Jedziemy na wakacje i zabieramy ze sobą dzieci

Jedziemy na wakacje! Tym razem do Orlando i na aż cały tydzień. Nie mamy w planach nic szczególnego, żadnych konkretnych atrakcji ani nic. Chcemy się po prostu zrelaksować, spędzić dużo czasu nad basenem i trochę nad oceanem. Nie planujemy iść do Disneyworld, ale ja chciałabym odwiedzić Universal Studios i zobaczyć co tam mają w okolicy miejsca, w którym się zatrzymamy. Jak to czytacie to my jesteśmy już na miejscu.

Dziewczynki jadą z nami.

Zauważyłam w ostatnim czasie na wielu blogach posty o tej tematyce i czytając komentarze zobaczyć można, że ludzie dzielą się głównie na dwie grupy. Ta, która zawsze bierze na wakacje ze sobą swoje dzieci i nie rozumie jak można postąpić inaczej oraz ta, która nigdy dzieci nie zabiera i nie rozumie, jak można je gdziekolwiek brać. Dość rzadko widzę cokolwiek pomiędzy.

Powiem wam, że ja widzę plusy i minusy obu opcji. Nie widzę nic złego w tym, że rodzice chcieliby czasem pobyć sam na sam (dlatego ja i Nathan w przyszłym miesiącu wyjeżdżamy sami na tydzień), ale już wiecznego odstawiania swoich pociech do innych ludzi z tak naprawdę byle powodu nie popieram. I tak, z dziećmi może być trochę trudniej, ale da się! Pomyślałam, że skoro teraz sama się pakuję i planuję to napiszę wam pięć wskazówek jak przygotować się na wakacje z dziećmi na podstawie mojego własnego doświadczenia. Piszę tu głównie o małych dzieciach, bo takie w wieku Alicii (8 lat) to już o wiele mniejsza komplikacja. A jeśli macie jeszcze jakieś inne pomysły to koniecznie piszcie w komentarzach!

 

 

 

1. Nie miej wygórowanych oczekiwań

Pierwsze i najważniejsze! Często w różnych miejscach widzę rodziców z małymi dziećmi, którzy złoszczą się na nie, że nie siedzą w jednym miejscu, że nie są cicho i nie robią wszystkiego, co rodzice im każą. Tak się nie da! Małe dzieci nie są w stanie (i nie chcą, a to też wazne) przystosować się w taki sposób i siedzieć tylko cicho w wózku cały czas. Nie oczekujcie, że codziennie przez cały tydzień będziecie zwiedzać od rana do wieczora i dziecko będzie szczęśliwe. Pamiętajcie, że to dziecko to też człowiek i też czegoś chce, potrzebuje, coś mu się nie podoba. Upewnijcie się, że też będzie miało coś do roboty, że zapewnicie mu fajne rozrywki, że znajdziecie czas, by pójść na plac zabaw czy do parku wodnego. Ważne jest to, by nie zapominać o małych towarzyszach.

 

2. Spakuj się wcześniej

Z doświadczenia wiem, że dla dzieciaczków wychodzi zazwyczaj więcej rzeczy! Wydawałoby się, że są małe i wcale nie potrzebują zbyt wiele, ale to błędne myślenie. W zależności od tego gdzie się jedzie trzeba pamiętać o wszystkim, ale jednocześnie nie stresować się aż tak. Ja podróżowałam z April tak w lato, jak i w zimę i wiem, że czasami może być ciężko. Zwłaszcza w zimę.

W każdym razie, najważniejsze to pamiętać o pieluchach i chusteczkach. Co prawda można je kupić tak naprawdę wszędzie, ale w danym miejscu może nie być takich, jakich używacie i pojawia się problem. Jeśli bobas karmiony jest piersią, ale pije też mleko z butelki to dobrze jest zabezpieczyć dobrze zamrożone mleko i upewnić się, że jest wystarczająco. Spray chroniący przed owadami i balsam przeciwsłoneczny, jeśli używacie, też są istotne, ale tutaj pamiętajcie też, by zwrócić uwagę na skład (najlepiej, by krem przeciwsłoneczny miał w składzie non-nano zinc oxide, czyli tlenek cynku, który nie przenika do krwioobiegu, unikajcie tych ze składnikiem o nazwie oxybenzone oraz tych, które zawierają wiele nazw, których nie znacie).

Weźcie wystarczająco ciuchów, jeśli nie będziecie mieli dostępu do pralki, bo dzieci się brudzą. Jednocześnie nie wydaje mi się konieczne zabieranie całej szafy, bo jeśli bobas pochlapie się sokiem z arbuza to czasem naprawdę może pochodzić w takiej koszulce trochę dłużej, zamiast zmieniać ją na nową, która i tak za moment się pobrudzi ;).

Ja wychodzę z założenia, że jeśli chodzi o dzieci to lepiej mieć więcej, niż żeby zabrakło. Zawsze wolę spakować 5 body, zamiast 4 albo 10 pieluch zamiast 8, bo dużej różnicy mi to w walizce nie robi, ale zauważalna może ona być, gdy faktycznie czegoś by mi zabrakło.

W przypadku lotu samolotem bardzo polecam spakowanie zapasowych pieluch, chusteczek, ciuchów na zmianę (tak dla dziecka, jak i dla was), kilku zabawek i jedzenia do bagażu podręcznego, bo prawie na pewno wszystko wam się przyda.

 

3. Zabierz przekąski

Niezależnie od tego jakim środkiem transportu podróżujecie, zabierzcie jakieś przekąski dla dziecka. Kupić możecie też specjalne kubeczki, które się nie rozlewają, a jedzenie zapakować w szklane lub plastikowe pudełeczka. Zawsze Nathanowi powtarzam, że ja mogę być głodna przez jakiś czas, ale nie chcę, by April mi płakała z tyłu auta z powodu braku jedzenia. Zawsze więc mam więcej niż potrzeba, bo u nas nic się nie zmarnuje, a mam pewność, że mała będzie podróżować komfortowo.

 

4. Zrób plan

Nie chodzi mi o żadną mega szczegółową rozpiskę, a raczej o to, by noclegi były zaplanowane oraz by mieć jakieś konkretniejsze pomysły jeśli chodzi o restauracje, by nie marnować czasu na szukanie w biegu. Ja osobiście nie cierpię sprawdzania na ostatnią chwilę co można by zrobić w okolicy lub co ile kosztuje, więc od jakiegoś czasu sprawdzam sobie to wszystko przed wyjazdem i później mogę tylko zajrzeć w moje notatki i jest o wiele prościej, szybciej i przyjemniej dla każdego.

 

5. Wyluzuj się

To jest, według mnie, bardzo ważne. Wiem, że mimo tego, że trzeba nad wszystkim skupić się bardziej niż jakby się jechało bez dzieci to jednak mimo to naprawdę da się wyluzować. Jeśli będziecie się stresować każdą najmniejszą rzeczą to wszyscy będą to odczuwać, w tym dzieci, które będą reagować… zmianami nastroju. A wiadomo, że jak wszyscy są ponurzy i zdenerwowani to z wakacji nici. Weźcie ze sobą pozytywne nastawienie, bo wyjazd z dziećmi w nowe miejsce może być naprawdę super czasem, w którym będziecie mieli mnóstwo okazji do zacieśniania swoich więzi.

 

 

 

Na zakończenie dodam, że mam nadzieję, iż nasza 7 godzinna podróż autem poszła dobrze ;). Kto wie, może po tych wakacjach wrócę do was z kolejną garścią wskazówek!

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

 

Jeśli lubicie czytać mojego bloga to zagłosujcie na mnie klikając na baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Ja zawsze powtarzam, że w przypadku podróży z bardzo małym dzieckiem bez różnicy jest czy jedzie się gdzieś na dwa dni, czy na dwa tygodnie. Bardzo wiele rzeczy i tak się pokrywa (np. kosmetyki do pielęgnacji, akcesoria itd.) 🙂

    • Zgadzam się 🙂

      • Marlena Borkowska

        Oj tak, my ostatnio na jedna noc sie wybraliśmy i nie ma różnicy w ilości tobolkow😂

  • Magda F

    Z Orlando to chyba kawalek do oceanu..

  • iwona

    W Orlando jest duzo do zobaczenia nawet poza Disneylandem i Uniwersal. Bedac z malymi dziecmi nie poszla bym do Uniwersal bo tam sa atrakcje bardzie dla wiekszych dzieciaczkow. Fajny jest Disney Springs. Zapraszam https://florydauchwyconechwile.blogspot.com

    • Zdecydowaliśmy nie iść ani do Disney, ani do Universal. Jest zdecydowanie za gorąco na takie parki, w których są tysiące ludzi i większość czasu spędzilibyśmy w kolejkach 😉

  • iwona

    Aga mam do Cb pytanie jakie masz ubezpiecznie, ile wynosi Twoje deductible??

    • W tym roku było $7,500

      • iwona

        dziekuje za odpowiedz. Odnosnie deductible to znaczy ze za kazdym razem jak idzie do lekarza to pokrywasz koszty leczenia?

      • Szczerze to nie pamiętam. Ja miałam operację na samym początku roku, a wcześniej urodziłam dziecko, więc dość szybko nam to deductible zleciało. Nie wiem teraz czy trzeba płacić za wszystko czy nie, ale możesz zadzwonić do agencji ubezpieczeniowej i zapytać, oni Ci udzielą wszystkich informacji 🙂

  • Alicja1996

    A ja mam takie pytanie nie na temat, ale czy lecąc do Stanów jako Au Pair jechałaś tam z myślą, że zostaniesz już tam na zawsze? Nie mówię tutaj o jakims planie typu „wyjde za maz za amerykanina” bo wiem , że taka nie jesteś by robić coś tylko po to by tam zostać tylko takie mentalne podejście typu , że chcesz uciec z Polski bo nic Cię tam nie trzyma i po prostu spełnić swoje marzenie i zamieszkać w USA? Czy gdybyś nie była ze swoim mężem i potoczyło by się to inaczej, to czy byś starała się w inny sposób tam zostać lub wrócić w przypadku powrotu do kraju??
    Pozdrawiam 🙂

    • Nie, raczej wątpiłam w to. Wiedziałam jedynie, że nie będę chciała wracać do Polski, i że wyjadę do jakiegoś innego kraju, ale nie miałam nadziei na pozostanie w USA, bo wiedziałam, że to jest bardzo trudne do zrobienia. Zresztą, mieszkanie tutaj nigdy nie było też moim marzeniem. Dlatego jakby między mną a Nathanem nic nie było to teraz byłabym prawdopodobnie w Niemczech, bo to właśnie tam chciałam mieszkać 🙂