Czego nie lubię w USA

Wrzucam dziś kolejny post z kategorii Życie w USA! Rzadko się one teraz pojawiają, ale planuję zrobić nową serię na ten temat i zapisałam już kilka pomysłów na posty, a jeśli wy macie jakieś tematy, o których chcielibyście poczytać to koniecznie dajcie mi znać! Dodam też dwa posty na temat programu au pair, więc tutaj również zachęcam do zadawania pytań w razie, jakbyście jakieś mieli.

 

Dziś opowiem wam o czterech rzeczach, które nie podobają mi się w Stanach. Kiedyś dodałam już podobny post i jeśli jesteście ciekawi o czym wtedy pisałam, to zajrzyjcie tutaj.

 

Chciałabym tu jeszcze zaznaczyć na początku dla tych, którzy nie do końca to jeszcze rozumieją, że ja opowiadam tylko o swoich doświadczeniach, o swoich uczuciach, spostrzeżeniach, itp. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja w momencie życia, w którym jestem oraz w sytuacji, w której się znajduję opowiadam o tym, co mnie dotyczy. Jakbym była samotną matką to na pewno widziałabym inne rzeczy, jakieś inne problemy wpadłyby mi w ręce. Jakbym pracowała to widziałabym co innego, jakbym była bezdzietną studentką to też wszystko widziałabym w inny sposób. Chętnie więc poczytam o tym, co wy uważacie za minusy życia w USA, ale pamiętajcie, że każdy z nas jest w innej sytuacji :).

 

 

1. Inne jednostki miar

Zamiast metrów, kilogramów, Celsjuszy są stopy, funty i Farenhajty. Może to być problemem na początku i z czasem staje się to wszystko łatwiejsze, ale ja dalej używam aplikacji w telefonie, która mi to wszystko przelicza. Pamiętam takie wartości, które jakoś tam częściej się powtarzają jak np. 85*F lub 6 ft 1 in (wzrost). Natomiast jeśli pojawi się coś nowego, jakaś inna temperatura albo coś to muszę sobie pomóc. I według mnie nie ma w tym nic złego ani nie ma się czego wstydzić, więc jeśli ktoś z was ma to samo to jesteście usprawiedliwieni ;). Co więcej, jak w Polsce załóżmy 100 cm to 1 m tak tutaj 1 stopa to 12 cali, co daje 30.5 cm. Nie jest to jakiś duży problem ani nic, no ale trzeba się przyzwyczaić i przestawić.

 

Zdjęcie: Francis G. Caro

 

 

2. Niezdrowe jedzenie

Ilość niezdrowego jedzenia w sklepach jest przerażająca! Naprawdę, te wszystkie mrożonki z długaśną listą składników, wliczając w to chemikalia i inne dziwne rzeczy, które nie są do niczego potrzebne. Na przykład wiele chlebów ma w składzie jajka, co jak dla mnie nie ma sensu. Nie wspominając o innych dodatkach. Mnóstwo gotowców, które są wysoce przetworzoną żywnością. Ilość fast foodów jest ogromna, dosłownie co chwilę. I kolejki wcale się nie zmniejszają! Najgorzej jest z samego rana przed pracą i w czasie lunchu, czasem kolejki aut ciągną się na ulicę, bo pod fast foodem nie ma wystarczająco miejsca. Ludzie lubią jak jest szybko, prosto i tanio, i niestety nie zwracają aż tak dużej uwagi na to czy jest zdrowo, a później szpitale pękają w szwach i ludzie zmagają się z otyłością. Co nie zmienia faktu, że w Stanach również da się jeść zdrowo, jeśli się tylko chce.

 

Zdjęcie: Tuan Ton

 

 

3. Skunksy

Nigdy nie miałam bliskiego spotkania ze skunksem (i obym nigdy nie miała!), ale czasami jak się jedzie autem to czuć skunksy z daleka i to jest naprawdę okropny smród. I wcale nie zdarza się tak rzadko! Nie wyobrażam sobie stanąć z tym zwierzakiem oko w oko…

 

Zdjęcie: Keith Williams

 

 

4. Wilgotność powietrza

Zależy oczywiście gdzie się mieszka, bo np. w Montanie będzie zupełnie inaczej niż u mnie w Georgii. Jeśli byliście kiedyś na Florydzie to wiecie, że czasem jak wyjdziecie na dwór to po powrocie wasze ciało jest całe lepkie przez wilgoć. U mnie nie jest to aż tak straszne, ale podobnie. Także lato jest upalne i jeśli zdarzy się, że jest też wilgotno to ciężko jest wytrzymać mimo tego, że uwielbiam wysokie temperatury. Straszne!

 

 

A wy co byście dodali :)?

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Wkurza mnie czasem, że można prąd w gniazdkach wyłączyć normalnie kontaktem (głupio to brzmi, ale wiesz o co chodzi). Ile razy podłącze komórkę i zadowolona podchodzę po dwóch godzinach, spodziewając się 100% a tutaj 3% bo oczywiście wcale się nie ładowało 😛 Wieeem, powinnam sprawdzać czy się zaczyna ładować, ale ciągle zapominam no i to mnie frustruje najmocniej na tę chwilę :)))))))))))) #firstworldproblems