Dlaczego April chodzi na boso

Na wielu zdjęciach i w filmikach widzicie, że April bardzo często na dworze chodzi na boso. Sporo osób zaczęło pytać dlaczego nie nosi butów, dlaczego nie zakładam jej skarpetek i tak dalej, więc stwierdziłam, że odpowiem na to pytanie tutaj, byście już nie musieli szukać.

 

 

 

 

Często widuję mamy z dziećmi i często są to dzieci noszące buty. Oczywiście nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt jak wiele z nich nie potrafi jeszcze chodzić oraz jak wiele z nich nawet jeszcze nie siedzi. Ale buty mają i jak czasem faktycznie są to miękkie butki prawie jak skarpetki, więc pół biedy, tak w większości wypadków mają normalne sztywne podeszwy. Zawsze się zastanawiałam jaki to ma sens, skoro dziecko nawet nie chodzi, a gdy zaczęłam się zagłębiać w temat to doszłam do wniosku, że ja na pewno będę robić inaczej.

 

Zacznę od tego, że wiele osób pisało mi, że April układa stopy w dziwny sposób (palce do środka) i nie dość, że na pewno będzie miała problemy w przyszłości to w dodatku jestem beznadziejną matką, bo powinnam się zainteresować i założyć jej buty, które to jej stópki wyprostują. Tej świetnej rady oczywiście nie posłuchałam (i wy też nie słuchajcie!), a mimo tego April układa teraz stopy tak, jak teraz powinna. Mówię „teraz”, bo wtedy też układała je w odpowiedni sposób na tamten czas. Dopiero doskonaliła swoją umiejętność chodzenia, co wiązało się z tym, że układała stópki w różne dziwne sposoby. Zakładanie sztywnych butów, by „to wyprostować” jedynie przysporzy problemów. Żadne buty do nauki chodzenia nie są w tym momencie potrzebne i nawet powiedziałabym, że nie powinno się ich zakładać. Dzieci podwijają na przykład palce, gdy uczą się stać i chodzić, co jest całkowicie normalne, tego potrzebują. Założenie butów pozbawi ich tej możliwości całkowicie. No i maluchy nie są w stanie poczuć podłoża, nauczyć się tego jak trzymać równowagę w różnych miejscach, jak przenosić ciężar ciała… Sprawia to też, że poruszają się w nienaturalny sposób, mają problemy z prawidłową postawą, itp.

 

Stopy to jedne z najbardziej złożonych układów szkieletowo-mięśniowych w ciele człowieka. Zakładanie na nie butów całkowicie zmienia to jak funkcjonują i z czasem pojawiają się problemy nie tylko z nimi, ale też z kostkami, kolanami, biodrami… W końcu wszystko jest ze sobą połączone. I to się dzieje w sytuacji, gdy dorośli noszą buty! W momencie, gdy ich stopy są już całkowicie rozwinięte! Wyobraźcie sobie więc, co dzieje się ze stopami tak małych dzieci, które cały czas rosną. Nie wspominając o butach w szpic, szpilkach, koturnach… Japonki też niestety zdrowe nie są.

 

Jeśli mieszkacie w miejscu, gdzie robi się naprawdę zimno (np. w Polsce) to wybierajcie buty, które dostosują się do stóp waszych dzieci, a nie takie, które dostosowania oczekują od stóp. Jeśli wybieracie buty z cholewkami to zwróćcie uwagę, by były miękkie, a nie usztywniane od góry do dołu i w dodatku tak, że dziecko nie może ruszyć palcami.

 

Jakiś czas temu czytałam bardzo ciekawy artykuł, w którym znajdowały się zdjęcia stóp ludzi jak my, czyli noszących buty oraz ludzi z Afryki, którzy cały czas chodzą na boso. Ich były szersze, bardziej dostosowane do chodzenia. Gdy porówna się te zdjęcia to wychodzi na to, że wszyscy ludzie na przykład w USA czy też w Polsce mają zdeformowane stopy…

 

Pojawiają się też inne wątpliwości i jedną z nich jest to, że zastanawiacie się na przykład dlaczego April nie nosi butów, gdy na dworze pada deszcz i pewnie jest zimno. Ja wychodzę z założenia, że jeśli będzie jej zimno to wróci do domu, bo jest na tyle rozumna, by się zorientować, że jednak nie czuje się zbyt komfortowo. A jeżeli zdecyduje się pozostać na dworze mimo tego, że jej zimno to też okej, w końcu to nie ja czuję chłód. Jeśli nadepnie na kamyczek i ją zaboli to też nic się nie stanie. Zresztą dzieci biegające na boso są bardziej ostrożne, mniej narażone na wypadki, bo zwyczajnie bardziej uważają, by się nie zranić. Podnosi się też odporność organizmu, więc i chorób mniej – wbrew pozorom.

 

Powiem wam, że April pierwsze buty z twardszą podeszwą dostała nie tak dawno temu, ale dalej nie są to zabudowane buty po kostki (nie, nie trzeba „trzymać kostek”). Przez wiele miesięcy, nawet w czasie gdy już tu nam biegała, zakładane miała buty, które były całkowicie miękkie, wywijały się na wszystkie możliwe strony, dostosowywały się do stopy, nie krępowały ruchów w żaden sposób. No i dalej takie czasem nosi, takie wyginające się jak szalone (lub skarpetki). Mała ogólnie nie ma nic przeciwko butom, ale bardzo często je zdejmuje lub chce, by jej zdjąć (zależy jakie ma zapięcia i czy potrafi sama to zrobić), bo – jak przypuszczam – jest jej zwyczajnie wygodniej. I ja nie mam z tym żadnego problemu :). Zdarza się też, że sama chce je założyć i z tym problemu również nie mam.

 

Zaznaczam jeszcze, tak na wszelki wypadek, że jeśli April sama chce założyć buty to albo je zakłada, albo pomagam. Nie krzyczę na nią, nie zabieram ich jej, nie każę iść na boso, jeśli w danym momencie jednak woli mieć coś na stopach. I tak samo w drugą stronę – jeśli spacerujemy i ona nagle usiądzie i zdejmie buty, to nie zmuszam jej do tego, by znów je założyła.

 

Jak to Matkatylkojedna napisała kiedyś na swoim blogu – najlepszymi pierwszymi butami dla dziecka są jego własne stopy.

 

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

PS. Tak, ja noszę różne buty w większości przypadków, ale nie o mnie jest ten tekst ;).

 

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • sandra eS

    Matko kochana jak widzę że ktoś narzeka na to że dzieci chodzą boso to aż mnie skręca. Moja siostrzenica i siostrzeniec całe lato biegają boso po podwórku bo tak wola i nikt im tego nie zabrania. Chodzenie bez butów jest zdrowe i nie jest to oznaka zaniedbania rodzica, kiedy dziecko nie ma ich założonych. Co więcej, zastanawia mnie czy osoby które neguja takie postępowanie sprawdziło kiedyś czy buty dla jego dziecka, inne na każdy sezon, są idealnie dopasowane i wyprofilowane do budowy stopy? Pewnie nikt albo niewiele poczynilo takie kroki. Ogólnie Aga nie do końca zgadzam się z wieloma Twoimi poglądami ale tutaj, pod tym postem podpisuje się rękami i … stopami, też aktualnie bosymi! 🙂

  • Ola

    Często nawet dzieci siedzące w wózkach z uporem zrzucają ze stóp buciki, więc coś w tym musi być 😉 pozdrawiam!

  • Lena Cz

    Bardzo fajne podjescie! jak czytałam ten post to zaczełam sie zastanawiać..skoro jak w jakiś plemionach kobiety nosza obręcze na szyi i tracą mięśnie w niej, to nas to szokuje i nie podoba nam sie takie szkodzenie sobie, ale celowe ciągłe usztywnianie kostek czy kręgosłupa uważa sie już za metodę w budowie poprawnej postawy, znaczy sądzę że gdy jest naprawde problem to ma to jakiś sens, ale na zapas podejrzewam że wiecej szkody niz pożytku

  • Agnieszka P

    Moja cora tez chodzila boso i dalej chodzi w domu (tak samo jak ja). Chodzenie boso jest jak najbardziej naturalne. Moja kolezanka jest fizjoterapeutka w pl i jak najbardziej zalecaja dla maluchow buty elastyczne. Pozdrawiam buziak

  • Megilena K

    Kiedyś zastanawiałam się dlaczego mam lepszą odporność od moich rówieśników i z czasem rozumiałam, że po prostu mnie nie trzymano pod kloszem zabijając moją odporność. Mieszkałam na wsi, gdzie biegałam sobie boso po podwórku, wyjadałam owoce ,,prosto z krzaczka” gdy nikt nie patrzył, uwielbiałam wchodzić do obory i rozmawiać ze świniami, głaskać je, albo śpiewać krowom 😛 Często też jak coś spadło mi na podłogę to zjadałam. Do tego od 2 podstawówki do końca liceum dojeżdżałam do szkoły rowerem- czy to deszcz, czy to śnieg. Efekt? Znakomita odporność! Niektórzy rodzice najlepiej by wszystko za swoje dzieci robili, żeby tylko nie było ani jednej plamki. Do szkoły podwożą nawet jak mieszkają 5 minut spacerkiem od budynku. A potem ledwo spadnie temperatura i dzieci chore. Do tego podawanie dziecku antybiotyku, nawet jak nie jest to konieczne…