Dlaczego nie obchodzi mnie to, że myślisz, iż jestem głupia

W ostatnim czasie, tzn. w ciągu ostatnich kilku miesięcy tak naprawdę, dostałam sporo komentarzy, które sprowokowały mnie do napisania tego posta. Mówiąc „sprowokowały” mam na myśli to, że dały mi taki pomysł, zmotywowały mnie. Bo żadnej nieprzemyślanej reakcji we mnie na pewno nie powodują.

 

 

Regularnie dostaję komentarze, w których inni mnie obrażają… a raczej starają się obrazić. W których jest zero szacunku, zero zrozumienia, zero akceptacji dla drugiego człowieka, czyli mnie w tym przypadku. Każdego dnia dostaję chociaż jedną wypowiedź o tym, że jestem głupia, niedouczona, beznadziejna, zamknięta, nietolerancyjna, zarozumiała, wyrachowana, wyniosła, nieodpowiedzialna, zaślepiona. Jestem też okropną matką, hipokrytką, brzydką bądź też nawet obrzydliwą kobietą oraz idiotką. Niektórzy twierdzą też, że powinnam w ogóle zniknąć z powierzchni ziemi, a jedna osoba napisał wprost, że lepiej by było, jakbym umarła. Podobno zaśmiecam też YouTube i powinnam przestać pisać bloga, bo gadam same głupoty.

Zdarzyło mi się kilka razy, że ktoś piszący mi, iż „nic nie wiesz i w ogóle jesteś głupia” dostał ode mnie w odpowiedzi, że okej, uważasz, że jestem głupia, rozumiem. Bo mniej więcej takie są moje reakcje, choć teraz już się nimi nie dzielę. I wiecie, co dostałam w odpowiedzi? To, że jestem uparta, zarozumiała i w ogóle pozjadałam wszystkie rozumy. Bo odważyłam się napisać, że rozumiem to, że ktoś uważa, iż jestem głupia. No błagam. To już wchodzi w ramy absurdu, bo wygląda mi na to, że niektórzy oczekują, że im odpowiem „ty też!” albo „a ty bardziej!”, albo coś w tym stylu. W tym przypadku jednak trafiają na kogoś, kto na tyle dobrze się ze sobą czuje, że nie boli go to. I bardzo tego nie lubią, bo ich misterny plan sprowokowania mnie i pokazania „widzisz! wcale nie jesteś taka miła!” leguje w gruzach.

Najlepsze jest to, że zdecydowana większość tych komentarzy pisana jest przez ludzi, którzy uważają, że na przykład szkoła, do której sami chodzili, uczy tolerancji, akceptacji, umiejętności rozmowy, rozwiązywania konfliktów i tak dalej, i dlatego April i Alicia powinny do szkoły pójść, bo inaczej nie będą miały tych wszystkich potrzebnych umiejętności. To piszą ludzie, którzy wyzywają mnie od głupich i innych takich, którzy totalnie nie akceptują tego, że ja mam swój własny sposób na życie, który różni się od tego, jaki oni mają. Kurde… serio? Widzicie o co mi tu chodzi?

 

 

Wiecie, dlaczego mnie to nie rusza w żadnym stopniu? Głównie dlatego, że tego typu teksty są bardzo nieszczere. Po prostu, ktoś obrażający drugą osobę zwyczajnie ukrywa to, co naprawdę myśli i / lub czuje. Nie dzieli się tym, co w nim siedzi i wydaje mi się, że w większości przypadków spowodowane jest to tym, że sobie z tego nie zdaje sprawy. To wszystko kryje się tak głęboko w człowieku, że czasami ciężko jest to odnaleźć, a obrażanie jest po prostu łatwiejsze, szybsze i sprawia dziwną przyjemność. Szkoda jednak, że tak wiele osób leci na łatwiznę i woli tę drogę, zamiast porozmawiać normalnie jak człowiek z człowiekiem i podzielić się szczerze uczuciami i emocjami.

Inną sprawą jest też to, o czym już nie raz tu pisałam przy okazji bardzo różnych sytuacji. Czyli to, że jakby ktoś zadał sobie pytanie „jaki mi to sprawia problem?” to zwyczajnie nie znalazłby odpowiedzi. Bo jaki problem może sprawiać obcej mi osobie to, że jem w taki sposób, w jaki jem? Lub to, że nie latam do Polski na wakacje i święta? Albo to, że nie mówię do April po polsku, lub że nie mam pracy i zostaję z dziećmi w domu? No żaden. Żadnego problemu to nikomu nie sprawia, a jednak wiele osób ma dziwną potrzebę dowalania mi w bardziej lub mniej ewidentny sposób tylko dlatego, że oni postąpiliby inaczej. A wystarczyłoby napisać coś takiego: „Aga, rozumiem, że takie jest twoje zdanie i że wolisz zostać w domu z dziećmi zamiast iść do pracy. Dla mnie jednak ważniejsze jest zrobienie kariery i posiadanie własnego konta bankowego, więc nie chciałabym żyć tak, jak ty.” I tyle. Zdanie wyrażone jest, szacunek jest, zrozumienie i akceptacja jest. Zamiast tego natomiast dostawałam wypowiedzi mówiące mi wprost, że jestem darmozjadem, leniem i mam zero ambicji. Widzicie różnice?

Trzecim powodem jest to, że mnóstwo osób oczekuje od innych, że ci inni nagle zmienią swoje zdanie, całkowicie zmienią swoje postępowanie. Oczywiście można mieć inne zdanie na dany temat i nie wszystkim musi się podobać to co inni robią, ale naprawdę można swoje stanowisko wyrazić w kulturalny sposób i bez oczekiwań zmian w kimś tylko dlatego, że nam się coś nie podoba. Te wszystkie „powinno się / nie powinno się”, „wypada / nie wypada” i tego typu rzeczy to tylko i wyłącznie prywatne opinie zaprogramowane, niestety, w głowie przez innych ludzi. I na tej podstawie oczekuje się od innych, że będą myśleć tak samo. Jeśli też tak macie to obawiam się, że nie raz się rozczarujecie i to nie tylko w moim przypadku, ale ogólnie w kontaktach z innymi ludźmi.

Rolę odgrywa tutaj też to, że jestem zwyczajnie pewna siebie (ale wcale nie w 100%, do tego mi jeszcze brakuje i raczej wątpię, bym kiedykolwiek to osiągnęła). Wiem, że to co robię jest dla mnie najlepsze. Wiem co robię, mam odpowiednią wiedzę, uważam się za wartościową osobę. Obcy ludzie w internecie tego nie zmienią. Co ciekawe, niedawno na instastory powiedziałam, że uważam, że całkiem ładnie wyglądam. Wiecie, że chwilę potem dostałam wiadomość, że jestem zarozumiała? Wychodzi na to, że kobieta nie może nawet uważać, że jest ładna, a powiedzieć to publicznie to już w ogóle coś strasznego!

 

 

I wiecie co, ja to widzę w tylu różnych miejscach! Na wielu kanałach na YouTube, na blogach, na różnych stronach internetowych w sekcji komentarzy, na placach zabaw, w restauracjach, w szkołach i wszędzie indziej. Ciekawe jest to, że większość takich awantur wychodzi od… kobiet. A najwięcej z nich kierowana jest do innych kobiet. Zamiast się nawzajem wspierać to sobie tylko dowalają bez sensu. No nie wiem, ja tego nie rozumiem za bardzo, ale też w sumie nie muszę wszystkiego rozumieć.

 

Umiejętność komunikacji to rzecz nabyta, to nie jest łatwe i nie wchodzi do głowy tak po prostu, a już zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Trzeba nad tym popracować i choć wielu osobom się nie chce to jednak mam nadzieję, że się to zmieni. Pod koniec postu dodam wam kilka linków do innych moich tekstów na ten temat.

