Jestem w związku ze znacznie starszym facetem

Po ostatnim poście o moim idealnym mężu dostałam kilka wiadomości dotyczących związków ze starszymi mężczyznami. Nie wiem dlaczego odzew poszedł w tym kierunku, bo o tym nie wspominałam wtedy w ogóle, ale pomyślałam, że się do tego odniosę skoro ja sama mam starszego męża.
.
.
Pamiętam, że dość dawno ktoś napisał mi komentarz, że Nathan w końcu zorientuje się, że bycie w związku z kimś tak młodym jak ja, kto nie ma w ogóle doświadczenia życiowego i tak dalej nie ma sensu i mnie zostawi, bo jesteśmy na dwóch zupełnie innych poziomach. No i co, pewnie już dwa lata minęły od tego komentarza, a my nadal jesteśmy razem, dalej pokonujemy przeszkody, jakie życie nam co chwilę stawia pod nogi i nawet mamy wspólną córkę, która wcale nie była tzw. wypadkiem przy pracy.

Inna osoba natomiast dodała innego dnia, że skoro jestem z „kimś takim” to znaczy, że lecę na pieniądze. Bo według ogólnie przyjętych norm mężczyzna powinien być starszy od kobiety, ale nie za bardzo. Takie 2-4 lata będą okej, wystarczająco, by było „odpowiednio” i by czuć się komfortowo. Wiecie, to tak jak ta norma, że facet musi być wyższy od kobiety, bo inaczej… nie wiem co, nie powinni być razem. Cóż, my przeczymy obu twierdzeniom i dobrze mi z tym.

Ja uważam, że w bardzo wielu przypadkach wiek nie świadczy o dojrzałości, bo są 50-latki, które zachowują się jak nastolatki, a są też 15-latki, które w życiu przeszły więcej niż ci pierwsi. Ja na przykład przez śmierć mojej mamy i mojego ulubionego wujka trzy lata później musiałam dojrzeć szybciej niż moi rówieśnicy, zawsze byłam poważniejsza, bardziej wyważona, nigdy nie szalałam tak jak oni. Żałuję, że tak to wyglądało i nie miałam super dzieciństwa, ale niestety nie wszystko da się zmienić i ja nie miałam na to żadnego wpływu. Są tacy, którzy w wieku 45 lat dalej żyją z rodzicami, ale są też 30 latkowie, którzy mają już swoje mieszkanie. Nie cierpię tego uogólniania ludzi i twierdzenia, że jeśli ktoś jest w moim wieku to znaczy, że jeszcze nic nie wie o życiu, jest żółtodziobem, w ogóle jest głupi i tak dalej. I to nie dlatego, że faktycznie nie ma doświadczeń, ale tylko dlatego, że ma 24 lata. Widzicie jak to wszystko brzmi? Trochę bez sensu jak na mój gust.

Nathan jest starszy ode mnie o 16 lat. Nie jest to mało, ale też nie jest jakoś bardzo dużo, chociaż to też zależy od gustu i jakichś tam własnych przekonań. Pamiętam, że na samym początku naszego związku zastanawiałam się czy jemu ta różnica przeszkadzała i powiedział, że nie przeszkadzała mu, ale były momenty, kiedy zastanawiał się co myślą o nas ludzie, którzy nas mijają na ulicy widząc nas trzymających się za dłonie. Szybko mu to przeszło, ale sami widzicie, że coś tam jednak było. Jeszcze przed tym natomiast pewnego dnia, gdy przechadzałam się po domu w szortach (no sorry, gorąco tu mamy dość często) to złapał się za głowę i pomyślał: „Nate, ogarnij się, przecież ona dopiero co była nastolatką” ;). Czy ja miałam jakiś problem z tym, że Nate jest ode mnie tyle lat starszy? Nie. Ja byłam pierwszą osobą, która powiedziała, że wiek nie ma znaczenia, bo to tylko liczba. I chociaż nie chodziło mi o mnie i o niego w tamtym momencie to wiem, że dało mu to swego rodzaju przyzwolenie na okazanie zainteresowania.

Ktoś inny kiedyś napisał mi też tu na blogu, że na pewno nie mamy wspólnych zainteresowań i jak możemy w ogóle mieć wspólnych znajomych, skoro wychowywaliśmy się w zupełnie innych czasach i pewnie niektórzy z nich są w wieku mojego ojca. To prawda, że zdarzają się sytuacje, kiedy Nathan zapyta „a pamiętasz…”, a ja na niego patrzę i mówię, że nie, nie pamiętam, bo ja tego w ogóle nie znam, jak to było popularne to mnie jeszcze nie było na świecie. Ale to jest fajne, bo w ten sposób dzielimy się tym co lubiliśmy kiedyś tam, co działo się jak on był dzieckiem i co działo się jak ja byłam dzieckiem, a na co on nie zwracał już uwagi, bo był tyle lat starszy. Lubimy różne filmy, różne książki i różną muzykę, ale czy to oznacza, że nie możemy być parą? No nie. Jest też przecież wiele osób w moim wieku, którzy kompletnie nie lubią tego, co lubię ja. A co do znajomych… Jego koledzy są super i czasem chodzę sobie w odwiedziny do ich biura, wszyscy traktują mnie jak równego sobie, a nie jak głupią małolatę. I tylko dwie osoby są w wieku Nathana, cała reszta jest starsza. On natomiast lubi moich znajomych mimo tego, że wszyscy są od niego młodsi, a największa różnica wieku to 20 lat.

To wszystko zależy po prostu od człowieka i od tego jaki on jest, czego chce od życia i od drugiej osoby. Każdy z osobna może mieć swoje własne normy i wierzenia, ale niech zatrzyma je dla siebie zamiast narzucać je innym. To nie jest moja sprawa czy któryś z was jest młodszy od dziewczyny o 5 lat albo czy któraś z was ma faceta starszego o 15 lat. Jeśli jest wam z tym dobrze to szczerze życzę powodzenia! Mi jest dobrze z facetem, z którym jestem i mimo tego, że stuknęła mu czterdziestka to nie siedzi na kanapie z kapciami na stopach i pilotem do telewizora w ręku (swoją drogą, nie mamy nawet telewizowa) tylko dalej czasem powie coś tak głupiego, że płaczę ze śmiechu, obejrzy ze mną „Magic Mike” albo pójdzie na koncert zespołu, którego w sumie w ogóle nie słucha dlatego, że ja bardzo chcę iść. W tym wszystkim chodzi o nasz charakter a nie o to jaka jest nasza data urodzenia.
.
.
Zdjęcie w poście pochodzi z mojej ciążowej sesji zdjęciowej :).
.
.
Do następnego!
Aga
.
.
.
Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram