Draw my life, czyli narysuj swoje życie

Jakiś czas temu oglądałam trochę filmików pt. draw my life i niektóre naprawdę mi się spodobały. Chodzi w nich o to, że ludzie opowiadają o swoim życiu… po prostu. Mówią o tym, co się działo od momentu, gdy się urodzili. Pomyślałam więc, że napiszę coś takiego tutaj (choć trochę się to różni od oryginalnej idei takiego filmiku/postu) i mam nadzieję, że się uśmiechniecie czytając o tym, czym zdecydowałam się podzielić. Pamiętajcie jednocześnie, że to nie jest moje całe życie, nie dzielę się tu jego najmniejszymi szczegółami. To będą wspomnienia, które wpadły mi do głowy w trakcie pisania tego postu, o niektórych pisałam już wcześniej i jestem pewna, że znajdzie się też coś, co was zaskoczy.

Enjoy!

 

 

Jak byłam w szkole podstawowej to wzięłam udział w wyborze Miss Wiosny. Każdy, kto chciał uczestniczyć musiał założyć „wiosenne ubrania” i wybierali najlepszą. Oni czyli licealiści, bo moja podstawówka była w jednym budynku z liceum. Miałam długą fioletową sukienkę ze sporą ilością małych kwiatków. Na głowie miałam dość spory wianek zrobiony z kwiatków tego samego koloru. I… wygrałam! Pamiętam, że byłam mega zaskoczona kiedy wywołali moje imię, ale jednocześnie bardzo zadowolona. Do tej pory mam mój dyplom.

Pierwszy raz, gdy złamałam nadgarstek był gdy spadłam z drabinek na placu zabaw. Cały czas pamiętam jak wyglądała wtedy moja ręką, była całkowicie pokręcona i jestem pewna, że nigdy tego widoku nie zapomnę. Lekarz musiał mi nadgarstek nastawić i mimo tego, że dali mi znieczulenie to dalej niesamowicie mnie bolało. To był ostatni raz, gdy zaufałam pielęgniarce mówiącej „nie będzie bolało”.

Ja i moja siostra miałyśmy sąsiadkę, która była naszą dobrą koleżanką przez kilka lat. Miała starszego brata i pamiętam, że raz gdy byliśmy u nich w mieszkaniu on upadł i się zranił. Ich rodzice przygotowywali wtedy obiad i zawołali mnie pytając czy mogłabym go wziąć. Podniosłam go i przytulił się do mnie płacząc, po czym został na moich kolanach, gdy się uspokajał. To był pierwszy raz, gdy pomyślałam: „jak dorosnę to chcę być mamą!”

Pierwszy telefon komórkowy dostałam na moje 11. urodziny. Pamiętam, że stałam na łóżku, gdy mój ojciec mi go dawał. Był to dość spory Alcatel z antenką. Byłam mega podjarana mimo tego, że jedyne co ten telefon robił to wykonywanie połączeń i wysyłanie smsów. Nie to, żeby jakikolwiek telefon w tamtym czasie robił cokolwiek innego…

Pierwszy raz zauroczyłam się w kimś w podstawówce, ale takie prawdziwe zauroczenie miało miejsce w gimnazjum. Był tam chłopak rok starszy ode mnie i w momencie, gdy go zobaczyłam po raz pierwszy, moje serce zaczęło bić jak szalone, zarumieniłam się i miałam spocone ręce. Doskonale to pamiętam. Co ciekawe, w tamtym czasie byłam dość nieśmiała i zamknięta, a mimo tego próbowałam nawiązać z nim kontakt. Online, oczywiście, online wszyscy są odważni. No i oczywiście nic nie wyszło, a ja miałam złamane serce, co nie potrwało zbyt długo. Czyli że to nie była prawdziwa miłość ;).

Moim pierwszym piercingiem był ten w języku i miałam 15 lat, gdy go zrobiłam. Skłamałam, że miałam 16, bo musiałam mieć 16, by zrobić go bez pisemnej zgody rodziców, której nigdy bym nie dostała. Byłam z niego bardzo zadowolona i miałam go przez 6 lat. Szczerze, to był mój sposób pokazania innym, że nie byłam tą, za którą mnie uważali. Że nie byłam tą nudną, przerażoną Agą… mimo tego, że w sumie to tak właśnie było. Chciałam pasować do innych, ale jednocześnie podobał mi się piercing ogólnie. Później zrobiłam sobie też kolczyk między innymi w wardze.

 

Raz poszłam raz do fryzjerki i poprosiłam ją, by ścięła mi włosy tak, jak na zdjęciu, które jej pokazałam. Powiedziałam: „chcę mieć włosy długości do brody i ani trochę krócej”. Zrobiła co miała zrobić i z salonu wyszłam z włosami, które nie dotykały nawet moich uszu! Były strasznie krótkie, najkrótsze w moim życiu i dosłownie nie dotykały nawet moich uszu… Płakałam cała drogę do domu. Od tego momentu kilka razy powiedziałam różnym fryzjerom, że jeśli nie będą słuchać tego czego chcę to im nie zapłacę.

Wzięłam udział w Rozmowach w toku jako gość. To miał być odcinek o byciu wysokim, a okazało się, że był bardziej o kłopotach sercowych. Przedstawili mnie jako, cytat, „21-letnia dziewica”. Nie zgodziłam się na to, nie wiedziałam nawet, że mieli taki plan. Jakbym wiedziała to poprosiłabym o zmianę. No ale pomyślałam wtedy, że skoro tam już była publiczność i wszyscy czekali to zdecydowałam wyjść i udawać, że nie przeszkadzało mi to.

 

Pierwszym mężczyzną, który zwrócił na mnie uwagę był striptizer. Nie taki z klubu nocnego, ale taki, który jest dość popularny na całym świecie w grupie osób, które się tym jakoś interesują. To był pierwszy facet w moim życiu, który pokazał mi zainteresowanie, z którym spędziłam tyle czasu na rozmowach o moim życiu (o jego życiu też, oczywiście). I tak, dobrze zgadujecie, nic nie wyszło. Bo nie wierzył mi, że polecę do USA! I muszę wam powiedzieć, że gdy mnie tu zobaczył to był w totalnym szoku, ale było już za późno. I w tamtym czasie, zanim przyleciałam do Stanów, naprawdę miałam złamane serce. I to bardzo. Sporo płakałam i napisałam nawet prawie 100 stronicową opowieść na ten temat. Nie wydaje mi się, że byłam w nim zakochana. Bardziej chyba byłam zakochana w myśli, że ktoś tak bardzo się mną interesował. Pokazało mi to też, że ja również mogę być kochana, że mogę czuć, że ktoś się o mnie troszczy i to bardzo mi pomogło.

Byłam statystką przez około trzy lata i bardzo mi się to podobało. Możliwe, że wielu z was widziało mnie w programach telewizyjnych, reklamach, serialach. Przebywanie przed kamerami bardzo pomogło mi czuć się bardziej swobodnie, pewniej ze sobą i o wiele mniej nieśmiałą i zamkniętą. To było całkiem fajne doświadczenie.

 

Wraz z dwiema koleżankami jeździłyśmy sobie na różne koncerty i jednym z nich, który najbardziej zapadł mi w pamięci, był koncert LMFAO w Bratysławie. Pojechałyśmy tam polskimbusem, zajęło to 12 godzin. Koncert był naprawdę super i pojawiłyśmy się nawet w ich filmiku o europejskiej trasie kilka razy, ten najbardziej ewidentny raz jest na 1:40. Po koncercie czekałyśmy na Redfoo około 4 godziny i w końcu udało nam się go złapać jakoś o 2 w nocy, gdy wychodził z afterparty. Był zszokowany, że nie weszłyśmy do środka (ta, nawet by nas nie wpuścili!), więc zaprosił nas na imprezę z nimi (Redfoo i jego kolega), więc… zgodziłyśmy się. Pojechałyśmy z nimi ich tourbusem i skończyliśmy wszyscy w hotelu na jakichś głupkowatych rozmowach, a potem wszyscy razem zasnęliśmy i rano się pożegnaliśmy. Szalone, co? Nie wydaje mi się, żebyście spodziewali się ode mnie czegoś takiego.

 

Od bardzo dawna lubię pozować do zdjęć mimo tego, że nie uważam, iż potrafię to robić. Zazwyczaj potrzebuję jakichś konkretnych wskazówek, a jeśli ich nie mam to muszę w to włożyć sporo myśli… Przez wiele lat to moja siostra była moją fotografką i zrobiła mi sporo naprawdę fajnych zdjęć. Do tej pory podziwiam jej cierpliwość! W ostatnim czasie miałam też parę bardziej profesjonalnych sesji i efekty każdej z nich już wam tu pokazywałam. Mam nadzieję, że będzie mi dane mieć ich więcej, bo naprawdę to polubiłam.

Atlanta Boudoir Photography | www.meaganophotography.com

 

 

No i to by było na tyle… A wy macie jakieś fajne historie, którymi chcielibyście się podzielić :)?

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Jeśli lubicie czytać mojego bloga to zagłosujcie na mnie klikając na baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Paulina

    Świetny post! Tak jak pisałaś, jest to inna wersja „Draw my life” niż zazwyczaj widzimy na yt . Szczerze, to w życiu nie pomyślałabym, że można zrobić „Draw my life” w wersji pisanej, ale tobie wyszło to świetnie. Bardzo fajnie czytało się te historie i cieszę się że miałam okazję dowiedzieć się o Tobie czegoś nowego 😉

  • Ma Mg

    O tym tourbusie – najlepiej! 😀

  • Justyna

    Świetny post! Aż mi się uśmiech na twarzy pojawił jak czytałam 😉
    Pozdrawiam