Wszyscy zasługujecie na to, by czuć się dobrze w swojej skórze!

Czaiłam się do napisania tego postu od dawna, a kilka wydarzeń z ostatniego czasu sprawiły, że miałam na to jeszcze większą ochotę. Najgorsze jest to, że miałam go opublikować dziś rano, ale po ostatnim przeczytaniu doszłam do wniosku, że nie jest to coś, co chciałam napisać, więc… wszystko skasowałam i piszę raz jeszcze. To jest ogólnie dość delikatna sprawa, bo każdy z osobna podchodzi do tego inaczej i jak jedna osoba będzie miała wszystko w nosie, tak inna bardzo to przeżyje, więc zależy mi na tym, by nikt się tu w komentarzach nie obrażał.

 

 

Jak jestem na placu zabaw to obserwuję rodziców, to jak traktują swoje dzieci i to, jak te dzieci reagują. Wiecie, jakie jest jedno z najczęstszych zastrzeżeń do maluchów? Nie największe, ale jedno z największych. Że źle wyglądają, że się pobrudziły, że mają potargane włosy, że spodenki poplamione, bransoletka spadła, a kokarda we włosach krzywo i nie w tym miejscu, w którym być powinna. I za parę lat dziwić się będą, że ta sama dziewczynka, która wtedy słyszała, że musi być ładna, czysta i pachnąca teraz nie lubi tego jak wygląda, chce się odchudzać czy też że nie potrafi wyjść z domu bez makijażu. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że to wszystko to nie tylko reklamy telewizyjne i perfekcyjne modelki na bilboardach, ale też właśnie to, jak rodzice traktują te dzieci. Powiem wam, że ja z dzieciństwa nie pamiętam takich rzeczy. Pamiętam, że słyszałam jak miałam 19 lat, że noszę „za krótkie” sukienki i tego typu teksty, ale jak byłam dzieckiem to ani mojej babci ani ojca nie obchodziło to czy pobrudziłam się piaskiem na placu zabaw, czy wychodząc na dwór do znajomych uczesałam ładnie włosy, czy też czy mam pasujące do siebie ciuchy. A teraz to jest jakaś plaga dosłownie! I tak, lubię czasem ubrać April w fajne ciuszki i tak dalej, ale naprawdę nie zależy mi na tym, żeby zawsze wyglądała nienagannie. Zależy mi na tym, żeby była szczęśliwa i jeśli będzie się świetnie bawić z dziurą w spodniach to niech się bawi i nie zaciągnę jej do domu na zmianę.

 

Atlanta Boudoir Photography | www.meaganophotography.com

 

Zobaczcie jak niewiele osób jest naprawdę zadowolona z tego, jak wygląda. Zawsze coś jest nie tak, za duży lub za mały nos, zbyt proste lub zbyt kręcone włosy, za duży lub za mały tyłek… I to wszystko jest według jakichś dziwnych standardów ustalonych przez firmy sprzedające produkty do makijażu, te wszystkie super dziewczyny na Instagramie chwalące się „idealnym” ciałem czy też pogoń za tym, by podobać się mężczyznom. Wiecie, kto chciałby kupić korektor, jeśli nie widzi problemów na swojej skórze. Dlatego na reklamach są te idealne kobiety nakładające makijaż na idealne twarze, które później wyglądają jeszcze bardziej idealnie. Nie wspominając o np. filmikach na YouTube, w których słyszy się teksty typu „oczywiście, że chcemy przykryć te wory pod oczami / tego pryszcza / piegi” lub „bo każda z nas chce się podobać facetom”… I taka przeciętna dziewczyna z malutkimi bliznami po wypryskach oraz kilkoma piegami siedzi w domu i testuje coraz to nowe kosmetyki zalewając się łzami, bo żaden z nich nie zakrywa tego, co zakryć „powinien”.

 

To tylko jedna strona sprawy. Drugą jest to, o czym już wspomniałam na początku czyli inni ludzie. Nie tylko rodzice, ale też nauczyciele, koledzy, obce osoby. Jestem pewna, że wszyscy z was chociaż raz w życiu usłyszeli jakiś nieprzychylny komentarz na temat tego jak wyglądacie. I, jak też już wspomniałam, po jednych to spłynie, a u drugich zostanie na długi czas.

 

Atlanta Boudoir Photography | www.meaganophotography.com

 

Nie macie pojęcia jak ja źle czułam się we własnym ciele przez większość mojego życia. Zawsze coś było nie tak! Zaczynając od problemów z cerą, o których wam już opowiadałam, przez to, że wstydziłam się swoich stóp, nienawidziłam swoich piersi, nie lubiłam brzucha, nie cierpiałam wzrostu, uważałam, że mam żółte i krzywe zęby. Przypuszczam, że znalazłoby się więcej, ale nie przychodzi mi już teraz nic więcej do głowy. To się nie wzięło samo z siebie i naprawdę nie wierzę w to, by ktokolwiek był w stanie samodzielnie zacząć myśleć w ten sposób na swój temat. Zwyczajnie nie jest to możliwe! I naprawdę bardzo ciężko żyje się w taki sposób, bo nie da się nawet czuć się komfortowo gdziekolwiek się idzie. W końcu ma się nieodparte wrażenie, że „ludzie się gapią”, że jak ktoś spojrzy to dlatego, że coś jest nie tak. Nie przychodziła mi do głowy myśl, że może komuś się podoba to jak wyglądam, nie. Raczej zgadywałam, że albo coś mam na twarzy, albo po prostu dana osoba uważa, że jestem brzydka. Powiem wam szczerze, że dopiero tutaj w Stanach poczułam się naprawdę dobrze. Dopiero tutaj bez problemu zaczęłam nosić buty na obcasach, malować usta czerwoną szminką, a na plaży noszę bikini. Takie małe rzeczy, a dużo znaczą, w końcu np. czerwone usta przyciągają wzrok innych, więc trzeba czuć się ze sobą dobrze, by to ryzykować. I naprawdę nie ma dla mnie znaczenia to czy mój nos jest mniejszy, czy większy niż tej modelki ze zdjęcia lub brzuch większy niż ogólnie przyjęta norma „beach body”. To mój nos, mój brzuch, moje włosy, moje nogi i ja się bardzo dobrze z nimi czuję. Nawet ze stopami w rozmiarze 41/42, które w niektórych butach wyglądają jak tzw. kajaki ;). Jeszcze dwa lata temu wyśmiałabym w twarz tego, kto powiedziałby mi, że będę miała sesję zdjęciową, której efekty widzicie w tym poście. A jednak. I bardzo fajnie było. Niesamowite uczucie, bardzo polecam to wszystkim i nie ma znaczenia czy macie 15 kg „za dużo” czy „za mało”, bo poczujecie się pełnowartościowymi, pięknymi, seksownymi kobietami. Jeśli mieszkacie w Atlancie lub okolicach to bardzo polecam Meagan O Photography, która robiła mi te zdjęcia i do której jeszcze pewnie kiedyś wrócę.

 

Wydaje mi się, że nic nie powinno mnie już zaskakiwać, ale jednak dalej dziwi mnie ta niepohamowana chęć dowalania innym, której niektórzy nie mogą się pozbyć. I ja jestem jednym z przykładów na to, bo w ostatnim czasie dostałam wiele komentarzy, w których niektórzy porównywali mnie do „chudej szkapy”, mówili jaka to ja jestem wychudzona, jaka obrzydliwa i tak dalej. Gdy jednej osobie odpisałam, że rozumiem, iż nie podoba jej się to jak wyglądam, ale ja nie czuję potrzeby wyglądania tak jak oczekują inni to w odpowiedzi od kogoś innego dostałam, że to nie chodzi o podobanie się lub nie, ale o to, że to niezdrowe. Czyli mam wmawiane nie tylko to, że wyglądam okropnie, ale też to, że nie jestem zdrowa :).

 

Atlanta Boudoir Photography | www.meaganophotography.com

 

Ja jestem tylko jednym z przykładów, a gdzie cała reszta! Ile osób każdego dnia słyszy, że jest za gruba, za dużo żre, że powinna przestać się objadać, bo jest obrzydliwa i tak dalej. Straszne to jest. Naprawdę, aż mnie odrzuca jak słyszę tego typu teksty w stosunku do innych ludzi nie tylko dlatego, że są inne sposoby na wyrażenie swojego zdania, ale też dlatego, że rzadko kiedy znamy historię danej osoby. Nie wiadomo czy ta otyła kobieta, która dopiero co urodziła dziecko waży tyle, bo się „obżerała”, czy może zmagała się z poważną chorobą i brała leki, które niesamowicie wzmagały apetyt? Nie wiadomo, ale oceniać bardzo łatwo. Pozwolę sobie skopiować jeden z komentarzy, który dopiero co dostałam tutaj na blogu kilka dni temu, zobaczcie.

