Czy program Au Pair to tania siła robocza?

Ostatnimi czasy na YouTube wyskoczyło mi kilka filmików, w których au pair poruszały temat programu i opowiadały o negatywnych jego stronach. Obejrzałam parę i momentami niedowierzałam w to, co słyszę. Co więcej, ostatnio Kasia z OdkrywającAmerykę.pl poruszyła ten temat z tych samych powodów (ah, to YouTube!) i doszłam do wniosku, że i ja podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Chodzi o nazywanie au pair „tanią siłą roboczą” lub nawet „niewolnictwem” co, według mnie, jest grubą przesadą.

 

 

Program Au Pair to program wymiany kulturowej, a nie wyjazd zarobkowy. Tak, agencja w trakcie promocji owego programu może napisać, że au pair w rok zarobi około $10.000… bo tak faktycznie jest, że jak się zsumuje wszystkie pieniądze, które au pair dostaje, to wyjdzie nieco ponad 10 tysięcy dolarów. Zwróćcie uwagę na to, że wynagrodzenie nazywane jest kieszonkowym, a nie wypłatą i określenie to używane jest tak naprawdę wszędzie. Wszędzie też wspominane jest o tym, ile ono dokładnie wynosi – nikt tego nie ukrywa. Nie jest więc tak, że au pair przylatuje do USA bez żadnej świadomości tego, ile dostanie pieniędzy i dopiero tutaj dowiaduje się o takiej stawce. Nie, każda osoba świadomie zgadza się na tę kwotę w momencie podpisania umowy, więc pretensje można mieć tylko do samego siebie. Co więcej, za moich czasów w umowie był też zapisek o płaceniu podatków i szczerze wątpię, by on zniknął, bo to dość istotna kwestia. A non stop i tutaj pojawiają się problemy i pytania, i pretensje, że nikt nic nie powiedział…

Tak samo jak w tym samym momencie, czyli podpisując umowę, każdy kandydat zgadza się na całą resztę zasad programu. Na to co może, czego nie może, co powinien, czego nie powinien, jakie ma obowiązki, jakie prawa i wiele innych. Zakres obowiązków co do opieki nad dziećmi i tego, co można robić w domu, również jest jasno określony. A później dalej łatwo znaleźć historie dziewczyn narzekających na to, że tylko one same zajmują się zwierzakami rodziny, wyprowadzają psy i tak dalej mimo tego, że wcale nie muszą się na to godzić, bo to do ich obowiązków nie należy. A zgadzają się poprzez nie wnoszenie sprzeciwu. Tylko później wiecie, kto jest najgorszy? Rodzina oczywiście. I w ogóle cały ten beznadziejny program! Bo one muszą wyprowadzać psy! Kasia w komentarzach na jej blogu podała przykład dziewczyny, która oskarżała rodzinę o łamanie zasad programu, bo często prosili ją o wyciąganie listów ze skrzynki!

 

 

Naprawdę ciężko się nie zirytować, jak się to wszystko widzi. Jednym z powodów tego typu historii jest to, że niewiele kandydatów w ogóle czyta umowę w całości i nie znają zasad programu, co mówię z całkowitą pewnością, że tak właśnie jest. Podpisują, bo dostali do podpisania, a co podpisują… to już nieważne. Dlatego później nie wiedzą np. ile mają wolnego i kłócą się z rodziną o coś, w czym nie mają racji, po czym to rodzina wyzywana jest od najgorszych, bo nie robi tego, co au pair chce w sytuacji, w której to au pair nie ma racji.

Innym powodem jest to, że wiele osób ma w głowie wyobrażenie, że w Stanach w trakcie programu au pair będą sobie siedzieć nad basenem z drinkiem w ręku, a w każdy weekend będą podróżować. Wiele osób ma oczekiwania, że wywalanie śmieci czy też opróżnianie zmywarki to obowiązek rodziny mimo tego, że one same z koszy i naczyń korzystają. Chcą być traktowane jak członkowie rodziny, a jednocześnie mają pretensje, gdy rodzina poprosi o rozładowanie wspomnianej zmywarki lub wrzucenie prania z suszarki do kosza, gdy chcą jej użyć. Serio, tak, jakby na wakacje się tu przyjeżdżało. A realia są takie, że tutaj w całym tym pięknym obrazku są też dzieci, którymi trzeba się zająć i to nie jest kwestia jedynie dwóch godzin dziennie, co również każdy wie przed przylotem, bo z tymi rodzinami rozmawia i często dostaje konkretny rozkład dnia. Co więcej, au pair nie musi mieć wszystkich weekendów wolnych, co również jasno jest określone w umowie, ale żale dalej się pojawiają. „Bo nawet w weekendy muszę pracować!” i wnioski, że chyba lepiej iść w rematch, bo rodzina jest beznadziejna. Tylko dlatego, że wcześniej nie przeczytało się umowy i nie wie się, że wcale wszystkich weekendów nie muszą mieć wolnych, jeśli nie przekraczają limitu godzin w tygodniu.

 

 

Mnóstwo razy spotkałam się z porównywaniem au pair do jakiejś amerykańskiej dziewczyny pracującej jako niania. I to jest kolejna sprawa, której nie mogę zrozumieć. Zobaczcie, au pair ma zapewniony własny pokój, zazwyczaj własną łazienkę, a zdarza się, że i własne piętro w domu! Zdarza się, że rodzina zabiera au pair na wakacje za darmo nie oczekując niczego w zamian lub oczekując opieki nad dziećmi na tychże wakacjach (co nie raz również spotyka się z wielkim sprzeciwem mimo tego, że wszystko dostaje się za darmo i dalej dostaje się tygodniowe kieszonkowe). Zazwyczaj ma auto do dyspozycji i nie musi płacić ubezpieczenia ani opłacać napraw, zmiany oleju, itp., chyba że coś się stanie z jej winy… Choć tutaj też niektórzy trochę przesadzają. Kiedyś spotkałam się z przypadkiem dziewczyny, która powiedziała, że dostała mandat za złe parkowanie i pytała jak może to zrobić, by to host rodzina ten mandat opłaciła, bo to stało się w godzinach pracy. Wyobrażacie sobie to?! Masakra. No ale wracając do tematu… Au pair ma opłacony bilet do USA i będzie miała opłacony bilet powrotny. Ma ubezpieczenie i jedzenie. Dostaje pewną kwotę pieniędzy, które przeznaczone są na zajęcia, które to musi odbyć, by skończyć program pomyślnie.

A taka niania jedzie do rodziny swoim własnym autem każdego dnia i po zakończeniu pracy wraca do siebie. Jak jedzie na wakacje to nie dostaje żadnych pieniędzy w tym czasie. Musi płacić za wszelkie naprawy oraz za ubezpieczenie tak auta jak i zdrowotne oraz wszelkie opłaty związane ze szkołą, jeśli dalej do niej chodzi. Sama musi kupować sobie jedzenie oraz opłacać mieszkanie. Rzadko która samodzielnie utrzymująca się niania będzie mogła pozwolić sobie na to, na co może pozwolić sobie au pair.

 

 

Pozwolę sobie zacytować tutaj Kasię:

 

Mimo wypełniania dość szczegółowych aplikacji, do programu trafiają czasem osoby, które w ogóle nie powinny tam się znaleźć. I tak jak trafiają się dziewczyny (bądź chłopaki), którzy absolutnie nie powinny zajmować się dziećmi, tak i w bazie pojawiają się amerykańskie rodziny, które nigdy nie powinny zostać host rodzinami dla zagranicznej au pair.

 

I taka jest prawda. Są beznadziejne rodziny, które łamią wszystkie zasady programu jak leci od samego początku. Są rodziny, które mają syf w domu, które w lodówce mają mało jedzenia, spóźniają się z wypłatami, itp. Niestety, to trzeba mieć na uwadze i w tym miejscu życzę każdej au pair asertywności, bo to bardzo ważne! Nie uśmiechajcie się i nie przytakujcie wszystkiemu, jeśli coś wam się nie podoba, bo brak rozmowy z rodziną na dany temat i później żalenie się w internecie nic nie da poza tym, że rodzina dostanie od was ciche przyzwolenie na to, by dalej tak was traktować. Jednocześnie są też beznadziejne au pair, które mają ogromne oczekiwania co do rodziny, dzieci, programu au pair i Stanów ogólnie, a od siebie nic nie chcą dać. To też warto mieć na uwadze. Oczywiste jest to, że złe historie, o których czyta się w internecie pisane są przez te au pair, które mają złe doświadczenia. Jeśli coś się stało z rodziną to winny jest od razu cały program, a dana au pair nie bierze ŻADNEJ odpowiedzialności za nic. Pamiętajcie jednak o tym, że po przeczytaniu tego typu historii znamy jedynie jedną stronę całej sytuacji. Taka au pair nigdy nie opowiada o tym, jak ona się zachowywała, jaka ona była, itp., a rodziny nie żalą się na swoje opiekunki w internecie, więc drugiej strony nigdy nie poznamy. A to może być dość zaskakujące. I podam wam tu przykład, który już kiedyś wam podawałam z okazji innego posta. Moja była znajoma z Niemiec, która jakiś czas temu była au pair w mojej okolicy poszła w rematch i przez jakiś czas mówiła, że ona nie wie dlaczego, że rodzina się na nią uwzięła i generalnie wszystko jest beznadziejne. A, gdy już nie mogła dalej tak udawać, to wyszło na jaw, że rodzina chciała wziąć nową au pair, bo owa znajoma paliła papierosy (a w aplikacji zaznaczyła, że nie pali), a ta konkretna rodzina była temu całkowicie przeciwna. Gdybym ja nie była jej bliską znajomą w tamtym czasie, to szczegółów bym się nie dowiedziała i byłaby to kolejna historia o tym, jaka to agencja jest beznadziejna, nie wspominając o rodzinie, a au pair taka biedna i pokrzywdzona.

 

 

Program au pair może być świetną roczną przygodą. Jest mnóstwo super historii, bo są naprawdę fajne rodzinki i naprawdę fajne au pair. Są dziewczyny, które utrzymują kontakt z dziećmi, którymi się opiekowały i ich rodzicami nawet po powrocie do Polski. Są naprawdę świetne historie, ale… o tym się rzadko mówi. W internecie jest po prostu więcej tych złych. Nie zniechęcajcie się do całego programu dlatego, że jakaś au pair powiedziała, że agencja ją wywaliła „bez żadnego powodu”, bo nikt z nas nie zna całej historii i my nie wiemy jak było. Jednocześnie wy możecie trafić o wiele lepiej i dokładnie tak, jak tysiące innych au pair, które spędzają niezapomniany czas w USA ze świetnymi ludźmi.

 

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

_______________________________

Zobacz też:

Zdaniem Nathana – program Au Pair

Zmagania Au Pair: co zrobić, gdy potrzebuję pomocy, a opiekunka z agencji nic nie robi?!

Zmagania Au Pair: prawda o agencjach i rodzinach goszczących.

Zmagania Au Pair: nie mam doświadczenia w opiece nad dziećmi!

Ja jako Au Pair

 

 

 

 

Zdjęcie główne posta: Wolfgang Staudt

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Julita

    Super, że nie przeszłaś obok tematu obojętnie i zabrałaś głos w tej sprawie! Ktokolwiek chociaż trochę interesujący się tematem Au Pair pewnie wie o jakim filmiku mowa :)) We mnie wzbudził wiele negatywnych emocji, a fala hejtu jaka została wylana na cały program jest niewyobrażalna. A wszystko dlatego, że rzeczywistość okazała się zupełnie inna od oczekiwań. Ale oczywiście tylko rodziny były ‚be’, Au Pair była bez zarzutów…

  • Miło, że mnie zacytowałaś 🙂 W punkt, widzę że mamy podobne podejście do sprawy. Zawsze są dwie strony medalu i niestety trzeba o tym pamiętać
    A co do zatajenia informacji, że się pali to wcale się nie dziwię, że rodzina chciała rematchu. Niestety zapach papierosów od nałogowego palacza jest na tyle intensywny, że osoby niepalące wręcz odrzuca. Nie chciałabym mieć w domu kogoś kto śmierdzi jak popielniczka, o popalaniu po kątach już nie wspomnę…
    ps. Zszokowało mnie podliczenie, że razem to było 10 tys dolarów! Gdzie się podziało to moje 10 tysięcy zielonych!? :PPPPPP

  • raffzapytaj

    A co to znaczy, że au pair musi przeznaczyć pieniądze na określone zajęcia, aby zakończyć program pomyślnie? Jakie zajęcia? (nigdy nie interesowalam się tym programem, ale to mnie zaciekawiło)

    • Na moim blogu jest cała seria o programie au pair, więc możesz sobie tam zajrzeć lub wejść na stronę jakiejkolwiek agencji, bo w każdym miejscu wszystko jest wyjaśnione 🙂

  • Pneumokok

    ostatnio oglądałam filmiki siostra polka , agnes x, bropair na Yt. Sama na programie nie byłam, wiecznie się tylko zastanawiałam, i nie mogłam się zdecydować i do dziś mam sentyment do tych filmików, i żal do siebie po kilku latach,że nigdy się nie zdecydowałam na odwagę i nie spróbowałam. Jak pisze kashienka jest to loteria, ale z perspektywy czasu myślę ,że warto było w niej wziąć udział. Mi się nie udało przez strach i brak zdecydowania, jakbym mogła się cofnąć 5 lat to dziś bym pojechała 🙂

  • Jakikolwiek kurs, na który Cię stać. Niektóre są za darmo, za inne trzeba płacić, neiktóre są na uniwersytetach, inne w zwykłych szkołach, itp. Rodzina daje $500 każdej au pair na wydanei właśnie na jakiś kurs. Każda au pair musi zdobyć 6 tzw. kredytów z zajęć, by pomyślnie ukończyć program au pair.