Surowe wegańskie ciasto dyniowe

Powiem wam, że im więcej siedzę w tym całym frutarianizmie / surowym weganizmie, tym bardziej pobudza się moja kreatywność. Nie to, żebym wcześniej nie była kreatywna, ale jakoś tak mi łatwiej wszystko ogarnąć niż za czasów, gdy gotowałam. Potrafię wymyślić co dodać do czego, umiem sobie wyobrazić co będzie smakować z czym i jak to zrobić, by było gęstsze, rzadsze, słodsze lub bardziej gorzkie. Nie miałam takiej wiedzy, gdy gotowałam. Jakoś tak zawsze ciężko mi to szło i musiałam mieć konkretne przepisy, których trzymałam się co do słowa. Teraz natomiast przepisy jestem w stanie kreować samodzielnie i to jest piękne.

 

 

Chcę się z wami podzielić więc przepisem na ciasto dyniowe! Rok temu dawałam wam już jeden przepis, ale dodaję raz jeszcze, bo jest ciut inny. Przyznam bez bicia, że mieszkając tutaj nie ma szans, by obejść się bez dyni, bo jest to produkt, który wręcz króluje w sklepach w tym okresie. Wszystko jest dyniowe! Nawet kartki pocztowe…

 

Mam wrażenie, że wszystko tutaj jest dość proste do wykonania i szybkie, a jedyną trudnością dla mnie było pokrojenie i obranie dyni… Jakoś nie mam jeszcze wprawy.

 

Dynia to z biologicznego punktu widzenia owoc. Zawiera sporo beta-karotenu, który w ciele przekształca się w witaminę A, a ta witamina z kolei jest niezbędna dla zdrowiej, promiennej skóry oraz dobrze działającego układu odpornościowego. Ma też dużo potasu (więcej niż banany!), co wspomaga działanie serca i mięśni. Ma działanie przeciwzapalne, zawiera sporo witaminy C, dzięki której organizm produkuje kolagen. I można by tak wymieniać dalej… Dlatego jak najbardziej możecie zjeść pół takiego ciasta na obiad i drugie pół na kolację ;).

 

Zobaczcie jak je wykonałam!

 

 

 

Jeśli je zrobicie to koniecznie dajcie mi znać jak smakowało :).

 

 

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Hej:) Ostatnio zrobiłam wegański snickers, przyznam szczerze, że kiedy go spróbowałam po raz pierwszy smakował mi „średnio na jeża”, na drugi dzień smakował mi już bardziej, a trzeciego dnia martwiłam się, żeby tylko za szybko się nie skończył! To już moja któraś z kolei przygoda z kuchnią wegańską i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Tartę na pewno wykonam. Pozdrawiam serdecznie!