Najbardziej traumatyczne wydarzenie w moim życiu…

Jak to jest, że gdy człowiek myśli, że wszystko już teraz będzie okej, że o siebie dba, robi wszystko co może by zapobiec problemom to nagle pojawia się coś totalnie niespodziewanego, co nie ma związku ani z dietą, ani z mutacją genetyczną.

W piątek jechałam z April do parku i w połowie drogi, prowadząc, nagle poczułam straszny ból w klatce piersiowej po prawej stronie. Normalnie bym pomyślała, że jakiś skurcz, ale ten ból był inny i jak zaczął mi promieniować do żeber z tyłu oraz szyi to się wystraszyłam i zadzwoniłam do Nathana. Jakby on mógł mi pomóc, nie? Po jakichś 30 minutach zaczęłam mieć problemy z oddychaniem, a później zaczęłam mieć kaszel. Jak wróciłam do domu to zadzwoniłam do mojej lekarki, która powiedziała, bym pojechała na ostry dyżur sprawdzić o co chodzi. Generalnie obawiałam się, że to coś nie tak z moimi implantami, ale to nie pasowało, bo wszystko było na miejscu tak, jak wcześniej.

Jak lekarka mnie przesłuchiwała to powiedziała, że nie słyszała w ogóle płuca po prawej stronie, więc od razu zrobili mi prześwietlenie klatki piersiowej. Okazało się, że miałam odmę opłucnową, czyli inaczej zapadnięte płuco. Chodzi o to, że powietrze zaczyna się gromadzić w jamie opłucnej, co powoduje spychanie płuca w dół, aż w końcu całkiem spadnie… tzn. zapadnie się, a uszkodzona część przestaje pracować, stąd problemy z oddychaniem.

Wysłali mnie do szpitala, gdzie już na mnie czekali, więc nie musiałam stać w kolejce. Przebadali mnie, pobrali krew i tak dalej po czym zobaczyłam panią doktor, która to powiedziała, że musiała mi założyć dren w płuco. Przeraziło mnie to, ale zapewniała mnie, że to potrwa kilka minut. Miałam czuć dużo pchania i takiego jakby łomotania, o cokolwiek jej chodziło, no i trochę bólu, ale nie jakoś bardzo dużo. Nigdy nie zrozumiem czemu tak okłamują pacjentów.

Okazało się, że cały zabieg trwał o wiele dłużej niż było to planowane, bo lekarka się zorientowała, że moje żebra są dość blisko siebie i nie mogła się przez nie przedostać. Do tej pory mnie bolą. Dostałam delikatne znieczulenie tylko na skórę po to, bym nie czuła nacięcia skalpelem i tyle.

Słuchajcie, ból, który ja czułam w czasie tego zabiegu był niewyobrażalny, nawet nie potrafię tego opisać. Najgorszy ból w moim życiu, najgorsze doświadczenie jakie dane mi było przeżyć. Leżałam na tym stole, wiłam się, płakałam i dosłownie krzyczałam z bólu i przerażenia. Nathan nie mógł być tam ze mną i stał na zewnątrz obserwując wszystko przez szybę, więc czułam się całkowicie sama. Krzyczałam tylko, by przestała, bo już nie mogłam wytrzymać. Czułam ten drenaż wbijający mi się w żebra z tyłu, aż wygięłam plecy w łuk. Jakoś w połowie powiedzieli mi, że mogą dać mi morfinę, ale odmówiłam. Nie dość, że już było i tak daleko w las to w dodatku morfina jest czymś, czego zwyczajnie nie chciałam mieć w organizmie. Na końcu pielęgniarka (na którą złożę skargę, bo wiele zrobiła rzeczy, których nie powinna) źle założyła mi taśmę na plecy, więc musieli mi ją zerwać i założyć od nowa…

Niewiele pamiętam z tego, co działo się później. Pamiętam tylko jak nagrywałam filmiki na Instagram, w którym ze łzami w oczach opowiadałam co się stało i dodałam wtedy, że czekałam na Nathana, który akurat wtedy był w sklepie i kupował mi coś do jedzenia. Czekałam wtedy na pokój. A później to nie mam pojęcia co się działo, nawet nie pamiętam lekarza, którego widziałam, który to przyszedł do mnie następnego dnia i powiedział, że już się poznaliśmy. Jedyne co pamiętam to moment, gdy mnie przywieźli do sali i musiałam się przenieść na drugie łóżko. Nie wiem jaki był ich plan, ale ja im wtedy powiedziałam, dalej płacząc, że ja się nie ruszam, że mnie za bardzo boli i jeśli chcą, bym położyła się na drugim łóżku, to sami muszą mnie przenieść. I tyle, nie pamiętam nic więcej.

