Profilaktyczna mastektomia: trzeci i czwarty tydzień po operacji – napełnianie ekspanderów!

Hej, hej! Chciałam wam opowiedzieć o paru rzeczach związanych bardziej lub mniej z mastektomią i nie chciałam ich wrzucać w poniedziałkowy post, więc postanowiłam napisać wszystko w tym. Mam nadzieję, że was to zainteresuje, a jeśli znacie kogoś, kto będzie przez to samo przechodzić to wyślijcie im link, bo może zyskają trochę więcej pozytywnego myślenia, które jest bardzo ważne.

.

.

W czasie mojej wizyty dokładnie po dwóch tygodniach od operacji miałam pierwsze napełnianie ekspanderów. Powiem wam szczerze, że trochę się stresowałam, bo nie do końca wiedziałam czego się spodziewać. Większość kobiet mówi, że samo napełnianie nie boli, a co się dzieje potem to już zależy. Niektórym ekspandery wchodzą między żebra i odczuwają niesamowity ból, inne nie mogą spać w nocy po napełnianiu, jeszcze inne mają straszne skurcze mięśni klatki piersiowej i tak dalej, i tak dalej. Przygotowana byłam więc na najgorsze, na wszelki wypadek, a okazało się, że nie było wcale takiej potrzeby.

Napełnianie ich jest faktycznie bezbolesne. Ekspandery mają po środku metalowy port, który lekarz odnajduje za pomocą magnesu i wbija igłę w miejsce, które ów magnes wskazał. Tutaj zobaczyć możecie rysunek pokazujący jak to wygląda. Butterfly needle to igła, a port to… port. I faktycznie, wbicie igły i napełnianie ekspandera było całkowicie bezbolesne, co jest pewnie zasługą tego, że ogólnie nie mam zbyt dużo czucia w piersiach po operacji, a dlaczego tak się dzieje już też wam mówiłam wcześniej. Po napełnianiu też było okej i jedyny dyskomfort jaki czułam pojawił się następnego dnia po przebudzeniu. Gdy chciałam wziąć głębszy wdech lub ziewnąć to miałam z tym pewien problem, bo czułam ucisk na klatce piersiowej. Tak, jakby ktoś trzymał na niej rękę i popychał wewnątrz. Czy bolało… Nie nazwałabym tego bólem, raczej właśnie takim sporym dyskomfortem. I to potrwało kilka godzin, popołudniu już było o wiele lepiej. Poza tym nie miałam żadnych zastrzeżeń i wszystko było okej.

Powiem wam, że już po pierwszym napełnianiu zaczęłam się uśmiechać jak głupia i całe to podejście, że wyglądam „obrzydliwie” minęło. Wróciła mi pewność siebie i oczywiście dalej wszystko nie wygląda tak, jak bym chciała i jak będzie wyglądać za parę miesięcy, ale po prostu czuję się już o wiele lepiej.

.

W czasie wizyty dokładnie trzy pełne tygodnie po operacji miałam drugie napełnianie i wszystko poszło tak jak za pierwszym razem, ale tym razem nie miałam żadnego, ale to totalnie żadnego dyskomfortu po. Chirurg powiedział mi też, że mogę wrócić na siłownię i mogę znów nosić April. Oczywiście z pewnymi zmianami i np. nie mogę robić żadnych ćwiczeń na mięśnie klatki piersiowej, ramion i górnej części pleców. Nie mogę też podnosić ciężarów, bo dalej powinnam uważać z tym ile dźwigam, a cała reszta jest okej. Jeśli chodzi o noszenie April to nie powinnam jej podnosić z podłogi przy schylaniu się oraz wkładać do łóżeczka i jej z niego wyciągać, ale mogę zejść na kolana i złapać ją w taki sposób, a potem ponosić chwilę. Lekarz powiedział, że nie powinnam jeszcze zostać z nią sama na cały dzień, bo mógłby to być dla mnie za duży wysiłek, ale dodał, że każdego dnia będzie coraz lepiej. Nawet nie macie pojęcia jak super jest znowu ją wziąć na ręce i się do niej przytulić! Nie czuję żadnego bólu, gdy to robię, ale szybciej się męczę. Nie miałam pojęcia jak dużo siły stracę przez ten czas. Wiem, że wszystko wróci do normy i cieszę się bardzo, że lekarz pozwolił mi robić te dwie rzeczy już teraz i że nie musiałam czekać kolejnych trzech tygodni. A, powiedział też, że mogę już moczyć rany, więc spokojnie mogę brać kąpiele, jeśli chcę.

W trakcie pierwszego napełniania lekarz wstrzyknął 60 ml do każdego ekspandera, w czasie drugiego tyle samo. Zapytał wtedy czy chcę trochę więcej, ale zauważył, że czuje, iż mięsień się napiął, więc zaproponował, by się zatrzymać. Wiele problemów typu wspomniane wcześniej skurcze mięśni, ból i dyskomfort pojawiają się zazwyczaj dlatego, że lekarze wstrzykują za dużo płynu! Warto więc zwrócić na to uwagę i zastanowić się czy nie lepiej po prostu spędzić nad tym ciut więcej czasu, ale czuć się dobrze, zamiast cierpieć po każdym napełnianiu. Mój doktor dodał też, że prawdopodobnie następnym razem (czyli dzisiaj – środa) będziemy mogli dodać trochę więcej, pewnie jakieś 80 ml, bo mam wystarczająco dużo skóry. Wiecie, karmienie piersią w tym pomogło ;).

.

Tak poza tym to dalej nie mogę np. umyć podłogi, bo ten ruch sprawia mi dyskomfort i coś mnie tam pobolewa. Nie za bardzo mogę też zmywać naczynia, bo dalej nie mogę naciskać nic za bardzo, a bez tego ciężko cokolwiek umyć. Ale to w sumie dobrze… Niech Nate trochę posprząta też. Jak jestem w aucie to muszę położyć jakąś poduszkę lub chustę na klatkę piersiową, bo w przeciwnym razie pas mi przeszkadza. Dalej szybciej się męczę, bo jeszcze się przecież wszystko goi, więc mój organizm do tego zużywa energię najpierw, a dopiero potem na całą resztę. Dlatego też nie popycham się do nie wiadomo czego i jeśli czuję, że powinnam się zatrzymać to się zatrzymuję. Ale i tak każdego dnia jest coraz lepiej!

.

.

A jakby ktoś z was jeszcze nie wiedział dlaczego podjęłam taką decyzję, co się stało i skąd to wszystko się w ogóle wzięło oraz jeśli wolicie posłuchać zamiast czytać, to obczajcie poniższy film!

.

.

.

Do następnego!
Aga

 

 

< Dwa tygodnie po operacji i kilka rad | Blizny pooperacyjne >

.

.

.

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Kasia

    Super wiadomość, że tak dobrze wracasz do pełni sił. Trzymam kciuki, żeby dalej poszło sprawnie 🙂 I myślę, że rozsądnie jest zdecydować się na więcej wstrzyknięć, ale mniejszych dawek.

    A jak April poradziła sobie z sytuacją, kiedy mama nie zawsze jest dostępna?

    PS Pole magnetyczne, które przyciąga metale generuje magneS. Magnez to pierwiastek, którego braki mogą prowadzić np. do skurczy mięśni 😉

    • Aga

      Dzięki 🙂

      April wydaje się znosić wszystko lepiej niż się spodziewałam. Trochę mi jest przykro, gdy np. uderzy się czy ogólnie chce, by ktoś ją podniósł i kieruje się do Nathana, zamiast do mnie, bo wcześniej to ja byłam pierwszą osobą, do której szła. No ale po operacji byłam totalnie niedostępna, więc się to zmieniło. Przypuszczam więc, że mi było trudniej niż jej 😛

  • AgulaW

    O jak dobrze sie to czyta!
    Czyli wszystkonidzie jak trzeba.
    I teraz ma juz buc tylko I wylacznie DOBRZE!!!

    • Aga

      OBY!

  • Przykra sprawa z Twoja siostrà,ale moze gdyby nie czekala latami,nie zmieniała diet I nie czekala do bòli nie do wytrzymania skonczyloby sie inaczej,a moze nie.W takich sytuacjach ,gdy pacjent trafia do lekarza z rakiem zlosliwym w IV Stadium nawet cudotworcy z Ameryki nic nie zrobiá.Kolonoskopie mozna w Polsce zrobic bez problemu jesli jest problem a dolegliwosci nasilajá sie idzie sie prywatnie szczegolnie jesli ma sie 19-20 lat I cale życie przed sobà.Ty majác wiedzè niemalze lekarská powinnas siostrze podpowiedziec ,cisnàć zeby poszła do dobrego polecanego lekarza,bo tacy tez w Polsce sà.Nie ma co zwalac wine na lekarzy ,mieć pretensje do znajomych siostry ,nie sàdzè,zeby ktoś zmuszał jà do picia alkoholu,mimo ,ze to Polacy,chociaz Amerykanie tez pijá alkohol.i to sporo z tego co wiem.Duzo w Tobie złości do wszystkiego co Polskie,jakiegos takiego zalu ,ktòry sàdzè,ze zatruwa Ci žycie.Ale to tylko moja opinia ,moje zdanie ,oparte na moich odczuciach .I z gòry wiem ,ze wszystko zanegujesz.
    Czasami czytam tego bloga I piszesz niekiedy ciekawie pozdrawiam I zycze Ci duzo zfrowia

    • Aga

      Może tak, może nie. A może jakbyś Ty przez chwilę pomyślała to ugryzłabyś się trochę w język. Właśnie obwiniłaś kogoś za własną śmierć. Kogoś, kto – jak sama napisałaś – miał przed sobą całe życie. Kogoś, kto dopiero się zaręczył, planował przyszłość i nawet mu do głowy nie przyszło, że za chwilę umrze. No i mnie przy okazji, ale to już jest inna sprawa. Te Twoje „zdanie oparte na odczuciach” to nic innego jak jakieś dziwne domysły, bo nie masz przecież pojęcia jak wszystko wyglądało dokładnie, zgadujesz tylko. Twój komentarz jest najbardziej niedelikatnym i wręcz okrutnym komentarzem, jaki kiedykolwiek przeczytałam na moim blogu. Mam nadzieję, że nigdy nie znajdziesz się w sytuacji podobnej do mojej, a jeśli już się tak stanie to oby ktoś też powiedział Ci coś takiego.

      • Wyobraz sobie.ze kilka lat temu bylam w takiej wlasnie sytuacji,rak bardzo zaawansowany I bardzo bliska mi osoba odeszla po 2 latach od postawienia diagnozy,po przebytej operacji I agresywnej chemii.Tak wiec nie pisz mi ze nie wiem o czym pisze I nie mam pojecia co sie wtedy przeży
        wa itd,itpNie bylo juz zadnego ratunku I nie obwiniam wszystkiego I wszystkich dookola.i nie zarzucaj mi ,bo nikogo nie obwiniam za wlasnâ smierc to Ty obwiniasz wszystkich,a co do tego ze to moje domysły???obejrzalam filmik w ktorym dokladnie opisalas jak bylo,Nie czuje bym kogos urazila poprostu wyrazam swoje zdanie I pisze co mysle tak jak Ty.Bardzo szkoda Twojej siostry ale wszystko co polskie jest złe ,przejawia sie to w prawie kazdym Twoim wpisie,wszyscy cie krzywdzili,ponizali, itd szkoda dalej pisac choc mozna by bez konca.Kiedys napisalas ze po kolejnej nieudanej oczywiscie wizycie w Polsce ,ze Polacy to chamy I to bylo bardzo chamskie z twojej strony ale wg Ciebie to ok ,ja tez uwazam ze to co pisze jest ok.Nie bede sie tu rozwodzic bo szkoda mi czasu,dodam tylko ,ze to prawda ,ze nic nie mozna ci przetlumaczyc ,jestes uparta,twoje musi byc zawsze na wierzchu,na wszystkim sie najlepiej znasz itd.I bedziesz sie kłòcic do upadlego o to czy dynia to owoc czy warzywo.No I wszystko jest cacy jak dostajesz same pozytywne komentarze typu:podziwiam cie…….,chociaz powiem szczerze ze nie liczylam ze opublikujesz mòj,a co do komentarza nie spodziewałam sie innego.
        Na koniec nie jestem przeciw tobie , masz wiele zalet,ale niestety wyczuwam ta wyzszosc bo wyrwalas sie z Polski(swoja drogà jak ty tam mieszkalas te 20 lat????),znalazlas dobrze ustawionego faceta,masz rodzine co jest fajne.Jednak powiem Ci ze w Polsce sá szczesliwi,kochajàcy sie ludzie,majàcy dobrà prace,piekne domy,przyjaciòł ,wspaniałe dzieci itd,itp.I majà w glebokim poważaniu ,ze mango w stanach jest slodsze,albo ,ze t-shirt kosztuje nie 8 tylko 20 zlotych,ani nie czujà sie z tego powodu gorsi czy zakompleksieni.
        Na koniec -sledze twojá historie dotyczaca mastektomii,ogolnie zdrowia I szczerze Ci kibicuje w tym temacie.

      • Aga

        Po pierwsze i najważniejsze, ani w filmiku na youtube, ani w w żadnym poście na blogu nie opowiedziałam całej historii ze szczegółami, więc niestety dalej podtrzymuję to, że po prostu się domyślasz. Poza tym, nie chce mi się już odpowiadać na Twoje bazgroły, bo szczerze nie mam do Ciebie za grosz szacunku w tym momencie. Naszą dyskusję uważam za zakończoną.

    • Alie

      BRAK MI SŁÓW. Jej siostra NIE ŻYJE, a Ty śmiesz pisać takie rzeczy, do tego publicznie, i jeszcze Ci nie wstyd? Pewnie w prawdziwym świecie byłabyś w stanie podejść do słaniającej się z bólu po stracie siostry, zapłakanej dziewczyny i powiedzieć jej to, co tu napisałaś? I uważasz, że byłoby to właściwe? A może powiedziałabyś ‚nie płaczcie za nią, to jej wina, że umarła’? KAŻDA osoba po stracie najbliższych MA PRAWO do przeżywania żalu tak jak chce. I ma prawo negować kompetencje lekarzy, którzy w Polsce odwalają takie rzeczy, że głowa mała. Którzy wyśmiewali moją matkę podczas porodu i źle zszyli jej krocze, tak, że musiała później WIELE LAT odkładać na operację plastyczną, żeby nie nosić w majtkach pozszywanego mięsa. Ze względu na swoją pracę znam setki, a nawet tysiące historii, w których lekarze byli głównymi winnymi, bo zwykli ludzie mieszkający np. na wsi nie mieli ani pieniędzy, ani możliwości, ani wiedzy, żeby jeździć po tysiącu specjalistów i sprawdzać diagnozy. Wielu z nich już nie żyje. Nawet sprawa mojego 5letniego siostrzenca – regularnie wymiotował żółcią, był osłabiony itd., a lekarze po wykonaniu kilku badań w szpitalu uznali, że nic nie wykazały, więc nic mu nie jest. Siostra nie miała wtedy kasy na specjalistów, więc uwierzyła, skoro lekarze w szpitalu w wielkim mieście tak powiedzieli, a okazało się, ze to powazna choroba dopiero za piatym pobytem w szpitalu, po roku, i i tak robili ciagle te same badania.
      POZNAJ TROCHE ZYCIA, zanim cos napiszesz, bo mozesz zrobic komus wielka krzywde. Naprawde.

      A Tobie, Agnieszko, zycze, zeby jak najmniej ludzi tego typu pojawialo sie w Twoim zyciu i zeby bylo ono piekne i zdrowe.

  • Weronika

    Super, ze odzyskujesz pewność siebie i ze wszystko idzie zgodnie z planem! Kibicuję Ci we wszystkich decyzjach, ponieważ sama wiesz co jest dla Ciebie najlepsze 🙂

    • Aga

      Dzięki za wsparcie!

  • Aneta

    A myślałaś może o poproszeniu Nate’a o napisanie postu o Twojej operacji z jego punktu widzenia, jak on to odczuwal? Pamiętam, że Twoja siostra napisała taki post i wydaje mi się, że to nie najgorszy pomysł. Może taki post tez pomógłby kobietom i ich bliskim, którzy mają taką sytuację w rodzinie? Pozdrawiam 😊

    • Aga

      Fajny pomysł! Zapytam go co o tym myśli 😀

  • Joanna

    Hejka!super,że już idzie ku lepszemu,pozdrawiam z deszczowej Polski:)

    • Aga

      Pozdrowienia 🙂