Dlaczego nie obchodzi mnie to, że myślisz, iż jestem głupia

W ostatnim czasie, tzn. w ciągu ostatnich kilku miesięcy tak naprawdę, dostałam sporo komentarzy, które sprowokowały mnie do napisania tego posta. Mówiąc „sprowokowały” mam na myśli to, że dały mi taki pomysł, zmotywowały mnie. Bo żadnej nieprzemyślanej reakcji we mnie na pewno nie powodują.

 

 

Regularnie dostaję komentarze, w których inni mnie obrażają… a raczej starają się obrazić. W których jest zero szacunku, zero zrozumienia, zero akceptacji dla drugiego człowieka, czyli mnie w tym przypadku. Każdego dnia dostaję chociaż jedną wypowiedź o tym, że jestem głupia, niedouczona, beznadziejna, zamknięta, nietolerancyjna, zarozumiała, wyrachowana, wyniosła, nieodpowiedzialna, zaślepiona. Jestem też okropną matką, hipokrytką, brzydką bądź też nawet obrzydliwą kobietą oraz idiotką. Niektórzy twierdzą też, że powinnam w ogóle zniknąć z powierzchni ziemi, a jedna osoba napisał wprost, że lepiej by było, jakbym umarła. Podobno zaśmiecam też YouTube i powinnam przestać pisać bloga, bo gadam same głupoty.

Zdarzyło mi się kilka razy, że ktoś piszący mi, iż „nic nie wiesz i w ogóle jesteś głupia” dostał ode mnie w odpowiedzi, że okej, uważasz, że jestem głupia, rozumiem. Bo mniej więcej takie są moje reakcje, choć teraz już się nimi nie dzielę. I wiecie, co dostałam w odpowiedzi? To, że jestem uparta, zarozumiała i w ogóle pozjadałam wszystkie rozumy. Bo odważyłam się napisać, że rozumiem to, że ktoś uważa, iż jestem głupia. No błagam. To już wchodzi w ramy absurdu, bo wygląda mi na to, że niektórzy oczekują, że im odpowiem „ty też!” albo „a ty bardziej!”, albo coś w tym stylu. W tym przypadku jednak trafiają na kogoś, kto na tyle dobrze się ze sobą czuje, że nie boli go to. I bardzo tego nie lubią, bo ich misterny plan sprowokowania mnie i pokazania „widzisz! wcale nie jesteś taka miła!” leguje w gruzach.

Najlepsze jest to, że zdecydowana większość tych komentarzy pisana jest przez ludzi, którzy uważają, że na przykład szkoła, do której sami chodzili, uczy tolerancji, akceptacji, umiejętności rozmowy, rozwiązywania konfliktów i tak dalej, i dlatego April i Alicia powinny do szkoły pójść, bo inaczej nie będą miały tych wszystkich potrzebnych umiejętności. To piszą ludzie, którzy wyzywają mnie od głupich i innych takich, którzy totalnie nie akceptują tego, że ja mam swój własny sposób na życie, który różni się od tego, jaki oni mają. Kurde… serio? Widzicie o co mi tu chodzi?

 

 

Wiecie, dlaczego mnie to nie rusza w żadnym stopniu? Głównie dlatego, że tego typu teksty są bardzo nieszczere. Po prostu, ktoś obrażający drugą osobę zwyczajnie ukrywa to, co naprawdę myśli i / lub czuje. Nie dzieli się tym, co w nim siedzi i wydaje mi się, że w większości przypadków spowodowane jest to tym, że sobie z tego nie zdaje sprawy. To wszystko kryje się tak głęboko w człowieku, że czasami ciężko jest to odnaleźć, a obrażanie jest po prostu łatwiejsze, szybsze i sprawia dziwną przyjemność. Szkoda jednak, że tak wiele osób leci na łatwiznę i woli tę drogę, zamiast porozmawiać normalnie jak człowiek z człowiekiem i podzielić się szczerze uczuciami i emocjami.

Inną sprawą jest też to, o czym już nie raz tu pisałam przy okazji bardzo różnych sytuacji. Czyli to, że jakby ktoś zadał sobie pytanie „jaki mi to sprawia problem?” to zwyczajnie nie znalazłby odpowiedzi. Bo jaki problem może sprawiać obcej mi osobie to, że jem w taki sposób, w jaki jem? Lub to, że nie latam do Polski na wakacje i święta? Albo to, że nie mówię do April po polsku, lub że nie mam pracy i zostaję z dziećmi w domu? No żaden. Żadnego problemu to nikomu nie sprawia, a jednak wiele osób ma dziwną potrzebę dowalania mi w bardziej lub mniej ewidentny sposób tylko dlatego, że oni postąpiliby inaczej. A wystarczyłoby napisać coś takiego: „Aga, rozumiem, że takie jest twoje zdanie i że wolisz zostać w domu z dziećmi zamiast iść do pracy. Dla mnie jednak ważniejsze jest zrobienie kariery i posiadanie własnego konta bankowego, więc nie chciałabym żyć tak, jak ty.” I tyle. Zdanie wyrażone jest, szacunek jest, zrozumienie i akceptacja jest. Zamiast tego natomiast dostawałam wypowiedzi mówiące mi wprost, że jestem darmozjadem, leniem i mam zero ambicji. Widzicie różnice?

Trzecim powodem jest to, że mnóstwo osób oczekuje od innych, że ci inni nagle zmienią swoje zdanie, całkowicie zmienią swoje postępowanie. Oczywiście można mieć inne zdanie na dany temat i nie wszystkim musi się podobać to co inni robią, ale naprawdę można swoje stanowisko wyrazić w kulturalny sposób i bez oczekiwań zmian w kimś tylko dlatego, że nam się coś nie podoba. Te wszystkie „powinno się / nie powinno się”, „wypada / nie wypada” i tego typu rzeczy to tylko i wyłącznie prywatne opinie zaprogramowane, niestety, w głowie przez innych ludzi. I na tej podstawie oczekuje się od innych, że będą myśleć tak samo. Jeśli też tak macie to obawiam się, że nie raz się rozczarujecie i to nie tylko w moim przypadku, ale ogólnie w kontaktach z innymi ludźmi.

Rolę odgrywa tutaj też to, że jestem zwyczajnie pewna siebie (ale wcale nie w 100%, do tego mi jeszcze brakuje i raczej wątpię, bym kiedykolwiek to osiągnęła). Wiem, że to co robię jest dla mnie najlepsze. Wiem co robię, mam odpowiednią wiedzę, uważam się za wartościową osobę. Obcy ludzie w internecie tego nie zmienią. Co ciekawe, niedawno na instastory powiedziałam, że uważam, że całkiem ładnie wyglądam. Wiecie, że chwilę potem dostałam wiadomość, że jestem zarozumiała? Wychodzi na to, że kobieta nie może nawet uważać, że jest ładna, a powiedzieć to publicznie to już w ogóle coś strasznego!

 

 

I wiecie co, ja to widzę w tylu różnych miejscach! Na wielu kanałach na YouTube, na blogach, na różnych stronach internetowych w sekcji komentarzy, na placach zabaw, w restauracjach, w szkołach i wszędzie indziej. Ciekawe jest to, że większość takich awantur wychodzi od… kobiet. A najwięcej z nich kierowana jest do innych kobiet. Zamiast się nawzajem wspierać to sobie tylko dowalają bez sensu. No nie wiem, ja tego nie rozumiem za bardzo, ale też w sumie nie muszę wszystkiego rozumieć.

 

Umiejętność komunikacji to rzecz nabyta, to nie jest łatwe i nie wchodzi do głowy tak po prostu, a już zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Trzeba nad tym popracować i choć wielu osobom się nie chce to jednak mam nadzieję, że się to zmieni. Pod koniec postu dodam wam kilka linków do innych moich tekstów na ten temat.

 

 

To, że ktoś myśli o mnie, że jestem taka i owaka to nie mój problem. Po prostu. To jest wasza sprawa co o mnie myślicie, jak mnie widzicie i wy sobie z tym musicie poradzić. Komentarze jak te wspomniane wyżej niczego w moim życiu nie zmienią, nie zmienią mojego zdania, nie zmienią tego, jak ja sama się widzę, kim jestem, jaka jestem i jak się czuję. Sprawią jedynie, że zwyczajnie nie będzie mi się chciało marnować czasu na dyskusję z kimś, kto nie ma do mnie za grosz szacunku.

 

 

Życzę wszystkim pozytywnej energii, zrozumienia i pewności siebie :).

 

 

Do następnego,

Aga

 

___________________

Koniecznie zobacz też:

Wszyscy zasługujecie na to, by czuć się dobrze w swojej skórze!

„Aga, tobie to nic nie da się przetłumaczyć!”

Jak to jest z tym hejtem w internecie?

Mam swoje własne zdanie!

Aktywne słuchanie – czego się nauczyłam i jak to pomaga

I-statement – jak konfrontować innych z naszymi problemami?

 

 

 

 

Jeśli lubicie czytać mojego bloga to zagłosujcie na mnie klikając na baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Raff Zapytaj

    Wtedy na instastory wygladalas fajnie w tych włosach 😛 żal mi tych którzy się przyczepili XDD

    • Takie życie 😉 Dzięki!
      Ale myślę, że tutaj bardziej chodziło o to, że to powiedziałam niż o to jak oni myśleli, że ja wyglądałam.

  • Edyta Edyta

    Ludzi czesto boli prawda, boli ich, ze ktos potrafi zyc w prawdzie i zgodzie z samym soba, a to dlatego, ze sami zazwyczaj tkwia w swoich iluzjach szczescia (jedzenie,relacje z ludźmi, tradycje, zycie wg. sprawdzonych i bezpiecznych schematow,itp). Tacy ludzie nie potrafia zniesc tego, ze ktos nie chce zyc tak jak oni, ze ktos zyje po swojemu i jest szczesliwy. Drazni ich to, bo gdzies podswiadomie wiedza, ze sami powinni wyjsc ze swojej strefy komfortu, ale brak im odwagi. Te wszystkie hejty to po prostu ich strach w czystej postaci.

  • Tomasz Kempiński

    Wiesz jak ja się uśmiechnąłem jak usłyszałem że powiedziałaś że uważasz że wyglądasz ładnie??! Ja to odbieram pozytywnie bo prawda jest taka że ludzie wstydzą się publicznie powiedzieć „ładnie dziś wyglądam!! Podobam się sobie” bo nie wypada… Ja cie bardzo lubię!! Nauczyłem się od ciebie wielu wartościowych rzeczy i jestem ci za to wdzięczny!! Pozdrawiam gorąco!!

    • Tak! Bo niestety od dziecka wiele osób słyszy, że powinno się być skromnym i tak dalej… Również pozdrawiam :))

      • Tomasz Kempiński

        No bo powinno ale bez przesady…

  • ladybirdy

    Kobiety potrafią być bardzo wredne, złośliwe i zazdrosne. Ktoś pewnie mi zarzuci, że pluję we własne gniazdo, bo przecież też jestem kobietą. I na pewno ta ja mam jakiś problem. Może jestem przysłowiowym babochłopem, który na całą płeć żeńską patrzy ze wstrętem, albo wręcz przeciwnie – typową królewną, która strzela focha przy każdej okazji i jest obrażona na cały świat. Ale nic z tych rzeczy, lubię ludzi, jestem otwarta i zawsze staram się zrozumieć drugiego czlowieka. Sęk w tym, że największe przykrości w moim dotychczasowym życiu spotkały mnie właśnie ze strony kobiet. Wydaje mi się, że pewien specyficzny wzorzec zachowania przedstawicielek płci pięknej jest niezależny od wieku i zdobytego doswiadczenia. Począwszy od przedszkola, po podstawówkę, studia i pózniej pracę – panuje niezdrowa rywalizacja – o wygląd, o chłopaka, nawet o lepszą torebkę. I to łączenie się w grupki….Pamietacie czasy podstawówki i kliki psiapsiółek, które dzieliły ze sobą największe sekrety, a za chwilę wiedziała o tym cała szkoła? Albo jeszcze lepiej, jak doszło między nimi do kłótni o to COŚ i z wielkiej przyjazni powstała niechęć i nienawiść? Pamietacie te gierki, intrygi, przewracanie oczami, dziwne uśmieszki jak akurat któreś z nich zaszło się przypadkowo za skórę? Pamiętacie? To dobrze, bo 20 lat pózniej w pracy jest to samo.Akurat w tej chwili w moim zespole jest większość kobiet. I podsumuję to tak: jeden wielki grajdołek wszechwiedzących pszczółek, które z uśmiechem na twarzy żądlą ile wlezie. I żeby nie było – mam porównanie, bo w poprzedniej firmie pracowałam z większością facetów. I było o niebo lepiej, a może nawet o cały wszechświat. Czasami, jak mieliśmy ważny projekt to byly kłótnie, wrzaski i rzucanie mięsem. Ale za chwile były żarty i szliśmy wszyscy razem na lunch. Było dużo pragmatyzmu i skupiania się na rozwiązaniu, a nie stwarzaniu dodatkowych problemów. Owszem istniała też rywalizacja o awans, wyścig szczurów itd., ale nie było fochów, niedomówień i kopania dołków pod sobą w prymitywny sposób. A jeśli były, to zdecydowanie w mniejszosci, niż jest to u kobiet. Nie twierdzę, że wszystkie takie są, znam też fajne dziewczyny, ale spora część jest no właśnie – skomplikowana?, z brakiem IE?, kochająca intrygi i plotki niczym w brazyliskiej telenoweli? I postrzegająca każdą kobietę jako potencjalną rywalkę w jej walce o uznanie i zainteresowanie ze strony płci przeciwnej? Jakkolwiek by to nie nazwać, coś w tym jest. To widać też po komentarzach na you tube i forach internetowych, gdzie to właśnie kobiety wiodą prym w obgadywaniu celebrytek, vblogerek itd. Sorry za długi post, ale musiałam to napisać;-) Oglądam twojego vbloga i nigdy nie odniosłam wrażenia, że jesteś zarozumiała, wyniosła, głupia, nieoczytana itd. Wręcz przeciwnie! I jesteś jedyną vblogerką, która przy tylu subach nadal szanuje każdego widza i odpowiada na komentarze. Życzę ci powodzenia i trzymam kciuki za kolejne sukskrypcje ;.)

  • Karolina S.

    A ja podziwiam Cię za to, że masz odwagę, by posiadać własne zdanie i głośno o tym mówić. Imponuje mi Twój sposób odżywania, bo wiem, że sama nie potrafiłabym ograniczyć się do tak niewielu produktów, i Twoje kontrowersyjne decyzje, bo z pewnością nie było łatwo je podjąć. Uważam, że w internecie powinno pojawić się więcej ludzi takich jak Ty – którzy pokazaliby, że można żyć inaczej niż inni, odrzucić to, co uważane jest za „normalne” i ogólnie przyjęte i dalej być spełnionym i szczęśliwym. Niestety, nie jest łatwo żyć w społeczeństwie, odrzucając narzucone przez nie normy i zjawisko „hejtu”, którego doświadczasz, doskonale to obrazuje. W dziedzinie tolerancji ten świat musi się jeszcze wiele, oj wiele nauczyć, bo okazuje się, że w praktyce tolerancja ledwie funkcjonuje. Może w następnym pokoleniu będzie lepiej 😉

    • Cóż, jako że niektóre komentarze poniżej doskonale pokazują to, o czym pisałam w powyższym poście, śmiem twierdzić, że potrwa to chyba jednak trochę dłużej.
      Dzięki!