W szpitalu zostałam trzy dni, dwa z nich spędziłam z drenażem w klatce piersiowej, dalej w bólu. I w stresie… Prawie że w przerażeniu. Że znowu coś się stanie, że znów coś mi zrobią… Czułam, że cały czas musiałam być gotowa na to, by się bronić, więc byłam non stop spięta. Nathan został ze mną w szpitalu cały czas i zostawiał mnie tylko po to, by pojechać do sklepu lub odwiedzić dziewczynki u babci, a tak to zawsze był ze mną, a gdy mi wyciągnęli dren (bezbolesna, ale bardzo stresująca sprawa) to spał ze mną na moim łóżku szpitalnym i naprawdę bardzo mi to pomogło. Bardzo!

Nikt nie wie dlaczego tak się stało. Mówią, że to się dzieje samoistnie bez powodu, ale ja w to nie wierzę. Według mnie zawsze jest jakiś powód, a w związku z moją mutacją naprawdę chcą spróbować go znaleźć. Pomysłem lekarza jest to, że przez 21 lat mieszkałam w miejscu, gdzie non stop paliło się papierosy (ja nie paliłam), co spowodowało pęcherzyki powietrza na moim płucu, które z kolei pękły przez zmianę ciśnienia w samolocie. Z drugiej strony powiedział, że nie wie czy to możliwe, by to samolot był czynnikiem, bo stało się to tydzień po moim ostatnim locie. Powiedział też, że chce, bym zobaczyła się z moim onkologiem i upewniła się, że to nie nowotwór, w co ja osobiście bardzo wątpię. Co ciekawe, powiedzieli mi, że to się najczęściej zdarza u wysokich osób.

A teraz co… Mam traumę po tym, co się stało. Boję się iść sama spać, bo jak zamykam oczy to widzę siebie leżącą na tym łóżku, krzyczącą z bólu, przerażoną. Ciężko mi jest, jestem niespokojna i łzy mi lecą, jak tylko zaczynam o tym mówić. A mówić muszę, bo to jest jedyny sposób, w jaki mogę sobie z tym poradzić. Między innymi dlatego o tym tu opowiadam, nie oczekując od was absolutnie niczego. Bo mam nadzieję, że będzie mi lżej.

 

 

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Dorota Laskowska

    😔😔😔😔😔😔 💖 😚

  • Ela Sroka

    Pozwolę sobie tak napisać- przytulam Cię całym sercem! Wiem jak sie czujesz i co mozesz czuć bo towarzyszyłam córce przez okres rekonwalescencji.Ale niosę tez dobre wieści. Uwierz, że każdy dzien przynosi małą ulgę w bólu tym fizycznym i psychicznym.Na korzyśc działa czas i koniecznie zajęcie sie czymś nowym, /aby zająć głowę nowymi działaniami, naprawdę skutkuje!!/

  • Jak naprawdę współczuję zapadniętego płuca tak głupoty nie. Bo o głupocie można mówić skoro nie chcesz morfiny, nie chcesz leków przeciwbólowych i będziesz pisać skargi na pielęgniarkę, bo Cię bolało na własne życzenie. Jeść w szpitalu nie będziesz, bo wiesz lepiej. Po co w ogóle do szpitala poszłaś? Trzeba się było najeść papaji i arbuza i samo by płuco wskoczyło na miejsce i nie bolało!

    • gaczika

      Pacjent MA PRAWO być leczony tak, jak tego chce. MA PRAWO wybrać metodę leczenia, i wybrać jakie leki będą mu podane – bądź nie podane. To jego ciało i on będzie ponosil konsekwencje przyjecia leków i skutki uboczne. I jest to wielka mądrość z tego prawa korzystać. A odmówienie leków przeciwbólowych świadczy o sile charakteru. Jak dla mnie jest to gotowość do chwilowego zniesienia nawet bardzo silnego bólu w imię większych korzysci na rzecz swojego ciała. Dlatego krew się we mnie burzy jak czytam taki komentarz.
      Polecam zacząć szanować samą siebie, bo krytyka cudzych wyborów i przypisywanie z taką ‚lekkością’ komuś głupoty, na dodatek w tak trudnej dla kogoś sytuacji, świadczy o tym, że tak naprawdę nie szanujesz samej siebie i swoich wyborów. A nawiązanie w tym wszystkim do diety to już dopiero….GŁUPOTA

      • Aga sama nawiązuje na każdym kroku do swojej diety i jak to ona jej pomaga w życiu i jak szybko dochodzi do formy, bo je owoce. Także to nie moja głupota… Sama się zdecydowała na brak znieczulenia, więc o co pretensje do pielęgniarek i lekarzy? Że bolało?

      • Paulina Buchwald

        Czytanie ze zrozumieniem, Aga napisała, że morfinę zaproponowali jej dopiero w połowie zabiegu albo nawet później.

      • UlinaM

        Bardzo współczuję Adze, że ją to spotkało, nie ważne co je, to okropne przeżycie. Natomaist również nie rozumiem pretensji do lekarzy, bolało, bo inaczej się nie da, dziwne, że wkładani czegość do organizmu miałoby nie boleć. A i tak nie chciała morfiny, więc co za różnica kiedy jej zaproponowali. Pomogli jej w tej przypadłości, dlatego nie rozumiem dlaczego chce zaskarżać lekarkę, może dlatego, że jest do nich uprzedzona o czym ciągle powtarza?

      • Judyta , UlinaM – Czasami naprawdę aż ciężko mi uwierzyć w to co czytam w komentarzach. Nie napisałam nigdzie, że chcę zaskarżać lekarkę lub pielęgniarkę, bo mnie bolało (trochę to idiotyczne by było, czyż nie?). Nie napisałam, że mam pretensje do lekarzy lub pielęgniarek o to, że mnie bolało. Nie napisałam też nic o mojej diecie (oprócz tego, że jedzenie oraz mutacja genetyczna nie mają związku z tym, co się stało). Co Wy więc komentujecie, bo nie za bardzo rozumiem? Mój post czy swoje wyobrażenia na temat tego, co pisałam? Super by było, gdybyście obie raz jeszcze to przeczytały, ale tym razem nie po łebkach, a dokładnie.

      • gaczika – bardzo chciałabym, by więcej ludzi zdało sobie sprawę z tego, że mają prawo podejmować tego typu decyzje!

    • Anna Bąk

      A gdzie Aga napisała, że złoży skargę na pielęgniarkę, bo ją bolało? Złoży skargę na nią bo zrobiła wiele rzeczy nie tak jak trzeba. I to, że ktoś odmawia jakiś świadczeń medycznych czy zabiegów, to tylko i wyłacznie dlatego, że ma do tego prawo i jeśli ma świadomość swojego ciała, to wie, co dla niego jest dobre a co złe. A że skorzystała z opieki medycznej w sytuacji zagrożenia życia to chyba nic złego, miała takie prawo. A to że nie godziła się na wszystko, co proponowali lekarze, to dobrze, bo lekarze nie są alfami i omegami i wszystkiego nie wiedzą, kierują się wyznaczonymi procedurami nie myśląc przy tym samodzielnie i wierzyć im ślepo to błąd, bo niestety często nie mają racji. A tak na marginesie, to trzecia przyczyna zgonów w Stanach to są właśnie błedy lekarzy. Jak Ty chcesz korzystać ze wszystkiego co ci powiedzą, to droga wolna, ale nie twoją sprawą jest, kto i ile z ich precedur przyjmuje, i może zajmij się swoim życiem a nie krytykujesz i obrażasz innych ludzi.

    • MsPeriodistas

      Jesteś największą IDIOTKĄ i IGNORANTKĄ jaką spotkałam w swoim życiu. Wybaczcie za ostre słowa, ale nic nie jest w stanie wytłumaczyć tej kobiety. Nic. Mózg wyparował.

      • Magda F

        Ta wypowiedzia tylko dolozylas swoja cegielke negatywnej energii.

  • raffzapytaj

    Najbardziej denerwujaca sprawa na swiecie kiedy właśnie nie wiadomo dlaczego coś się stało..
    Wyobraź sobie, że ostatnio miałam jakieś dziwne krwawienia przez cały miesiąc, ginekolog stwierdził że wszystko jest okej, że medycyna to nie naprawianie samochodu, że nie zawsze da się wszystko wytłumaczyć i skoro teraz wszystko jest okej no to jest okej i grunt ze nie mam przez to anemi, a ile ja przez to miałam i właściwie wciąż mam stresu..eh

    • Kamila

      Miałam tak samo rok temu, dk tej pory nie wiem, jaka była przyczyna, a do anemii miałam bardzo blisko, choć lekarka nie bardzo się tym przejęła.

      • Wow jak może być wszystko ok, skoro coś totalnie nowego i dziwnego się dzieje?! Zawsze mnie to zadziwia… Powiem szczerze, że szukałabym innego lekarza w takiej sytuacji. Zdrowia i cierpliwości życzę Wam obu!

  • Kamila

    Bardzo Ci współczuję, Aga, mam nadzieję, że szybko dojdziesz do siebie, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Pozdrawiam i przesyłam uściski ❤️

  • Justyna Figiel

    Aga jesteś silną i mądrą kobietą! Dla mnie jesteś wzorem do naśladowania! Podziwiam Cię i Twoją wytrzymałość. Powiem tak strach, który teraz odczuwasz siedzi w Twojej głowie postaraj się go wyrzucić! Tylko Ty kierujesz swoimi myślami i podświadomością i nie pozwól by jakiś niepokój odebrał Ci radość życia! Trzymam za Ciebie kciuki, przytulam, ślę buziaki i moc pozytywnej energii!!!!! Justyna 😉

    • Oj tak, siedzi w głowie, to prawda. Staram się z tym walczyć i choć na chwilę obecną przegrywam to wierzę, że w końcu się uda. Dzięki!

  • Marianna Zawal

    Aga jestem z Tobą ! przytulam do serca po matczynemu!

  • Kamila

    Współczuję takiego przeżycia. Nigdy człowiek nie wie, co go może spotkać. To jest w życiu najtrudniejsze chyba. Przesyłam uściski i ciepłe myśli. Mam nadzieję, że szybko o tym zapomnisz i wszystko będzie dobrze.

    • To na pewno jedna z najtrudniejszych rzeczy – że nigdy nie wiadomo, co się może stać. Na co dzień o tym nie myślę, bo myślenie w taki sposób przysporzyłoby mi tylko problemów.
      Dzięki!

  • Magda D

    Hej Aga, nie wiem jak inaczej cie wesprzec ale wysylam usciski. Tez kiedys mialam niespodziewana wizyte na sorze i konsekwencje psychiczne i fizyczne odczuwam do dzis. Trzymaj sie!

  • Anna Hepner

    Bardzo współczuje Ci traumy. Życzę Ci, zeby juz nigdy nie spotkała Cie podobna sytuacja.
    Najważniejsze, ze jestes juz w domu, wśród bliskich i życzliwych Ci osób.
    Przesyłam Ci uściski😊

  • Magda F

    Aga, poczytaj sobie o oddechowych technikach realaksacyjnych. Bardzo pomagaja w bolu i w walce z PTSD. Niesamowite jak sila woli mozna odseparowac sie od ciala. Kiedy zdrowie pozwoli polecam tez joge. http://www.cnn.com/2015/11/11/health/yoga-for-veterans-ptsd/index.html

  • Paula Es

    A ja bym chciała wiedzieć, co tez złego zrobiła pielęgniarka…

  • Aga bardzo mocno Cię przytulam i życzę Ci z całego serca, abyś szybko doszła do siebie. 1000 uścisków
    P.S. Well done Nathan, you’re great man! (mam nadzieję, iż to przeczyta:)

  • m.

    Popracuj nad składnią, bo twój polski jest tak samo fatalny jak angielski.

  • Pneumokok

    dziwne to , bardzo dużo osób mieszka z ludźmi ,którzy palą, a jeszcze więcej nałogowo pali, i na pewno większość z nich leciała samolotem…… bardzo dziwne, że podają to jako przyczynę odmy

    • Mnóstwo ludzi pali, a nie wszyscy mają raka płuc 😉 Nie podali tego jako konkretną przyczynę, tylko jako teorię, nie za bardzo mieli inne pomysły. Dlatego idę jeszcze do mojego lekarza, by porobić jakieś dodatkowe badania.

  • cateye

    Mojej mamie też się kiedyś zapadło płuco. Sytuacje z drenażem wspomina równie źle jak ty, podobno straszny ból. Jednoznacznego powodu zapadnięcia nie podano. Jest wysoka, wiele lat z palczem ale sama nigdy nie paliła, samolotem nie lata. Szkoda że tak mało ci powiedzieli w kwestii przyczyn i zapobiegania.

    • Niestety… Jak widzisz Twoja mama i ja to nie tkaie same sytuacje, a jednak przytrafiło nam się to samo. Lekarze sami nie wiedzą, za mało jest rzeczy wspólnych miedzy tymi przypadkami, żeby wyciągać konkretne wnioski.

  • Hanka S

    Aga, niestety jednym z czynników ryzyka odmy jest duże schudnięcie i jeśli ktoś jest bardzo szczupły (wiem z własnego doświadczenia i tego co usłyszałam od lekarzy) Czyli niestety z dietą. Wiem, że żywisz się tylko owocami i masz takie przekonanie, że jest to dla Ciebie najlepsze. Być może jest tak jak myślisz, ale jeśli będziesz taka szczupła to odma może się niestety powtórzyć – może więc warto trochę przytyć, żeby tego uniknąć. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, naprawdę uważam, że każdy może żyć jak chce i jeść to co uważa za najlepsze dla siebie. Trzymaj się.

    • Ja nie schudłam dużo, a moja waga od roku stoi w miejscu. Nie będę tyć w ciemno, bo nie wiadomo nawet jaki to ma wpływ, nie wiadomo ile, itp. Większe znaczenie niż ilość tłuszczu czy waga mięśni ma to, że u osób wysokich płuca są jakby dłuższe. A tego zmienić się nie da.

      Dziękuję!!

  • Anna Kawka
  • mr_oziu

    No cóż są sytuacje kiedy naprawdę nie da się wytłumaczyć dlaczego coś się stało, a chyba nie chcesz aby lekarz był wróżką i na siłę zgadywał dlaczego Twoje płuco się zapadło, bo przyczyn może być wiele i nie da się powiedzieć o to ta na 100%..Nie myśl tyle o tym, a jeśli nie możesz przestać, to rób coś aby zająć myśli czym innym np. poczytaj książkę, obejrzyj serial, poćwicz wszystko zależy od tego jakie masz zainteresowania. W każdej takiej traumatycznej sytuacji da się znaleźć jakieś plusy w tym przypadku, gdyby odpukać znowu był problem z płucem, to wiesz dokładnie o co chodzi czego się spodziewać i jakie decyzje podejmować. Pozdrawiam, życzę zdrowia i długiego nie pojawiania się w szpitalach.

    • To może byc dziwne, ale wolę się właśnie na tym skupić i wygadać się porządnie, wszystko przemyśleć tyle razy ile potrzeba i mieć z głowy. Bo jeśli się rozproszę i zajmę się czymś innym to cały czas to będzie we mnie siedzieć, problem nie zostanie rozwiązany.

      Dziękuję!!

  • duszka :x

    Bardzo Ci wspolczuje tego szpitalnego przezycia oraz tralmy jaka cie dopadla. Ale troszeczke przeczycz sama sobie, bo z jednej strony nie zyczysz sobie brac przeciwbolowek, a z drugiej masz pretenscje, ze bardzo boli. Tak reaguja ludzie, ktorzy nie wiedza co to jest silny bol, ktory mozna pokonac jedynie morfina lub innymi silnymi lekami. Ja mialm kiedys bardzo ciezka operacje i dzieki jednemu anestezjologowi, ktory mi wytumaczyl wszystkie stopnie bolowe oraz jakie moga mi podawac srodki,i jakie sa skutki jego niepodania, to ja naprawde duzo zrozumialam, ze z bolem nie ma zartu. Ta pielegniarka co Ci powiedziala, ze nie bedzie bolalo, to tez miala racje tak powiedziec, bo kazdy organizm jest inny i inaczej reaguje na rozne interwencje chirurgiczne (u jednych pacjetow drenaz plucny przechodzi ok, a inni fatalnie) dlatego nie ma co straszyc na samym poczatku pacjeta. Ale anestezjolog mogl Ci powiedziec, ze jest ryzyko, ze bedziesz bardzo cierpila i prawdopodobnie zostanie Ci zaaplikowana morfina, wtedy decyzja nalezy juz do Ciebie, czy chcesz cierpiec i krzyczec z bolu, czy nie.!
    PAMIETAJ ZE WLASNIE PRZEZYCIE WIELKIEGO BOLU PROWADZI DO TRAUMY (TAK MI POWIEDZIAL MOJ LEKARZ CHIR) DLATEGO ZNIECZULAJA.
    Chociaz swoja droga mnie o zdanie nikt sie nie pytal? czy sie zgadzam na morfine, bo prawdopodobnie bez niej moglabym stacic przytomnosc wlasnie z powodu ogromnego bolu, wiec szpital nawet sie nie konsultuje z pacjetam w takich przypadkach i podaja ja obowiazkowa, dla zdrowia pacjeta.Tak samo jak ktos mial ciezki wypadek samochodowy to na dzien dobry podaja mu morfine, zeby organizm sie uspokoil i ratownicy mogli go transportowac.

    Wydaje mi sie, ze Tobie tez na koncu podali morfine, jezeli malo co pamietasz po tej intewencji i moim zdaniem zrobili to zgodnie z kunsztem lekarskim, bo zaden pacjent nie ma prawa krzyczec i cierpiec z bolu, co mogloby tylko doprowadzic do utraty przytomnosci i przyczyniloby sie to do roznych kaplikacji. Nie zrozum mnie zle, ale wydaje mi sie, ze masz starszy uraz do medycyny i nie ufasz zadnym lekarzom, a to wielki blad, nalezy im zaufac, (Bo badz, co badz uratowali Ci pluco, a moze i nawet zycie, ? muszisz niestety sie przygodowac na to, ze moze Ci sie to przydazyc jeszcze raz, i dlatego staraj sie w miare nie panikowac, bo znasz juz symptomy tylko spokojnie oddac sie w rece lekarzy i im po prostu zaufac 😉 ale mniejmy nadzieje, ze taka sytuacje Cie juz nigdy nie spotka, czego Ci zycze 🙂 co do przyczyny odmy, musisz naprawde gleboko rozwazyc, czy aby to nie na skutek dosc drastycznej diety jaka stosujesz (nie spychaj tej mozliwosci na samo dno) Ja sama mam nadzieje, ze to nie to ! ale sprawdzaj i sie dopytuj.
    Wyobrazam sobie, ze chyba najtrudniejsza rzecza dla Ciebie byloby sie przyznac, ze jednak ta dieta jest na dluzsza mete szkodliwa i moze oslabiac naczynia w organizmie.:/
    Pozdrawiam i glowa do gory 😉

  • Camellia Sinensis

    Aga-dla Ciebie jestem osobą zupełnie postronną i anonimową, zdaję sobie sprawę, że do moich słów będziesz mieć ogromny dystans. Od kilku miesięcy oglądam Twoje vlogi na youtube, darzę Cię sympatią – podoba mi się Twoja wierność swoim przekonaniom i merytoryczne podejście do sposobu żywienia (myślę, że pod Twoim między innymi wpływem – odżywiam się bardziej świadomie). Zaznaczam, że nie jestem lekarzem, ani dietetykiem. Dzisiaj, widząc tytuł Twojego vloga – poczułam, że skóra mi cierpnie. To jest główny powód, dla którego umieszczam ten komentarz. W tej trudnej dla Ciebie sytuacji zgadzam się z Tobą w tym, że nie wierzę, iż w naszym organizmie dzieje się coś złego – bez powodu. Powód jest zawsze, tylko braku wiedzy lub odpowiednich narzędzi diagnostycznych uniemożliwia jego wykrycie. Pod pojęciem „powód” może się kryć grupa czynników – mniej lub bardziej subtelnych, które skumulowane – dają określony efekt. Nie wierzę w to, że jedyną lub główną przyczyną odmy jest bycie biernym palaczem. Moim zdaniem przyczyn jest kilka – nie należy ignorować faktu, że przeszłaś mastektomię , była to chirurgiczna interwencja na poziomie Twojej klatki piersiowej, ponadto masz implanty, które pod wpływem różnych czynników (np ciśnienie) mogą zmieniać (choćby w małym stopniu) swoją objętość, co może powodować nacisk na tkanki opłucnej. Loty samolotem mogą mieć na to wpływ.. Ponadto jesteś obecnie osobą niezwykle szczupłej i delikatnej budowy (abstrahuję od tego, że dobrze się z tym czujesz-po prostu stwierdzam fakt). Zdaję sobie sprawę, że brzmię naiwnie, więc proszę o odpowiedni dystans innych Twoich widzów do moich słów. Jednak -napiszę to – odkąd Cię oglądam – mimo ogromnej sympatii i szacunku dla Ciebie-mam wątpliwość czy frutarianizm jest najlepszym dla Ciebie sposobem odżywiania. Czy – dostarczasz sobie wystarczającą ilość wszystkich składników – które zapewniają Ci odpowiedni metabolizm – na każdym poziomie. Zaznaczam – ja takiej wiedzy nie posiadam, nie jestem biochemikiem, ale zastanawiam się , czy Ty – wybierając ten sposób odżywiania – jesteś w pełni świadoma jego efektów . Nie chcę byś źle odebrała moje słowa – one nie są wymierzone przeciwko Tobie. W sposób instynktowny unikam wszelkich skrajności – także w odżywianiu. Absolutnie nie namawiam Cię do jedzenia „mięska” czy picia „mleczka” ….nigdy. Zastanawiam się jednak, czy rezygnując z roślin strączkowych i warzyw oraz szerszej gamy tłuszczów roślinnych- nie robisz sobie krzywdy – w dobrej wierze. Proszę Cię tylko o to, żebyś się nad tym zastanowiła. Jeśli jesteś pewna że to najlepsza dla Ciebie dieta i to wydarzenie nie wytrąciło Cię z tej pewności- rób dalej to co uważasz za słuszne (ja nie znam wszystkich szczegółów i przypuszczam, że wybrałaś to, co uważasz za najlepsze). Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje zdrowie. Pozdrawiam! PS. Ja (zapewne nie tylko ja) mam ziarno wątpliwości – mogłabym to zostawić dla siebie – ale nie chcę. Proszę o wyrozumiałość.

    • Zdecydowanie uważam, że robię to, co powinnam i co jest dla mnie dobre.
      Dzięki za troskę!

  • Eva S

    Kiedys zachwycalas sie amerykanska sluzba zdrowia. Ja jestem starsza od Ciebie i zainwestowalam fortune w ubezpieczenia medyczne. Przez lata nie korzystalam z nich i nie bylam u lekarzy. Ale pewnego razu moje cisnienie krwi podskoczylo prawie 100%, do ponad 200. W emergency room 3 kardiologow powiedzialo mi, zebym zostala na noc w szpitalu bo oni chca zrobic kilka testow, gdyz nic nie moga wykluczyc.
    Ja niestety zdecydowalam isc do domu, gdyz rano mialam w pracy wazne zebranie.
    Gdy 2 dni pozniej wrocilam do tego samego kardiologa, on stwierdzil, ze moje uzezpieczenie nie zaplaci za zadne badanie, gdyz jestem za mloda. Nie moglam uwierzyc, ze ubezpieczenie moze nie zaplacic za badania, ktore kardiolog uwaza za konieczne. Lekarz wyslal mnie do domu z niczym.

    No a w Twojej sytuacji, to na pewno jest powod tego problemu z plucem. Trzeba znalezc dobrego lekarza, dla ktorego zdrowie pacjenta jest najwazniejsze i ktory odkryje przyczyne. Takze jest opcja szukania informacji online i dzielenia sie nimi z innymi acjentami.

    Kochana, trzymam za Ciebie kciuki! Jestes super dziewczyna i tak trzymaj! <3

    • Cały czas uważam, że opieka medyczna tutaj jest naprawdę super. Mój pobyt w szpitalu, jeśli chodzi o opiekę pielęgniarek, wspominam dobrze. Tak samo jak kontakt z lekarzem na oddziale. A to, co działo się na emergency no to cóż… Źle trafiłam widocznie :/

      Przykro mi, ze miałaś tak kiepskie doświadczenia! Nie mogę sobie wyobrazić, że ubezpieczenie mogło coś takiego powiedzieć i mieć z głowy. Straszne…

      Dzięki!

      • Eva S

        Sa tez bardziej wymierne dane amerykanskiej sluzby zdrowia, ktora jest zdecydowanie najdrozsza na swiecie a rezultaty sa jedne z gorszych z krajow rozwinietych. Te dane sa corocznie publikowane.

      • duszka :x

        ie no paranoja jakas , juz ludzie zaczynaja pisac do ciebie Aga listy jak do jakies swietej madonny, zeby czasem jej nie urazic, jakims slowem na temat sposobu odzywiania albo czyms innym, A ona sama odpisuje lakonicznie albo kasuje kometarze, ktore udowadniaja kiepskosc diety strikte frutoranska. Powiem ci cos, kiedys lubilam twoje riposty i chec udowodnienia, ze to Ty wlasnie masz racje, czesto nawet stawalam ostro po twojej stronie, ale teraz zachowujesz sie jak jaks „ksiezniczka”, ktorej juz nic nie wolno napisac,(powiedziec, zasugerowac) albo tez wydajesz sie jakbys pozjadala wszystkie rozumy (co udowodnilas tym wpisem oraz pretensjami do lekarzy, pielegniarek, bog wie kogo i za co ?) Tak wogole zachowujesz sie jakbys zyla w jakims innym „bajkowym” swiecie i byla zdziwona, ze na zewnatrz mozna napotkac rozne osoby, ktore pelnia rozna funkcje od (fachowcow, niefachowcow, glupich, madrych, idiotycznych…partaczy albo po prostu z problemami psychicznymi)
        Jak jestes taka madra, to dlaczego sama nie podejmujesz studiow medycznych ???

        Druga rzecz, ktora mnie bardzio irytuje to wiedz, ze osoby, ktore do ciebie pisza w wiekszosci, nie maja ci nic za zle, ze stosujesz taka czy inna diete, ale po prostu zwyczajnie sie o Ciebie i twoja Corke martwia. A ty odbierasz kazda polemike/ dywagacje jako atak na twoja osobe, ale jednak pokazujesz sie chetnie na YT, na caly swiat, jak wygladasz, co jesz itp (z tym jakos nie masz problemu ?) jakbys byla naprawde wrazliwa to bys nigdy nie zostala youtuberka.
        Moim zdaniem robisz, to tylko po to, aby zebrac jak nawieksza ilosc subow i ZEBY czasem wywolac jakas DRAME, ZAMIESZANIE, (taki trik marketingowy, ktory przynosi wiecej subskrycji !)
        A,na tak mile kometarze jak ten powyzej to zero wysilku z twojej strony, a moglabys naprawde odpisac tej osobie bradziej milej i doglebniej, nie tak po lebkach, bo wychodzi juz tu totalny brak kultury !

      • duszka :x

        chodzilo mi o komentarz ten ponizej ;Camellia Sinensis *

  • Magda Chełmińska

    W wieku 16 lat przeszłam dokładnie to samo. Przez tydzień chodziłam do szkoły z bólem w klatce piersiowej. Był to tydzień egzaminów gimnazjalnych, więc myślałam że to po prostu stres. Napisałam egzaminy nafaszerowana tabletkami przeciwbólowymi. Co było po wyjściu ze szkoły? Przestraszona, dusząca się nastolatka na przejściu dla pieszych w centrum miasta, kaszląca jak stary gruźlik. W szpitalu nawet nie proponowali morfiny, znieczulenie na kawałku skóry, wbicie drenaża (ból nie do opisania) i przez 5 dni leżałam z rurą w płucu (również prawym) która odciagała powietrze, płyny i w moim przypadku krew. Wyciąganie drenu było u mnie równie bolesne jeśli nie bardziej. Życzę Ci z całego serca abyś nie miała nawrotów. Ja miałam nawrót w prawym i przerzuty na lewe płuco. Nowe drenaże, w końcu dwie operacje wycięcia szczytów płucnych. Skutki- 8 blizn na plecach i żebrach, przesunięte żebra, jedno jakby „zapadnięte” , tytanowe zszywki w klatce piersiowej. Teraz mam 18 lat i praktycznie codziennie czuję ból. Przyczyna choroby? Nieznana. Również jestem dość wysoka i bardzo szczupła, ale takich osób jest mnóstwo a choroba spotyka tylko nielicznych. Kompletnie się załamałam, w szpitalu schudłam prawie 10 kg, nie miałam na nic siły, przez ból w żebrach nie mogłam podnosić rąk, ledwo trzymałam sztućce w dłoni, mama musiała mnie czesać, ból mi nie pozwalał być samodzielną. Co mi przyniosło ulgę? Wiara. Każdemu polecam. Gdyby nie ta choroba pewnie nigdy bym nie odkryła nieskończonej miłości Boga do mnie- człowieka w kompletnej rozsypce, żyjącego w strachu. Wszystko jak ręką odjął. Bóg cię kocha, pamiętaj o tym, mówi Ci to drenażowa weteranka, którą podniosła się ze strachu w którym tkwiłam jak ty teraz <3

    • O masakra… Strasznie mi przykro, że musiałaś przez to przechodzić, nawet sobie tego nie wyobrażam!!!