Co dzisiaj zjadłam: wtorek

Ale miałam dzisiaj zły dzień… April nie czuje się najlepiej, więc jest do mnie dosłownie przyklejona i oczywiście nie winię jej za to, ale staje się to męczące po jakimś czasie. Wstała dziś wcześniej niż zazwyczaj, a potem długo nie chciała położyć się na drzemkę. Dużo innych rzeczy się zadziało, ale najgorsze było to, że miałam wizytę u lekarza i moja teściowa (chyba pierwszy raz używam tego słowa) powiedziała, że mi pomoże i przyjedzie z Alicią do nas zająć się April (Alicia była u niej, bo szkoła, wiecie). Miały być o 12:30 i powtarzałam kilka razy, że to bardzo ważne i że po przeprowadzce akurat ten szpital mamy dwa razy dalej, więc muszę wyjść wcześniej. Mówiła, że okej, okej. O 12:20 napisałam jej smsa, że April śpi, więc jak dojadą to niech nie będą zbyt głośno i w odpowiedzi dostałam wiadomość, że są w drodze. Pomyślałam sobie, że o, no to mogę się ogarnąć, założyłam buty i czekałam. 12:30 – cisza. 12:40 – nadal ich nie ma. Ja już zaczęłam się denerwować i już wtedy wiedziałam, że się spóźnię. Chwilę później April się obudziła i zdecydowałam ją wziąć ze sobą i pojechać. Napisałam tylko smsa, że nie mogę już czekać i że zabieram April ze sobą. Mówię wam, taka byłam zła! A później nie było lepiej, dlatego w końcu nie dodałam postu.

No ale dobra, emocje na bok i czas na jedzonko…

.

.

8:05

Dziś (tzn. wtorek)pospałam sobie dłużej! Rekord jakiś, ale to dlatego, że w nocy jak się obudziłam, żeby pomóc Nathanowi z April to się prawie całkowicie rozbudziłam i nie mogłam zasnąć przez jakiś czas. Rano zjadłam sobie arbuza, który był niestety kiepski, więc zostawiłam kilka kawałków.

Kalorie: 313

Białko: 6.4 g

Węglowodany: 78.8 g

Tłuszcze: 1.6 g

.

.

9:30

Zrobiłam sobie smoothie, tzn. sobie i April. Użyłam trochę zamrożonych jagód, jarmuż, cztery suszone daktyle i wodę kokosową. Nie wiem jakie proporcje, bo wrzucałam wszystko na oko. Pyszne wyszło!

Kalorie: 523.5

Białko: 6.7 g

Węglowodany: 129.7 g

Tłuszcze: 3.2 g

.

.

12:00

Dzień bez truskawek dniem straconym :D. Zjadłam więc ich znów ok. kilogram i powiem wam, że były naprawdę bardzo dobre!

Kalorie: 320

Białko: 6.7 g

Węglowodany: 76.8 g

Tłuszcze: 3 g

.

.

14:27

Jako że, jak już wiecie, miałam pewne zamieszanie z moim lekarzem i wszystkim innym co z tym związane to nic nie wzięłam ze sobą na drogę. Wczoraj w sumie nie byłam jakoś bardzo głodna, powiedziałabym raczej, że umiarkowanie, ale w końcu mnie przyssało. Dlatego też zjadłam sobie w aucie surowego batonika, który sobie tam leżał na czarną godzinę. Jego skład to daktyle i orzechy nerkowca, nic więcej.

Kalorie: 230

Białko: 6 g

Węglowodany: 23 g

Tłuszcze: 13 g

.

.

15:42

Znów spróbowałam trochę arbuza… Mówiłam, że na razie dam sobie spokój, ale ciężko mi jakoś, bo naprawdę tęsknię za arbuzami! Niestety tutaj też się trochę zawiodłam.

Kalorie: 161.1

Białko: 3.3 g

Węglowodany: 40.7 g

Tłuszcze: 0.8 g

.

.

18:24

To samo smoothie z mango, o którym opowiadałam wam w poniedziałkowym poście! To jest chyba moja ulubiona kombinacja na smoothie i powiem wam, że wygląda na to, iż mango robi się coraz lepsze.

Kalorie: 315.8

Białko: 2.2 g

Węglowodany: 75.1 g

Tłuszcze: 0 g

.

.

21:09

No i na kolację postawiłam na coś zupełnie innego, bo akurat miałam sporo cukinii i różnych sałat, więc zrobiłam cukiniową lazanię :). Mnie taka opcja naprawdę bardzo odpowiada! Użyłam całą średniej wielkości cukinię, 1.5 szklanki rukoli i 1.5 szklanki jarmużu, które zmiksowałam z kilkoma suszonymi pomidorami. Użyłam trochę surowego serka, który kupiłam niedawno, ale nie pamiętam już gdzie i nawet nie mam jego nazwy już. Pokropiłam wszystko połową cytryny, dodałam połowę awokado i na wierzch świeże pomidory. Swoją drogą, ten pomidor był chyba najlepszym jaki jadłam od dłuższego czasu!

Kalorie: 274.8

Białko: 8.6 g

Węglowodany: 30.9 g

Tłuszcze: 16 g

.

.

.

Cały dzień w sumie

Kalorie: 2137 (149%)

Białko: 39.8 g (86%)

Węglowodany w sumie: 391.7 g (301%)

Tłuszcz: 38 g (58%)

Błonnik: 63.1 g (252%)

Żelazo: 14.7 mg (82%)

Witamina C: 861.3 (1148%)

Witamina B1: 1.3 mg (122%)

Kwas foliowy: 506.3 mcg (127%)

.

.

.

Komentarz dnia

„Piękna cera, nawilzona skóra, brak okresu…. kurczę, a jakie korzyści w portfelu! Nie dość, ze owoce tańsze niż cała reszta jedzenia, to jeszcze zaoszczedzasz na kremie, odżywce do wlosow, balsamach, na tamponach… baaa! Nawet na stanikach bo razem z miesiączkami zniknely tez też cycki !”

To jest fragment najbardziej idiotycznego komentarza jaki dostałam w ciągu ponad 3 lat prowadzenia tego bloga. I możecie mi mówić, że jestem chamska pisząc tak czy cokolwiek, ale w tym momencie tak właśnie chciałam to skomentować, więc tak też zrobiłam. Nic to nie wnosi do mojego życia, totalnie nic.

Swoją drogą, zanim ktokolwiek zostanie wprowadzony w błąd – mam okresy. A oszczędzanie kasy, piękna cera i nawilżona skóra są fajne, nie :)?

.

.

.

Do wieczora!

Aga

_______________

<< Środa | Poniedziałek >>

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE