Co warto zobaczyć w USA – moje TOP 5

W internecie jest sporo przewodników po Stanach Zjednoczonych, ale stwierdziłam, że kolejny nie będzie problemem, prawda? Pokażę wam tu kilka miejsc, które są warte zobaczenia według mnie. Od razu mówię, że w moim małym przewodniku nie znajdziecie ani Nowego Jorku, ani Chicago ;). Będą tu miejscówki, które ogólnie nie są polecane zbyt często. Mam nadzieję, że was zainteresuję!

 

 

1. White Sands National Monument, Nowy Meksyk

 

Miejsce to znajduje się w stanie Nowy Meksyk, około 24 kilometry od Alamogordo. Nazwa w dosłownym tłumaczeniu na język polski to Pomnik Narodowy Białe Piaski, więc jeśli domyślacie się, że jest to po prostu duża pustynia z białym piaskiem to macie rację! Park ten zajmuje ponad 580 tysięcy kilometrów kwadratowych.

Pojechałam tam z Nathanem parę lat temu przy okazji naszej wizyty w Albuquerque oraz Santa Fe, gdzie Nate musiał pracować przez kilka dni. Zdjęcia z tych miejsc również znajdziecie w podlikowanym poście. Szukaliśmy jakichś ciekawych miejscówek do zobaczenia w pobliżu i padło na White Sands, co było mega dobrą decyzją.

Było to najcichsze miejsce, w jakim byłam w życiu. Żadnego hałasu, żadnych dźwięków, nic! I w dodatku naprawdę czyste, rześkie powietrze, więc można było się zrelaksować za wszystkie czasy. Widoki też przepiękne, bo mimo tego, że to niby sam biały piasek to jednak jest to coś zupełnie innego i wygląda cudownie.

W wielu miejscach można też zobaczyć odciski stóp różnych zwierzaków, co jest bardzo ciekawym doświadczeniem i troszkę stresującym momentami, gdy odejdzie się gdzieś daleko i istnieje ryzyko zobaczenia jakiegoś pustynnego zwierzaka, którego nigdy wcześniej na oczy się nie widziało ;).

Ciekawostka: White Sands znajduje się bardzo blisko granicy z Meksykiem i jak jechaliśmy bardziej na południe, by zobaczyć co tam ciekawego było (tak serio to pomyliliśmy kierunki) to po zawróceniu musieliśmy przejść przez kontrolę graniczną! Nieźle się wtedy stresu najadłam, bo jedyne co miałam to mój paszport (cud, że go w ogóle wzięłam ze sobą na tę wycieczkę), w którym miałam co prawdą wbitą wizę J-1, ale nie miałam żadnego innego dokumentu i urzędnik nie za bardzo wiedział, co ze mną zrobić. Spędził około 10 minut w swoim pokoiku sprawdzając mnie na wszystkie strony, ale w końcu nas puścił. Uff!

 

 

 

2. La Jolla, Kalifornia

 

La Jolla to dzielnica w San Diego (którą to miejscowość też bardzo polecam!) w stanie Kalifornia, czyli na zachodzie kraju. Znajduje się na liście stu najdroższych miejsc w całym kraju, a jeśli wierzyć magazynowi „Forbes” to przeciętna cena domu w La Jolla to aż $1,634,234! Sporo, co?

Miejsce to jest według mnie przepiękne! Jedne z najładniejszych plaż, jakie widziałam w życiu, naprawdę. Cudowne widoki nie tylko nad oceanem, ale też w parkach, bo roślinność mają tam dość bogatą. No i jest bardzo czysto, a przynajmniej w miejscach, które ja widziałam. Jedno z konkretnych miejsc, które polecam jest La Jolla Cove, ale generalnie super jest też połazić sobie po mniejszych uliczkach, tych mniej obleganych.

Jedną z wydarzeń, które sprawiły, że mam taki sentyment do tego miejsca jest to, że Nathan mi się tam oświadczył! A w tym poście przeczytać możecie trochę więcej o tamtych okolicach, łącznie z m.in. Santa Monica.

Dodać tu muszę, że jeśli nie zależy wam na Hollywood to zdecydowanie fajniejszym miejscem niż Los Angeles jest właśnie San Diego. Mnie się tam bardziej podobało.

 

 

 

3. Silver Falls State Park, Oregon

 

Silver Falls State Park znajduje się w Silverton w stanie Oregon i jest największym parkiem narodowym w tym stanie. Jest tam kilka różnych ścieżek dla ludzi w różnej kondycji i z różnymi zainteresowaniami, więc każdy znajdzie coś dla siebie. W parku znajduje się 10 wodospadów i kilka z nich ma szlak za nimi! Oznacza to, że możecie sobie chodzić za wodospadem, co jest całkiem fajnym przeżyciem.

Generalnie jest to odpowiednie miejsce na wakacje, jeśli chcecie się odciąć od świata, bo jest tam bardzo kiepski zasięg… Często nie ma go w ogóle, co według mnie jest ogromnym plusem, bo w końcu można odłożyć telefony i mieć spokój. Nie polecam jednak wizyt w innym czasie niż lato, bo robi się tam dość zimno i nieprzyjemnie i nawet teraz jak byliśmy tam w sierpniu to często rano i wieczorem musiałam nosić bluzę, długie spodnie i żałowałam, że nie miałam rękawiczek.

Oregon jest stanem, w którym nagrywali sporo filmów, w których sceny odgrywały się w lasach… Dziwnie to brzmi, wiem, ale jednym z takich filmów jest dobrze wielu z was znany „Zmierzch”.

 

 

 

4. Maui, Hawaje

 

Maui to druga pod względem wielkości oraz trzecia pod względem zaludnienia wyspa w stanie Hawaje. To jest miejsce, w którym mogłabym zamieszkać! Czuć tam taki spokój, wyluzowanie, taki relaks… Wiele osób chodzi na boso, nikt się nie przejmuje tym, „co powiedzą inni”, a to bardzo mi się podoba.

Jest tam klimat zwrotnikowy-morski, co oznacza, że jest tam bardzo ciepło cały rok, w lato wręcz upalnie. Miesiącami przejściowymi między latem a zimą są październik i listopad, a najchłodniejszym miesiącem jest styczeń, kiedy to średnia temperatura wynosi 26 stopni, spada do około 18.

Znajduje się tam jeden czynny wulkan, który nazywa się Haleakalā i jest najwyższym punktem na wyspie. Ogólnie jeśli chodzi o przyrodę i pogodę to jest to ciekawa sprawa, bo Maui otoczone jest oceanem spokojnym, co doskonale wiecie. Jak przed chwilą napisałam, są wulkany no i właśnie przez to czasem jak się jedzie autem to po jednej stronie są zielone drzewa, krzaki, kwiaty i ocean, a po drugiej stronie przez okno widać wulkan i wręcz pustynną roślinność, czyli zero zielonego, a za to mnóstwo kamieni i suchych drzew.

Jedyny minus, jaki zauważyłam to ceny. Jest tam niestety dość drogo, nie da się tego ukryć. Same wakacje to jeszcze pół biedy, bo można odłożyć, spać w tanich hotelach i tak dalej, ale jak się chce przeprowadzić na stałe to już może być naprawdę ciężko.

Byliśmy tam raz razem z malutką wtedy April i mam nadzieję, że jeszcze będzie nam dane tam wrócić!

Ciekawostka: jeśli do samolotu w drodze na Hawaje weźmiecie sobie owoce to musicie je zjeść w tymże samolocie, bo na wyspy nie możecie nic takiego wnosić. Spowodowane jest to tym, że nie chcą, by nagle zaczęły tam rosnąć inne drzewa, nie chcą stracić tego, co już mają.

 

 

 

5. Senoia, Georgia

 

Miasteczko to oddalone jest pół godziny drogi ode mnie i jednocześnie godzinę drogi na południe od Atlanty w stanie Georgia. Polecam je głównie tym, którzy lubią The Walking Dead, bo właśnie tam wszystko nagrywają. To znaczy, nie wszystko, ale generalnie krążą dookoła Senoi i moich okolic, i nawet cała Alexandria nagrywana jest właśnie tam. Populacja Senoi w 2015 roku wynosiła nieco ponad 4,000 osób, więc jest to dość niewielkie miejsce. Kiedyś już wam pokazywałam zdjęcia z tego miejsca.

Ogólnie jest to takie typowe małe amerykańskie miasteczko. Znajduje się tam centrum, czyli miejsce ze sklepikami (w tym oficjalny sklep z pamiątkami z TWD) i knajpkami, a cała reszta to domy, drzewa, parki. No i oczywiście otoczone wysoką ścianą miejsce, w którym nagrywają wspomniany już kilka razy serial. Samo centrum jest dość małe i całość można przejść w mniej niż 5 minut, jeśli nie będziecie się zatrzymywać po drodze. Jednocześnie uważam, że jest to dość klimatyczne miejsce i nawet takie spacery między domami są naprawdę fajną opcją. Jeśli więc kiedyś będziecie mieli okazję być w Georgii to bardzo polecam pojechanie do Senoi. Możecie albo wypożyczyć auto, albo wykupić specjalną wycieczkę wycieczkę.

 

 

 

No i tyle! Na dziś przygotowałam tylko (aż?) pięć miejsc, które osobiście bardzo polecam. Jeśli weźmiecie któreś z tych miejscówek pod uwagę przy okazji waszej wizyty w USA to koniecznie dajcie mi znać jak tam wasze wrażenia! Jeśli natomiast macie jakieś inne polecenia głównie takich miejscówek, które nie są aż tak popularne wśród przewodników, to bardzo chętnie się o nich dowiem.

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Ela Sroka

    Każdy wg siebie ale dla mnie najpiękniejszym miastem w USA jest San Francisco!!a potem parki narodowe.

    • Wiadomo, każdy ma swoje gusta 🙂 Mnie np. San Francisco bardzo średnio się podobało.