 

Ja sama wielokrotnie slyszalam przykre slowa na temat mojego wygladu. Chodzilo tutaj glownie o wage. Mam nerwice, ktora przeplatana jest silnymi epizodami depresji. Objawia sie to u mnie wstretem i wrecz fobia przed jedzeniem. Skutek jest taki, ze drastycznie chudne i zjedzenie kilku lyzek zupy graniczy z cudem. Gdy bylam taka wykonczona ciaglym lekiem, atakami paniki, niejedzeniem, deprecha i slyszalam teksty, ze jestem chuda jak szkapa, ze wygladam jak trup, ze „musze zrec bo zdechne”, itd. to na serio takie teksty nie byly budujace… Wzmagaly mysli depresyjne, jeszcze bardziej zamykalam sie w 4 scianach i unikalam jak ognia wszelkich spotkan rodzinnych, bo co spotkanie, to byly komentarze. Bolesne, raniace i zapadajace w pamiec…

 

 

Atlanta Boudoir Photography | www.meaganophotography.com

 

Mnóstwo ludzi uważa, że mają jakieś dziwne prawo do obrażania innych, bo tak i już. Jeśli mnie nie podoba się to jak dana osoba wygląda to mogę jej powiedzieć, że wygląda jak trup lub, wręcz przeciwnie, jak gruba świnia. Totalnie nie zwracając uwagi na to jak ta osoba się czuje oraz na to, jak bardzo ja wchodzę w jej granice, zamiast pozostać w moich. Ja jestem daleka od ustalania norm, tego co się powinno lub nie, ale w tym przypadku uważam, że nikt nie ma prawa przekraczać niczyich granic.

 

Jak już macie tak silne reakcje gdy patrzycie na osobę otyłą, że nie możecie się powstrzymać to powiedzcie „hej, wiesz co, mam problem z patrzeniem na ciebie, bo nie do końca rozumiem jak to możliwe, że czujesz się dobrze w swoim ciele” lub „nie czuję się komfortowo stojąc obok ciebie z powodu tego, jak wyglądasz”. Czy to zrani drugą osobę? Pewnie tak, ale jednocześnie przynajmniej zostaniecie przy swoich własnych odczuciach, zamiast wmawiać tej osobie, że powinna przestać żreć. Nie, wcale nie mam tak, że podoba mi się to jak każda osoba wygląda. Wiele razy mam różne silne reakcje, wiele razy nie podobają mi się inni ludzie, czasem czuję wręcz wstręt do kogoś, ale nigdy nie czuję potrzeby obrażenia takiej osoby, nigdy. Jedyne co mi się czasem ciśnie na usta to „a ty gruba”, gdy ktoś mi mówi, że jestem chuda, bo jak słyszę „ale jesteś wysoka” to odpowiadam albo „wiem”, albo „ale jesteś niska” :).

 

Atlanta Boudoir Photography | www.meaganophotography.com

 

I wiecie co mi się wydaje? Myślę, że osoby komentujące innych w taki sposób robią to głównie dlatego, że są pod wrażeniem, że ktoś może czuć się tak komfortowo we własnej skórze w momencie, gdy oni nie wiedzą co to znaczy czuć się dobrze. Inną sprawą jest to, że jakby każdy z was piszących lub mówiących takie rzeczy innym czuł się dobrze, nie miałby kompleksów i ogólnie byłby zadowolony w życia to nie mielibyście najmniejszej potrzeby sprawiania przykrości innym. Bo niezaprzeczalnym faktem jest, że czerpiecie przyjemność z siedzenia przed komputerem i pisania rzeczy mających na celu sprawić innym przykrość wiedząc jednocześnie, że w twarz nikomu nic takiego nie powiecie. I trochę jest mi was żal, bo bycie w takiej sytuacji musi być okropne, a to, że nie umiecie sobie z tym poradzić jest jeszcze gorsze. Nie jesteście złymi ludźmi, nie jesteście chamami ani nic z tych rzeczy. Jesteście po prostu osobami, które walą chamskie komentarze, bo szukają sposobu na to, by pomóc samym sobie.

 

Atlanta Boudoir Photography | www.meaganophotography.com

 

Wiecie, wygląd nie jest najważniejszą rzeczą w życiu, ale jeśli mamy z nim problem to kolejne problemy polecą za tym. Warto więc sobie z tym poradzić. Pamiętajcie, że możecie trafić albo na kogoś jak ja czy też kilka moich znajomych, którzy czują się ze sobą naprawdę dobrze i tego typu teksty nic nie zmienią, albo na kogoś jak osoba pisząca komentarz zacytowany wyżej, kto zwyczajnie popadnie w depresję. Inne drogi na poradzenie sobie z tego typu problemami są bardziej skomplikowane i trudniejsze do przejścia, ale dają o wiele lepsze efekty i nie krzywdzą innych. Warto się nad tym zastanowić.

 

 

 

Do następnego,

Aga

PS. To wszystko tyczy się też mężczyzn :).

 

 

 

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram