#69 Śniadanie z Agą – cały czas pada!!

W minionym tygodniu

Jak już wam wspominałam, miałam moje przedoperacyjne wizyty w szpitalu. Nadal nie jestem zestresowana, nie boję się, jestem dobrej myśli. Przygotowuję się na całego, bo to już w środę!! W związku z tym napisałam i zaplanowałam już cztery kolejne posty, żebyście mieli coś ciekawego do poczytania, gdy ja będę chciała trochę odpocząć, a na wszelkie komentarze i maile odpowiadać będę stopniowo w zależności od tego jak będę się czuć. No i dzisiaj (niedziela) miałam też sesję zdjęciową, którą zdecydowałam się mieć przed zabiegiem, by zatrzymać jakoś moje aktualne ciało na dłużej. Wiecie, nie chcę za 10 lat pomyśleć sobie, że ej, nie pamiętam jak wyglądałam wcześniej haha Naprawdę bardzo dobrze i komfortowo się czułam i nie mogę się doczekać efektów! Powiem wam szczerze, że polubiłam to całe pozowanie trochę.

.

Opowiadałam wam już kilka razy, że zima w Georgii to głównie deszcze, burze i wiatry. Mówiłam też, że najgorszym miesiącem w roku co do pogody jest luty. No i wiecie, zbliża się luty i się pogoda psuje. Ostatniej nocy była taka burza, że błyski rozjaśniały dosłownie wszystko, normalnie jakby ktoś się światłem bawił. Cały czas jest ciepło, ale co z tego, skoro pada. Deszcz nieźle lał w nocy i utrzymywał się przez pół dnia, więc z planów pójścia na plac zabaw nici. Ale za to wczoraj zostawiłam April z Nathanem i zabrałam Alicię do parku, gdzie sobie trochę pospacerowałyśmy, nakarmiłyśmy kaczki, potem Alicia pobawiła się z dziewczynką poznaną na placu zabaw. Super jest to z dziećmi, że wcale nie potrzebują dużo. Wystarczyło, że Alicia podeszła do niej z pytaniem „co tam masz?”, by od razu zaczęły się bawić jakby były przyjaciółkami od lat. Jakoś nie wyobrażam sobie podejść do kogoś obcego na ulicy, spojrzeć mu w telefon i zapytać „co czytasz?” 😉

.

April nauczyła się kolejnych dźwięków i teraz non stop powtarza „na na na na”. Poza tym naprawdę zaczęłą już próbować chodzić, już tak na serio. Jak wstaje to podnosi obie ręce nad głowę i stawia kroki. Jej rekord to cztery kroki pod rząd! Muszę jakoś wykombinować, żeby nagrać filmik, koniecznie.

.

.

Piosenka tygodnia

Pamiętam, że jak ta piosenka zaczęła być bardzo popularna to strasznie mi się nie podobała. Nie wiem, naprawdę kompletnie nie przypadła mi do gustu i myślałam sobie, że to jakiś kolejny przypadkowy koleś, który próbuje się wybić, a za miesiąc nikt o nim nie będzie pamiętał. I teraz, kilka lat i dwa koncerty później bardzo, ale to bardzo lubię jego utwory. Wiecie, że przed jednym z koncertów miałam możliwość spotkać się z Brunem i pogadać z nim chwilkę? Pamiętam, że jak go przytuliłam to nieźle musiałam się zniżyć, bo różnica wzrostu między mną a nim jest dość spora.

.

Do obejrzenia
Jakiś czas temu dostałam maila z filmikiem, w którym kilka osób odpowiada na parę pytań dotyczących ich mam i… dzwonią nawet do nich, by powiedzieć, że je kochają. Ludzie ogólnie niezbyt często mówią to komukolwiek, więc jak już się to zrobi, to wszystko staje się dość emocjonalne. Zobaczcie! (Filmik jest w języku angielskim.)

.

Blog

Jestem bardzo usatysfakcjonowana serią postów, którą wam dodałam w zeszłym tygodniu i szczerze mówiąc cieszę się, że wzbudziła pewne kontrowersje. Cieszę się też, ża zaspokoiłam waszą ciekawość! Muszę tu jednak dodać, że niektóre komentarze były na tyle chamskie, że nawet ich nie zaakceptowałam. Inne natomiast dały mi pomysły na nowe posty, więc dziękuję :). Jak już wspomniałam, wrócę jeszcze z taką serią, ale następna będzie w lato.

.

Rok temu opowiedziałam wam o naszej wycieczce do szpitala spowodowanej tym, że nie czułam ruchów April w moim brzuchu przez jakiś czas. Trzeba było to sprawdzić! W poście jest też filmik, w którym zobaczyć możecie mój ruszający się ciążowych brzuszek haha Fajnie jest wrócić do tego wszystkiego i powspominać!

Niespodziewana nocna wizyta w szpitalu…

.

Dwa lata temu napisałam coś bardzo ważnego i bardzo osobistego, do czego wiele z was nadal wraca. Cieszę się, że dodałam ten post, bo rzucił on wam nowe światło na mnie no i okazało się, że mnóstwo z was miało podobne przeżycia i mój tekst w jakiś tam sposób wam pomógł. Zapraszam do przeczytania tych, którzy jeszcze nie widzieli!

Moje doświadczenia z lat szkolnych… Czyli JAK ŻYĆ.

.

.

.

A co tam u was :)?!

Do następnego!
Aga

.

.

.

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Maggie

    Cieszę się, że zrobiłaś tę tygodniową serię 😉 Wcześniej ciągle się zastanawiałam, jak też to wygląda z tymi frutarianami. Bo to, że jecie tylko owoce, to okej, ale żeby to jakoś w całość zgarnąć, wyobrazić sobie cały dzień na owocach – to mnie właśnie zastanawiało. Okropnie ci zazdroszczę takiego odżywiania. Ja też mam zamiar wprowadzać stopniowo coraz więcej owoców do mojej diety i rezygnować z niepotrzebnych, niezdrowych produktów. Przy tym zauważyłam, że w sumie ja też za jabłkami nie za bardzo przepadam, a przynajmniej nie tak na surowo. W soku na przykład są bardzo dobre 😉 I nie wiem czemu, ale chyba mam po nich wzdęcia.(?)

    Aga, jesteś naprawdę silną psychicznie osobą, skoro do operacji podchodzisz tak spokojnie. Ja na widok igły już mdleję, to operację chyba bym miesiąc wcześniej przeżywała.

    A mam jeszcze takie pytanie 😉 Gdy wyjeżdżałaś do Stanów jako au-pair i nie wiedziałaś jeszcze, że zostaniesz na stałe, to jakie były twoje plany po programie? Tak mnie to ciekawi 😉 Jestem teraz w okresie kombinowania, co mam robić w przyszłości i obserwuję wszystkich, co robią, gdzie pracują, dlaczego, itp, żeby znaleźć sposób na siebie.

    • Aga

      Fajnie, że mogłam Ci pokazać jak to wszystko wygląda 🙂 Nie mam pojecia co z tymi jabłkami jest nie tak!
      Muszę być silna! Zwłaszcza, że sama podjęłam tę decyzję.
      Na pytanie odpowiem w poście 🙂

      • Maggie

        No ja też nie wiem, o co chodzi tym jabłkom 😛

        Przeczytałam wczoraj twój post o latach szkolnych. I nie mam pojęcia, jak byłaś w stanie to przeżywać i jeszcze wyjść z tego zwycięsko. I przede wszystkim – że te doświadczenia nie spowodowały, że wytworzyła się w Tobie jakaś niechęć do ludzi? W głowie mi się nie mieści, żeby ktoś – i to jeszcze dzieci – tak pomiatał drugim człowiekiem. Ale takie rzeczy się niestety dzieją cały czas, tylko niektórzy sobie z tak wielką presją i brakiem akceptacji nie radzą, ale Ty naprawdę wyszłaś na swoje i jesteś na pewno szczęśliwsza niż większość tych, którzy tak ci życie obrzydzali, prawda? 😉 Pamiętam jak chodziłam do podstawówki (4, 5 albo 6 klasa to była) i nasza nauczycielka matematyki poszła na urlop macierzyński i mieliśmy zastępstwo z całkiem nową nauczycielką spoza naszej szkoły. Była bardzo chuda, wyglądała jak anorektyczka, poza tym chyba trochę łysiała, bo miała przerzedzone włosy. Młoda, około 30 lat. To była przecudowna nauczycielka. Ja, totalnie beznadziejna z matematyki, która nigdy wyżej niż 3 nie dostała z tego przedmiotu, nagle przy niej zaczynałam rozumieć i nawet 5 dostałam ze sprawdzianu (co oczywiście pewien kujon matematyczny musiał głupio skomentować, co zepsuło mi całą radość). Ale niestety, dzieci się z niej wyśmiewały, nie słuchały jej w ogóle. Pamiętam jeden raz, jak ktoś zażartował coś na temat jej wyglądu i cała klasa zaczęła się z niej śmiać, a ja tylko widziałam jej łzy w oczach.. To było dla mnie straszne przeżycie, tak okropnie jej współczułam wtedy i w ogóle nie rozumiałam, dlaczego oni wszyscy się z niej śmieją? Miałam ochotę wstać i ją przytulić, tak przy wszystkich. A może jest poważnie chora, dlatego jest taka chuda i łysieje?! I coraz bardziej przekonywałam się co do tego, że ludzie są beznadziejni, a większość w ogóle nie powinna istnieć za ten brak miłości i szacunku do drugiej istoty. Niechęć do ludzi (nie wszystkich oczywiście) wyrabiałam sobie stopniowo od zerówki i dalej to ze mną w pewnym stopniu jest.
        Ja też miałam pewien niefajny incydent w 2 klasie podstawówki, jak jedna dziewczynka, z która się wtedy kolegowałam namówiła wszystkie dziewczynki w mojej klasie, aby się ze mną nie bawiły i nie kolegowały (bo wcześniej z moją siostrą byłam u niej w domu i moja siostra przez przypadek zniszczyła jej lalkę, rączkę czy coś..) Nie dokuczały mi wprost, ale ignorowały. Dlatego zawsze byłam sama. Ale chyba świadomość, że mam na swoim podwórku dwie inne dobre koleżanki jakoś dawała mi przetrwać. Później w gimnazjum miałam „przyjemność” usłyszeć od niej chyba jeszcze z 3 razy, jak mi tę lalkę wypominała… I nazbierało by się jeszcze sporo różnych dosyć ciężkich incydentów – zarówno w przedszkolu, jak i w liceum (też zmieniałam na wieczorówkę i był to dobry krok), jednak chyba żaden z nich nie może się równać z tym, co ty przeżywałaś. A jestem pewna, że nie przetrwałabym tego, dlatego po tym względem Cię podziwiam.
        No, to się wygadałam 😀 trochę nie na temat, ale co tam 😛

      • Aga

        Wiesz co, niechęci do ludzi to raczej nie miałam, ale brak zaufania owszem. Przez bardzo długi czas niesamowicie trudno było mi komukolwiek zaufać i zawsze wydawało mi się, że ludzie chcą mnie jakoś dorwać w pewnym sensie. Niestety zawiodłam się tyle razy, że ciężko mi było myśleć inaczej. Takie doświadczenia zostają w głowie na długi, długi czas…
        Widzę, że Ty też nie miałaś lekko. Przykro mi, że musiałaś przez to wszystko przejść 🙁

  • Sylwia

    Tez sie bardzo ucieszylam na dziennik jedzeniowy, w ciagu ostatnich miesiecy wyeliminowalam mieso i staram sie jesc jak najbardziej roslinnie. W ogole nie tesknie za tym co wczesniej jadlam i widze same plusy. Wrzucaj na snapa caly czas posilki!:D
    Czy sesja byla w bieliznie/naga?

    • Aga

      Fajnie, że nie tęsknisz! To jest właśnie największa obawa bardzo wielu osób, że będą tęsknić za tym co jedzą, że nie dadzą rady i tak dalej. Jak się chce to można 🙂
      A zdjęcia i w bieliźnie i nagie 😀

  • Sylwia

    Kurde, nie napisalam wszystkiego czego chcialam w komentarzu i nie moge znalezc przycisku edytuj a musze napisac, ze Zdjecie w ministurce jest przeslodkie.

  • Ewela

    Super , ze tak dbasz o swoich czytelników i zapewniasz nam regularnie posty nawet podczas Twojej nieobenosci 🙂 trzymaj sie ciepło. Pozdrawiam 🙂

    • Aga

      Wiadomo 😀