Matki to też ludzie!

Wiele matek ma takie podejście, że skoro już zdecydowały się na dziecko i są z nim w domu to muszą zacisnąć zęby, cokolwiek by się nie działo, i muszą być twarde. Nieważne, że są zmęczone, czasem mają dość, chciałyby w spokoju zjeść obiad, a nie mogą – to nie jest ważne. Najważniejsze jest to, że muszą sie poświęcić swoim dzieciom, a jak tylko przyznają, że coś jest nie tak to w odpowiedzi słyszą, by nie narzekały, bo presja od innych pod tym względem jest ogromna. A narzekanie jest dobre przecież! Jeśli coś wam nie pasuje to dajcie o tym znać, bo nikt wam w myślach nic nie przeczyta.

 

Ja uwielbiam być mamą i bardzo cieszę się, że mam możliwość być w domu, ale czasami potrzebuję oddechu. Nie mam tu pomocy od nikogo poza Nathanem, który codziennie pracuje i jak wraca do domu to często ma przygotowane jedzenie, często też jest posprzątane i świeże kwiaty stoją na stole… jeśli mam ochotę i czas na to wszystko. Ja nie chcę rozwalić się na kanapie i zostawić mu wszystkiego, bo on też może być zmęczony. A czasami naprawdę mam na to ochotę, bo są dni, kiedy czuję się jakby wszystkie moje baterie się wyczerpały. I gdy mówię „wszystkie” to mam na myśli naprawdę totalnie wszystkie, łącznie z tymi odpowiedzialnymi za trzeźwość umysłu. Mimo tego, że April jest mega pogodnym i spokojnym dzieckiem to też ma swoje złe dni, jak każdy z nas. Ma czasem tak, że nie chce się w ogóle sama bawić i tylko przychodzi do mnie dosłownie non stop i chce być noszona. I ja nie mam nic przeciwko przez jakiś czas, ale też mam swoje granice, które czasami są przekraczane przez to niczego nieświadome dziecko.

 

 

Tak, czasem mam dość. Czasem jestem tak sfrustrowana, że nie wiem co mam ze sobą zrobić, a przecież nie mogę zostawić April samej. Nie raz naprawdę chciałabym móc usiąść sobie na jakiś czas spokojnie i zrobić to, co chcę zrobić bez pośpiechu, w skupieniu i raz a porządnie. A nie mogę, bo nawet gdy mała bawi się sama ze sobą to jednak zawsze ją słyszę, zawsze zerkam co jakiś czas. Tu do mnie przyjdzie na chwilę, tam się uderzy i zacznie płakać, pieluchę trzeba zmienić i tak dalej. Gdy śpi to nigdy nie wiem jak długo, więc nawet nie chcę zaczynać niczego, co mogłoby zjeść więcej czasu. Jeśli bawi się z Alicią to słyszę co chwilę „Aga, zobacz!” i ja tylko przerywam non stop. Posiłek jem na pięć razy, artykuł w internecie czytam z dziesięcioma przerwami, a jak skończę to nie wiem o co w nim chodziło. Nawet do skrzynki pocztowej w większości przypadków nie mogę pójść sama, bo jak April widzi mnie odchodzącą tak „daleko” to płacze i krzyczy, i woła…

 

 

Wiem, że jest mnóstwo kobiet z podobnymi odczuciami. Ostatnio poznałam dziewczynę, która ma noworodka i nie może sobie poradzić ze wszystkim, gdy mąż jest w pracy, a jak wraca to też nie do końca, bo… on chce odpocząć po robocie, a zajmowanie się dzieckiem to jej działka. Wiadomo jak to jest – nie ma wystarczająco snu, bobas większość czasu spędza na niej, prysznic bierze w biegu, w dodatku maleństwo ma problemy z trawieniem i tak dalej. Ale o pomoc nie poprosi. W twarz mi powiedziała dosłownie to: „przecież chciałam mieć dziecko, więc mam to o co prosiłam”. Kurde, to nie tak działa! Oczywiście uważam, że poświęcanie dużej ilości czasu, dawanie miłości i ciepła jest niesamowicie ważne, ale poświęcanie całej siebie to już przesada. Niedawno czytałam też komentarze kobiet, które mówiły, że od urodzenia nie zostawiły dziecka samego w ogóle i niektóre z tych dzieci miały po 2 lata, a potem te same kobiety narzekały, że nie mają na nic czasu, że są zmęczone, a nie mogą nic zrobić, bo ich dzieciaczki wiecznie są z nimi. Ja osobiście uważam, że to nie jest dobre. Myślę, że każda osoba na świecie potrzebuje też trochę czasu sama ze sobą. To, że jesteśmy rodzicami nie oznacza, że musimy spędzać z dziećmi każdą minutę dnia i większość nocy. Nie oznacza też, że nie możemy wyjechać na weekend, jeśli mamy kogoś zaufanego, kto może zająć się pociechami. Zresztą, naprawdę nic się nie stanie, jeśli przez te kilka godzin w sobotę dziećmi zajmie się mąż, a żona wyjdzie na zakupy, do fryzjera, na spacer czy zwyczajnie sobie pośpi. Tak, przez ten czas nikt kuchni nie posprząta, ale też przecież nie musi być ona lśniąca non stop. Nic się nie stanie, jeśli posprzątana zostanie następnego dnia.

 

 

Wiecie jakie mam wrażenie? Takie, że wiele matek same na siebie zrzucają więcej roboty niż to konieczne. Gdy na początku tuż po urodzeniu April ludzie mówili mi, żebym spała, gdy ona śpi to rzadko to robiłam, bo zawsze znalazłam coś innego do roboty. I wcale nie odpoczywałam w tym czasie. Sprzątałam, porządkowałam, myłam, gotowałam… Aż w pewnym momencie tak usiadłam i stwierdziłam, że to jest takie bez sensu! Zapytałam sama siebie czy naprawdę tak bardzo zależy mi na tym, żeby na półce książkami akurat w tym momencie nie było żadnego kurzu lub na tym, by wszystkie kwiatki miały odpowiednią ilość wody? Nie. Dlatego w końcu zaczęłam spać, gdy ona spała (chyba że podjęłam decyzję, że wolę porobić coś innego) i nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, jakie to było super i jak dobrze się poczułam. Na szczęście Nate nie oczekiwał czyściutkiego domu i obiadu z dwóch dań na stole po przyjściu z pracy, a jeśli wasi mężowie tego oczekują i mają pretensje, gdy zastaną coś innego to czas na poważną rozmowę.

 

Nie ma nic złego w tym, że potrzebujecie pomocy. Nie jesteście złymi matkami dlatego, że w danej chwili nie chcecie być z dzieckiem. Jeśli macie możliwość poprosić o pomoc to proście. Jeśli chciałybyście znaleźć sobie opiekunkę na parę godzin w tygodniu, co ja aktualnie staram się ogarnąć, to zróbcie to. Zadbajcie o siebie, nie zamykajcie się w domu i nie szufladkujcie się jako tzw. „matka polka”. Praca, którą w to wszystko wkładacie jest niewyobrażalnie duża, więc dobrze byłoby, żebyście pamiętały też o sobie.

 

 

Piszę o tym, bo tak mi się żal zrobiło tej znajomej i zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele kobiet ma taki sam problem. Ja też, ale staram się go rozwiązać i nie będę skakać z radości i ogłaszać wszystkim, że jestem mega szczęśliwa, jeśli danego dnia mam ochotę po prostu odstawić April u Nathana w pracy i zakopać się w kocach na łóżku. Mimo tej przeogromnej miłości do dzieciaczków i tak czasem bywa, że jest się zmęczonym i psychicznie, i fizycznie. I nie ma potrzeby bić się w piersi za to i wzbudzać w sobie coraz większe poczucie winy. Matki to też ludzie!

 

 

Do następnego,

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Wero

    Aga, post jak zwykle rewelacyjny. Akurat gdy go przeczytałam, następnym postem był ten z bloga Kasi (nie wiem dlaczego tak mnie interesują parentingowe notki :D) na ten sam temat! Nie wiem czy już wchodziłaś na jej bloga, bo pisze go od kilku miesięcy, więc podsyłam Ci link 🙂 https://mamaistetoskop.pl/nie-jestem-dobra-matka/

  • Kinga

    Aaaa, Aga! Super post! I tym razem podziwiam głównie Twoją umiejętność pisania. Naprawdę można przeczytać całość jednym tchem! A co do treści -zgadzam się z Tobą całkowicie, mimo ze matką nie jestem 😉 Mnie bardzo denerwuje jak ludzie krytykują matki, które nie pracują zawodowo i zdecydowały się zostać z dziećmi w domu. Jeżeli taka matka weźmie sobie nianię choć na pare godzin w tygodniu to od razu jest nazywana zła matka, „wielką damą”, bo przecież w domu i tak leży i pachnie, a jeszcze chce od tego odpoczywać i zostawiać dziecko obcej osobie. No ludzie… każdy ma prawo sie zmęczyć, nawet jeśli wykonywałby najbardziej przyjemną czynność na świecie. A to, ze siedzenie z dzieckiem w domu i ogarnianie samego domu może być też ciężka pracą już w ogóle nie pomyślą… No, ale to już inna historia 😉

  • Izabela

    Ja mam wrażenie, że niestety i matki, które postanowiły wrócić do pracy też są obrażane, że jak mogły zostawić dziecko, że to, że tamto, że to będzie dla niego lepsze a nie tamto, że krzywdzi dziecko.. Ja sama jeszcze nią nie jestem, ale jak słucham jak ludzie się obrażają i próbują jedno drugiemu wmawiać jak należy/ jak powinni wychowywać dzieci, to aż mnie krew zalewa.. czy jesteś mamą, która siedzi w domu cały dzień z dzieckiem, czy pracujesz na pół etatu czy na cały.. to zawsze znajdą się ludzie, którym będzie to nie pasować.. dlatego jedna rada to uciekać od takich ludzi jak najdalej i się nie przejmować tym co mówią. Grzecznie bym tylko powiedziała ” dziękuję za podzielenie się swoją opinią, ale ja mam inne zdanie i będę po swojemu wychowywać dzieci „

  • Malwina

    Będziesz uczyć April języka polskiego ?

  • Anka

    Popieram cały twój post na ten temat,chciałabym jeszcze dodać,że kobieta to nie tylko matka ale nadal czyjaś koleżanka,przyjaciółka,córka ,po prostu kobieta. I nadal niestety istnieje przekonanie,że jeśli już ma się dziecko to należy mu się poświęcić w 100 procentach szczególnie kiedy jest małe,i pół biedy jeśli kobieta zostawi dziecko w ciągu dnia na godzinę czy dwie i wyrwie się na zakupy czy zrobienie paznokci,ale jeśli zostawi je już na pół nocy i pójdzie na imprezę to już uważana jest za wyrodną matkę a przecież nie ma w tym nic złego jeśli kobieta od czasu do czasu nawet pójdzię sobie trochę potańczyć jeśli to sprawia jej przyjemność

  • Kunia

    Ja myślę, że w PL gdyby któraś matka szukała opiekunki na godzinkę lub dwie, byłaby potępiona :)za to często po prostu korzystamy z pomocy babć,ciotek, sióstr aby chwilkę odpocząć 🙂
    Fajnie że umiesz sie tak wyluzować, bo ja nie potrafiłabym nawet zasnąć kiedy wiem, że mam coś do zrobienia 🙂 to chyba zależy na ile każda kobieta może sobie wewnętrznie dać pozwolenie ….