Coś musi się skończyć, by coś innego mogło się zacząć

Kilka dni temu moja stara przyjaciółka wyszła za mąż. Mówiąc „stara” mam na myśli to, że po prostu życie tak leci, drogi się czasem rozchodzą, a już tym bardziej, gdy jedna osoba wyjeżdża na drugi koniec świata i tam układa sobie życie, a druga to życie układa sobie pozostając w Polsce. Kiedyś naszymi rozmowami były codzienne wiadomości, które miały długość mniej więcej jak te moje najdłuższe posty, czyli były dość obszerne. Teraz rozmawiamy o wiele rzadziej i krócej, ale dalej czuję, że jest mi bliską osobą.

No i właśnie kilka dni temu wyszła za mąż. I ja aż się popłakałam, jak zobaczyłam pierwsze zdjęcie jej jako żony wraz z jej mężem. Nie tylko dlatego, że żałuję, że mnie tam nie było, ale też jakoś tak dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że coś się skończyło. Tak jakby ten czas, gdy szalałyśmy na koncertach, gdy siedziałyśmy w autokarze aż 17 godzin, by być na dvd koncertowym The Baseballs minął nieodwracalnie. Robiłyśmy jakieś głupie grafiki dla śmiechu, nagrałyśmy nawet nasz własny teledysk, który później wręczyłyśmy chłopakom. Nie wspominając nawet o tych wszystkich rozmowach o naszym życiu, nie tylko o szczęśliwych momentach, ale też i problemach. Planowałyśmy, że jak już kiedyś w końcu będziemy kogoś miały to ja będę ja jej ślubie, a ona będzie na moim.

I teraz obie jesteśmy mężatkami, obie mamy rodziny i chociaż absolutnie nie uważam się za starą, nudną kurę domową to jednak mam takie wrażenie, że ten super czas, który tak miło wspominam skończył się na dobre i nic nigdy się już nie powtórzy. Nie wiem nawet czy kiedykolwiek ją jeszcze zobaczę na żywo i czy kiedykolwiek poznam jej męża, a później dzieci, jeśli się pojawią. Tak jakbym nagle coś straciła. Takie mam poczucie straty po prostu, ale jak się zastanowię nad tym to nie wiem o co mi chodzi dokładnie. I to jest mega dziwne, bo ja przecież jestem tutaj od ponad trzech lat, a dopiero teraz mnie takie myśli dopadły i tylko w związku z tą jedną osobą. Dopiero teraz, gdy obie, jak to ludzie mówią, weszłyśmy na nową drogę życia, zdałam sobie sprawę, że wszystko się zmieniło. No a poza tym niestety życie tak się potoczyło, że ani ja nie towarzyszyłam jej na ślubie, ani ona mnie.

Wydaje mi się, że trochę ma to związek z tym, że ja zwyczajnie tracę ludzi w życiu. Od samego początku, od najmłodszych lat. Większość mojej rodziny, w tym jedyna siostra, zmarła przedwcześnie. Kilka „przyjaciółek” odwróciło się ode mnie z totalnie nieznanych mi powodów i ogólnie jakoś tak nie było mi lekko. Dlatego chyba przeraża mnie myśl, że mogłabym stracić kogoś jeszcze, chociaż z drugiej strony naprawdę bardzo się cieszę jej szczęściem!

Wiem, ten mój post nie ma za bardzo sensu, ale chciałam to po prostu z siebie wyrzucić mając nadzieję, że jak to wszystko napiszę to może coś mi się rozjaśni, bo czasami tak jest łatwiej.

 

 

 

Ania i Paweł, wszystkiego najlepszego raz jeszcze! Bardzo się cieszę i zapraszam do nas na podróż poślubną :D!

 

 

 

Zdjęcie główne nie pokazuje mojej koleżanki i jest autorstwa Hansa Janssona

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Marianna Zawal

    Świetny wpis Aga!tak to właśnie jest.Serdecznie Was pozdrawiam i przytulam do serca .Maria z Konina

  • Edyta Edyta

    !

  • sonia

    Hej Aga 🙂 chcialm sie zapytać tak z ciekawości jak tam.narzeczony twojej siostry? Tak mi się przypomniało o nich jak napisalas ze przedwcześnie zmarla i sie zastanawiałam co teraz u niego słychać jak Sb z tym poradzil ?, 🙂

    • Jest okej, miał bardzo duże wsparcie u swojej mamy 🙂 Ale nie chcę tu za bardzo za niego mówić.

      • sonia

        Na pewno ciężko mu nadal nie dziwie się ale dobrze że miał czyjeś wsparcie to jest najważniejsze 🙂

  • Aga, niby jesteś trochę wariatka, ale serce masz wielkie i fajną wrażliwość. Przyjaźń to chyba taka po prostu inna miłość i jak to z miłością bywa, nie trzeba się widywać, żeby to trwało. Wszystkiego dobrego dla nowożeńców!