Wierzycie w świętego Mikołaja?

W ostatnim czasie na wielu grupach dla mam na Facebooku widziałam pytanie: czy wasze dzieci wierzą w świętego Mikołaja? Czy opowiadacie im o tym? Czy udajecie, że to on przynosi prezenty? Pomyślałam więc, że skoro dziś w Polsce są Mikołajki, a Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami, to jest to fajny temat w klimacie.

 

 

Powiem wam, że ja to nie pamiętam jak było ze mną, gdy byłam dzieckiem. To znaczy, jakieś tam prześwity mam tylko. Pamiętam pisanie listów do św. Mikołaja i jeden raz, gdy z siostrą zostawiłyśmy mu ciasteczka i mleko. Rano oczywiście nic nie było, a my uradowane, że jednak przyszedł. Ale zawsze jednocześnie obie zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że ktoś taki jak św. Mikołaj latający na saniach nie istnieje, że te prezenty to tak naprawdę od naszych rodziców lub dziadków. I chociaż oni starali się zatrzymać tę „magię” to my wiedziałyśmy, jak jest naprawdę. Przypuszczam, że łatwo nam to przyszło, bo nikt nas raczej na siłę nie przekonywał, że ktoś taki istnieje, i że to on przynosi prezenty. Raczej wszystko było na luzie.

Z drugiej strony miałam znajomą, która naprawdę bardzo mocno wierzyła w św. Mikołaja i gdy rodzice w końcu posadzili ją na kanapie i powiedzieli prawdę to miała taką traumę, że żal do nich miała przez kolejne kilka lat o to, że ją okłamywali.

Teraz mam tutaj koleżankę, której 7-letnia córka bardzo wierzy w całą tę historię i jej biedna mama, czyli ta moja koleżanka, nie wie jak powiedzieć jej prawdę po tylu latach bawienia się w to. Ma nadzieję, że ktoś w szkole jej powie.

Alicia działa trochę tak jak ja z siostrą, czyli wie, że prezenty dostaje od nas i to nas o nie prosi, nie pisze też listów do św. Mikołaja, ale jednocześnie prezenciki pod choinkę wkłada tak, by nikt nie widział i by nie myślał, że to ona… Przy czym przy rozpakowywaniu chwali się co jest od niej ;).

 

 

Nathan wszystko ogarnął w dość prosty sposób. Opowiedział Alicii skąd to wszystko się wzięło, jak brzmi cała historia. Powiedział, że są dzieci wierzące w to, że św. Mikołaj istnieje i naprawdę roznosi prezenty, a są i takie, które w to nie wierzą. Dodał, że to czy ona uwierzy to zależy tylko od niej. Gdy zapytała czy on wierzy to powiedział, że nie. Zadała kilka pytań i była usatysfakcjonowana oraz wolna do podjęcia własnej decyzji.

 

 

I to jest właśnie sposób, w jaki to u nas wygląda. Z April będzie tak samo, nie będziemy jej wmawiać, że istnieje jakiś mężczyzna, który obserwuje ją cały rok i daje prezenty, gdy jest grzeczna (czyt. straszenie i manipulowanie), dostarczając je przez komin i podróżując na saniach prowadzących przez latające renifery :).

 

 

Spotykam się czasami z opiniami kierowanymi do innych ludzi, że jest to zabieranie dzieciom dzieciństwa, jego magii i tak dalej. Nawet w momencie, gdy magia nie istnieje, nie jest prawdziwa, a my chcemy żyć w prawdziwym świecie. Ale takie same komentarze ja dostaję od osób, które twierdzą, że niedawanie moim córkom czekolady i urodzinowego tortu zrobionego przy użyciu mleka i jaj to również zabieranie im dzieciństwa. Także myślę, że to jest kwestia osobistych przekonań, wierzeń, opinii. Moje są inne i wierzę, że moje dzieci będą miały cudowne dzieciństwo, a fakt, że nie namawiamy ich do wiary w św. Mikołaja tego nie zmieni.

 

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Dagmara Prawa

    Hej, chodziłam z tobą do szkoły na Noakowskiego i straszne mi przykro czytając to co Cię spotkało. Niestety zapamiętałam Cię kompletnie inaczej. Według mnie, osoby która obserwowała Cię z poziomu koleżanki z klasy, byłaś zamkniętą , zdystansowaną osobą. Niestety wynikało to raczej z tego, że nie chciałaś „zniżać się do poziomu innych” .

  • Klaudia Jędrzejewska

    Pamiętam, że jak byłam młodsza,to razem z siostrą zawsze oczekiwaliśmy Mikołaja. 🙂 w sumie, rodzice nam tego nie wmawiali, ale nie wyprowadzali z błędu. Z wiekiem jakoś samo przeszło, nie sądzę, że miałabym być zła przez mamę na kilka lat, że ,,zabrała mi dzieciństwo”. Hahaha. 😀 Masz w zupełności rację, to zależy od indywidulanych przekonań. Ja osobiście traktuję Boże Narodzenie magicznie, bo tak zostałam wychowana. Jest cała rodzina, choinka, pyszna wspólna kolacja 🙂 i mimo, że zaraz skończę 20 lat, to czekam od 1 stycznia, aby już były święta.:D i śmieję się tylko do rodziców: ,,spotkałam Mikołaja i powiedział, że w tym roku dostanę… (w miejscu kropek mówię to, co akurat chciałabym dostać)” 😀
    Pozdrowionka :*

  • Karolina Adamczyk

    Moi rodzice wmawiali mi ze Mikołaj istnieje. Nawet brat mamy sie za niego przebral 😀 Bardzo wierzylam w niego a nawet sie balam. Ten strach czy ,,zasluzylam” na prezenty, czy skad sie to w ogole wzielo jest ze mna do dzisiaj,a niedlugo koncze 25 lat. Sama odkrylam, ze nie ma Mikolaja – przez swoja ciekawskosc i sprytny umysl dziecka hihi Uwielbiam czas przed swiateczny ale w same swieta zawsze mnie lapie jakas nostalgia eh. Pozdrawiam i dziekuje za wspis 🙂

  • Megilena K

    Pamiętam, że byłam dumna z siebie jak sama wpadłam na to, że nie Święty Mikołaj, a rodzice przynoszą prezenty, polegając na swojej dziecięcej dedukcji 😀
    U mnie ogólnie było trochę z tym inaczej- chodziłam do przedszkola prowadzonego przez siostry zakonne, więc nam powiedziano, że obecny Mikołaj to twór Coca-Coli i opowiadano o… Świętym Mikołaju- czyli Mikołaju z Miry, o tym jak pomagał potrzebującym itd. Nie czułam się wcale ,,oszukana” albo jakby mój dziecięcy świat nagle legł w gruzach, bo Mikołaj nie jeździ saniami napędzanymi reniferami. Potem pojawił się pan przebrany właśnie za biskupa Mikołaja i dał nam torby z prezentami- o ile dobrze pamiętam były to owoce, słodycze, a dla niektórych nawet tablica z kredą (dostałam taką, a co! :D). Mam do dziś nawet zdjęcie z tym Mikołajem.
    Swoją drogą, ciekawa jestem ile osób wie, że Mikołajki są właśnie obchodzone w rocznicę śmierci biskupa Mikołaja 😛