Co właściwie robiłam w San Diego?!

Ten wyjazd do San Diego zaplanowały był już kilka miesięcy temu i na początku myślałam sobie „to jeszcze tyle czasu!”, a okazało się, że zleciało szybciej niż mrugnięcie oka. I było naprawdę super! Mimo kłopotów po drodze bardzo cieszę się, że tam pojechałam, bo cały tydzień był intensywny, męczący, ale też bardzo ciekawy!

 

 

Co ja tam właściwie robiłam, pewnie się zastanawiacie już, bo gadałam o tym kilka razy i nigdy jeszcze nie wyjaśniłam o co chodziło. *Poleciałam na tygodniowe szkolenie, które przygotowało mnie do bycia instruktorką dla rodziców, którzy mają problemy z dziećmi, nie wiedzą jak z nimi rozmawiać, jak rozwiązywać konflikty, itp. W sumie nie tylko z dziećmi, ale też z innymi ludźmi ogólnie, bo w końcu wszystko się przekłada na kontakty międzyludzkie, ogólnie mówiąc. Szkolenie zorganizowane było przez Gordon Training International, więc wszystko związane jest z książką pt. „Parents Effectiveness Training” autorstwa Thomasa Gordona, o której już nie raz wam wspominałam.

 

Będę uczyć ludzi tego, jak rozmawiać z innymi. Jak konfrontować innych z naszymi problemami, jak rozwiązywać konflikty w sposób, który pozwala wszystkim zaangażowanym być usatysfakcjonowanymi (tzw. no-lose method, czyli że nikt nie przegrywa). Tego, jak słuchać dzieci, by pozwolić im podzielić się wszystkim, czym podzielić się chcą lub wręcz muszą. Jak rozmawiać z nimi i jak je traktować, by wierzyły w siebie, by były samodzielne, niezależne, odpowiedzialne i by same rozwiązywały swoje problemy od najwcześniejszych lat życia, co niesamowicie zaowocuje w ich przyszłości. No a przede wszystkim jest to pokazanie innym sposobu, który pozwoli im na zredukowanie stresu i nawet wyeliminowanie krzyków, kar, nakazów, zakazów i innych zamieniając je na szacunek, miłość, szczęście, zrozumienie i akceptację.

 

 

 

 

W tej chwili mam tymczasowy certyfikat, a jak przeprowadzę pierwsze szkolenie i wyślę formularze wypełnione przez uczestników, w których ocenią moje zajęcia, to dostanę nowy certyfikat, który upoważni mnie do szkolenia innych na wiele, wiele lat :).

 

Szkolenie nie wyglądało tak, że musieliśmy siedzieć przy stolikach i słuchać kogoś gadające do nas przez 8 godzin dziennie. Wręcz przeciwnie. Wszyscy siedzieliśmy w półkole, więc mogliśmy się nie tylko widzieć, ale też normalnie rozmawiać. Było sporo interakcji między uczestnikami, sporo grania scenek, dzielenia się doświadczeniami i nawet momentów, w których mogliśmy znów poczuć się dziećmi. Dlatego nie czułam się znudzona w ogóle, ale powiem wam, że 3 godziny różnicy między Georgią a Kalifornią dały mi się jednak we znaki i w środę, trzeciego dnia, prawie zasnęłam w połowie szkolenia. Dałam jednak oczywiście radę i ostatniego dnia przeprowadziłam godzinne zajęcia przed całą grupą! Inni mieli 5-osobowe grupy i tylko jedna osoba miała prezentować materiał przed całością, bo była nas nieparzysta liczba. Ja sama się zgłosiłam i było to dla mnie niesamowite doświadczenie, bo uwierzcie mi, że jakby ktoś mi powiedział kilka lat temu, że zrobię coś takiego to bym go wyśmiała. Ja wcześniej, zanim przyleciałam do Stanów, nienawidziłam mówienia przed grupą ludzi, zawsze bardzo się denerwowałam i unikałam tego jak ognia. Była to więc dla mnie ogromna zmiana i jestem z siebie dumna! I muszę tu jeszcze dodać, że innym moja prezentacja również się spodobała i dostałam naprawdę dobre komentarze. Szczególnie na temat poniższej planszy ;).

 

 

Ogólnie jestem bardzo podekscytowana i w chwili obecnej jestem w trakcie kompletowania mojej pierwszej grupy i przygotowywania się na pierwsze szkolenie. Mam nadzieję, że uda mi się to wszystko ogarnąć jak najszybciej się da, nie mogę się doczekać! Trzymajcie kciuki :).

 

Jak powiedziałam na końcu szkolenia wszystkim uczestnikom wraz z prowadzącą – chcę zmienić świat i teraz czuję, że mogę to zrobić.

 

 

 

 

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

* UWAGA! To tygodniowe szkolenie miało za zadanie przygotować nas do uczenia innych, NIE przekazać nam wiedzę, którą mamy przekazywać innym. Wszyscy, którzy tam byli, wiedzę już posiadali i byliśmy tam po to, by – powtarzam kolejny raz w tym poście – nauczyć się jak efektywnie uczyć innych ludzi, a nie dopiero zdobyć wiedzę na temat, o którym będziemy mówić.

Życzyłabym sobie, by ludzie zaczęli czytać ze zrozumieniem, a jeśli czegoś nie rozumieją to by po prostu zapytali po ludzku, zamiast od razu rzucać jakieś bezpodstawne oskarżenia i obelgi w moim kierunku. I uwierzcie, że studia NIE są jedynym miejscem, gdzie zdobyć można tę lub jakąkolwiek inną wiedzę, którą później dzielić się można z innymi.

 

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Ela Sroka

    Gratuluję to bez dwóch zdań!!!;-)
    Jednocześnie po Twoim poście stwierdzam,ze to jest własnie Ameryka.;-) Gdzie hasło iz chcesz zmienic swiat i teraz jest na to czas robi wrażenie, w Polsce chyba odebrano by to z ironią i lekceważeniem.;-)
    Będę czekac na wiecej szczegółów dot.Twojego zajęcia, bo doradzanie ludziom w kwestiach o których piszesz to bardzo trudne zajęcie, wielce odpowiedzialne itd. Czy da sie tego nauczyć na tygodniowym szkoleniu hmmm, chyba,ze czegoś nie doczytałam a pisałaś o tym we wcześniejszych postach.Tak czy siak wspieram dobrym słowem,powodzenia życzę!!!;-) pozdrawiam,mama dziewczyny od odmy;-)

    • To szkolenie, na którym ja byłam, było szkoleniem przygotowującym do pracy instruktora. Byli tam ludzie, którzy już wcześniej mieli pojęcie na temat tego wszystkiego, więc tydzień był wystarczający, by nauczyć się jak przekazywać tę wiedzę innym. Szkolenia, które ja będę prowadzić, będą trwały kilka tygodni i ich celem jest pokazanie ludziom nowych sposobów, wyjaśnienie wszystkiego, ćwiczenie nowych umiejętności i danie im podstaw do dalszego ich doskonalenia. Bo to są umiejętności, które doskonalone będą przez wiele, wiele lat 🙂

  • Ola Kępka

    Trzymam kciuki Agnieszko za realizację Twoich planów! Mam w domu 2 książki T. Gordona z których korzystam i bardzo je cenię.

  • Joanna Zalewska

    Super gratulacje trzymam kciuki za twój sukces.

  • You go girl! Super sprawa z tym szkoleniem, super że idziesz do przodu 🙂
    A w ogóle to mi się przypomniało teraz, na moich studiach psychologicznych było mnóstwo warsztatów. I właśnie stawiali na to, żeby to była ciągle interakcja, dialog miedzy uczestnikami, scenki, ogólnie wszystko w praktyce. Tez siedzieliśmy w półkolu albo inaczej – ale zawsze swobodnie. Do tej pory pamiętam większość, których nauczyłam się na tych zajęciach, podczas gdy z takich typu wykład kogoś, kto mówił do nas przez 3h – większość dawno uleciała z głowy. Wiec myśle, że ma ogromne znaczenie w jaki sposób są prowadzone zajęcia podczas jakichkolwiek kursów itp. 🙂