#67 Śniadanie z Agą – koszty życia w USA i zimowa Georgia!

W minionym tygodniu
Mieliśmy zagrożenie… zimowe. Miało spaść ok. 5 cm śniegu, drogi miały być oblodzone i w ogóle jedna wielka masakra, że tak się wyrażę. Każdy dostał powiadomienia w telefonach i wszędzie o tym mówili. Ludzie robili zapasy jedzenia i w sklepach półki z chlebem i mlekiem były całkowicie puste, niektórzy kupowali dosłownie dziesiątki puszek z żywnością, a Nathan w kolejce stał 45 minut, co normalnie nigdy się nie zdarza. Nigdy! Co więcej, ludzie zwalniani byli wcześniej z pracy, a wizyty u fryzjerów i kosmetyczek były odwoływane. Dzisiaj (sobota) jak ok. południa pojechałam do sklepu kupić mleko dla April to nie dość, że ulice były prawie puste to w dodatku w sklepie też były pustki, co również się raczej nie zdarza. Ale spokojnie, drogi nie były oblodzone, więc nie było zagrożenia, że się zabiję.
.
Wydaje mi się, że już o tym kiedyś mówiłam, ale powtórzę się dla tych, którzy nie czytali. Z jednej strony wydaje się to zabawne, no bo my przyzwyczajeni jesteśmy do dużych opadów śniegu, długiej zimy, mroźnych temperatur. Tutaj jest zupełnie inaczej, bo chociaż w takim Nowym Jorku to jest coś bardzo normalnego, tak u mnie w zimę wcale nie, bo tutaj zimy są krótkie, łagodne (pamiętacie pewnie, że w tym roku w Wigilię mieliśmy +25 stopni) i śnieg zwyczajnie nie pada o czym opowiadałam też w jednym z moich ostatnich filmów na youtube. Z tego, co pokazywała mi aplikacja pogodowa rekord opadów śniegu tego dnia (6 stycznia) wyniósł aż… 3 milimetry. I zdarzyło się to w roku 1988, więc sami widzicie, że prognoza w której mówią o 5 centymetrach może budzić niepokój. I rozumiem ludzi, którzy panikują i boją się wyjechać, no bo jeśli drogi mają być oblodzone a nie mają zimowych opon to lepiej się nigdzie nie wypuszczać. Jednocześnie uważam, że robienie zapasów żywieniowych na miesiąc to lekka przesada, no ale przypuszczam, że nic im się nie zmarnuje, więc przynajmniej nie muszą robić zakupów przez jakiś czas.
.
Śniegu u mnie nie było w ogóle, w centrum Atlanty kilka płatków spadło, a o innych okolicach nic nie wiem. Deszcz jednak zamarzł i przyznam szczerze, że pięknie wyglądały oblodzone drzewa w promieniach słonecznych. Żałuję, że zdjęcia tego nie oddają.


.
.
Zabraliśmy Alicię i April do Monkey Joe’s czyli do takiego miejsca dla dzieci, gdzie mają nadmuchiwane zjeżdżalnie i tak dalej. Alicia ma tam o wiele więcej rzeczy do roboty, a dla bobasów jak April nie ma zbyt dużo miejsca. Mają tylko taką małą ogrodzoną strefę i jest w sumie jedno takie miejsce do skakania dla dzieci poniżej 3. roku życia, ale April jeszcze nie chodzi, więc nie skorzystała za bardzo. Postawiliśmy ją obok wejścia i obserwowaliśmy jak się wszystkiego uczyła i sama próbowała wejść do środka. W końcu to zrobiła i potem wróciła, później weszła jeszcze raz i poszła trochę dalej, po czym znowu wróciła. Wiecie, za każdym razem raczkowała coraz dalej, bo czuła się coraz bardziej komfortowo. I osobiście naprawdę bardzo polecam taką opcję, by dać dziecku zdecydować czy chce wejść do środka, kiedy, jak daleko i na jak długo, zamiast wkładać je tam, gdy jeszcze nie jest gotowe. Takie coś sprawi, że dzieci zaczną budować swoją pewność siebie od samego początku, nie będą też tracić zaufania do opiekunów. Z przykrością obserwowałam jak jedna kobieta na siłę sadzała swóją córkę na zjeżdżalnię. Dziewczynka wyraźnie mówiła, że nie chce, że ona chce pobawić się obok April, a kobieta ta łapała ją i powtarzała tylko: „nie, teraz pobawisz się na zjeżdżalni”. Myślałam, że nie chciała nam przeszkadzać, więc od razu powiedziałam, że w ogóle nie ma żadnego problemu i niech się bawią tą samą zabawką. Kobieta nie dawała jednak za wygraną, a jej córka coraz bardziej się irytowała… To nie ma dla mnie żadnego sensu, naprawdę zwyczajnie tego nie rozumiem.

Ale jej podłużna głowa wyszła na zdjęciu 😀

 


.
.
Powiem wam, że nadal nie jesteśmy ogarnięci po przeprowadzce, jeśli chodzi o pudła. W sypialni dalej cztery stoją pod ścianią, nie wspominając o pokoju gościnnym i garażu, w którym nadal nie ma miejsca na auto Nathana. Naprawdę chcę to wszystko uporządkować, ale powiem wam, że już mam tak dość, że trochę cieszę się, że Nate o tym nie wspomina ;). Z drugiej strony wiecie, jeśli ja nie wspomnę to nigdy tego nie zrobimy… Chociaż nie wiem, bo dzisiaj jak wyjeżdżałam to jego samochód był totalnie zamrożony, więc może jeśli tak będzie musiał jeszcze kilka razy wyjść na taką pogodę z rana to mu się zachce sprzątania.
.
.
.
Piosenka tygodnia
To pewnie zabrzmi dziwnie, ale mam z tą piosenką jakieś super wspomnienia… Problem w tym, że nie mam pojęcia jakie. To znaczy, jak jej słucham to jakoś serce mi szybciej bije i lekko mi się płakać chce, ale nie że płaczę, tylko po prostu mi się zanosi lekko i wcale nie w zły sposób, tylko tak jakby z radości. Wiem też, że to coś związanego z Nathanem, bo od razu widzę go przed oczami, ale kompletnie nie mogę sobie przypomnieć o co chodzi! Jak go zapytałam to też nie wie. Przyznam szczerze, że jestem tym faktem sfrustrowana, bo nie przepadam za tym uczuciem, że coś tam jest, ale tak bardziej z tyłu głowy i nie chce przyjść na przód.


.
.
.
Do obejrzenia
Opublikowałam nowy film na YouTube! Tym razem opowiadam o kosztach życia w USA, czyli o kupnie domu, wynajęciu mieszkania, o ubezpieczeniu zdrowotnym i zdradziłam wam też ile ja z Nathanem wydajemy na rachunki co miesiąc. W tym filmiku jest też gość specjalny – April!
Zapraszam do obejrzenia :).


.
.
.
W internecie
Zobaczcie jakiego super słonia znalazłam! Tzn. w sumie to Facebook mi to pokazał jako rekomendowana strona. Poważnie zastanawiam się nad kupnem tego większego, bo już wyobrażam sobie April leżącą na nim haha tak, wiem, chłonę takie rzeczy.
.
.
.
Blog
Po pierwsze, doceniam to, że jak walnę jakiś błąd w poście lub zauważycie powtórzenia czy cokolwiek to dajecie mi znać. Czasem zdarza mi się coś pominąć, więc dzięki!
.
.
Ttradycyjnie zapraszam na mój Instagram tych, których jeszcze tam nie ma! I a’propos Instagrama to zauważyłam, że on sam wywala mi ludzi z listy tych, których obserwuję! Macie tak? Dzisiaj weszłam sobie na profil jednej osoby i zobaczyłam, że jest prywatny i że mogę kliknąć „follow”, a przecież od dłuższego czasu oglądałam jej zdjęcia. Nie wiem czy to jakiś błąd u nich czy co, ale trochę mnie to irytuje, bo nie pamiętam przecież wszystkich loginów, więc w razie co nie będę nawet wiedziała jak szukać…

 


Żeby nie było, że stawiam ją przy toalecie specjalnie, by bawiła sie wodą. Nie, po prostu czasem sama tam chodzi, gdy ja zajmuje się czymś innym.
.
.
Rok temu opowiedziałam wam o tym jak to jest z prawem jazdy w stanie Georgia, co dalej jest aktualnym postem i na pewno przyda się tym, którzy tu przylatują i musza zdać egzamin, a au pair to już na pewno. W innym poście wspomniałam co nieco o przemyśle nabiałowym, ochłodzeniu, kilku innych ciekawostkach no i tradycyjne wtedy podsumowanie kolejnego tygodnia ciąży. Cieszę się bardzo, że robiłam takie aktualizacje, bo teraz super mi się to czyta, a co dopiero za parę lat!

Zmagania Au Pair (i nie tylko) – prawo jazdy w stanie Georgia

 

#20 Śniadanie z Agą – ochłodzenie, przemysł nabiałowy i inne ciekawostki… | 29. tydzień ciąży i brak snu.


.
.
Dwa lata temu natomiast opowiedziałam wam trochę o naszej poważnej rozmowie z Margie, która skończyła się całkiem dobrze i dalej uważam, że super wszystko wtedy rozegraliśmy.

Po rozmowie z Margie! / Ciekawostki z ostatniego czasu.


.
.
.
To by było tyle na dzisiaj!

Do następnego,
Aga
.
.
.
Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • ewa

    Wooow, z zainteresowaniem ogladalam filmik. Dobra robota. Twoja córka jest przeurocza 🙂
    W Stanach mieszkam od kilku lat ale nigdy nie mieszkalam poza California. Widze, ze roznica w kosztach zycia jest NIESAMOWITA. Wynajecie mieszkania (sypialnia + salon z kuchnia) w byle jakiej okolicy w Californii to koszt od 1100 wzwyz a do tego oczywiscie dochodza rachunki za prad, wode, gas, sewer, trash, internet. Wynajecie jednego pokoju to koszt od 600 dolarow wzwyz. Za ubezpieczenie 2 aut placimy 200 dolarow ale to jest naprawde bardzo tanio na tutejsze warunki, Z tego co wiem ludzie placa srednio $300-350. Kupno przecietnego domu z 3 sypialniami na przedmiesciach, w miare bezpiecznej okolicy to koszt od 400tys w gore z tego co sie orientuje. Wiekszosc ‚typowych domow’ w naszej okolicy ma 4 sypialnie i koszt 700 tys wzwyz. I naprawde sa to typowe domy nie jakies imponujace wille. Generalnie, podsumowujac ceny sa szalone i bez porownania do cen w innych stanach z tego co widze. Koszt telefonu czy netflixa jest oczywiscie taki sam.

    • Aga

      Dzięki! 🙂

      WOW! No między Georgią i Kalifornią jest dosłownie jakaś przepaść! Tutaj za te wspomniane przez Ciebie 400 tysięcy kupisz naprawdę genialny dom. Ale na przykład w samej Atlancie jest o wiele drożej niż u mnie jeśli chodzi o nieruchomości, bo reszta jest w sumie taka sama.

  • Joanna

    Fajny filmik,miło Cię widzieć i słyszeć.
    April śliczna.

    • Aga

      Dziękujemy 😀

  • Sonia

    Hej uwielbiam strasznie czytac twoje posty i filmik tez jest fajny 🙂 szkoda ze mi się nie udalo wyjechać za au pair i nie mogłam sama zobaczyć tych pięknych domów ale może uda mi sie wyjechać na wakacje 🙂 pozdrawiam 😘

    • Aga

      Dzięki! Cieszę się, że Ci się podoba i mam nadzieję, że na wakacje uda Ci się wybrać do Stanów 😀

  • Notkę czytałam już wcześniej, ale teraz obejrzałam filmik dopiero. Z mega ciekawością w sumie, choć za vlogami nie przepadam, wolę czytać 😉 Ale temat ciekawy, sama chciałam kiedyś poruszać go na blogu, ale właśnie nie mogłam się zmobilizować by wszystko policzyć, może kiedyś. Mega zaskoczyłaś mnie cenami mieszkań, które podałaś. U nas 2100$ za 2 bedrooms/2 bathrooms, w centrum wiadomo inaczej, ale i tak przepaść cenowa. Chyba trzeba pomyśleć o wyprowadzce na przedmieścia 😉

    • Aga

      Oj tak, różnica między przedmieściami a centrum Atlanty jest ogromna! Gadałam nawet z moją znajomą niedawno i powiedziałam jej, że jakby nasz dom był w centrum Atlanty to spokojnie sprzedalibyśmy go za dwa razy więcej niż tutaj, chociaż cena tutaj i tak była dość wysoka 🙂

  • Alie

    Przepraszam, że tutaj pytam, ale nie wiem za bardzo, gdzie indziej do Ciebie napisać :). Jak jest – według Twoich doświadczeń i obserwacji oczywiście – w Georgii z tolerancją dla związków i małżeństw osób tej samej płci? Bo czytałam, że w jakimś rankingu Georgia jest wymieniana jako jeden z gorszych stanów dla osób LGBT pod względem praw i tolerancji (zdobyła chyba 1 punkt na 6 możliwych). Wiem, że na cały stan składa się wiele miast i różnych rejonów, wiem, że w Atlancie będzie inaczej niż np. w jakimś niewielkim miasteczku, ale jeśli chodzi o ludzi wokół Ciebie, o sytuacje, z którymi miałaś doczynienia – jaki jest stosunek do tego? Czy jeśli np. dwóch mężczyzn szłoby za rękę albo np. powiedziałabym „ja i moja żona” będąc kobietą, wzbudziłoby to jakąś niechęć/agresję tak jak tu w Polsce?

    • Aga

      Odpowiem na to pytanie w jednym z kolejnych postów, mam akurat zbiór innych i ktoś inny też o to już pytał 🙂

      • Alie

        Super, bardzo dziękuję :).

  • Wiktoria

    Cześć 🙂
    Mówisz do córki czasem po polsku, czy w waszymtym domu rządzi tylko angielski?

    Pozdrowienia!