Nasz nowy dom: organizacja życia

Nigdy nie byłam osobą zorganizowaną w tym sensie, że wszystko dookoła mnie było ładnie złożone, uprasowane i odłożone. Zawsze lubiłam nie mieć bałaganu wokoło, ale położenie papierów na kupkę i położenie na nich kwiatka było wystarczające. Zmieniło się to, gdy przeprowadziliśmy się do nowego domu. Nagle mieliśmy mnóstwo pudełek, które niby wcześniej podpisałam, ale później zastanawiałam się „hmm, a co jest w tym pudełku podpisanym przypadkowe rzeczy?” Ja musiałam ogarnąć większość odpakowywania się, bo mąż pracuje codziennie… mimo tego, że mam też małe dziecko w domu. I wtedy zdałam sobie sprawę z tego, ile rzeczy mieliśmy! Ile niepotrzebnych przedmiotów, których powinnam się pozbyć dawno temu. I właśnie wtedy przyszedł ten moment, gdy musiałam się rozpakować i porozkładać wszystko na miejsce. Zdałam sobie sprawę z tego, że nie miałam pojęcia co robiłam, i że musiałam zacząć myśleć co my tu trzymamy. Nie chodzi mi tu o minimalizm, a o to, by po prostu być świadomym co się robi.

Jesteśmy już sześć miesięcy w tym domu i dopiero skończyliśmy ogarniać garderobę. To był długi czas pracowania nad tym domem!

Kiedy tak zmagałam się z tym wszystkim, dostałam książkę pt. „Organizing For Your Lifestyle: Adaptable Inspirations from Socks to Suitcases” autorstwa Jane Stoller. Co ciekawe, na początku tej książki przeczytałam, że badania pokazują, iż im mniej zorganizowani tym bardziej zestresowani jesteśmy! I to ma sens, według mnie. Bo jak mogłabym nie być jakoś tam zestresowana, gdy widzę non stop stos naczyń w kuchni, które non stop myję, a dalej wydaje mi się, że niczego nie ubywa oprócz mojego czasu… Przeczytałam więc książkę i wyciągnęłam kilka fajnych wskazówek, którymi chciałam się tu z wami podzielić.

 

 

Garderoba

Największą rzeczą, jaką chciałam zmienić była nasza garderoba. Chciałam ją po prostu przerobić. Nic wielkiego. Razem z Nathanem przemalowaliśmy ściany z koloru, jaki zawsze tutaj jest jak się kupuje domy (taki musztardowy kolor) na jasno szary, dzięki czemu pokój od razu wydał się większy. Nie chciałam żadnych gotowych zestawów, które można kupić i po prostu wsadzić do garderoby, bo zajmują dużo miejsca, a ja lubię mieć wolne miejsce. Kupiliśmy półki i szyny, po czym założyliśmy je z obu stron. Kupiłam też białe pudełka, w które włożyłam tshirty, jeansy i inne ciuchy. Muszę jeszcze je podpisać, bym wiedziała co w czym jest i będę też miała stojak na biżuterię po prawej stronie, gdzie widzicie puste miejsce. Kupiłam też zwykłą szafkę na buty i wiem, że będę potrzebowała jeszcze jednej. Ten organizator z szufladami po lewej stronie pochodzi z Ikei i trzymam w nim mniejsze rzeczy jak torebki, paski, itp. Ostatnią rzeczą, jaką zrobiłam była wymiana aksamitnych wieszaków na białe drewniane i podobają mi się o wiele lepiej.

 

 

Inną rzeczą, której nie byłam pewna było to co powiesić, a co złożyć. Naprawdę nie chciałam wieszać wszystkich moich ciuchów, bo to zawsze zabierało tyle czasu, by coś znaleźć i później jakoś poukładać po każdym praniu. Naprawdę mam inne rzeczy do roboty. W książce pojawiła się wskazówka, że dobrym pomysłem jest powiesić koszule, kurtki, marynarki i sukienki, a złożyć swetry, tshirty i jeansy. Wcześniej wszystkie jeansy wisiały i zajmowało to naprawdę dużo miejsca. Moje sukienki na specjalne okazje włożyłam natomiast do pokrowca.

Powiem wam, że od jakiegoś czasu regularnie sprawdzam szafę i pozbywam się tego, czego nie noszę. A kiedy idę na zakupy to za każdym razem sprzedaję lub oddaję przynajmniej jedną rzecz, o ile kupuję, bo po prostu mi czegoś naprawdę brakuje. I świetnie się to sprawdza, bo moja szafa nie pęka w szwach oraz noszę wszystko, co tam jest… a tak nie było wcześniej.

 

 

Łazienka

Nasza łazienka też będzie przemalowana, planujemy również kupić całkowicie nową kabinę prysznicową, ale na chwilę obecną musimy przystopować z projektami i ODPOCZĄĆ.

Odkąd zmieniłam mój styl życia nie mam już tak dużo rzeczy w łazience, jak wcześniej. Używam tylko kilka kosmetyków i nie potrzebuję aż tak dużo miejsca. Myślę, że ważne jest to, by wiedzieć co się ma, sprawdzać daty przydatności i przede wszystkim składy (pamiętajcie, że skóra wchłania!). Także po porządkach okazało się, że przydatnych mam zaledwie kilka rzeczy i wszystkie z nich używam regularnie. Nie macie pojęcia, ile niepotrzebnych rzeczy łazienka potrafi trzymać.

 

 

Inną rzeczą, którą zmieniłam jest to, że mam zapasy. Zamiast kupować jedno opakowanie papieru toaletowego to kupuję dwa. Zamiast jednej butelki mydła do rąk, kupuję dwa… lub trzy, jeśli jest promocja. W ten sposób nigdy niczego mi nie brakuje, co zdarzało się wcześniej. I co lepsze, jedna z fim, której kosmetyków używam ma opcję subskrypcji, więc co miesiąc sami wysyłają mi produkty. Opowiem wam o nich więcej jak w końcu dodam post o kosmetykach.

Ogarnęłam też w końcu szafę z prześcieradłami i ręcznikami, niby nie jest ona w łazience, ale w sumie się to wszystko łączy. Złożyłam wszystko razem tak, by do siebie każda rzecz pasowała i ładnie złożyłam. Wywaliłam prześcieradła i poszewki, których nigdy nie używaliśmy i stworzyłam oddzielne miejsce na prześcieradła dla gości. To dlatego, że nigdy nie mogłam znaleźć pasujących poszewek i tak dalej, tak dużo tego mieliśmy! Teraz jest o wiele łatwiej i jedyna rzecz, którą dalej muszę zmienić to rozmiar koszyków, bo te są za małe.

 

 

 

Kuchnia

Kuchnia powinna być na początku tego postu, bo jest to pomieszczenie w domu, które wszyscy widzą, gdy u nas są. Nie ma możliwości, by nie zobaczyli całości kuchni, więc serio chcę, by wszystko było tu ładnie. Nauczyłam się już, by myć blaty przynajmniej raz dziennie (lub więcej, jesli jest taka konieczność), bo wtedy nic nie staje się trudne do zmycia. Przed pójściem spać wkładam wszystko co trzeba do szafek i włączam zmywarkę, żebym rano mogła tylko wyciągnąć naczynia i tyle. Zawsze też przygotowuję sobie wodę (woda z owocami w słoiku) przed pójściem spac, żebym rano mogła po nią tylko sięgnąć.

Wrzuciłam wszystkie orzechy i nasiona w szklane słoiki. Od jakiegoś czasu staram się ograniczyć używanie plastiku, więc uporządkowanie tych produktów było pierwszą rzeczą, którą musiałam zrobić.

 

 

Jeśli wiecie jak jemy (głównie owoce, wszystko na surowo) to możecie sobie wyobrazić jak wygląda nasza kuchnia i spiżarka. Same owoce! Lubię, gdy są tak na widoku, bo wtedy wszystko wydaje się takie… świeże i zdrowe. Nie wiem jak to wyjaśnić inaczej, ale uwielbiam to. A jeśli chcecie zwiększyć ilość owoców, jaką spożywacie to połóżcie je gdzieś, gdzie łatwo je będzie sięgnąć. Jak to jest napisane w książce, istnieje większe prawdopodobieństwo, że złapiecie za jabłko, które jest przed wami na blacie, niż za batonika schowanego w szafce.

A w naszej coat closet, czyli szafie na kurtki, mamy wszystkie środki czystości, bo mamy dwie takie szafy, a tak naprawdę ich nie potrzebujemy… wiecie, jak się mieszka w Georgii to nie trzeba zbyt wielu kurtek.

 

 

Pokój April

Gdy April wyrasta z jej ciuchów to zazwyczaj je sprzedaję lub oddaję, bo nie widzę powodu, dla którego miałabym je trzymać. To znaczy, schowałam sobie kilka moich ulubionych ciuszków z czasów, gdy była niemowlakiem, ale poza tym nie chcę trzymać za dużo. Robiłam to wcześniej i efekt jest taki, że w Polsce dalej mam rzeczy, których nawet nie pamiętam… Zdecydowałam więc trzymać tylko to, co April nosi teraz lub co będzie nosić później. Ważne jest to, by pamiętać, że dzieci szybko wyrastają ze swoich ubrań, więc nie warto kupować zbyt wielu rzeczy w jednym rozmiarze na raz. Zamiast tego preferuję kupić kilka i później ewentualnie dokupić kolejne, gdy jest taka potrzeba.

Jej body, śpiochy, spodenki i szorty trzymam w szufladach, a sukienki, bluzki i koszulki wiszą na wieszakach.

 

 

 

 

Salon

Podjęłam ryzyko i kupiłam prawdziwą roślinę do postawienia w salonie. Wygląda to wszystko o wiele lepiej, jakoś tak bardziej przytulnie. Uwielbiam tę palmę i mam nadzieję, że nie umrze… Nistety nie mam szczęścia do żywych kwiatów, więc zobaczymy. Na ścianie za to stworzyłam mini galerię. Zawsze chciałam mieć taki rodzinny i ciepły salon.

 

 

Oczywiście potrzebujemy też miejsca na zabawki April!

Nie chcieliśmy mieć zbyt dużo mebli w salonie, bo lubimy mieć sporo miejsca. Sprzedaliśmy stoliki i kupiliśmy w Ikei dwie przeszklone szafki. Włożyłam tam książki i koszyki z mniejszymi zabawkami April. Jest też miejsca na koc w razie, jakby ktoś zmarzł! Nadal nie wiem co postawić na tych szafkach, żeby wszystko wygladało ładnie i niezbyt pełno. Wiecie… Może ogarniam organizację, ale nie jestem dobra w dekorowaniu. Przynajmniej do czasu, aż wpadnę na książkę, która tego uczy ;).

 

 

Jeśli szukaliście jakichś pomysłów na to, jak zorganizować swoje otoczenie to mam nadzieję, że wam kilka podrzuciłam! Te, o których wspomniałam to wskazówki, z którymi zostanę na długi czas. Może to brzmieć śmiesznie, ale zwyczajnie lepiej się czuję, gdy wszystko wokół mnie jest w odpowiednim miejscu. I nie chodzi mi tylko o ubrania czy kosmetyki, ale też o mój czas, energię i ilość pracy, jaką muszę we wszystko włożyć. Wszystko jest bardziej połączone niż wam się wydaje!

 

 

Do następnego,

Aga

 

 

____________

Zobacz też:

Nasz nowy dom: co łączyło domy, które widzieliśmy i jak sprzedaliśmy nasz

Nasz nowy dom: poszukiwania wymarzonego miejsca

 

 

Jeśli lubicie czytać mojego bloga to zagłosujcie na mnie klikając na baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Runa Landia

    Ślicznie urządziłaś dom 🙂 Sama niedawno się przeprowadziłam i nie mam pomysłu na organizację. Zainspirowałaś mnie 🙂 Widząc jak zorganizowałaś zabawki April pomyślałam, że fajnie by było ci podsunąć pomysł na ograniczenie jej zabawek. Nie ma tego aż tak dużo, ale mogło by ci pomóc na przyszłość. Poczytaj sobie trochę o wychowaniu w myśl Marii Montessori, o domach w tym stylu, jeśli chcesz 🙂 Dąży do tego aby dziecko było samodzielne, żyło w uporządkowanym, niechaotycznym środowisku 🙂 Sama jestem zakochana w tej idei, bo pomaga rozwijać się dzieciom ^_^

    • Cieszę się ,że jakoś pomogłam! I już czytałam o tym stylu życia, znam cała ideę 🙂

  • Marlena Borkowska

    Fajny post aczkolwiek nie wniósł nic nowego bo ja jakbym nie miała porzadku to bym świra dostala😂 Ciagle cos wyrzucam 😜 W mieszkaniu niestety jest mało miejsca i musze dbać o przestrzeń. Lubię wiedzieć gdzie co mam Marzy mi sie dom 😍😍 a teraz wszystkie rzeczy na widoku musze chować bo moja niespełna 9 miesięczna terrorystka wspina sie po wszystkim

    • Haha rozumiem, tak lepiej chyba. Między innymi dlatego cieszę się, że nasz nowy dom jest mniejszy niż poprzedni, bo nie będziemy mieli aż tyle rzeczy 😉

  • ciekawy post tez sie przeprowadzilam niedawno z pl do mojego chlopaka i tez nie wiedzialam jak sobie zorganizowac szafe ale koszule, kurtki wieszam, kupilam sobie tez te wiszace organizery z ikei jakby polki gdzie daje np legginsy, jeansy. Moj chlopak zrobil mi szafke na buty z drewnianych desek, mniejsze ciuchy do szufladowej komody.
    Kosmetyki wsadzilam do takiej 3 szufladowej komodki plastikowej kupionej w dollar tree za 10 $.

  • Ten wpis bardzo mi się przyda, bo jutro odbieramy klucze do nowego mieszkania i będziemy musieli się w nim jakoś urządzić 🙂

  • Kilka rzeczy sie u mnie nie sprawdzilo i porzucilam: ubrania w pudelkach i taka jak na zdjeciu polke na buty. Pudelka ladnie wygladaly, ale nie mialam cierpliwosci grzebac w nich codziennie w poszukiwaniu jakiejs parti garderoby. Lubie jednak kontenerki do chowania rzeczy sezonowych, jak schodza mi z widoku na dluzej. W zyciu codziennym jednak doprowadzily mnie do szalenstwa, to ciagle wyciaganie i chowanie! 🙂 Co do polki na buty, to po prostu mialam za wiele butow. Skonczylo sie to wpychaniem po kilka par w poszczegolne segmenty i ostatecznie te polke wywalilam, bo wlasciwie to zabierala wiecej miejsca niz ofiarowywala przestrzeni butowej. Osobiscie wole po prostu zwykle otwarte dlugie polki i uzywam na cel butowy potezna 7-polkowa wiszaca szafke. Dzieki temu tez buciory nie sa na widoku. Jestem zdziwaczala pewnie, ale jakos buty na wierzchu kojarza mi sie z chaosem i przyprawiaja mnie o dreszcz zgrozy, he he… 🙂

    • Rozumiem! Zobaczymy czy u mnie się te pudełka sprawdzą, na razie mi nie przeszkadzają. A co do butów to.. no, napisałam w poście, że potrzebuję jeszcze jedną półkę haha Wiadomo, człowiek uczy się doświadczając czegoś.
      Aaa tam, każdy ma jakeiś swoje dziwactwa 😀

  • Anka

    Aga na portalu http://f.kafeteria.pl/temat/f22/vblog-aga-in-america-p_6763422 kafeteria jest temat o Tobie i Twoim blogu,tak żebyś wiedziała..

    • Yvainee

      Wypisują tam okropne głupoty, szkoda czasu na czytanie tego 🙂

  • Gienia Badeh

    Czytam ten post i myślę sobie-jesteś wspaniała! Tak bardzo dbasz o April (jest taka słodka😊),o Wasz dom. Masz tyle energii. No i imponuje mi to, że tak konsekwentnie realizujesz swoje przekonania dotyczące stylu życia (odżywiania itp).
    Jestem mama dwóch dziewczynek(4m-ce i 2 latka), więc wiem jak trudno jest ogarnąć się i poprowadzić dom.😉 pozdrawiam Cię serdecznie!