Nie mogę śpiewać!

Jak byłam w szkole podstawowej to zdarzało mi się występować w różnych przedstawieniach, brałam udział w apelu, na komunii recytowałam coś tam czego już nie pamiętam w ogromnym kościele i zdarzało mi się nawet śpiewać do mikrofonu. Co więcej! Byłam nawet w chórze, w którym – tak, dobrze myślicie – śpiewałam. Później coś się stało i nagle zaczęłam mieć problem z występieniami publicznymi. Pamiętam jeden raz, gdy organizowaliśmy apel, podczas którego miałam krótką rolę. Nauczyłam się na pamięć fragmentu wiersza, który miałam wyrecytować do mikrofonu i chociaż na początku nie miałam z tym problemu i z ekscytacją chodziłam na próby, to im bliżej daty przedstawienia tym większy stres mnie łapał. I w końcu nakłamałam nauczycielce, że nie mogę wystąpić, bo jest rocznica śmierci mamy i jadę na cmentarz. Nie była to oczywiście prawda, ale udało mi się wymigać.

Wiecie jak to wygląda? Gdy jestem sama z April to nie mam problemu z tym, żeby się wygłupiać, żeby robić głupie miny, śpiewać na głos. Jak jestem sama w aucie to też czuję się komfortowo, z siostrą też było okej. Ale nawet przed Nathanem nie jestem w stanie, a publicznie to już w ogóle. Publicznie mogę mówić, dyskutować, opowiadać, ale w życiu nie zaśpiewam. Mam coś takiego, że jak bardzo by mnie ktoś nie zmuszał, ja po prostu tego nie zrobię. Nie jestem w stanie, mam taką blokadę, że nagle mam wrażenie, jakby coś mi stanęło w gardle i nie jestem w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Nie chodzi tu o to, że uważam, że mam beznadziejny głos, bo wcale tak nie uważam. Nie mam jakiegoś talentu, ale nie jestem beznadziejna w tym. Wydaje mi się, że największym problemem jest to, że obawiam się wyśmiania. Obawiam się, że znowu będę się wstydzić, a wstyd jest najgorszym z uczuć, jakie doświadczyłam w życiu. Wstyd wyniszcza i, jak widzicie, trzyma się człowieka przez lata. Najgorsze jest to, że nie pamiętam dokładnie co się stało po drodze i co tak bardzo zmieniło moje nastawienie. Być może nie było to jedno konkretne wydarzenie, ale jakiś ich ciąg, czyli te wszystkie beznadziejne i bardzo bolesne doświadczenia z mojego życia, które sprawiły, że się zamknęłam, że przez wiele lat byłam cicha, wstydliwa, bałam się ludzi i tak dalej. I wiecie co, jakby kiedykolwiek Alicia lub April miały tak samo jak ja to uważałabym to za moją porażkę w byciu rodzicem.

W sobotę mamy przyjęcie urodzinowe April, na którym mała będzie zdmuchiwać świeczkę w czasie gdy goście będą śpiewać „happy birthday”. Bardzo chciałabym jej to zaśpiewać, a boję się, że nie dam rady.

Ahh, to jest dość długi i skomplikowany temat, do którego na pewno jeszcze wrócę. Bardzo mi to jednak siedziało dzisiaj w głowie, więc postanowiłam o tym napisać.

 

Do następnego,

Aga

 

 

Zdjęcie: Mo Deutsch

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram