

jesteś za niska, by nosić płaskie buty?

 

 

 

__________

Zobacz też:

Jesteś wysoka, więc powinnaś być bardziej konserwatywna, bo twoje nogi wyglądają wyzywająco i to jest ZŁE!

 

 

 

 

Jeśli lubicie czytać mojego bloga to zagłosujcie na mnie klikając na banner niżej. Dzięki :)!I

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Ela Sroka

    Taaak ja często słyszę jako osoba niska, że obcas dodałby mi trochę wzrostu, no i że buty na obcasie dodają pewności siebie etc, etc. Nie zgadzam się z taką tezą i też się nią w ogóle nie przejmuję.

  • Pneumokok

    Myślę ,że to z zazdrości Ci tak dokuczali. Większość z nas ( a większość kobiet jest niska) chcę byc wysoką, dlatego tez nasza obcasy , by sobie dodac choc kilka cm

  • Pneumokok

    Poza tym na pewno ta wysokość nie przeszkadza Ci na koncertach ;p

  • Luśka

    Ja mam w drugą stronę, jestem z tych niskich, o drobnej budowie. W dzieciństwie i w wieku nastoletnim się tym przejmowałam. Z zakupami też miałam problem. Niscy mają o tyle łatwiej, że skrócić łatwiej niż przedłużyć. Ale z proporcjami był problem, na przykład za niska talia w sukienkach, za szerokie ramiona, za głęboki dekolt. Dla dorastającej nastolatki każda wyprawa na zakupy kończyła się frustracją. ;] W liceum słyszałam uwagi o butach, może nie dokładnie to, ale „Jesteś niska, to POWINNAŚ nosić buty na wyższym obcasie”. Co ciekawe, nie słyszałam tego od rówieśników, ale starszych kobiet z rodziny. A ja może i bym chętnie coś na obcasiku założyła, bo zgadzam się, że często sylwetka ładniej wygląda, ale zwyczajnie mi w takich butach niewygodnie. Poza tym z moich małych stóp większość czółenek spada. 😀 Teraz już polubiłam swój wygląd, tak jak piszesz, jest to część mojej tożsamości. Jestem też bardziej świadoma zakupowo-odzieżowo, wiem, gdzie szukać, żeby znaleźć coś dla siebie. Zazwyczaj są to sklepy internetowe, rzadko sieciówki.

    • Tę frustrację doskonale rozumiem! Cieszę się, że polubiłaś to, jak wyglądasz. To bardzo ważne 🙂

  • Agnieszka Chmielewska

    Zawsze sie zastanawiałam jaką motywacje maja ci ludzie, by tak komentować. Ja nigdy nie skomentowałam tak nikogo. Jeśli komuś to odpowiada jak wygląda, jak sie ubiera…to ja nie mam nic do tego.

    Ale ja mam 167cm i słyszałam nie raz ze powinnam nosić obcasy, bo jestem za niska… Albo że nie powinnam nosić biodrówek tylko spodnie z wysokim stanem bo rozmiar 38/40 to za dużo i jestem za gruba. I na początku wierzyłam im. A później sie zbuntowałam i stwierdziłam, że to nie ich sprawa i jeśli chcą mieć ze mną kontakt to muszą zaakceptować mój wygląd 🙂

    P.S. Czytam i oglądam Cię od ponad roku i wiele znajduje wspólnego. Fajna z Ciebie babka 😉 trzymaj sie i nie daj sie 😉

    • Matko, za wysoka, za niska, za gruba, za chuda… straszne!!

      • Agnieszka Chmielewska

        Dlatego nie warto się przejmować 😉 to piękne, że jesteśmy różni, a nie atak klonów. Dopóki jest to zdrowe (nie skrajna nadwaga/niedowaga) i my sie z tym dobrze czujemy to wszystko ok.

  • Gosia

    Aga ja rozumiem Cię doskonale i mogłabym się podpisać pod wszystkim co napisałaś. Byłam żyrafą przez całą podstawówkę i gimnazjum. Miałam z tego powodu tonę kompleksów ale na szczęście człowiek z wiekiem mądrzeje i przestaje zwracać uwagę na to co mówią inni. Teraz lubię moje 188 cm wzrostu i jedynie przeszkadza mi to, że wzrost kiepsko wpływa na mój kręgosłup i przez to sprawia mi dużo problemów. Na szczęście z ubraniami już jest mniejszy problem niż dawniej – trzeba się czasem naszukać ale coś można znaleźć 🙂

    • Teraz jest też więcej miejsc z ciuchami dla wysokich, np. asos.com ma cały dział dla wysokich kobiet i mają tego sporo 🙂

  • jowita

    Mam 178 cm, czytając post przypomniały mi się wszystkie przykre sytuację jakie spotkały mnie w życiu. Od zawsze byłam wyśmiewana, przezwisko żyrafa towarzyszyło mi przez całą szkołę. Nikt nie pamiętał mojego imienia zawsze była ,,ta wysoka”. Będąc gdzieś z koleżankami zawszą byłam tą trzecią, wysoką i brzydszą koleżanką, nigdy nikt nie chciał ze mną tańczyć. Nigdy nie miałam na nogach butów na wysokim obcasie, o facetach nawet nie chce wspominać. Cały czas mam w głowie słowa ludzie którzy mnie wyśmiewali, za każdym razem mam wrażenie że ludzie na ulicy dziwnie na mnie patrzą. Chyba nigdy nie pogodzę się z moim wzrostem, chyba że wyprowadzę się z mojej miasta, i przestane widywać na ulicy znajome twarze. 🙁

    • Nie dziwię się, że masz wrażenie, że ludzie dziwnie się na Ciebie patrzą. Skoro masz takie doświadczenia z wcześniejszych lat to teraz jest w Tobie nieufność i to jest zrozumiałe. Mam nadzieję, że pewnego dnia poczujesz się lepiej!

  • Aga

    Hej Aga,
    Tu Aga 😉
    Mam 27lat, 181cm. Ja już w podstawówce należałam do najwyższych, ale na wejściu do gimnazjum urosłam bardzo szybko do tego 180cm co było szokiem nie tylko dla mnie samej ale też dla otoczenia. W zasadzie do końca szkoły średniej byłam najwyższą dziewczyną w klasie, ba, chyba nawet w szkołach… Rozmiar buta 41/42, długie ręce, długie nogi, z ciuchami był taki problem, że spodnie musiałam mieć przerabiane (doszywane wstawki do jeansów np.), a buty najczęściej nosiłam męskie (jeszcze paręnaście lat temu w Polsce dostać damskie 41, czy 42 graniczyło z cudem, teraz na szczęście są sklepy internetowe).
    W gimnazjum pamiętam udało mi się kupić sandały na małym obcasie, w końcu dziewczęce – zostałam zjechana przez koleżanki, za to, że próbuję się jeszcze bardziej wywyższyć „chcesz być jeszcze wyższa??!”.
    Takie słowa, spojrzenia, komentarze bardzo zapadają w pamięć, szczególnie, jak się jest młodym, introwertycznym umysłem. I tak ukształtował mi się światopogląd, czułam się gorsza, zaczęłam się mocno garbić (do tej pory mam taki nawyk), nie potrafiłam siebie zaakceptować, bo byłam w mniejszości…
    Nikt mi nie wytłumaczył, że mniejszość, nie oznacza być gorszym…
    Teraz jest lepiej, lubię być wysoka i to bardzo, w końcu zrozumiałam, że to nie jest nic złego, a przede wszystkim, że to nie zależy ode mnie i muszę się zaakceptować.
    Ale myślę że kompleks w stosunku do mężczyzn mi został, tak głęboko zakorzeniony jest ten stereotyp. Żeby nie było – mój partner jest równy ze mną i nie przeszkadza mu, jeśli ubiorę szpilki, wręcz to lubi. Ale to we mnie czasem obudzi się ta mała zahukana dziewczynka i nie czuję się komfortowo. Ale walczę z tym, bo wiem, że nie mam do tego podstaw.
    Tym bardziej, że coraz częściej widuje wysokie dziewczyny i tez zawsze kontakt wzrokowy nawiązujemy, to zrozumienie 😉
    Dodam jeszcze od siebie, co zauważyłam, że gdziekolwiek bym kogoś nie poznawala, czy w pracy, czy u lekarza czy w kolejce po ziemniaki – oklepany tekst „pani taka wysoka, pewnie w kosza albo w siatkówkę gra? Nie? To pewnie modelka!?” Od dziecka ten sam tekst 🙂
    Ludzka ocena oparta jest na prostych schematach, wysoka kobieta -> musi wykorzystać ten fakt i uprawiać sport, a jak nie to jest modelką, musi mieć wyższego faceta bo przecież tak ma być.
    A wcale nie!
    Dzięki za ten wpis! 🙂

    • Ehh, dokładnie! Właśnie jakby nie te stereotypy i ocenianie przez innych teraz nie miałabyś tego problemu. Ale skoro jest i tak o wiele lepiej niz było wcześniej to oby tak dalej :). I tak, teksty o siatkówce, koszykówce lub modelingu to teksty uniwersalne na całym świecie 🙂

  • Wysoki wzrost to zaleta, bo raczej większość dziewczyn jest niska (tak jak ja) 😉 Rozumiem, jak bardzo to wkurzające, że obcy ludzie wtrącają się do życia i mówią Ci, co masz robić 🙁 Fajnie, że w Stanach masz większy luz. W sumie, patrząc na Ciebie, myślę, że spokojnie mogłabyś być modelką. Wzrost, uroda, są charakterystyczne. Świetnie wychodzisz na zdjęciach 😉

    • Tego wtrącania się w cudze życie nigdy nie zrozumiem!

      • Ja też nie. Chyba jedyne, co warto robić, to to zlać 😉 Staram się brać pod uwagę konstruktywną krytykę, a nie bezsensowne przytyki. W sumie zawsze znajdą się osoby, którym nie będzie się podobało, co robimy lub jakie jesteśmy. Jednak jakiś czas temu zrozumiałam, że fajnie kierować energię do właściwych ludzi, dużo nad sobą pracować (i ze swoim ciałem), wtedy te uwagi tak nie bolą 😉 Tak naprawdę to dobrze, że różnimy się i jest wiele punktów widzenia, świat jest dzięki temu ciekawszy, można wiele odkryć, poznać. Ty masz bardzo ciekawą rodzinę, gratuluję 🙂

  • Luśka

    Tak czytam komentarze i tym bardziej dochodzę do wniosku, że nie ma się co przejmować, co ludzie gadają. Wystarczy spojrzeć na komentarze Agnieszki i Jowity. Agnieszka ma 167 cm i mówiono jej, że jest za niska (to jest niska osoba???, ja mam 160 cm, a są niższe kobitki ode mnie), a Jowita ma 178 cm i już się wyróżnia jako bardzo wysoka. A to jest tylko 11 cm różnicy! To przepraszam, czy „idealny” wzrost jest gdzieś w granicach 172 cm? A zresztą do dziewczyny o wzroście 172 cm znaleziono by inny powód, żeby się przyczepić…

    • Dokładnie 🙂 Całkowicie się z Tobą zgadzam. Uważam jednak jednocześnie, że niestety niektórym ciężko się jest nie przejmować, czasami presja społeczeństwa jest naprawdę spora.

  • Saiorse

    Należę do niskich osób i zdecydowanie bardziej wolałabym być wysoką osobą. Przyznam szczerze, że wzrost 163 cm, to dla mnie spory kompleks. Nie wiem jak Wy, ale będąc wyższa od rozmówcy (co rzadko się zdarza) czuję się pewniej. Poza tym sylwetka osoby wysokiej też wygląda lepiej. Ale to tylko moja opinia.;) Upłynie pewnie jeszcze sporo wody zanim zaakceptuje swój wzrost i porzucę marzenia o kilku-kilkunastu centymetrach więcej.

  • Natalia Sobolewska

    Dziękuję Ci za ten wpis, akurat jestem w tym feralnym wieku dojrzewania i 183cm tego nie ułatwia… długie nogi muszą się trzymać razem!❤