Co dzisiaj zjadłam: środa

7:00

Wypiłam sobie smoothie zrobione z jeżyn, malin, truskawek, jabłka, banana i wody. Był ogólnie okej, ale już więcej nie zrobię, bo za słodki. Chociaż zawsze można coś zmienić… Jak dodam mniej banana albo w ogóle go nie dorzucę to od razu straci na słodkości i pewnie o wiele bardziej mi zasmakuje. Pokombinuję trochę.

Kalorie: 252

Białko: 2 g

Węglowodany: 55 g

Tłuszcze: 0 g

.

.

10:25

Pół kilograma czereśni, drugie pół zjadłam później w ciągu dnia, ale już nie pamiętam kiedy. Nie wiem jak to się stało, ale te nie były aż tak dobre jak te wczorajsze, a kupiłam je w tym samym momencie i wyglądały bardzo podobnie. Nie były złe, nie, ale po prostu nie moje ulubione. Niedługo po tym jak je zjadłam to zabrałam April i pojechałyśmy do kilku sklepów, bo szukam jakiegoś fajnego ozdobnego lustra do położenia nad kominkiem. Wiecie, jak ciężko jest znaleźć coś odpowiedniego?! Tyle luster, a żeby było coś co sobie wyobraziłam to nie… Znalazłam jedno, które mi się spodobało i kupiłam, ale pojadę do jeszcze jednego sklepu. Jeśli nie znajdę nic innego to spoko, a jeśli znajdę to oddam to, które kupiłam dzisiaj.

Kalorie: 157.5

Białko: 2.6 g

Węglowodany: 40 g

Tłuszcze: 0.5 g

.

.

15:20

Zrobiłam sobie sałatkę! Tym razem dodałam troszkę buraczków i wszystko ładnie mi się skomponowało. Zużyłam resztki jarmużu, więc niewiele mi tej sałatki wyszło, normalnie miałabym więcej. Tak czy siak, była bardzo dobra. Wrzuciłam tam wspomniane już jarmuż i pół buraczka, dwa pomidory, jedno awokado, trochę soku z cytryny i posypałam nasionami konopii.

Kalorie: 627.4

Białko: 14.9 g

Węglowodany: 11 g

Tłuszcze: 38.4 g

.

.

17:35

Znowu truskawki! Ah i oh :).

Kalorie: 290.3

Białko: 6.1 g

Węglowodany: 69.7 g

Tłuszcze: 2.7 g

.

.

19:15

Razem z Nathanem zjedliśmy sobie tortille z kuskusem, awokado, pomidorami i dodaliśmy troszkę fasoli. Nie mieliśmy już w ogóle sałaty, jak wspomniałam, a Nate jakoś nieszczególnie lubi czerwoną paprykę (?!), więc no… Tak wyszło ubogo. I teraz tak, kuskusu nie gotowałam w ogóle tylko go namoczyłam, tortille były surowe, a fasola tak, była ugotowana, ale bez żadnych dodatków. I, żeby nie było, wspominałam wam już o tym, że od czasu do czasu robimy tego typu sałatkę.

Kalorie: 450.4

Białko: 15 g

Węglowodany: 66.2 g

Tłuszcze: 16.4 g

.

15 minut później wypiłam wodę kokosową, bo te nasze burito nie należało do najbardziej soczystych produktów, a lubię czuć, że jestem dobrze nawodniona.

Kalorie: 87.3

Białko: 3.3 g

Węglowodany: 17 g

Tłuszcze: 0.9 g

.

.

.

Cały dzień w sumie

Kalorie: 1768 (123%)

Białko: 43.6 g (95%)

Węglowodany w sumie: 217.7 g (167%)

Tłuszcz: 58.9 g (91%)

Błonnik: 72.1 g (288%)

Żelazo: 13.1 mg (73%)

Witamina C: 74.2 mg (991%)

Witamina B1: 1 mg (87%)

Kwas foliowy: 601.8 mcg (150%)

(Nawiasem mówiąc, teraz jest godzina 22:02 i dodaję ten post, bo wiem, że później będę zbyt zmęczona, by go dokańczać, ale zaraz zjem sobie jeszcze coś przed snem, ale nic dużego. Przypuszczam, że wezmę sobie dwie nektarynki.)

.

.

.

Komentarz dnia

„(…) denerwuje mnie to, ze tak wspaniale i zachęcająco piszesz tu o swoim odzywianiu, opisujesz same pozytywy ( pokazujesz super wyniki badan,mowisz o porawie cery,samopoczucia itd.),nie wspominajac ani slowem nawet o jednym negatywie ,ktorych pewnie nie chcesz dostrzec bo jesteś tak bardzo zafascynowana tą dietą.”

Ja osobiście w ciągu ostatnich pięciu miesięcy nie widziałam i dalej nie widzę żadnych negatywów, jeśli chodzi o tę dietę. Obserwuję swoje ciało i widzę co się dzieje, więc o tym mówię. A tutaj na blogu opowiadam właśnie o moim własnym doświadczeniu, które to chyba jest dobrym dowodem na to, że jednak wcale sobie tego zdrowia nie niszczę. Wręcz przeciwnie, widzę same poprawy. Jakby nagle zaczęły mi wypadać włosy albo kręciłoby mi się w głowie to zwróciłabym na to uwagę i pewnie zrobiłabym ponowne badania krwi, ale kurcze, nic negatywnego się nie dzieje i nie chcę nic na siłę wymyślać. Nie napiszę przecież, że mam anemię, skoro mam wyniki, które są idealne i które zresztą wam pokazałam i powinny świadczyć o tym, że wszystko jest w porządku. Szkoda, że się przez to denerwujesz, no ale po prostu tak to wszystko wygląda.

.

.

.

Do jutra!

Aga

______________

<< Czwartek | Wtorek >>

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Marlena

    Hej. A twój mąż co je w ciągu dnia? Gotujesz mu jakieś obiady, takie wiesz „normalne” , czy jest na diecie razem z tobą?

    • Aga

      Nathan je to samo co ja 🙂 On pierwszy zaczął tak naprawdę.

  • Anka

    czytałam ,że ludzie,którzy stosują tą dietę,żywią się owocami i warzywami które po zbiorach nie uśmiercają rośliny np, czereśnie, truskawki,ogórki itp. po zebraniu roślina nadal żyje i może wydawać następne owocniki, a Ty piszesz o sałacie,którą się wyrywa i całkowićie wten sposób uśmierca roślinę,więc jak to jest? (albo buraki)

    • Aga

      Nie wiem, nie widziałam takiej definicji, więc nie mam komentarza 🙂

  • Paulina

    Aga,
    Na samym początku muszę napisać, że Twojego bloga czytam regularnie od ponad roku.
    Nigdy wcześniej nie komentowałam żadnych wpisów – po prostu nie czułam takiej potrzeby.
    Ogromnie Cię szanuję, głównie za silną wolę i to, że jesteś w stanie wytrwać przy swoich postanowieniach! 🙂
    Nurtuje mnie jednak jedna rzecz, może się mylę – jeśli tak jest to z góry przepraszam – ale mam wrażanie,
    że przedtsawiasz jedzenie mięsa i ogólnie produktów pochodzenia zwierzęcego (masło, nabiał, jajka) w samych negatywach.
    A prawda jest taka, że w większości są to produkty zdrowe i potrzebne dla naszego organizmu (nie twierdzę, że Twoja dieta tych wartości nie dostarcza :)) Mięso białe, które zawiera dużo pełnowartościowego białka, jest przede wszystkim bogate w aminokwasy, których organizm nie jest w stanie wytwarzać sam
    i mimo wszystko jest lepiej przyswajalne przez nasz organizm niż białko roślinne. Mięso dostarcza również dużej ilości żelaza, jest rewelacyjnym źródłem wszystkich witamin z grupy B. Nie zaprzeczę, że spożywanie bardzo dużych ilości mięsa, głównie czerwonego może się źle odbić na naszym zdrowiu, ale od tego jest umiar w jedzeniu. Nie będę Cię przekonywała do jedzenia mięsa, w żadnym wypadku – to jest każdego indywidualna sprawa, chodzi mi tylko o fakt, że tak jak napisałam, wydaje mi się, że wspominasz tylko o negatywach, a pozytywy też są.
    Ciekawa jestem też jakie masz podejście np do różnego rodzaju kasz (gryczana, jaglana, jęczmienna itd), ryżu, mąk i makaronów.
    Generalnie ja mimo, że uwielbiam owoce nie wytrwałabym na takiej diecie, pewnie jest to kwestia motywacji, na te chwilę, uwielbiam gotować i
    nie wyobrażam sobie, że miałabym rezygnować z jakichkolwiek produktów, które bardzo lubię, a nie widzę po sobie aby jakkolwiek mi szkodziły.
    Dlatego też jak napisałam powyżej – mega szacunek dla Ciebie, że jesteś w stanie sobie tego wszystkiego sobie odmówić 🙂

    Mam jeszcze jedno pytanie – i tutaj zaznaczę, że oczywiście jeśli z jakiejkolwiek przyczyny nie chcesz na nie odpowiadać, to nie naciskam i nie będę wracała do tego w żadnym komentarzu 🙂
    Z czystej ciekawości, April je to co Wy, jej rodzice – i jak najbardziej jest to Wasza córka i tylko Wy o tym decydujecie, nie mam zamiaru negować czy jest to ok czy nie, bo to Wasza sprawa.
    Ale zastanawiałaś się kiedyś czy jeśli April jak podrośnie i spróbuje czegoś, czego do tej pory nigdy nie jadła, i nawet jej to zasmakuje,
    ale może spowodować ból brzucha czy problemy z wypróżnieniem, i nie będzie to spowodowane tym, że zjadła coś szkodliwego dla zdrowia tylko najzwyczajniej w świecie tym, że jej organizm nie jest do tego przyzwyczajony?
    Jest tyle produktów dostępnych, mówię o zdrowym jedzeniu, nie fast foodach czy innych śmieciowych jedzenio-podobnych rzeczach, nawet pomijając mięso i ryby, można z reszty wyczarować piękne, pyszne zdrowe dania i aż żal ich nie spróbować! 🙂
    W celu wyjaśnienia – ja uwielbiam kombinować z jedzeniem, podróżuję często w poszukiwaniu nowych smaków, szukając kierunku na urlop zawsze zwracam uwagę na to w czym region w danym kraju się specjalizuje 🙂
    Dlatego też nie chcę, żebyś sobie pomyślała, że Cię pouczam, oceniam itd – bo tak absolutnie nie jest 🙂 no i generalnie też muszę przyznać, że jak widzę te owoce to ślinka mi cieknie 😉

    Mam nadzieję, że te moje wypociny nie są zbyt chaotyczne, piszę je w pracy jak mam tylko wolną chwilę od około… 4,5 godziny 😉

    Na sam koniec, życzę Ci wszystkiego dobrego i trzymam mocno za Ciebie kciuki! 🙂

    • Aga

      Tak, przedstawiam jedzednie produktów zwierzęcych w samych negatywach, bo ja żadnych, ale to żadnych pozytywów w tym nie widzę. Wszystko co daje mi mięso, a nawet więcej niż to, dadzą mi rośliny, a przy okazji nie dostarczę sobie niezdrowych tłuszczy, hormonów i innych dziwnych rzeczy. Wolałabym więc, żebyś nie pisała, że „prawda jest taka, że…” tylko raczej „ja wierzę, że…” Między tymi wyrażeniami jest ogromna różnica, a to drugie nie sprawia, że czuję, że chcę się bronić.

      Jeśli chodzi o ryże, makarony i kasze… Nie mam jakiegoś bardzo konkretnego zdania, nie wiem czy to wszystko jest szkoliwe, czy też nie. Wiem tylko, że gluten nie jest zdrowy, więc i większość makaronów zdrowa nie będzie, więc nie jem. Ryż nie trawi się zbyt łatwo, więc przestałam go jeść już daaaawno, chyba jak byłam w ciąży. No i to są wszystko takie zapychacze. Człowiek to je i nie jest już głodny, bo zapchał sobie brzuch czymś, co niewiele mu tak naprawdę da, według mnie. Co do kasz to szczerze mówiąc niewiele wiem i jedyne co to po prostu nie czuję potrzeby jedzenia ich, więc nie jem.

      Też uwielbiałam gotować i jak mi Nathan powiedział, że przeszedł na taki sposób żywienia to płakalam mu przez kilka dni, że dopiero zaczęłąm tak naprawdę potrafić gotować, że bardzo to polubiłam i już nie będę mogła… Więc rozumiem ;).

      Co do April i jej sposoby żywienia w przyszłości to odpowiem na to pytanie w poście, bo kilka osób mi już je zadało.

      Doceniam poświęcony czas na napisanie komentarza! 4 godziny to sporo 😀

      Pozdrowienia!

      • Paulina

        Co do hormonów, antybiotyków i innych – to jest fałsz, polskie prawo zabrania takich praktyk, wiem, że była afera z tym związana, w skutek czego na te chwilę mięso w PL jest dokładnie badane.

        Poza tym ja i tak nie kupuję produktów mięsnych w supermarketach, mam dostęp do zaufanych rodzinnych hodowli, więc wiem czym zwierzęta są karmione, ale przede wszystkim wiem też, że są traktowane z szacunkiem i hodowane w dobrych warunkach. Fakt faktem, produkty mięsne/zwierzęce z takich źródeł są niestety dużo droższe, nie każdy może sobie na to pozwolić i to jest najgorsze. Dlatego nie napisałam, że wierzę w pozytywy, ponieważ dla mnie to są fakty, przedstawione i udowodnione naukowo. Wiadomo, że mięso zwierząt karmionych ‘śmieciami’, byle najtaniej, trzymanym w uścisku, brudzie i stresie będzie gorszej jakości i tych pozytywów będzie mniej, albo nie będzie wcale – w pełni się z tym zgadzam. Starałam się komentarz napisać tak, żebyś absolutnie nie pomyślała, że Cię atakuję, prawda jest taka, że kiedy Ty piszesz o mięsie i produktach zwierzęcych to ja poniekąd się tak czuję, ponieważ jak dotąd nie przedstawiłaś żadnych realnych dowodów, na to, że spożywanie mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego wpływa tylko i wyłącznie negatywnie na nasz organizm – oczywiście w 100% zgadzam się z Tobą, że roślinami można sobie dostarczyć wszystkie niezbędne wartości, tego nie neguję. Niestety wiele roślin jest spryskiwanych pestycydami, które w wielu przypadkach są toksyczne, a że mają być odporne na deszcz, to samo opłukanie warzyw i owoców w domu nic nie da.
        Generalnie w ogóle przerażające jest to ile jest chemii w żywności dostępnej na wyciągnięcie ręki.
        Podziwiam Cię, że jesteś w stanie odmówić sobie tylu produktów, mnie w dużej mierze chodzi też o walory smakowe, oczywiście sprawdzam zawsze dokładnie składy, nie kupuję ‘śmieciowego żarcia’, no i w mojej opinii makarony/ryże/kasze itp nie są tylko zapychaczami, ale o tym można by pisać i pisać, wszystko zależy od punktu widzenia.
        Czytam ten komentarz, napisałam to dość poważnie i zaznaczam jeszcze raz – absolutnie Cię nie atakuję, mam nadzieję, że tego tak nie odbierzesz  bardzo Cię szanuję i chcę po prostu na poziomie skonfrontować nasze poglądy 🙂

        Aga, co do Twojej operacji, wiem, że to nie pod tym postem, ale mocno trzymam kciuki, jesteś bardzo odważna, nie każda kobieta, nawet w Twojej sytuacji by się na to zdecydowała! Życzę Ci szybkiego powrotu do formy po operacji 🙂

        Pozdrawiam gorąco i życzę wszystkiego dobrego!

      • Aga

        Spoko, nie odbieram Twoich komentarzy jako ataki na mnie 🙂

        Co do tego, że nie podawałam żadnych konkretnych argumentów udowadniających, że mięso jest niezdrowe… Pisałam o tym już kilka razy, podawałam filmiki, artykuły, badania, tytuły książek.

        I właśnie, jeśli o dowody chodzi to te badania naukowe, na których Ty opierasz swoją opinię i które Ty bierzesz jako „fakty” dla mnie już teraz nie mają żadnego znaczenia, bo ja wierzę w inne i dla mnie moje źródła są tymi wiarygodnymi.

        Dzięki wielkie! Kciuki się przydadzą na pewno :))

      • Paulina

        Aga, przepraszam za ten poślizg z odpowiedzią, ale czasu mi brakuje 🙂
        Jeżeli udostępniałaś różne źródła to gapa ze mnie, jak znajdę chwilę to ‚przekopię’ Twojego bloga i najwyżej wrócę z milionem pytań 😛
        Cieszę się, że operacja przebiegła pomyślnie, z tego co czytam w najnowszych postach to widzę, że wracasz do formy w ekspresowym tempie, oby tak dalej 🙂
        Trzymaj się! 🙂

      • Aga

        Nie ma problemu, ja sama mam poślizgi ze wszystkim 😉
        Dzięki!

  • Musze powiedziec, ze komentarze dnia to istne perelki! Ale ciezko niektorym z glow wyrzucic prastare przekonanie, ze zdrowie i sila = micha kartofli i pol krowy. Ja sama jestem na nieco podobnej diecie i odkad sie przestawilam, tez widze tylko plusy a zadnych negatywow. Moja wersja troszke inna glownie ze wzgledu na fakt, ze biegam na dlugie dystanse. Jeden bieg moze kosztowac mnie ponad 1000 kalorii, wiec musze tak dobrac produkty, zeby szybko to uzupelnic. Sila rzeczy, inne sa tez ilosci. Ale wcale nie musze napchac sie kotletem mielonym czy frytkami! Wiecej, od momentu przestawienia sie polepszyly mi sie wyniki i potrzebuje mniej czasu na regeneracje. Mam lepsze wlosy, paznokcie, zeby, mam wiecej energii… Wiec jakby mnie ktos pytal o negatywy, to tez bym nie umiala wymienic! Ciekawe, ze jak jadlam kiedys rzeczy, ktore teraz omijam kolem, czyli jak jadlam „normalnie”, to lista negatywow bylaby na dwie strony…

    • Aga

      Ciężko niektórym w to uwierzyć, to prawda, ale na to też duży wpływ ma fakt, że z mediów dalej wysyłane są informacje, że mięso to w ogóle mus.. Nie wspominając o piramidzie żywieniowej, którą wpaja się dzieciom do głów od najmłodszych lat.
      Super, że widzisz poprawę w tylu aspektach, oby tak dalej 😀

  • Aśka

    Ile u Ciebie kosztuje woda kokosowa? Bo w PL ten napój również nie zależy do tanich, za kartonik 500 ml trzeba zapłacić od 7 do 9 zł zależy od producenta, więc picie jej jest dość.kosztowne

    • Aga

      Sześć 360ml puszek kupuję za $6

  • Kaska

    Jak to możliwe ,że ta sałatka z burakiem wyszla ci ponad 620 kcal? Dla porównania tyle ma kotlet schabowy w panierce na tłuszczu z ziemniakami i surówka. No chyba że zjadlas jej conajmniej z 2 kg

    • Aga

      Awokado, suszona żurawina i nasiona konopii są wysoko kaloryczne.

      • Natalia

        Tłuszcze popraw, bo chyba jakąś literowkę a raczej cyferówkę tam strzeliłas :D:* i zazdroszczę truskawek, achh, czekam na wakacje kiedy bedą takie normalne, a nie „sztuczne” w smaku 🙁

      • Aga

        Cyferówkę? 😀 Gdzie dokładnie?
        No to oby szybko do lata zleciało!

      • Kaska

        Awokado 100 gram – 160 kcal, suszona żurawina 1 łyżka 12 gram- 34 kcal, ziarno konopii 1 łyżka 12 gram – 47 kcal. To jakie proporcje dałaś ze wyszło ci aż tyle?

      • Aga

        Jeśli chcesz to zacznę Ci tu podawać konkretne proporcje co do ziarenka, ale chyba nie o to tu chodzi? Patrząc na ten i resztę Twoich komentarzy mam dziwne wrażenie, że na siłę starasz mi się coś tutaj udowodnić, ale… nie za bardzo wiem co.
        Swoją drogą, 100 g awokado to mniej niż połowa jednej sztuki.

  • Kaska

    Piszę dopiero trzeci komentarz tzn.ten jest trzeci,może ktoś inny podpisuje się też tak jak ja. Nie chcę nic.udowodnić,po prostu wydaje mi się że coś za dużo ci wyszło tych kcal,może rzeczywiście podawaj jeszcze proporcje

    • Kaska

      Jedno średniej wielkosci awokado waży okolo 140 -150 gram

      • Aga

        Zależy jakie awokado kupujesz 😉

  • Joanna

    To ja też wyrażę swoje zdanie.
    Jeżeli Wam odpowiada taka dieta to nie rozumie zupełnie tego krytykanctwa ze strony komentujacych.
    No matko jedyna.Niech sobie kazdy je to co uwaza za dobre.Nawet jezeli wyniki bylyby nie najlepsze to nic nam do tego.
    Ja ostatnio wprowadzilam do swojego jadlospisu wiecej owocow i smoothie i mam takie poczucie,ze robie cos dobrego dla swojego organizmu,oprocz tego jem zwykle posilki,no,ale na pewno znacznie wiecej owocow kroluje odkad czytam o twojej diecie.
    Pozdrawiam.

    • Aga

      A jakie jest Twoje ulubione smoothie? Szukam pomysłów 😀

      • Joanna

        Ananas,banan,mango,pomarańcza.
        Czasem jablko.
        Czytalam,ze nie przepadasz za ananasem,ja wrecz przeciwnie,potrafie calego zjesc w kawalkach.

      • Aga

        Spróbuję sobie! Może w smoothie nie będzie mi przeszkadzał 🙂

  • Kaska

    Aga, sorry na prawde bo pewnie cię zaczynam już wkurzac,ale tu w tych twoich wsrtosciach odżywczych dużo rzeczy mi nie pasuje, jedno awokado o masie 150 gram ma 21.4 g tłuszczu, a tobie w calej sałatce wyszlo 0.2 g. No chyba,że chodzi ci o kwasy tluszczowe nasycone,a to nie to samo. Ale tych i tak awokado zawiera 2.5 grama w 150 gram. A bialka w nim jest 2.8 grama

    • Aga

      Tłuszczu powinno być 38.4 g, a białka 14.9 g – poprawiłam 😉

  • AnneMarie

    Tak mnie zaciekawily buraczki. Gotowane czy surowe? 🙂
    Chcialabym miec tyle sily, zeby sie tak odzywiac. Jak przed ciaza mieso moglo dla mnie nie istniec tak teraz nie moge przestac go jesc! No i niestety u mnie owoce sa tez baardzo drogie. Dla porownania 250g truskawek kosztuje ok 3€ a 1kg frytek 0,99€. A wasz sposob odzywiania jest super!

    • Aga

      Buraczek był surowy 🙂
      Teraz w Europie nie ma sezonu na truskawki co ozncza, że niestety są o wiele droższe niż jakby był na nie sezon i byłyby wszędzie. Ale za to jest bardzo dużo innych sezonowych produktów, które są w dobrych cenach. No i według mnie porównywanie truskawek do frytek jest dość ekstremalną sprawą 😀

      • AnneMarie

        Jakie bylo moje zaskoczenie gdy w zeszlym roku przyszedl sezon na truskawki a cena ta sama :p rozpaczalam chyba tydzien, bo mialam plan najesc sie za wszystkie czasy. Niestety w Irlandii jest tylko sezon na ziemniaki 😉 tutaj gotowe dania/take away sa tansze niz owoce i warzywa..

      • Aga

        No to współczuję mieszkania w takim miejscu :/ Dalej jednak mam nadzieję, że nie ozncza to, że musisz się żywić samymi frytkami 😉