 

 

To, że ktoś myśli o mnie, że jestem taka i owaka to nie mój problem. Po prostu. To jest wasza sprawa co o mnie myślicie, jak mnie widzicie i wy sobie z tym musicie poradzić. Komentarze jak te wspomniane wyżej niczego w moim życiu nie zmienią, nie zmienią mojego zdania, nie zmienią tego, jak ja sama się widzę, kim jestem, jaka jestem i jak się czuję. Sprawią jedynie, że zwyczajnie nie będzie mi się chciało marnować czasu na dyskusję z kimś, kto nie ma do mnie za grosz szacunku.

 

 

Życzę wszystkim pozytywnej energii, zrozumienia i pewności siebie :).

 

 

Do następnego,

Aga

 

___________________

Koniecznie zobacz też:

Wszyscy zasługujecie na to, by czuć się dobrze w swojej skórze!

„Aga, tobie to nic nie da się przetłumaczyć!”

Jak to jest z tym hejtem w internecie?

Mam swoje własne zdanie!

Aktywne słuchanie – czego się nauczyłam i jak to pomaga

I-statement – jak konfrontować innych z naszymi problemami?

 

 

 

 

Jeśli lubicie czytać mojego bloga to zagłosujcie na mnie klikając na baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Raff Zapytaj

    Wtedy na instastory wygladalas fajnie w tych włosach 😛 żal mi tych którzy się przyczepili XDD

    • Takie życie 😉 Dzięki!
      Ale myślę, że tutaj bardziej chodziło o to, że to powiedziałam niż o to jak oni myśleli, że ja wyglądałam.

  • Martyna Frąckiewicz

    Nigdy tu nie komentowałam, ale aż się gotuję jak to widzę. Po pierwsze, doświadczenie to nie jest kwestia wieku. NIGDY. Ktoś może mieć 20 lat i przejść więcej tragedii, problemów czy radości niż np. 35-letni człowiek wciąż żyjący w mieszkaniu rodziców i z praniem i gotowaniem mamusi. Wiek nie ma nic do rzeczy. Oglądając Agę już długi czas jestem w stanie powiedzieć – ta dziewczyna przeszła więcej niż niejedna staruszka. I się uśmiecha. Niesamowite jak dla mnie, ja już dawno bym się załamała. To po pierwsze i najważniejsze. Bo profesor ma ogromną wiedzę? Super, gratuluję, ale wiedza książkowa a życiowa trochę się od siebie różni i nie można porównywać tych kwestii.
    Po drugie wszyscy jesteśmy ludźmi. Każdy ma prawo się zirytować komentarzem, który widzi np. setny raz – a domyślam się, że będąc na takiej diecie i nagrywając tego typu filmy – mądrujących się ludzi jest OGROM. I z tego co czasem widzę, co filmik komentarze niektóre są podobne, więc nie dziwię się jej, że czasem może odpisać bez słodzenia na około. Postaw się na czyimś miejscu – jeśli Twoją tematyką byłby wegetarianizm, to czy byłabyś ciągle miła widząc komentarze namawiające Cię zdrowymi przesłankami do jedzenia mięsa? Nie. Kanał o czym jest każdy widzi i Aga mówi o tym, bo coś wie, co udowadnia nawet takimi małymi rzeczami jak lista witamin w danym owocu (foodbooki). Jeśli masz rzeczowe argumenty – super. Ale 3/4 komentujących nie ma nawet jednego argumentu. 🙂
    Pozdrawiam, Martyna.

    • pannawanilia

      Zgadzam sie z większością Twoicj opinii jest tylko jeden problem Agnieszka wypowiada sie na tematy w przypadku, których wiedza ksiazkowa jest niezbędna (psychologia rozwojowa, medycyna itp.) i tu sie pojawia problem, ponieważ podważa fakty, które sa powszechnie przyjęte w tych dziedzinach a sama w tym zakresie nie ma wykształcenia a wiedzę na pewno mniejsza od ludzi, którzy te zagadnienia opracowali i udowodnili pewne zaleznosci.

      • Sęk w tym, że jedno badanie może być z łatwością podważone przez inne badanie, a to, w które Ty uwierzysz, to już jest Twoja sprawa. Te, które są powszechnie przyjęte za normę wcale nie muszą być tymi właściwymi, normy się zmieniają. A wspominaną tutaj wiedzę książkową z wielu dziedzin można zdobyć nie będąc na studiach.

  • Ahh, czyli ja atakuję innych poprzez mówienie im, że mam inne zdanie, dzielenie się argumentami przeciw (większość z nich również poparta jest badaniami naukowymi), poprzez pisanie komuś „rozumiem, tak myślisz, masz takie i takie zdanie, jednak ja postępuje inaczej”… To jest atakowanie? Żyjemy chyba w jakiejś innej rzeczywistości. Jeśli tak to odbierasz to niestety nic na to nie poradzę.
    Większość moich argumentów również oparta jest badaniami naukowymi i tak dla Ciebie większy sens mają te, w które Ty wierzysz (co jest logiczne) tak dla mnie bardziej wiarygodne są te, o których ja mówię. Inną sprawą jest to, że ludzie czują się zaatakowani w momencie, gdy odpowiadam im konkretnymi argumentami na ich komentarz w stylu „dziecko potrzebuje mięsa i koniec!”…
    A to, że ludzie poświęcający długie lata na edukacje mają większą wiedzę w danym zakresie niż ktoś, kto tyle czasu nie poświęcił to prawda. Natomiast czy ich wiedza jest lepsza? Tutaj już bym się kłóciła, bo niestety nie zawsze tak jest. A ja wiele razy odpowiadałam komuś, że nie mam wystarczającej wiedzy, by wypowiedzieć się na dany temat, o który mnie pytali. To, że ktoś studiował przez kilka lat nie oznacza, że jego wiedza jest bardziej adekwatna do rzeczywistości niż wiedza tego, który uczył się sam w domu przez krótszy okres czasu, ma własne doświadczenie i wiedzę z obu stron. I dowody na to znaleźć można bardzo szybko, gdziekolwiek nie pójdziesz.

    • Magda F

      Sam tytul tego postu to jest atak! Na twoim blogu same pozytywne komentarze, na kanale you tube to samo. Wiec do kogo sie zwracasz? Moze juz czas przestac stawiac sie w roli ofiary.

      • Huh? Atakiem jest to, że piszę, że nie obchodzi mnie to, jak ktoś mnie obraża? Nie będę ukrywać, że Twoje podejście jest dość interesujące.

      • Magda F

        Aga, twoje zachowanie to jest ksiazkowe passive aggressive. Zamiast koncentrowac sie na tym, co pozytywne probujesz wzubudzac jakies kontrowersje. Po co? To przeciez nie jest tak, ze wszyscy sie na Ciebie „uwzieli” Kazdy blogger, you-tuber musi liczyc sie z negatywnymi komentarzami. Wracajac do tego, co napisalas powyzej; szanuje to jak zyjesz, jednak wole by moje decyzje nie byly kierowane strachem i zloscia

      • Martyna Frąckiewicz

        Tytuł posta jest atakiem? No tak, ludzi boli prawda, że kogoś coś nie obchodzi – teraz trzeba to owijać w ładne słowa. Wszystko musi być pozytywne i przesłodzone. A jak ktoś raz a porządnie powie, że hejt na głęboko w nosie, to od razu atak.

      • Magda F, Passive agressive to udawanie, że wszystko jest ok w momencie, gdy nie jest. To niebezpośrednia oporność wobec innych, unikanie bezpośredniej konfrontacji, gdy jest problem. Czy moje zachowanie jest więc „książkowym passive agressive”? Szczerze wątpię.
        Jeśli chcesz się skupiać na samych pozytywach to oczywiście masz do tego prawo. Ja wolę jednak być szczera sama ze sobą i z innymi, i nie udawać, że takie zachowanie w stosunku do kogokolwiek jest super, jeśli uważam, że tak nie jest. A na blogu piszę o tym, o czym uważam za stosowne.

        Martyna Frąckiewicz, to prawda. Istnieje takie dziwne przekonanie w wielu ludziach, że jak się wypowiadać to tylko o pozytywach. Negatywy trzymać głęboko w środku i nie przyznawać, że istnieją, a później wszysko tak rośnie i rośnie…

      • Magda F

        5 Signs That You’re Dealing With a Passive-Aggressive Person
        4. Stubbornness.
        Being stubborn can be a beneficial personality trait in some situations, especially when taking a stand and holding onto your position are important. But sometimes stubbornness is merely a way to punish someone. The indirectly stubborn person will typically defend his position or viewpoint rigorously and have good arguments, so you cannot simply dismiss what he is saying on the basis of a lack of reasoning. At the same time, it is clear that he defends his position only because he knows that it will annoy you or the others who have to listen to him.

      • Oh, czyli uważasz, że jestem uparta i na siłę próbuję Cię zirytować, bo mam swoje zdanie i go bronię, gdy trzeba. Rozumiem! 🙂

      • Magda F

        Bronisz go do upadlego, to trzeba Ci przyznac. I tak, koncentruje sie na pozytywach. Co nie znaczy, ze ignoruje negatywy. Kazdy czlowiek ma wybor, na czym skoncentruje swoja energie. Ja widze szklanke w polowie pelna. Ty tez masz taki wybor. Mozesz wsciekac sie na haters i kasowa kazdy negatywny komentarz. Mozesz tez, skoncentrowac sie na tych pozytywnych komentarzach, ktore dostajesz codziennie

      • Dokładnie, mam taki wybór i sama go dokonuję. Pozdrawiam!

      • Justyna Druzda

        Magda F pozamiatałaś. Bardzo fajne wypowiedzi ;). Szkoda, że koniec dyskusji i tak w stylu Agi czyli tupnięcie nóżką małej dziewczynki „bo mi się tak podoba i już” 😀

      • Justyna Druzda Haha co innego mialabym tu napisac? Przyjelam do wiadomosci to, co przeczytalam i nie wiem co jeszcze mialabym tu zrobic. To jest troche to o czym zreszta pisalam w poscie.

      • Justyna Druzda

        Dziewczyna (Magda F) ma trochę racji, że niepotrzebnie się koncentrujesz na negatywnych stronach. Wszyscy wiemy, że są tacy ludzie co piszą i mówią „durnoty” i pewnie nie jesteś w stanie sie z nami podzielić tymi wszystkimi głupimi mailami, które dostajesz prywatnie ;). Ale my i tak CIEBIE BARDZO LUBIMY ;-D

        btw więc umiesz w ciagu kilku sekund zareagować na komentarz? 😉 a jak prosiłam Cię o aktualizację badań (bądź uaktywnienie starych) tego nie zauważyłaś…?! 😉

      • Dla Ciebie niepotrzebnie, a ja uwazam, ze to dobry post 🙂 Jak zreszta w nim napisalam, nie chodzi tylko o komentarze u mnie, ale o zycie ogolnie. I nie wiem o jaki komentarz o badaniach Ci chodzi. A to, ze odpisuje w ciagu kilku sekund to kwestia tego, ze mam telefon w reku i dziewczynki spia 😉

      • Justyna Druzda

        rozumiem, że dalej się nie rozumiemy ;-)…ale nic nie szkodzi..

        jak możesz zerknij na post sprzed tygodnia „Dziecko i dziecko, ciągle dziecko… A co z rodzicami?!”

        😉

      • Hmm, napisalas, ze niepotrzebnie skupiam sie na negatywnych stronach, bo wszyscy wiemy, ze sa ludzie piszacy durnoty, a Wy (kogokolwiek mialas na mysli, nie wiem) i tak mnie lubicie. Nie wiem jak inaczej moglabym to zrozumiec 🙂
        Zajrze tam pozniej, jak bede wiecej czasu. W chwili obecnej jestem w szpitalu. Milego dnia 🙂

      • Justyna Druzda

        Powodzenia, oby to nic poważnego 😉

      • Justyna Druzda

        Magda F pozamiatałaś ;). Bardzo fajne wypowiedzi ;). Szkoda, że koniec dyskusji i tak w stylu Agi czyli tupnięcie nóżką małej dziewczynki „bo mi się tak podoba i już” 😀

    • be_positive everyday

      Jesli kiedys bede potrzebowac pomocy lekarza w naglym wypadku, to mam nadzieje ze trafie na takiego, ktory „studiował przez kilka lat „, a nie na takiego ktory” uczył się sam w domu przez krótszy okres czasu, ma własne doświadczenie i wiedzę z obu stron”.

      • A ja za to mam nadzieję, że w razie nagłego wypadku trafisz na lekarza, który ma nie tylko wiedzę zdobytą przez kilka lat, ale też obszerne doświadczenie.

      • Natalia Tajchert

        Mogę Ci zagwarantować, że nie trafisz na takiego, który uczył się w domu, bo takich lekarzy nie ma. Kolejny argument na pograniczu bredni.

      • be_positive everyday

        Wiec sama widzisz, co sie dzieje kiedy idzie sie torem myslenia Agi. Wychodza…napisalas wyzej wiec, nie bede powtarzac

      • Jesli ktos zaczyna nadinterpretowac moje slowa to owszem. Jakbys jednak trzymala sie tego co mowie i nie wymyslala swoich wersji to troche inaczej by to wygladalo. Bo ja tu o lekarzach nic nie mowilam, mnie w tym poscie nawet nie chodzilo o wiekszosc tego, o czym czytam w komentarzach.

  • Natalia Tajchert

    pannawanilia – mam zupełnie inne spostrzeżenia. Przy każdej okazji Aga podkreśla, że to co mówi, to wyłącznie jej zdanie, że do niczego nie namawia itd. Jakie znaczenie ma, że skończyłaś dwa kierunki w odniesieniu do tego, co napisała Agnieszka? Skończyć studia w Polsce może każdy, praktycznie w każdym miejscu, a ich poziom jest wyjątkowo mierny.
    Wszystkich krytykantów boli, że dziewczyna ma fajne życie, jest szczęśliwa i wytkną wszystko, żeby tylko zdyskredytować to, co mówi, jak żyje czy jakie ma podejście do różnych rzeczy, ot co. Najlepiej bezsensownie podważyć jej zdanie i powiedzieć, że mówi głupoty, bo przecież nie skończyła studiów jak wszyscy w Polsce! Nie zasuwa na etacie od 8 do 16 jak wszyscy! To co ona wie!
    Dajcie już spokój i zróbcie wszystko, żeby swoje życie uczynić lepszym i bardziej pozytywnym, może wtedy, tak bardzo nie będzie was boleć, że ktoś jest szczęśliwy i żyje po swojemu.

  • Edyta Edyta

    Ludzi czesto boli prawda, boli ich, ze ktos potrafi zyc w prawdzie i zgodzie z samym soba, a to dlatego, ze sami zazwyczaj tkwia w swoich iluzjach szczescia (jedzenie,relacje z ludźmi, tradycje, zycie wg. sprawdzonych i bezpiecznych schematow,itp). Tacy ludzie nie potrafia zniesc tego, ze ktos nie chce zyc tak jak oni, ze ktos zyje po swojemu i jest szczesliwy. Drazni ich to, bo gdzies podswiadomie wiedza, ze sami powinni wyjsc ze swojej strefy komfortu, ale brak im odwagi. Te wszystkie hejty to po prostu ich strach w czystej postaci.

  • Tomasz Kempiński

    Wiesz jak ja się uśmiechnąłem jak usłyszałem że powiedziałaś że uważasz że wyglądasz ładnie??! Ja to odbieram pozytywnie bo prawda jest taka że ludzie wstydzą się publicznie powiedzieć „ładnie dziś wyglądam!! Podobam się sobie” bo nie wypada… Ja cie bardzo lubię!! Nauczyłem się od ciebie wielu wartościowych rzeczy i jestem ci za to wdzięczny!! Pozdrawiam gorąco!!

    • Tak! Bo niestety od dziecka wiele osób słyszy, że powinno się być skromnym i tak dalej… Również pozdrawiam :))

      • Tomasz Kempiński

        No bo powinno ale bez przesady…

  • Tomasz Kempiński

    Totalnie się z tb nie zgadzam. Studia to tak naprawdę nic nie mówią o człowieku i ten fakt tu nie ma znaczenia…:| a poza tym jeśli chodzi o doświadczenie…. Tu to pokazuje że wykształciłaś się bardziej niż pozwala ci na to twoja inteligencja…. Aga ma 20 pare lat a to co przeszła w głowie się nie mieści… Ja jej nie bronie bo w wielu kwestiach się z nią nie zgadzam ale to JEJ WYBÓR!! Nic mi do tego. I tak jak Natalia napisała: Aga zawsze podkreśla że to jej zdanie.

  • ladybirdy

    Kobiety potrafią być bardzo wredne, złośliwe i zazdrosne. Ktoś pewnie mi zarzuci, że pluję we własne gniazdo, bo przecież też jestem kobietą. I na pewno ta ja mam jakiś problem. Może jestem przysłowiowym babochłopem, który na całą płeć żeńską patrzy ze wstrętem, albo wręcz przeciwnie – typową królewną, która strzela focha przy każdej okazji i jest obrażona na cały świat. Ale nic z tych rzeczy, lubię ludzi, jestem otwarta i zawsze staram się zrozumieć drugiego czlowieka. Sęk w tym, że największe przykrości w moim dotychczasowym życiu spotkały mnie właśnie ze strony kobiet. Wydaje mi się, że pewien specyficzny wzorzec zachowania przedstawicielek płci pięknej jest niezależny od wieku i zdobytego doswiadczenia. Począwszy od przedszkola, po podstawówkę, studia i pózniej pracę – panuje niezdrowa rywalizacja – o wygląd, o chłopaka, nawet o lepszą torebkę. I to łączenie się w grupki….Pamietacie czasy podstawówki i kliki psiapsiółek, które dzieliły ze sobą największe sekrety, a za chwilę wiedziała o tym cała szkoła? Albo jeszcze lepiej, jak doszło między nimi do kłótni o to COŚ i z wielkiej przyjazni powstała niechęć i nienawiść? Pamietacie te gierki, intrygi, przewracanie oczami, dziwne uśmieszki jak akurat któreś z nich zaszło się przypadkowo za skórę? Pamiętacie? To dobrze, bo 20 lat pózniej w pracy jest to samo.Akurat w tej chwili w moim zespole jest większość kobiet. I podsumuję to tak: jeden wielki grajdołek wszechwiedzących pszczółek, które z uśmiechem na twarzy żądlą ile wlezie. I żeby nie było – mam porównanie, bo w poprzedniej firmie pracowałam z większością facetów. I było o niebo lepiej, a może nawet o cały wszechświat. Czasami, jak mieliśmy ważny projekt to byly kłótnie, wrzaski i rzucanie mięsem. Ale za chwile były żarty i szliśmy wszyscy razem na lunch. Było dużo pragmatyzmu i skupiania się na rozwiązaniu, a nie stwarzaniu dodatkowych problemów. Owszem istniała też rywalizacja o awans, wyścig szczurów itd., ale nie było fochów, niedomówień i kopania dołków pod sobą w prymitywny sposób. A jeśli były, to zdecydowanie w mniejszosci, niż jest to u kobiet. Nie twierdzę, że wszystkie takie są, znam też fajne dziewczyny, ale spora część jest no właśnie – skomplikowana?, z brakiem IE?, kochająca intrygi i plotki niczym w brazyliskiej telenoweli? I postrzegająca każdą kobietę jako potencjalną rywalkę w jej walce o uznanie i zainteresowanie ze strony płci przeciwnej? Jakkolwiek by to nie nazwać, coś w tym jest. To widać też po komentarzach na you tube i forach internetowych, gdzie to właśnie kobiety wiodą prym w obgadywaniu celebrytek, vblogerek itd. Sorry za długi post, ale musiałam to napisać;-) Oglądam twojego vbloga i nigdy nie odniosłam wrażenia, że jesteś zarozumiała, wyniosła, głupia, nieoczytana itd. Wręcz przeciwnie! I jesteś jedyną vblogerką, która przy tylu subach nadal szanuje każdego widza i odpowiada na komentarze. Życzę ci powodzenia i trzymam kciuki za kolejne sukskrypcje ;.)

  • Karolina S.

    A ja podziwiam Cię za to, że masz odwagę, by posiadać własne zdanie i głośno o tym mówić. Imponuje mi Twój sposób odżywania, bo wiem, że sama nie potrafiłabym ograniczyć się do tak niewielu produktów, i Twoje kontrowersyjne decyzje, bo z pewnością nie było łatwo je podjąć. Uważam, że w internecie powinno pojawić się więcej ludzi takich jak Ty – którzy pokazaliby, że można żyć inaczej niż inni, odrzucić to, co uważane jest za „normalne” i ogólnie przyjęte i dalej być spełnionym i szczęśliwym. Niestety, nie jest łatwo żyć w społeczeństwie, odrzucając narzucone przez nie normy i zjawisko „hejtu”, którego doświadczasz, doskonale to obrazuje. W dziedzinie tolerancji ten świat musi się jeszcze wiele, oj wiele nauczyć, bo okazuje się, że w praktyce tolerancja ledwie funkcjonuje. Może w następnym pokoleniu będzie lepiej 😉

    • Cóż, jako że niektóre komentarze poniżej doskonale pokazują to, o czym pisałam w powyższym poście, śmiem twierdzić, że potrwa to chyba jednak trochę dłużej.
      Dzięki!

  • be_positive everyday

    Nie mowie o zelazie, ani o witaminie d, mowie o ilosci witaminy B12 w krwi April., Pod filmikiem Q an A napisalas (dostepne dla wszystkich, zadne tam prywatne email) ,ze wynosi z”295 nmol/L (norma: 0-378)”. Ktos skomentowal, ze to nie ma sensu bo witamine b12 mierzy sie w innych jednostkach, Jednostki ktore podalas odnosza sie do ilosci kwasu metylomalonowego;ktorego wysoki poziom swiadczy o NISKIM poziomie B12 .Nie moge zacytowac tego komentarz, bo go wykasowalas(dlaczego?Tego samego dnia zniknely wyniiki d12..przypadek). Czytalem go rano i bylem ciekawy, co na to odpowiesz; wieczorem juz nie bylo po nim sladu. Teraz ”odkrecasz kota ogonem ” i jako norme podajesz „więcej niż 200 pg/mL”.Z tego co napisalas wynika, ze nie bylo to badanie ilosci osocza tylko wlasnie test MMA, ktory jest zreszta bardzij dokladny w pomiarze aktywnej witaminy B12. Dodam, ze jestem weganinem od 10 lat i tego typu testy, mialem robione wiele razy i zdarzalo sie , ze wyniki byly ponizej normy. Naprawde nie musisz udawc, ze znasz sie na wszystkim. czasami jest naprawde lepiej przyznac sie do bledu..Ogladaj cie bardzo mlode dziewczyny..wstyd