#94 Śniadanie z Agą – home sweet home

W minionym tygodniu

Wróciliśmy z Oregonu i oczywiście nie obyło się bez przygód. Nie wiem czy wam opowiem ze szczegółami, bo aż mi wstyd, serio. Napiszę na pewno post o wycieczce, bo zdecydowanie warto. Nigdy nie zapomnę tego tygodnia w Silver Falls.

 

 

Jak wielu z was wie, bałam się trochę tego jak to będzie z April, jak zareaguje na rozłąkę i tak dalej. Margie, moja teściowa, wysłała nam trzy obszerne maile w ciągu tygodnia, w których napisała, że wszystko jest super i generalnie nie ma żadnych problemów. Odetchnęłam z ulgą, chociaż nie wiem czy wierzę w to na 100% ;).

Jak z Nathanem weszliśmy do domu to April pisnęła na nasz widok, a później zrobiła minę jakby chciała powiedzieć „zostawiliście mnie na tydzień, a teraz chcecie mnie uściskać?!” Generalnie wydaje się całkiem okej i trzy dni po naszym powrocie cały czas chciała się przytulać i było to mega fajne, naprawdę. Zaczęła też mówić „no” („nie”) kiwając przecząco głową, co mega mi się podoba. Do tej pory potrafiła tylko kiwać głową i nie łączyła tych dwóch rzeczy, a na „tak” normalnie mówiła „yeah”. Powiem wam, że w wielu sytuacjach jest o wiele łatwiej, gdy bez problemu potrafi odpowiedzieć na pytanie w stylu „chcesz banana?” albo „chcesz iść na spacer?” Super, mega sprawa. Oby tak dalej!

 

 

Gdy wracaliśmy to kupiłam sobie surową wegańską tartę, którą zobaczyłam w sklepie spożywczym. Bardzo mnie zaciekawiła i okazała się dobrą przekąską w samolocie, chociaż nie była jakaś super smaczna. Raczej powiedziałabym, że przeciętna. Stwierdziłam, że spróbuję zrobić swoją własną i wyszła całkiem dobrze! Zupełnie inaczej, bo nie miałam przepisu i nawet nie pamiętałam składników tej z Portland, ale trochę pokombinowałam i wyszło.

 

 

Wiecie, że wczoraj spałam z zatyczkami w uszach? Stwierdziłam, że tym razem naprawdę nie chcę być obudzona przez kogokolwiek i pierwszy raz od dawna spałam przez 9 godzin bez budzenia. Ahh, tego było mi trzeba!

 

I kilka zdjęć z minionego tygodnia…

 

 

Piosenka tygodnia

 

 

Blog

Zapowiadałam jakiś czas temu, że jak będę miała 5000 obserwujących na Instagramie to zrobię konkurs, ale tak szybko to poszło, że nawet nie zdążyłam nic ogarnąć. Stwierdziłam natomiast, że można to połączyć z urodzinami bloga! Niedługo więc dodam info :).

 

Rok temu napisałam post w odpowiedzi do tych, którzy myślą, że tutaj na blogu opowiadam o wszystkim, o całym moim życiu… Bo wcale tak nie jest, dlatego też postanowiłam o tym opowiedzieć.

Prywatność w internecie, czyli ile o mnie wiecie?

 

Dwa lata temu napisałam pierwszą aktualizację ciążową :).

#1 Śniadanie z Agą. | 7 & 8 tydzień ciąży

 

 

W internecine

Nie wiem jak wy, ale mnie komary zawsze gryzą jak szalone… April nie jest pogryziona w ogóle, Alicia i Nathan też nie, a ja wiecznie mam jakieś ukąszenia i mnie to do szału doprowadza. Ostatnio na Facebooku wpadł mi w ręce filmik pokazujący testy różnych produktów, które mają komary odstraszać, zobaczcie sobie jeśli jesteście ciekawi. Bardzo fajnie się to oglądało i fajne wnioski można wyciągnąć. Ja od jakiegoś czasu używam spreju naturalnego, pozbawionego chemii. Działa, naprawdę działa… o ile nie zapomnę go użyć.

 

 

Mam nadzieję, że u was wszystko ok! Miłego tygodnia :).

 

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE