#102 Śniadanie z Agą – April i jej „I love you”

W minionym tygodniu

Intensywnie przygotowywałam się do prowadzenia moich pierwszych zajęć, o których pisałam wam w poście o tym, co robiłam w San Diego. Miałam momenty, gdy czułam się bardzo pewnie i momenty, w których myślałam, że sobie nie poradzę… Jednak więcej było tych, w których czułam się pewnie. Na pewno opowiem wam więcej na ten temat, bo jest to dla mnie dość ekscytująca sprawa, ale później, jak już będę po kilku zajęciach. Wtedy będę miała coś więcej do powiedzenia! Powiem wam tu teraz tylko to, że naprawdę widzę siebie robiącą to, i że mogę się stać bardzo dobra w tym. Nathan powiedział mi, że jest ze mnie dumny, co dla mnie było niesamowite, bo nie pamiętam czy w życiu kiedykolwiek od kogokolwiek to usłyszałam, więc zapamiętam to do końca życia.

Powiem wam, że April mnie zadziwia, naprawdę. Od jakiegoś czasu po tym jak jej powiem I love you ona odpowiada coś w stylu I loloju, co jest jej odpowiednikiem tego wyrażenia. Dziś jak Nathan kładł ją spać to powiedział jej, że jest zmęczony i sam chce się położyć, więc dobranoc i takie tam. April często mówi nite nite, co oznacza good night. Wyobraźcie sobie, że April wtedy odpowiedziała: nite, nite, I loloju, po czym przykryła się kołderką i odwróciła się w drugą stronę. Coś pięknego! Niedawno założyłam zeszyt, w którym codziennie wieczorem zapisuje te fajniejsze, ciekawsze rzeczy, które April powiedziała lub gdy zrobiła coś nadzwyczaj fajnego. Coś mi się wydaje, że szybko się zapełni! Pamiątka dla małej będzie niesamowita, mam przynajmniej taką nadzieję.

 

I trochę zdjęć… April niedawno zaczęła się naprawdę bawić na placach zabaw. Wcześniej po prostu obserwowała i może podeszła do czegoś czasem, ale teraz już jest zdecydowanie bardziej aktywna. Wchodzi na zjeżdżalnie, wspina się wysoko, nie patrzy czy ja jestem blisko, tylko leci :). Jej interakcje z innymi dziećmi też są bardziej rozwinięte, a poniżej zobaczyć możecie mała z jej kolegą, któremu na imię Wyatt.

 

Pchała ten koszyk pewnie przez pół sklepu mimo tego, że całkiem to ciężkie ;).

 

 

 

Piosenka tygodnia

Nic mega wykwintnego, ale w ostatnim tygodniu słuchałam tej piosenki chyba milion razy. I ja mówię serio, po prostu gdy włączam laptopa to odpalam tę piosenkę i tak mi leci w kółko. Jedyne, co mi się nie podoba to Nicki Minaj, która w moim odczuciu jest tam kompletnie niepotrzebna.

 

 

 

Do obejrzenia

Zobaczcie filmik poniżej… Kurde no, serio?! Bardzo się oburzyłam po zobaczeniu tego, przyznaję bez bicia. Nie rozumiem jaki to ma sens i dla mnie to zwyczajne męczenie psa, nie wspominając o tym wszystkim, czego używają do farbowania sierści i co zdrowe pewnie nie jest. Przykre bardzo.

 

 

 

W internecie

Dziś udostępniam dwie prośby o pomoc!

Pierwszą z nich jest zbiórka pieniędzy dla Tymka, który ma tę samą mutację genetyczną, którą mam ja. Tymek ma złośliwy guz mózgu, który non stop powraca i jego rodzice zbierają pieniądze na wylot do USA i leczenie tutaj, ponieważ w Polsce niewiele mogą im zaproponować. Kwota do zebrania jest niesamowicie duża, ale niestety takie są koszta… Do końca zbiórki pozostało 7 dni! Klikajcie na obrazek poniżej, by przenieść się do strony.

 

Drugą rzeczą jest petycja dotycząca zakazu hodowli zwierząt na futra w Polsce. Wystarczy wpisać swoje imię, nazwisko oraz adres mailowy i tyle! Nic to nie kosztuje, zajmuje tylko chwilkę, a naprawdę bardzo może pomóc. Zajrzyjcie na stronę!

 

 

 

Blog

Chciałam wam dziś przypomnieć o jednym z ważniejszych, w moim odczuciu, postów na moim blogu. Ten napisałam rok temu i dalej jest bardzo aktualny.

Jedni (na przykład ja) myślą, że dzieci rodzą się z tzw. białą kartą i wszystkie ich upodobania, wierzenia i cechy charakteru kształtują się z czasem gdy dorastają, na podstawie doświadczeń od samego początku ich życia oraz przez ludzi, którymi otaczają się od małego. Są może jedynie jakieś predyspozycje do konkretnych umiejętności, jak np. do rysowania, ale nic nie jest jeszcze ukształtowane. Inni natomiast wierzą, że dzieci tuż po urodzeniu mają już zapisane konkretne cechy charakteru i to, w jakim kierunku pójdą jest generalnie jakoś już zaplanowane. Dlatego też wiele osób uważa, że jeśli dzieci są niegrzeczne, czyli – w większości przypadków – nie robią tego, czego rodzice od nich oczekują to znaczy, że takie już po prostu są, takie się urodziły, takie już na zawsze pozostaną, nikt nie miał na to żadnego wpływu.

No to ja tu jestem po to, by podzielić się z wami moimi argumentami za tym, że jednak wiele czynników po urodzeniu ma wpływ na to jacy jesteśmy jako dzieci, na jakich dorosłych wyrastamy, jak traktujemy innych, samych siebie, jako kto umrzemy i co po sobie zostawimy w naszych dzieciach.

To dzieci są przecież z natury złe, a rodzice zawsze święci – tajemnica rozwiązana!

 

 

Dwa lata temu natomiast napisałam krótki poradnik dla au pair na temat tego, jaką agencję wybrać, na co zwrócić uwagę przy wyborze, co sprawdzić, itp. Jeśli są tu jeszcze jakieś przyszłe au pair to serdecznie zapraszam! I chciałabym tu ogłosić, że planuję napisać obszerny poradnik, który będzie miał formę książki. Myślałam o tym już jakiś czas, ale nic nie robiłam, bo chciałam poczekać i zobaczyć czy zmieni się moje podejście do tej sprawy. Nie zmieniło się!

Zmagania Au Pair: którą agencję wybrać?

 

 

 

To tyle na dziś!

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Ale mnie wkurzył ten filmik z psami :/ Masakra, jaki to ma cel? Ale tutaj ogólnie spotykam się z takimi idiotyzmami, że rece opadaja. Ostatnio przypadkiem prawie zapisałam Leo na… malowanie paznokci 😮 Bookowałam mu nocleg w hotelu dla psów i chciałam, żeby przy okazji mu obcieli pazurki, bo już miał za długie i mu przeszkadzały. Kliknęłam w PAW-DICURE, bo myslalam ze tak zabawnie nazwali zwykly nail trimming. A tu w następnym okienku wyskakuje info, że.. mogę przynieść swój lakier do paznokci do psów, albo oni użyją jednego ze swoich (!!!). PO JAKĄ CHOLERĘ PSU POMALOWANE PAZURY?! Chyba tylko, żeby pokazać głupotę właściciela. albo jak pojechałam raz z psem mojej host rodziny do strzyżenia, to zapytali czy nie chce mu zrobić takiego… a’la tatuażu. Przykładają wzór do sierci psiaka i farbuja jakis wzorek. Bo pies z fioletowym serduszkiem na dupie jest przecież normalna sprawa. Brak słów