Dlaczego przeszłam na weganizm

W moim przypadku wyglądało to trochę inaczej niż u osób, które przechodzą na całkowity weganizm z tzw. diety tradycyjnej. Ja już wcześniej byłam wegetarianką, więc nie jadłam mięsa, a na weganizm przeszłam po wielu latach. Wegetarianizm był spowodowany tym, że jako dziecko dowiedziałam się po prostu tego, jak to wszystko działa, skąd bierze się ten kotlet na moim talerzu, itp. Dowiedziałam się tego w dość brutalny sposób, bo na własne oczy widziałam jak członkowie mojej rodziny zabijali kurczaki, gołębie czy też kaczki. Otworzyło mi to oczy, ale dalej przez wiele lat jadłam ser… dużo sera. Naprawdę, ser uwielbiałam jeść ze wszystkim, a moim ulubionym deserem był oczywiście sernik. Przez długi czas nie miałam pojęcia o tym, że przemysł mleczarski jest tak samo okrutny, jak mięsny… lub nawet bardziej.

 

Wszystko zmieniło się, gdy przyjechałam do Stanów. Nathan przeszedł na wegetarianizm po moim przylocie i planował zrobić to tylko na miesiąc, by zobaczyć jak się będzie czuć, czy coś się zmieni. Nigdy nie zjadł już ani jednego kawałka mięsa! On wtedy już od dłuższego czasu nie pił mleka krowiego samego w sobie (pił migdałowe), ale dalej jadł ser. Krótko po moim przylocie powiedział mi, że w mleku krowim znajduje się m.im. ropa. I tak, chodzi o taką ropę, jaka pojawia się przy zakażeniach. Co więcej, pewna ilość ropy w jednej szklance mleka jest dopuszczona przepisami. Tak mnie to obrzydziło, że przestałam pić mleko, a krótko później oboje przeszliśmy na weganizm, co spowodowane było poniższymi powodami.

 

 

1. Manipulacja i ogłupianie społeczeństwa

Zauważyłam, że mnóstwo ludzi ślepo wierzy w to, co słyszą w mediach i zaczęłam się zastanawiać czy to naprawdę dobry pomysł. Zaczęłam kwestionować to, co słyszałam i z czasem zdałam sobie sprawę z tego, że jesteśmy nieźle manipulowani przez media i rząd, oraz że, niestety, większość ludzi daje się nabrać. Bo to się wszystko kręci wokół pieniądza. Tym wielkim koncernom produkującym mleko nie zależy w ogóle na tym, by ludzie mieli dobry poziom wapnia, a na tym, by sprzedać swój produkt i zarobić. Wmawiają więc, że mają tego wapnia tyle, że kości to się nigdy nie połamią, a dziecko urośnie na trzy razy wyższe… Dobra, przesadzam, ale ogólny sens jest zachowany. Ja chciałam wziąć sprawy w swoje ręce i zadbać o moje zdrowie i życie jak najlepiej potrafię poprzez podejmowanie świadomych decyzji na podstawie mojej wiedzy, a nie na podstawie tego, co powiedział mi jakiś koleś w reklamie w telewizji. A jak widzę reklamy, gdy jestem na siłowni, to widzę tylko te kolejne napoje mleczne i prześcigają się tylko który ma więcej białka, bo ten który ma więcej jest oczywiście lepszy… Na siłę to innym wmawiają i niestety wiedzą doskonale jak to robić, by ludzie uwierzyli.

 

2. Czuję obrzydzenie

Pierwszym takim powodem było to o czym wspomniałam wyżej – fakt, że w mleku jest ropa. Nie mogę się z tego ogarnąć i jak pomyślę sobie ile w życiu tego mleka wypiłam i ile sera zjadłam to mnie serio odrzuca. To nie tylko kwestia tego, ale też faktu, że jest to mleko od innego zwierzęcia, które przeznaczone jest dla cielaków, a nie dla ludzi. Wyobraziłam sobie człowieka pijącego od krowy ssąc jej wymiona i jakoś tak… no nie jest to jednak zbyt interesujące, sami przyznacie. Później dowiedziałam się też jak produkowane jest mleko, co się dzieje z krowami i tak dalej i to tym bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to mega, mega obrzydliwe. Polecam dokument pt. „Earthlings”, który znaleźć możecie na YouTube. Nie wspominając też o hormonie stresu, który każde zwierzę w takim miejscu wydziela w ogromnych ilościach…

 

3. Cierpienie zwierząt

Niestety to nie jest tak, że krowy biegają sobie szczęśliwe po łące, karmią sobie cielaki i w międzyczasie człowiek podejdzie do nich z wiaderkiem i je trochę wydoi. Nie, realia są zupełnie inne, bardzo brutalne. Zwierzęta cierpią, są torturowane, umierają, zabijają się nawzajem i tak dalej. Kury mają odcinane dzioby na żywca, by się nie pozabijały nawzajem będąc zamkniętymi w malutkich klatkach w tłumie innych kur, bo jak się poranią to nic z nich nie będzie i producenci stracą pieniądze. Kurczaki rodzone na takich farmach mielone są na żywca, bo są niepotrzebne. Krowy mają odbierane swoje cielaki tuż po urodzeniu ich, by nie piły mleka od własnej matki, bo jeśli one będą je pić to ludzie nie będą i nie będzie zysku. I wyobraźcie sobie tę matkę krowę biegnącą za ciężarówką, w której znajduje się jej nowonarodzone dziecko, rozpaczającą i nie wiedzącą co się dzieje tylko dlatego, że ludzie stwierdzili, że chcą pić jej mleko… To jest niesamowicie okrutne. Ja jako matka nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Ponadto, krowy w naturalnym środowisku żyją ok. 25 lat, a w takich miejscach dożywają 5-7 lat maksymalnie, bo są tak traktowane, że zwyczajnie padają, a jeśli nie padną same to podetną im gardła, by się wykrwawiły na żywca.

 

4. Kocham zwierzaki

Zdałam sobie sprawę, że nie mogę mówić, że kocham zwierzęta i jedną ręką karmić kota, a drugą nadziewać kawałek kurczaka na widelec. Zwierzę to zwierzę, każde cierpi, każde ma prawo do życia. Nie rozumiem dlaczego mam dbać o kota, chomika czy królika jak o dziecko i jednocześnie jeść kurczaki, krowy czy świnie. Bo nie mają futerek i nie są takie urocze? Może nie są, ale kurde, to też żywe stworzenia! To, że jemy (my – ludzie) te konkretne zwierzęta to po prostu normy kulturowe, przyzwyczajenie. Zauważcie, że w niektórych miejscach krowa to zwierzę święte i nigdy nikt jej tam nie zje, a w innych jedzą koty. Sami widzicie. Człowiek mięsa ani nabiału nie potrzebuje, człowiek jest do niego po prostu przyzwyczajony. Według mnie ktoś kto rzuca stwierdzeniem „kocham zwierzęta” powinien przestać to mówić i zacząć powtarzać „kocham koty, a krów nie lubię, więc je zjadam”.

 

5. Zdrowie

To jest teraz mój główny powód. Dieta wegańska jest dietą zdrowszą niż ta zawierająca produkty pochodzenia zwierzęcego. Weganie żyją dłużej, mają mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory, zawały serca, cukrzyce, nadciśnienie i wiele innych chorób i dolegliwości niż osoby spożywające mięso i inne produkty odzwierzęce. Tradycyjna dieta to jedna z głównych przyczyn większości zgonów na świecie! Ciekawe jest też to, że prawo w USA mówi, że jest zakaz reklamowania jajek jako produkt zdrowy dla człowieka, co też o czymś świadczy. Ja z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że na weganizmie poczułam się o wiele lepiej pod wieloma względami! Jestem o wiele zdrowsza, lepiej wyglądam, lepiej się czuję, mam więcej energii, ładniejszą skórę, nie choruję… Koniecznie obejrzyjcie np. „Forks over knives”.

 

 

 

A wy, jeśli jesteście weganami, dlaczego zdecydowaliście się na taki sposób odżywiania?

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Zdjęcie postu: Oli

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • weronika

    Hej 🙂
    Mam kilka wątpliwości na temat tego co piszesz. Jeśli chodzi o obrzydzenie to tutaj nie będę polemizować bo każdy ma inny poziom ‚obrzydzenia’ i rzeczywiście ropa pływająca w mleku zachwycająco nie brzmi.
    Natomiast co jeśli ma się mleko/jaja czy inne wyroby nabiałowe z zaufanego źródła, które wiemy, ze działa etycznie? Wiadomo, ze takie produkty są zazwyczaj droższe i trudno dostępne, ale ja na przykład kupuje jaja od znajomego rolnika i obcinanie dziobów czy inne ‚przyjemności’ nie mają tam miejsca.
    I niestety całkowicie nie zgodziłabym się z ostatnim punktem dotyczącym zdrowia. To znaczy w moim odczuciu można być na zdrowej diecie wegańskiej, ale można też jeść kotlety sojowe smażone na okropnym tłuszczu a na deser zjeść oreo. I mówiąc szczerze nie wiem czy wybór oreo jest zdrowszy niż innego nie wegańskiego ciastka.
    Ja osobiście chyba wolałabym już zjeść jajko czy twaróg (i uważam to za zdrowsze) niż frytki smażone na tłuszczu roślinnym. Oczywiście można być na zdrowej diecie wegańskiej (tego nie neguje). Poprostu wydaje mi się, ze przejście na dietę wegańską nie jest automatycznie zdrowsze od nie wegańskiej i tak samo myślę, ze jedząc produkty zwierzęce można być zdrowym. (Przykład miód vs golden syrup. Miód w odróżnieniu od tego drugiego wegański nie jest a ma o wiele więcej wartości odżywczych czy pozytywnego wpływu na organizm)
    Piszę o tym bo weganizm stał się modny. A co za tym idzie często nie przemyślany. I mam kilku znajomych wegan, którzy potrafią wypalić paczkę papierosów. Więc wydaje mi się, ze dopiero taki uświadomiony, wewnętrzny weganizm ma zalety, o których mówisz.
    Jeszcze ostatnia myśl – cały rynek globalny obecnie jest okrutny i nieetyczny. Niestety nie tylko jedzeniowy, podobnie jest z kosmetycznym czy ubraniowym.
    Pozdrawiam ciepło,
    Weronika

    • Jajka są niezdrowe dla człowieka niezależnie od tego jak kury są traktowane.
      Oczywiście zależy o jakim weganizmie mówmy, bo niestety mnóstwo weganów jest na bardzo niezdrowej diecie i niektórzy to naprawdę na maksa (np. ci o których mówisz.. weganie palący papierosy). Kotlet sojowy usmażony w oleju z oliwek polany wegańskim serem do zdrowych potraw się nie zalicza, a wiele weganów je w taki sposób każdego dnia „bo wegańskie”. Ja tego nie popieram i raczej proponowałabym weganizm zawierający dużo świeżych owoców czy też warzyw, nasion, orzechów, gotowanych przez siebie potraw, zamiast wysoce przetworzonych wegańskich chipsów, pizzy i burgerów codziennie. Jednak dalej uważam, że mimo tego, iż jest to niezdrowa dieta wegańska to dalej jest to dieta zdrowsza niż ta zawierająca produkty pochodzenia zwierzęcego, zwłaszcza nabiał.
      Również pozdrawiam!!

      • Monika

        Hej Aga dzięki za post. Dlaczego jajka są niezdrowe dla człowieka? I mogłabyś pls podlinkować jakieś badania, że weganie żyją dłużej?? Pozdrawiam !!

      • Magda F

        Jajka nie sa niezdrowe dla człowieka. Co wiecej badania naukowe wykazały, ze ovo wegetarianie sa zdrowsi od wegan. Jajo jest jednym z najlepszych i najbardziej wartościowych produktów spożywczych. Zawiera proteiny, prawie wszystkie witaminy (z wyjątkiem witaminy C), karotenoidy, cholinę, niacynę, lecytynę oraz cynk, wapń, fosfor, żelazo, selen i jod. Ponadto białko jaja ma optymalny dla człowieka skład aminokwasów i jest pożądanym budulcem organizmu. Jednak spozywanie ich w nadmiarze moze byc niezdrowe gdyz sa bogate w cholesterol. Nie powinno sie przekaczać 2 tygodniowo. Problem jest tez w tym, ze mało kto ma dostep do jajek dobrej jakosci.

  • Ela Sroka

    Nie dość,że nie ma takich badań to jeszcze zycie pokazuje ,że niestety nie jest to prawdą,jakoby wegetarianie czy weganie w lepszym zdrowiu dożywali „setki”. Mam od lat znajomych wegetarian , ktorzy choruja czesciej niz ci jedzacy mieso, malo tego we wczesnym wieku ok 40 dopadaja ich choroby wieku…starczego.Ameryka swoja drogą w ogole nie jest zadnym przykładem na to iz sie tam zdrowo jada!Wręcz odwrotnie!!

    • Anna Bąk

      A to jest dowód, że weganizm/ wegetarianizm jest zły i niezdrowy? Na przykładzie kilku znajomych stwierdzasz, że weganizm/ wegetarianizm jest niezdrowy? Może najpierw wypadałoby przyjrzeć się co ci znajomi jedzą? Bo można być weganinem i weganinem. Jeden je naturalne, nieprzetworzone produkty, owoce, warzywa, nasiona itd, a drugi je cały czas kupne, przetworzone produkty, paróweczki, kotleciki, ciasteczka. I raczej ten drugi nie będzie żył długo w zdrowiu.
      A kto mówi, że Ameryka to zdrowiem i zdrową żywnością płynąca kraina?

      • Ela Sroka, oczywiście, że są takie badania :). Zresztą, przykład Twoich znajomych niestety nie ma tu wiele do rzeczy. Dlaczego? Dlatego, że większość wegetarian czy też wegan w swoim życiu jadło mięso i inne produkty odzwierzęce, a efektów tego nie da się pozbyć ot tak przechodząc na wegetarianizm, który swoją drogą też zdrowy nie jest do końca przez zawartość nabiału, więc nie dziwię się, że Twoi znajomi wegetarianie chorują. Dużą rolę odgrywają też inne czynniki, np. leki jakie się brało czy też dalej bierze, styl życia, poziom stresu, itp.

        Podpisuję się też pod tym co napisała Anna Bąk.

      • Ela Sroka

        Aga, jesli interesujesz sie badaniami w tym kierunku to nie mozesz nie wiedziec nastepujacej rzeczy. A moze wiesz, i moze o tym pisalas , niestety tak pilnie Twojego bloga nie sledzę. Rzecz dotyczy cierpienia roślin przed zerwaniem…ciekawa jestem co na ten temat sadzisz??

      • Rośliny nie mają centralnego układu nerwowego.

      • Ania

        No nie tak do końca,bo najnowsze badania pokazują ,że jednak mają.znalazłam gdzieś na innym blogu trafny komentarz,akurat pasuje do tej dyskusji,więc go wklejam.
        natura tego co nas otacza jest skrajnie zła. Dla mnie jedzenie roślin bo nie okazują w sposób werbalny, czytelny dla nas, ze tez chcą żyć, przy jednoczesnym wstrzymaniu się od jedzenia zwierząt jest hipokryzją. Kto dla nam moralne prawo do decydowania, która egzystencja jest więcej lub mniej warta, który rodzaj percepcji lepszy, a który gorszy? Czy fakt, ze nietoperz w naszym rozumieniu percepcji jest ślepy (bowiem używa do mapowania przestrzeni dźwięków, których nie słyszymy) powoduje, ze moźemy powiedzieć iż on „nie widzi” ? To samo jest z roślinami. Jeśli chcesz być w miarę fair wobec tego co cię otacza, powinieneś odzywiać się wyłącznie tym co naturalnie padło

        (padlina), bądź opadło (rośliny). Pewną szansę widzę w sztucznie generowanych składnikach odżywczych, ale to raczej melodia przyszłości. Wcześniej czy później zmiecie nas stąd asteroida, wybuch wulkanu czy zmiana klimatu.

      • Tak? Prześlij mi te badania ,chętnie przeczytam!
        Odpowiedzią na pytanie zawarte w skopiowanym przez Ciebie komentarzu jest to, że wystarczy przyjrzeć się organizmowi człowieka – jego zębom, paznokciom, dłoniom, nogom, układowi trawiennemu – i tu masz odpowiedź co ludzie powinni jeść, a czego nie.

      • Ania

        https://www.pum.edu.pl/__data/assets/file/0005/663
        35/NK_2013_19_162-165.pdf. Poczytaj też o badaniach prof Karpinskiego.
        Pozdrawiam

      • Wysłałaś mi link, który nie działa.
        Wybacz, ale badania pokazująca jakoby rośliny miały układ nerwowy, mózg, jakiekolwiek czucie jakie mają zwierzęta zwyczajnie nie istnieją.
        Jeśli tak bardzo martwicie się o to jak czują się zjadane przeze mnie rośliny to polecam przejście na weganizm, by te rośliny ratować, bo hodowanie zwierząt dla ludzi zabija więcej owych roślin niż ludzie jedzący je 🙂

      • Ela Sroka

        „jeśli tak bardzo……………. To zdanie zabrzmiało jak u typowego Polaka z Pcimia,sorry Aga, ale dałaś prawo do wymiany poglądów,zdaje się….więc niestety musisz szanować argumenty innych nawet gdyby wydawały Ci się irracjonalne. Sorry nie musisz 😉 ale byłoby miło gdybyś jednak je szanowała.
        To, że ja zabieram głos na Twoim blogu (czasami) świadczy o tym ,ze jesteś bardzo fajna, młodą, interesującą, dziewczyną z którą warto czasami wymienić się poglądami. Odkryłam Twój blog ze względu na Amerykę,która mnie ciągle fascynuje 😉 i nie przeszkadza mi fakt , że jesteś w wieku mojej córki ;-))/ktora notabene 3 m-ce temu „miała’ odmę ;-(
        Więcej otwartości i cierpliwości do piszących życzę 😉 pozdrawiam , życząc dużoo zdrowia!!!

      • Szanować szanuję, ale nie muszę się z nimi zgadzać i na pewno zmieniać mojego zdania na podstawie tego, co inni mi mówią, czego i od tych innych nie oczekuję. Wymiana zdań to jedno i chyba właśnie to tutaj robimy, tak? Oczekiwanie, że nagle zmienię swoje podejście bez konkretnego powodu to już co innego i o tym pisałam nawet oddzielny post 🙂 A cierpliwości momentami mam aż za dużo 😉

        Mam nadzieję, że z córką wszystko ok. Mnie osobiście przeraża to, że jak to się pojawi raz to ryzyko, że pojawi się raz jeszcze jest znacznie podwyższone. Życzę i sobie i jej, by nic takiego nie miało już miejsca.

      • Ela Sroka

        Po samym zabiegu było ok. (co się nacierpiała..to wiesz)ale pozniej pojawila sie nerwica lękowa, na szczęście „wzięłysmy byja za rogi”i jest dobrze. Najgorsze w tym jest to, ze w Waszym przypadku nie ma konkretnych przyczyn..Ale zrobilam research wsród znajomych i wychodzi na to ze jak sie przestrzega pewnych reguł: w pierwszym roku po, zerol atania samolotem, nurkowania,dzwigania ciezkich rzeczy, to powinno byc ok na długoooo ,a moze na zawsze. Czego Wam obu zyczę z calego serca!;-)

      • Wybacz, jeszcze jedno pytanie Ci zadam. Wiesz może skąd Ci znajomi wiedzą o tych sposobach na zapobieganie nawrotu? Doświadczenie czy gdzieś czytali? Nie znalazłam żadnych tak bardzo konkretnych informacji, a lekarze powiedzieli mi, że przez pierwsze 2 tygodnie mam uważać i nie mogę latać, ale później już mogę wrócić do normalnego życia. I własnie mam dość ważną wycieczkę za nieco ponad dwa tygodnie, która wymaga trzech lotów i nie ukrywam, że mnie to stresuje.

      • Ela Sroka

        Wiesz jak to jest lekarze pewne reczy mówia a zycie jakby swoje….Powiem Ci jak to wyglądało u moich znajomych znajomych
        1/ u pierwszej po drenazu mija 5 rok i czuje sie rewelacyjnie , podrózuje i jest ok, pierwsza podróż odbyła chyba po pół roku
        2/po pierwszym drenazu minął rok i wziął udzial w maratonie rowerowym i znowu drenaż
        3/przypadek ktory Ciebie nie dotyczy ale warto wiedziec po pierwszym zabiegu 2 tyg.drugi bo pierwszy był zle wykonany ,dodatkowo miala nie powietrze w płucu tylko wode -(
        4/z moja Kaską /corka/ bylysmy 2 tyg po zabiegu w Centrum Kopernika i chciala sie posprawdzac na drążku i musialam wzywac „erke’ bo tracila przytomnosc.
        Cos tam nadwyrężyła,przeciązyła się.
        Teraz tak ,wazne jest ile bedzie trwal lot jesli do 2 h to prawdopodobnie spoko nic nie powinno sie absolutnie wydarzyc/ta informacja od znajomego sprawdzonego lekarza/ twoj okres dochodzenia do siebie moze byc znacznie krótszy bo robisz jedna doskonała rzecz, mianowicie nie obciązasz nadmiernie org, trawieniem beznadziejnego przetworzonego żarcia.Masz wiecej energii i dzieki temu org sie szybciej regeneruje.Walcze o to z moja corką 😉
        Pozdrawiam Ciebie serdecznie, bedzie dobrze <3, nie musze Ci tego pisać ale nastawienie pozytywne odgrywa tu ogromna role! Ale to zapewne wiesz;-)
        Acha, wejdz tez na fora zwiazane z ta przypadłościa,zawsze cos tam,mozesz dowiedziec sie od ludzi i przełozyc na zdrowy rozsadek dla siebie.

      • Dzięki wielkie!!! 🙂

      • Ania

        Aga ja nigdzie nie napisałam,że rośliny mają takie samo czucie jak zwierzęta.Stwierdzam tylko fakt ,że posiadają też system nerwowy ,który wiadomo że nie działa tak jak u ludzi czy u zwierząt.Mi link działa,ale jest naprawdę mnóstwo artykułów gdzie możesz na ten temat poczytać.Ja nie bronię roślin,chce tylko sprostować twoją wypowiedź o tym ,że rośliny nie posiadają systemu nerwowego i tyle.Nie ma się co unosić.Pozdrawiam

      • OK, uważasz, że rośliny mają „system nerwowy”, ale nie działa on tak, jak u ludzi czy innych zwierząt, i że powinnam o tym poczytać. Rozumiem!

        Jednak dalej, czymkolwiek jest ten system nerwowy, o którym mówisz (bo dalej nie wiem o co Ci dokładnie chodzi), nie jest to układ nerwowy, który pozwalałby im czuć ból, reagować na dotyk, ruszać się, itp. Zdolne są jedynie do mechanicznych reakcji typu odwracanie się do słońca, a reagowanie na bodźcie nie ma nic wspólnego z czuciem bólu, z posiadaniem emocji, możliwością uciekania od zagrożenia (czyli reakcji na ból), itp.

      • Ela Sroka
      • Ten artykuł niewiele mówi, opowiada o jednej roślinie i nie podaje nawet konkretnego linku do konkretnego badania (przynajmniej ja nie widzę). To, że rośliny wydzielają tego typu substancje to jest wiadome, jednak, co ciekawe, tyczy się to warzyw i ziół. Np. bazylia ma tak silny zapach właśnie dlatego, żeby sobie rosła i by jej nie zjadano. Nie dzieje się to jednak z owocami, które mają cudowny zapach przyciągający nie tylko ludzi, ale też inne zwierzęta, a źle pachną dopiero wtedy, gdy są zepsute (czyli wysyłają sygnał, by ich już nie jeść).

      • Ela Sroka

        Rośliny również nie posiadają układu wydalniczego, w związku z czym „idealnie”wchlaniaja wszelka chemię z gleby i powietrza i kumulują w sobie..
        Niestety ;-(

  • Nina Szzzzz

    ja z własnego doświadczenia mogę w pełni poprzeć tekst – nie zmieniłam diety z dnia na dzień, drastycznie, ale stopniowo rezygnowałam najpierw z mleka, potem w ogóle nabiału, jajek a na koncu z mięsa. Czuje się o niebo lepiej niż kiedyś, nie mam już bóli brzucha na które cierpiałam praktycznie codziennie po jedzeniu. Jem głównie surowe warzywa i owoce, kupiłam wyciskarkę wolnoobrotową do soków. Nie zmieniłam diety z powodów ideologicznych, choć cierpienie zwierząt jest straszne, tylko dlatego, że mięso w którym są antybiotyki i hormony itd jest niezdrowe. Wiadomo, że na warzywach i owocach są różne pestycydy ale są sposoby na pozbycie się ich. Moi znajomi mówią jak opowiadam o tym, jak się żywię, że jedzą wszystko bo „na coś trzeba umrzeć”. Ok, mój wybór jest taki, że nie chce umrzeć z powodu gnijącego mięsa w moich jelitach. Pozdrawiam i dziękuje za tekst. Polecam do obejrzenia dokument What the health.

    • Cieszę się, że czujesz się lepiej! I podoba mi się co napisałaś o tym argumencie, że na coś trzeba umrzeć… Sama słyszałam to nie raz.

  • Marlena Borkowska

    Widziałam farmy mleczne w Norwegii. Tam krowy maja raj. Mleko i ser jest przepyszny. Nie zawsze sa to tortury, antybiotyki i nie wiadomo co jeszcze.

    • Nie zawsze są tortury, ale nie zmienia to faktu, że w tym przepysznym mleku i serze są składniki, które nie pasują do organizmu człowieka i które są szkodliwe. Uogólniając, są dwa rodzaje weganów – dla zwierząt lub dla zdrowia.

  • Klaudia Jędrzejewska

    Aga, a co sądzisz o tym, że Japończycy (udowodnione naukowo wieloma badaniami) jako nacja są jedną z najdłużej żyjących na świecie, głównie dlatego, że podstawowym elementem ich diety są ryby i owoce morza? (Ma to związek oczywiście z położeniem Japonii na globie). Czytałam, że chyba 40%, albo nawet więcej, nie pamiętam dokładnie Japończyków zaliczanych do najstarszej grupy wiekowej przekracza 100 lat życia.

    O ile bardzo Cię lubię i lubię oglądać Twoje filmiki, oraz uważam, że mówisz bardzo z sensem, o tyle nikt nie będzie w stanie przekonać mnie, że ryby są niezdrowe. I nie chodzi tylko o Japończyków. Każda dieta jest zdrowa, o ile jest odpowiednio zbilansowana. Zgadzam się również z tym, że produkcja nabiału nie wszędzie wygląda tak samo. Sama mieszkam z babcią na wsi, wyprowadzam nawet z nią krowy i to naturalne, że musi ona oddać mleko. Jeżeli ma cielaka, wiadomo, że dla niego, ale jeśli nie, i tak MUSI oddać mleko, tak jak człowiek musi oddać mocz. Mocne porównanie, ale jak najbardziej prawdziwe. Tak samo jest z jajami. Jeżeli jajo, po do ok.28 dni nie zostanie zapłodnione przez koguta, żaden pisklak się już z niego nie wykluje. I wiele, wiele innych przykładów. Nie sądzę tu, że weganizm jest zły – wręcz przeciwnie, ale jeśli dany weganin kupuje karmę dla swego kota/psa , co za różnica czy pieniądze wydaje na mięso dla siebie czy właśnie dla zwierzaka? Tak samo, sprawia, że jest zapotrzebowanie na wyprodukowanie kolejnej puszki itd.

    • Oczywiście, jak już pewnie się domyślasz, całkowicie nie zgodzę się z tym, że każda dieta jest zdrowa. Dieta Japończyków to nie tylko kwestia tego, że jedzą dużo ryb, ale też tego, że bardzo mało osób żyjących tam je inne mięso, nie jedzą potraw tak wysoce przetworzonych jak jedzą ludzie w Polsce czy zwłaszcza w USA, gotują sami i jeśli gotują to raczej krótko (a nie np. dwie godziny w piekarniku czy godzina na gazie – dlatego warzywa jedzone przez nich mają wysoką ilość składników odżywczych), jedzą ogromne ilości świeżych produktów, nie przejadają się, nie zalewają sobie potraw tłustymi sosami, itp. Czy więc ryby są przyczyną tego, że Japończycy żyją tak długo i są zdrowi? Szczerze wątpię.

      Krowy działają tak jak kobiety. W ciąży zaczynają produkować mleko, które dawać zaczynają po porodzie, gdy pojawia się dziecko. Krowa produkuje mleko tak długo, jak tego potrzebuje jej cielak. Im mniej mleka cielak potrzebuje tym mniej mleka krowa produkuje. A im dłużej się ją doi, tym dłużej będzie produkować. Tak samo jest z kobietami – im mniej mleka dziecko pije, tym mniej mleka one produkują, a jakby dziecko ssało ich piersi przez 5 lat to kobieta produkowałaby mleko przez 5 lat (lub tak długo jak regularnie odciąga laktatorem, czyli sztucznie podtrzymuje laktacje, co ma miejsce u krów, które się doi). Porównanie oddawania mleka do oddawania moczu jest niestety błędne.

      • Klaudia Jędrzejewska

        Dzięki za odpowiedź! 😉 dalej będę przystawać przy swoim zdaniu, ale rozumiem Twoje 🙂
        PS. Wracaj szybko do zdrowia. :*

      • Nie oczekuje, że zmienisz to w co wierzysz, ale wymiana zdań jest zawsze ok!
        Dziękuję!!!

      • karola

        Wymiana zdań jest według Ciebie zawsze ok, a mimo to usuwasz komentarze, które są kulturalne i nie obrażają Cię w żaden sposób. Nie robiłabym tego ale nie podoba mi się w jaki sposób próbujesz manipulować informacjami i komentarzami. – „Po raz pierwszy udzieliłam się na Twoim blogu, napisałam kulturalny
        komentarz i oczekiwałam na odpowiedź a zamiast tego moja wypowiedź
        zniknęła. Naprawdę oczekiwałam nieco więcej od Ciebie. Na szczęście w
        internecie nic nie ginie – Nie zgodziłabym się tutaj z tobą, a już
        całkowicie nie na miejscu jest
        stwierdzenie, że człowiek nie powinien czegoś jeść. Równie dobrze możemy
        powrócić do początków cywilizacji. Teoretycznie roślinnych ale bardzo
        szybko okazywało się, że istniejące wówczas rośliny nie dość nie są
        wystarczające aby zapewnić wystarczająco dużo energii i witamin ale
        szybko kończyły się ich zasoby na danym obszarze. Ludzie miliony lat
        temu zaczynali polować a później opracowywać jak najlepsze metody
        przygotowywania mięsa, które pozwalało im na przetrwanie. Nikomu wówczas
        nie przeszkadzało w budowie ciała. Nasze żeby nie są takiej samej
        długości i mamy kły, które są ostrzejsze. Każdy z nas ma inne ale jednak
        tam są. Tak jak kiedyś ludzie jedli mięso, wykorzystywali skóry i
        kości. Od tego pochodzimy i jesteśmy równie mięsożerni jak inne
        zwierzęta. Pojawiały się ich inne rodzaje, ryby, przyprawy. Częściej
        korzystała z tego szlachta i arystokracja, ale także w miarę możliwości
        chłopi. Mięso było równie cenne jak i inne dobra. Dla nich to był ważny
        element diety, często surowej a mimo to wraz z postępem medycyny
        okazywało się, że zwiększa się długość ich życia. Jedli wówczas więcej
        mięsa i innych produktów, które jak można się domyślić były bardziej
        bądź mniej przetworzone.Kobiety rodziły wówczas więcej dzieci,co mogło
        się okazać ciężkie dla ich organizmu a mimo to rodziny wielodzietne były
        częstym zjawiskiem i dobrze sobie radziły z mięsem na talerzu. Nasi
        przodkowie często bywali wystarczalni nie tylko dzięki owocom i warzywom
        ale także dzięki zwierzętom, które posiadali w swoich zagrodach i
        których mięso sami rozdzielali w domach na dużych drewnianych stołach.
        Ludzie chorowali, ale chorujemy też my. Tak samo jak wegetarianie i
        weganie. Brak mięsa w diecie nie uchroni każdego organizmu przed
        chorobą. Tak samo jak nikogo nie zabije dieta posiadająca mięso, która
        jest zbilansowana w odpowiedni sposób. Koreańczycy również cieszą się
        dobrym zdrowiem i formą fizyczną, a mimo to obok ryżu i warzyw w ich
        daniach obecne jest mięso. I to w różnych formach, bo jest mnóstwo
        sposobów na jego przygotowanie. Każda dieta może być zdrowa, ale to już
        od nas zależy w jaki sposób chcemy wykorzystać to co ma do zaoferowania
        dla nas fauna i flora. Jeśli zresztą chciałabyś trzymać się swojego
        stwierdzenia o niezdrowych dietach to samo mogę powiedzieć wtedy o
        frutarianizmie. Według lekarzy to też nie jest dobry sposób na stałe
        odżywianie. Już gwałtowne przejście na taką dietę może być niebezpieczne
        dla organizmu.Ponad to jest według mnie dietą bardzo restrykcyjną,
        ubogą w składniki odżywcze. Jeśli jej nie kontrolujemy i nie liczymy
        spożywanych kalorii . Często taki organizm pozbawiony jest wapnia,
        kwasów tłuszczowych, białka, składników mineralnych oraz witamin w
        szczególności z grupy B oraz magnezy, fosforu czy żelaza Zapewne jesteś
        świadoma, że tego rodzaju ubytki mogą prowadzić do anemii oraz wielu
        poważnych chorób. Niczym szalenie dobrym nie jest także dostarczenie
        organizmowi dużej ilości cukru co może być przyczyną wahań jego poziomu
        we krwi. Osoby po przejściu na taką dietę często bardzo szybko gubią
        zbędne kilogramy co może prowadzić do anoreksji. Każda dieta ma więc
        swoje plusy i minusy. Przede wszystkim uważam jednak, że najważniejszą i
        najlepszą rzeczą jaką jesteśmy w stanie ofiarować drugiej osobie to
        szacunek. Nawet do tego, że zdecydowała się jeść mięso bo taką decyzję w
        życiu podjęła. Nikt nie powinien mieć prawa do oceny cudzych wyborów,
        tak długo jak ta osoba nie robi nam krzywdy.”

      • Karolina

        Nie zgodziłabym się tutaj z tobą, a już całkowicie nie na miejscu jest
        stwierdzenie, że człowiek nie powinien czegoś jeść. Równie dobrze możemy
        powrócić do początków cywilizacji. Teoretycznie roślinnych ale bardzo
        szybko okazywało się, że istniejące wówczas rośliny nie dość nie są
        wystarczające aby zapewnić wystarczająco dużo energii i witamin ale
        szybko kończyły się ich zasoby na danym obszarze. Ludzie miliony lat
        temu zaczynali polować a później opracowywać jak najlepsze metody
        przygotowywania mięsa, które pozwalało im na przetrwanie. Nikomu wówczas
        nie przeszkadzało w budowie ciała. Nasze żeby nie są takiej samej
        długości i mamy kły, które są ostrzejsze. Każdy z nas ma inne ale jednak
        tam są. Tak jak kiedyś ludzie jedli mięso, wykorzystywali skóry i
        kości. Od tego pochodzimy i jesteśmy równie mięsożerni jak inne
        zwierzęta. Pojawiały się ich inne rodzaje, ryby, przyprawy. Częściej
        korzystała z tego szlachta i arystokracja, ale także w miarę możliwości
        chłopi. Mięso było równie cenne jak i inne dobra. Dla nich to był ważny
        element diety, często surowej a mimo to wraz z postępem medycyny
        okazywało się, że zwiększa się długość ich życia. Jedli wówczas więcej
        mięsa i innych produktów, które jak można się domyślić były bardziej
        bądź mniej przetworzone.Kobiety rodziły wówczas więcej dzieci,co mogło
        się okazać ciężkie dla ich organizmu a mimo to rodziny wielodzietne były
        częstym zjawiskiem i dobrze sobie radziły z mięsem na talerzu. Nasi
        przodkowie często bywali wystarczalni nie tylko dzięki owocom i warzywom
        ale także dzięki zwierzętom, które posiadali w swoich zagrodach i
        których mięso sami rozdzielali w domach na dużych drewnianych stołach.
        Ludzie chorowali, ale chorujemy też my. Tak samo jak wegetarianie i
        weganie. Brak mięsa w diecie nie uchroni każdego organizmu przed
        chorobą. Tak samo jak nikogo nie zabije dieta posiadająca mięso, która
        jest zbilansowana w odpowiedni sposób. Koreańczycy również cieszą się
        dobrym zdrowiem i formą fizyczną, a mimo to obok ryżu i warzyw w ich
        daniach obecne jest mięso. I to w różnych formach, bo jest mnóstwo
        sposobów na jego przygotowanie. Każda dieta może być zdrowa, ale to już
        od nas zależy w jaki sposób chcemy wykorzystać to co ma do zaoferowania
        dla nas fauna i flora. Przede wszystkim uważam jednak, że najważniejszą i
        najlepszą rzeczą jaką jesteśmy w stanie ofiarować drugiej osobie to
        szacunek. Nawet do tego, że zdecydowała się jeść mięso bo taką decyzję w
        życiu podjęła. Nikt nie powinien mieć prawa do oceny cudzych wyborów,
        tak długo jak ta osoba nie robi nam krzywdy.

      • Magda F

        AgainAmerica Idac Twoim tokiem myslenia nalezy zadać pytanie; czy te ryby im nie szkodza? Wiele razy mowiłas/pisałas, ze ludzie wogóle nie trawia miesa. Wiec jakie cudem Japonczycy sa tak zdrowi? Kiedy( wedlug Twojej teori) ich uklad pokarmowy jest pełen gnijacego miesa?

  • Hej:) Ja, osobiście nie jestem wegetarianką ani weganką, ale powolutku z dnia na dzień staram się ograniczać mięso m.in. z powodów, które podałaś na górze. Myślę, a nawet jestem pewna, że wyjdzie mi to na zdrowie. Pozdrawiam

  • ma.kesz

    Obejrzałam wiele Twoich filmików i bardzo podoba mi się co widzę i słyszę.Jesteś piękną i rozsądną młodą kobietą i świetną matką. Jestem zauroczona tym, córka Twojego męża cię zaakceptowała i obdarzyła zaufaniem. Podziwiam Cię za odwagę w życiu i że Ci się powiodło. Pierwsze, co mi się spodobało to fakt, że szybko mówisz. Męczą mnie ludzie mówiącywolno

    • Mam nadzieję, że organizm nie byl w szoku po tak drastycznej zmianie! BArdzo się cieszę, że walczysz o swoje zdrowie, powodzenia 🙂 I dziękuję!

  • „Dieta wegańska jest dietą zdrowszą niż ta zawierająca produkty pochodzenia zwierzęcego. Weganie żyją dłużej, mają mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory, zawały serca, cukrzyce, nadciśnienie i wiele innych chorób i dolegliwości niż osoby spożywające mięso i inne produkty odzwierzęce. Tradycyjna dieta to jedna z głównych przyczyn większości zgonów na świecie! ”
    A mogłabyś podać źródło tych informacji? Bo wiesz, napisać można wszystko – sztuką jest poprzeć swoje słowa publikacjami, artykułami naukowymi etc.

    • Jest sporo tego typu badań i artykułów, wiele z nich podawałam w opisach pod filmami na moim kanale na YouTube (Aga in America). Jedno z takich badań opublikowane było w JAMA Internal Medicine Journal, myślę, że spokojnie znajdziesz sobie w internecie. Tutaj jest artykuł na temat innego badania – http://www.onegreenplanet.org/news/want-to-live-longer-eat-vegan/ . I polecam całą książkę pt. „How not to die” Michaela Gregera.

      • Dałaś link do portalu, nie do publikacji. Ja oczekuję publikacji, podpisanej przez naukowca, a nie dziennikarzynę, który może napisać wszystko. Kreujesz się na znawcę i wyrocznię, a nie potrafisz podać wiarygodnego źródła informacji.
        To tak jakby pisać o kimś i posiłkować się Pudelkiem…
        A kanału na YT nie ogląda, wystarczy mi czytanie od czasu do czasu farmazonów.

      • W artykule masz podane przecież skąd są wzięte te informacje, jest podane wyraźnie gdzie znajdziesz badania, na podstawie których napisany jest artykuł, wystarczy sobie je wygooglować. Pomijając fakt, że podałam Ci konkretną książkę, gdzie są setki badań oraz inne źródła, z których możesz skorzystać. Odnoszę wrażenie już kolejny raz, że masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem i używaniem Google oraz informacji, które podsunięte są pod Twój nos i z których możesz skorzystać, by znaleźć informacje, których poszukujesz. A to już nie jest mój problem.

  • Justyna

    Ja przeszłam na weganizm z dnia na dzień chociaż gdzieś zawsze ten pomysł krążył w moich myślach, głównie jak czytałam twojego bloga. Ostatecznie przekonał mnie wykład Gary’ego Yorufskiego (nie pamiętam jak sie jego nazwisko pisało) czyli w sumie powody które wymieniłaś u góry 😊 I też przeszłam na weganizm po wegaterianizmie (2lata) 😊 Pozdrawiam 😉