na co dzieńzdrowie

Co dzisiaj zjadłam: poniedziałek

Wyobraźcie sobie, że obudziłam się o 6 i byłam totalnie wypoczęta. Sama się tym zaskoczyłam, nie ukrywam. Przejrzałam sobie internety, sprawdziłam powiadomienia i takie tam, po czym wstałam, ogarnęłam się i zdecydowałam wyjść kiedy wszyscy jeszcze spali. Jak wróciłam to dalej spali ;). Mimo tego, że to jest bardzo wcześnie to cieszyłam się, że wstałam, bo miałam czas na pobycie sama ze sobą, na porobienie paru rzeczy i nikt mi w niczym nie przeszkadzał. To lubię!

Chciałabym tu jeszcze szybko zaznaczyć, że nie potrafię robić żadnych artystycznych zdjęć jedzenia, więc będą takie zwyczajnie fotki.

Poniedziałek był dość prosty. Nie kombinowałam z żadnym bardziej skomplikowanymi potrawami, bo mi się zwyczajnie nie chciało, więc jeśli oczekiwaliście jakichś super przepisów to będziecie zawiedzeni ;).

.

6:45

Nie miałam za bardzo już jedzenia w domu, bo nikt nie pojechał wczoraj na zakupy, więc złapałam tylko dwa banany i pojechałam na siłownię, a w drodze powrotnej kupiłam trochę jedzonka. Pani w kasie zapytała mnie co my robimy z tyloma owocami i była nieźle zaskoczona jak jej wszystko wyjaśniłam, ale skomentowała to tylko mówiąc: „ale super, muszę o tym poczytać!”

Orientacyjne wartości:

Kalorie: 210

Białko: 2.6 g

Węglowodany: 53.9 g

Tłuszcze: 0.8 g

.

.

8:40

Jako że w sklepie kupiłam sporo truskawek po powrocie zjadłam porządne śniadanie. Nie były idealne, ale nie były też złe, dałabym im 7.5 punkta w skali do 10. W tym momencie truskawki sprowadzane są z Florydy. Zjadłam ich kilogram.

Kalorie: 320

Białko: 6.7 g

Węglowodany: 76.8 g

Tłuszcze: 3 g

.

.

12:00

W południe postawiłam na smoothie! Wypiłam prawie litr, tam było 950 ml chyba (dwa takie kubki jak na zdjęciu). Zrobiłam go z 2 i pół mango, 1 i pół pomarańczy, 3 jabłek, 1 średniego banana, trochę soku z cytryny i wody źródlanej.

Kalorie: 584

Białko: 4 g

Węglowodany: 139 g

Tłuszcze: 0 g

.

.

14:50

Wyciągnęłam z lodówki czereśnie kupione kilka dni temu o których zapomniałam, ale na szczęście były jeszcze dobre. Musiałam wtedy wyjść, a jako że zagadałam się z Nathanem to w końcu nie miałam za bardzo czasu na ogarnięcie ile mnie nie będzie, co wziąć i tak dalej. Zjadłam więc trochę czereśni na szybko i resztę wrzuciłam do pojemnika, by dokończyć w aucie. Pochłonęłam ich w sumie pół kilograma.

Kalorie: 315

Białko: 5.3 g

Węglowodany: 80 g

Tłuszcze: 1 g

.

.

18:00

Powiem wam, że zeszło mi się dłużej niż myślałam… Zły czas na wyjście sobie wybrałam, bo to był akurat moment, gdy ludzie wychodzili z pracy, a ja jechałam do innej miejscowości, więc utknęłam w dwóch korkach! Gdy załatwiłam to co miałam załatwić wpadłam przy okazji do Walmart i kupiłam kilka ramek na zdjęcia (cały czas pracuję nad domem!), koc i parę innych rzeczy.

Po powrocie wchłonęłam resztę sałatki, którą zrobiłam wczoraj, ale nie zrobiłam jej zdjęcia, bo nie wyglądała zbyt apetycznie po całej nocy w lodówce ;). Zrobiona była z pomidorów, szpinaku, suszonej żurawiny i awokado.

Kalorie: 377

Białko: 8.2 g

Węglowodany: 57.8 g

Tłuszcze: 16.2 g

.

.

19:25

Nate dał mi do spróbowania kilka małych kawałków ananasa. Wiecie, nie za bardzo lubię jeść większe ilości, bo szczypie mnie język przez to, że jest owocem kwaśnym no i przez enzym, który w nim jest. Czytałam, że jeśli wytnie się środkową część dokładnie to wtedy nie ma tego problemu, ale nigdy nie próbowałam. Zresztą, ananas nigdy nie był owocem, którego jadłabym tak po prostu. Jak już to jadłam go wtedy, gdy był na pizzy, którą miałam.

Kalorie: 20.6

Białko: 0.2 g

Węglowodany: 5.4 g

Tłuszcze: 0 g

Krótko po tym zrobiłam sobie smoothie! Użyłam półtora szklanki jarmużu, pół szklanki truskawek, 2 szklanki jagód i półtora szklanki wody kokosowej bez cukru.

April też bardzo posmakowało!

Kalorie: 274.6

Białko: 6.3 g

Węglowodany: 64.4 g

Tłuszcze: 2.1 g

.

.

.

Cały dzień w sumie (wybrane wartości, bo za dużo tego, by wszystko wypisywać)

Kalorie: 2.108 (147% *)

Białko: 33.3 g (72%)

Węglowodany w sumie: 410.3 g (316%)

Tłuszcz: 23.1 (36%)

Błonnik: 67.2 g (269%)

Żelazo: 13 g (72%)

Witamina C: 878.8 mg (1172%)

Witamina B1: 0.9 mg (85%)

Kwas foliowy: 660 mcg (165%)

.

.

.

Komentarz dnia
To tylko na potrzeby tej krótkiej serii :). Moim celem NIE jest pokazywanie nikomu, że jest głupi, bo wcale tak nie uważam! Nie chcę nikogo ośmieszać ani nic. Chcę po prostu odnieść się do kilku rzeczy i wyjaśnić moje stanowisko w sprawie.

„(…) błonnik,bardzo ważny dla naszego organizmu, który przede wszystkim przyspiesza prace jelit, wchłanianie pokarmów i wydalanie resztek,głównie tych toksycznych i rakotwórczych a więc znacznie minimalizuje zachorowalność na raka jelita grubego,zapobiega takze zaparciom i ma działanie przeciwmiazdzycowe, a takze wiele innych cennych właściwości,a w owocach jest go niestety bardzo mało,wręcz śladowe ilości, które niestety nie zaspokoja naszego zapotrzebowania, jesli już to najwięcej (co nie znaczy, że dużo) mają go jabłka, których Ty nie jesz.”

Oczywiście pozytywnego wpływu błonnika na zdrowie człowieka nie neguję w ogóle i zgadzam się, że jest potrzebny, ale chciałam odnieść się do pozostałej części tego komentarza. Swoją drogą, ja i moja siostra miałyśmy raka jelita i zchorowałyśmy na niego jedząc w zupełnie inny sposób.

100 g bananów (1 średni banan to ok. 118 g) ma w sobie 2.6 g** błonnika, taka sama ilość suszonych fig to 2.9 g błonnika, tyle samo malin i awokado to aż 7 g i najlepsze jest to, że jedno całe awokado to ok. 14 g błonnika! Ja zazwyczaj jem jedno awokado dziennie, czasami dwa, więc jak zjem dwa to już mam ok. 28 g, a dzisiaj – jak widać wyżej – zjadłam go aż 67 gramów. I teraz, według FDA (U.S. Food and Drug Administration) dzienne zapotrzebowanie na błonnik dorosłej osoby, która spożywa ok. 2000 kcal dziennie to ok. 25 g, a ja dzisiaj mam 42 gramy wiecej i wcale nie zrobilam tego specjalnie (w sumie też nie wiadomo czy to zapotrzebowanie jest adekwatna do rzeczywistości, no ale załóżmy, że tak). Przy czym 500 g jabłkek, czyli ok. 4 sztuki średniej wielkości, błonnika ma zaledwie ok. 12 g, więc jak widać jabłka wcale nie są najlepszym źródłem.

Owoce nie tylko zawierają błonnik, ale też bardzo szybko i łatwo się trawią, jeśli są dojrzałe. Nie zalegają w jelitach jak np. mięso, nie wytwarzają żadnych toksyn ani nie zawierają związków rakotwórczych. I uwierzcie mi, że jakbym miała jakiekolwiek problemy z trawieniem to doskonale bym o tym wiedziała ;).

.

.

Do jutra!

Aga

_____________

Wtorek >>

.

*Liczby w nawiasach to procent obliczony na podstawie dziennego zapotrzebowania według FDA dla dorosłej kobiety i podaję to w celach orientacyjnych.

**Wszystkie wartości pochodzą ze strony USDA czyli United States Department of Agriculture (Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych).

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram