10 rzeczy, których nikt nie powie ci o porodzie

Pomyślałam, że wrócę na chwilę do tematu porodu. Wiem, że czyta mnie wiele mam oraz kobiet w ciąży, więc może ktoś z tego skorzysta. Jeśli jednak wolicie się zaskoczyć czy też nie lubicie czytać tego typu rzeczy to skończcie tutaj.

Wcześniej wypisałam 13 rzeczy, których ludzie nie mówią wam o ciąży, a teraz przedstawiam 10, których nie usłyszycie o porodzie!

 

 

Pamiętajcie, że mówię tu o moim doświadczeniu oraz mojej wiedzy na ten temat. To, co napisałam w tym poście nie będzie dotyczyć wszystkich z was.

 

 

  1. Nie zawsze jest tak, jak w filmach

Ja miałam tak, że wody odeszły mi nad ranem jednym wielkim chlustem, więc doświadczyłam wszystkiego w całości, co – nie ukrywam – nawet mi się spodobało mimo tego, że musieliśmy kupić nowy materac. Prawda jest jednak taka, że to wcale nie zdarza się aż tak często i nie bez żadnych wcześniejszych znaków. Najczęściej wody odchodzą już w czasie aktywnego porodu, często dopiero gdy kobieta prze. Najczęściej przed tym incydentem ma się już objawy wskazujące na to, że poród zbliża się wielkimi krokami. Bardzo różnie to bywa. Jeśli więc myślicie, że będzie tak jak na filmach, kiedy to kobieta spokojnie sobie spaceruje bez żadnych bóli ani nic i nagle poczuje jeden skurcz, z którym odejdą jej wody, a po 10 minutach urodzi dziecko… to niestety najprawdopodobniej się rozczarujecie.

 

 

 

  1. Wypróżnianie się w czasie porodu

Czytałam w internecie, że wiele kobiet boi się tego, że w czasie porodu, mówiąc najprościej i bez zbędnego dobierania słów, zrobią kupę. Niestety realia są takie, że to się zdarza częściej niż myślicie, a najlepsze jest to, że większość matek nie ma o tym pojęcia, bo pielęgniarki wszystko sprzątają w mgnieniu oka tak, że nikt nic nie widzi. Nie ma co się martwić, lekarze widzieli już wszystko.

 

  1. Nie trzeba przeć, by urodzić dziecko

Skurcze parte pojawiają się, gdy rozwarcie wynosi 10 cm i dziecko jest gotowe do przyjścia na świat. Pojawiają się średnio co ok. 2 minuty i trwają ok. 60-90 sekund, ja miałam je co równą minutę i każdy trwał ok. minutę. Nie da się tych skurczy kontrolować, one się po prostu pojawiają i koniec, kobieta nic nie może z tym zrobić. I one odpowiedzialne są za dosłowne wypchnięcie dziecka na zewnątrz. Każdy kolejny skurcz popycha dziecko dalej i dalej, aż w końcu pojawia się na świecie. Można wspomóc matkę naturę i przeć w trakcie skurczy, ale prawda jest taka, że nawet bez parcia na siłę dziecko i tak się urodzi.

 

 

  1. Pozycja na plecach jest złą pozycją do porodu

Tzn. zależy dla kogo. Dla lekarzy, pielęgniarek czy położnych jest to zdecydowanie najwygodniejsza pozycja, bo widzą wszystko najlepiej, mogą kontrolować co się dzieje i tak dalej. Dla kobiety jednak nie jest to zbyt dobre wyjście m.in. dlatego, że miednica zamyka się o ok. 30% w porównaniu do np. przysiadu, parcie leżąc na plecach to tak jakby parcie pod górkę – wbrew sile grawitacji, kobieta oraz dziecko nie otrzymują też optymalnego poziomu krwi i tlenu, co prowadzić może do tego, iż bobas będzie miał niskie tętno, i inne. Zdecydowanie lepiej jest chociażby kucnąć.

 

  1. Trzęsienie się z powodu hormonów

Jakbym nie przeczytała książki o naturalnym porodzie to nie miałabym pojęcia, że coś takiego może się zdarzyć! Hormony, które ciało kobiety wydziela w czasie porodu jak oksytocyna oraz hormony stresu razem wzięte mogą powodować reakcje jak np. drżenie, oblewanie się potem, wymioty i inne. Ja doświadczyłam drżenia, ale to do tego stopnia, że normalnie całe moje ciało się trzęsło i dlatego nie byłam w stanie urodzić w pozycji, w jakiej chciałam – zwyczajnie nie byłam w stanie utrzymać się na nogach. Niestety, z tym nic nie da się zrobić, a nawet jeśli lekarze znaleźliby sposób to wiadomo, że lepiej nie wlewać w siebie żadnych leków w czasie porodu.

 

 

  1. Łożysko też trzeba urodzić

Wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy z tego, że łożysko nie może zostać w środku, ani też samo z siebie raczej nie wyleci. Trzeba je urodzić. W większości przypadków nie zajmuje to dużo czasu, jest to dość szybki i łatwy proces, na szczęście. Czasem pielęgniarki masują brzuch kobiety, by trochę pomóc, ale nie pozwólcie im naciskać i pchać, bo mogą wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Ciekawostką tutaj niech będzie to, że coraz więcej kobiet przerabia swoje łożysko na tabletki, inne dodają je do smoothie, a jeszcze inne zakopują w ogródku. Ja nic takiego nie wykonałam, poprosiłam jedynie o zdjęcie na pamiątkę.

 

  1. Dużo osób zajrzy ci między nogi

I najlepsze jest to, że w pewnym momencie przestanie ci to przeszkadzać. Wiem, że ciężko teraz w to uwierzyć, ale tak po prostu jest, że to co się będzie liczyć to chęć przywitania dziecka na świecie i pożegnania bólu i zmęczenia.

 

 

  1. Pielęgniarki wyczyszczą ciebie i wszystko wokoło

Pamiętam, że po porodzie przyszła do mnie pielęgniarka z miską ciepłej wody i ręcznikiem i zapytała czy może mnie obmyć. Zgodziłam się, bo wiadomo, że i nogi były pobrudzone i w ogóle, ale nie spodziewałam się, że umyje mnie… w całości. Jak wyszła to byłam czyściutka, miałam założone te specjalne szpitalne majtki z tą ich ogromną podpaską, miałam też świeży fartuch na sobie i nowe prześcieradła. Szok!

 

  1. Nie pozwolą ci jeść w czasie porodu

To oczywiście zależy od szpitala, rodzaju porodu, ewentualnych leków i tak dalej, ale ogólnie rzecz biorąc po przyjęciu do szpitala najprawdopodobniej nie będzie można już nic jeść. I to nieważne ile trwa poród, czy jest to 7 godzin, czy 27 – żadnego jedzenia i koniec. Najczęściej dają kobietom do ssania kostki lodu i to musi im wystarczać. Ja w moim planie porodu zaznaczyłam, że jeśli zgłodnieję to chcę jeść i oczywiście nie chodziło mi o jakieś duże posiłki, ale raczej krakersy czy tego typu rzeczy, które jadłam w tamtym czasie. Skończyło się na tym, że nie zjadłam nic, bo nie miałam ochoty.

 

  1. Zapomnisz o wszystkim tuż po 

Wiem, że to może się wydawać czymś niemożliwym, nie do wyobrażenia i tak dalej, ale tak naprawdę jest. Nieważne jak bardzo boli i jak bardzo chce się mieć wszystko z głowy, gdy dziecko znajdzie się na twojej klatce piersiowej to wszystko zwyczajnie minie.

 

 

 

Dodalibyście coś jeszcze?

 

 

Do następnego,

Aga

 

_____________________________

Książki, które polecam (klikajcie na linki):

  1. Childbirth without fear
  2. The birth partner – a guide to childbirth for dads
  3. Active birth – the new approach to giving birth naturally
  4. Natural hospital birth 
EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • ola

    w polsce w publicznych szpitalach raczej nikt świeżoupieczonej matki nie obmyje. a szkoda, bo ja urodziłam o 22, a dopiero rano pozwolono mi iść pod prysznic i umyć zęby…
    jeśli chodzi o kwestię jedzenia podczas porodu, to u mnie było można. w czasie porodu podali mi nawet dwudaniowy szpitalny obiad 🙂 ale podobnie jak ty, nie miałam apetytu. rodziłam 44h, więc nie wyobrażam sobie, żeby mi zabronili jeść i pić!
    nie czułam potrzeby parcia, a jednak dziecko się urodziło 🙂
    wody odeszły mi podczas parcia, kupę chyba zrobiłam, ale nie jestem pewna 😉

    • ola

      a co do bólu – rzeczywiście znika w momencie i człowiek o nim od razu zapomina 😀

      • Aga

        Łoooo, nie pozwolili Ci iść się umyć aż do rana? Czemu??
        Dzięki za podzielenie się swoim doświadczeniem 🙂

  • Laura

    Do macierzyństwa mi bardzo daleko ale uwielbiam ten temat, swego czasu chciałam być ginekologiem bo naogladałam się tych amerykańskich programów o porodach 😉 i zawsze mnie dziwilo jak rodzące jadly lody, w Polsce to by chyba nie przeszło
    Pozdrawiam

    • Aga

      To jest na pewno ciężka praca, ale dająca bardzo dużo satysfakcji, jeśli się to lubi 🙂 Sama się przez chwilę zastanawiałam nad tym, by zrobić coś w tym kierunku.

  • Kaśka

    w Polsce pierwszy poród miałam w szpitalu im św. Rodziny i po porodzie przyszła do mnie pani salowa wzięła szmatę wytarła mi krocze i poszła. Umycie mnie całej w ogóle nie wchodziło w grę a dodatkowo był sezon grypy i był zakaz odwiedzin co dodatkowo utrudnialo mi jakiekolwiek skorzystanie z toalety bo nie miałam z kim zostawić dziecka 🙁 szcze to pierwszy raz miałam w ogóle styczność z takim małym człowiekiem, nikt nie pomógł mi w pierwszym przewijaniu mimo moich próśb. nie otrzymałam pomocy właściwie w żadnym zakresie. Poród był ok ale pobyt w szpitalu koszmar 🙁 za to drugi poród co prawda skończył się cesarka ale wspominam go bardzo dobrze, tak jak i pobyt w szpitalu już po porodzie. Kiedy nie miałam pokarmu dostałam pomoc doradcy laktacyjnego, możliwość karmienia mlekiem modyfikowanym. Kiedy potrzebowałam skorzystać z łazienki mogłam zostawić u położnych moje dziecko 🙂 każdym służył pomocą 🙂 teraz trzecia ciąża i poród w Uk, jestem bardzo ciekawa jak to będzie tutaj, opieka prenatalna jest jak do tej pory super !!:) Aga powiedz mi ile czasu spędziłaś w szpitalu już po porodzie? Bo wiem ze co kraj to obyczaj 🙂

    • Aga

      Przykro mi, że miałaś takie doświadczenia 🙁 Mam nadzieję, że teraz będzie już lepiej!
      Ja wyszłam ze szpitala 24 godziny po porodzie 🙂

      • Kaśka

        Czyli tak jak tu się wychodzi 🙂 a jestem nastawiona bardzo pozytywnie do tutejszej służby zdrowia tak, ze napewno będzie dobrze 🙂

      • Aga

        No to życzę powodzenia ze wszystkim 😀

  • Agnieszka

    Mam niezbyt przyjemne pytanie ale tak z ciekawości o miejsce intymne i golenie
    Bo wiadomo kobieta z brzuchem 9 miesięcy i nie będzie w stanie golić tego to pielęgniarkom to nie przeszkadza? Czy one to same zrobią czy jak? Wiem że głupie ale mnie to ciekawi😂

    • Aga

      To nie jest głupie w ogóle! Wiele osób wstydzi się pytać o takie rzeczy, więc pytanie jak najbardziej na miejscu 😛
      Z tego co czytałam w grupach na facebooku to wiele kobiet prosi mężów, by je ogolili 😀 Tutaj w szpitalach nie golą pacjentek, jeśli same tego wcześniej nie zrobią. Ja myślę sobie, że pewnie łatwiej jest lekarzowi zaszyć ewentualne rozdarcie, gdy nie ma włosów, ale przypuszczam, że oni już mają taaaaakie doświadczenie, że dają radę. Ja osobiście polecam depilację cukrową 😉

  • Aneta

    Ja mam pytanie na inny temat, niż jest ten post. Chciałam zapytać o religie. Wiem, że nie obchodzicie świat i w Polsce też chyba ich nie obchodziłas od kilku lat, ale w starych postach i filmikach (np o homeschooling) wspominałaś o lekcjach religii. Ciekawi mnie czy przestałas na nie chodzić przez takie sytuacje, jak ta z pracą o islamie, czy wiąże się to z niewierzeniem w Boga? Czy nie obchodzisz świat, dlatego że, tak jak kiedyś pisałaś, w Polsce to trochę hipokryzja że strony niektórych ludzi, czy przestałas wierzyć w Boga? Przepraszam za wścibskość, pytam z czystej ciekawości, nie oceniam, nie krytykuje ani nic z tych rzeczy, jestem po prostu ciekawa 🙂 pozdrawiam

    • Aga

      Ja nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wierzyła. Do kościoła przestałam chodzić jako dziecko, gdy przestałam być do tego zmuszana. Chrzest i komunię miałam, bo musiałam (tak jak i większość dzieci), ale bierzmowania już nie mam, bo nie chciałam. Święta zawsze były dla mnie fajną okazją do zjedzenia czegoś dobrego, udekorowania mieszkania i do otrzymania oraz wręczenia prezentów, ale nigdy nie wiązałam tego z religią w żaden sposób. Więc nie, nie wierzyłam i nie wierzę 🙂

  • brom

    Kilka razy wcześniej próbowałam dodać komentarz pod tym postem, ale wtedy były problemy z komentarzami. Kwestia bycia na czczo podczas porodu wiąże się z faktem, że lekarze muszą być przygotowani na każdą ewentualność a przede wszystkim na zabieg operacyjny, gdy pojawiają się komplikacje. A jak zabieg operacyjny to i znieczulenie. A znieczulenie pacjenta z „pełnym” żołądkiem (czyli w sytuacji, gdy jadł w ciągu ostatnich 6 godzin) jest bardzo ryzykowne, dużo zwiększa ilość możliwych powikłań po zabiegu, m.in zachłystu. Tak więc anestezjolodzy chcą pacjentów na czczo, tak żeby zapewnić im jak największe bezpieczeństwo. Nie jest więc to zła wola lekarzy a jedynie dbanie o dobro matki i dziecka, chociaż nieludzkim wydaje mi się przez kilkanaście godzin porodu zabranianie picia wody. Pozdrawiam serdecznie!