Co słychać u April?

Kilka dni temu czytałam wyniki ankiety, o której wypełnienie was prosiłam (wspomnę o tym szerzej w poniedziałek, bo jest o czym!) i bardzo wiele z was pisało, że super byłoby przeczytać o tym jak tam sprawy mają się z April. Jako że od jakiegoś czasu taki post chodził mi już po głowie to pomyślałam sobie, że nadarzyła się świetna okazja i ogarnę go dzisiaj. Będzie długo, a to i tak nie wszystkie szczegóły! Z góry przepraszam za jakość większości zdjęć, ale ona jest tak ruchliwa, że jedynym momentem, kiedy mogę zrobić ostre zdjęcie jest wtedy, gdy śpi.
.
.
Czas leci jak szalony i April ma już prawie 9 miesięcy, co jest wręcz niewiarygodne. Pamiętam, jakbym dopiero co ją urodziła, a w liście postów oczekujących na realizację dalej mam ten o torbie szpitalnej! Nim się obejrzę, a Mała będzie miała rok!
.
.

.
.
W tym momencie April mierzy ok. 76 cm i waży ok. 10 kg. Ma cztery zęby i trzy kolejne jej wychodzą, już je widać do połowy prawie. Ma coraz więcej włosów, robią się coraz dłuższe i nachodzą jej już na uszy, ale dalej są za krótkie na te mega urocze malutkie kucyki.
.
.
Jak już wiecie i co niektórym z was w ogóle się nie spodobało, April samodzielnie zaczęła siadać dość wcześnie (miała ok. 3 miesiące), bardzo szybko też zaczęła się przekręcać z brzucha na plecy i odwrotnie oraz raczkować. W chwili obecnej wstawanie jest jedną z jej ulubionych czynności i potrafi się utrzymać na nogach naprawdę dłuższy czas bez kiwania się na boki, jest bardzo stabilna. Czasem leci na tyłek, ale najczęściej schodzi do przysiadu i potem albo siada na podłodze, albo znowu wstaje. Potrafi się przekręcić i patrzeć w drugą stronę stojąc w tym samym czasie, więc naprawdę super potrafi zachować równowagę. Jak stoi trzymając się czegoś to przebiera nogami, obserwuje nas chodzących i próbuje powtarzać. Pierwsze kroki już zaczęła stawiać jakiś czas temu trzymając się chodzika, ale przypuszczam, że niedługo już zacznie wariować sama. Pierwszy raz po schodach całkiem na górę weszła jakieś trzy tygodnie temu i później jak tylko ją łapałam i odstawiałam gdzieś na bok to zaraz znowu leciała na schody. Kupiliśmy więc zebezpieczenia i od razu mi lepiej.
.
.

.
.
Dalej pije mleko z nasion konopii, chociaż już coraz mniej, bo dostaje coraz więcej normalnego jedzonka. Jej dieta nie zmieniła się za bardzo. Gdy ja coś jem, np. truskawki albo banany to daję też jej i sobie sama je to samo co ja. Daję jej też papki z takich torebek, z których może sobie wyssać wszystko. Gdy zaczęliśmy rozszerzać jej dietę to dostawała jeden rodzaj owoca na jeden raz, by wszystko jej się tam przyzwyczaiło. Teraz dostaje też mieszanki i staramy się robić tak, by owoce pochodziły z tej samej grupy, nie zawsze się to jednak udaje, ale będzie to prostsze później, gdy będzie mogła rzuć więcej. Jej ulubione smaki to truskawka z gruszką i bananem oraz suszone śliwki ze szpinakiem i bananem. Ogólnie lubi wszystko co do tej pory próbowała, smakowało jej nawet połączenie jarmużu, szpinaku i awokado. Większość jedzenia jakie dostaje jest świeża, bo w sumie je dokładnie takie rzeczy jakie my (no, oprócz jabłek, które ona uwielbia, a ja nie znoszę), ale dostaje też saszetki, które kupujemy w sklepach. Je tylko organiczne produkty bez żadnych dodatków, co jest dla nas bardzo ważne. Nie karmimy ją łyżeczkami, bo chcemy, by sama decydowała ile i kiedy zje oraz by poczuła owoce w dłoniach, by zobaczyła co da się z nimi zrobić i tak dalej.
.
.


.
.
Dalej noszę ją w chuście lub nosidełku, ale powiem wam, że robi mi się coraz trudniej i jak krótkie dystanse są jeszcze całkowicie okej tak gdy mam chodzić dłużej to jest problem. Bo ona jest coraz cięższa!
.
.
April nieszczególnie przepada za książkami. Próbuję jej czytać co jakiś czas, ale jakoś nie jest zbyt zainteresowana. Oczywiście ja się nie poddaję i dalej będę próbować, ale nie będę jej zmuszać na siłę, by siedziała mi na kolanach i słuchała, gdy nie ma na to ochoty. Przyjdzie czas, gdy to polubi. Uwielbia za to słuchać muzyki i zauważam już jej kształtujące się gusta, bo różnie reaguje do różnego rodzaju piosenek. Na przykład zawsze, ale to zawsze uważnie słucha i jeśli płacze to przestaje, gdy włączam The Baseballs, ale gdy leci coś takiego wyraźniejszego, coś głośniejszego to mruży oczy i macha rękami, co przestaje robić, gdy przełączam na inną piosenkę. Nie daję jej żadnych bajek do oglądania. Jedyne, co ogląda to zerka sobie na jeden filmik na youtube dziennie, bo, jak już wiecie, oglądam dzienne vlogi na kanale OKbaby. Reaguje uśmiechem jak słyszy ich powitanie.
.
.
Ludzie, których spotykamy w sklepach czy innych publicznych miejscach są zazwyczaj zaskoczeni jaka April jest spokojna. No bo jest i to jest super. Jest bardzo wesołym dzieckiem, często się śmieje, cały czas się uśmiecha, lubi ludzi. Nie ma z nią tak naprawdę żadnych problemów, ale wiadomo, że gdy czegoś potrzebuje to daje o tym znać i to jest super. Trafiło mi się mega pozytywne dziecko. Powiem jednak nieskromnie, że dużo zasługi mamy też tutaj my i to jak traktujemy ją i siebie nawzajem, bo gdyby u nas były kłótnie, dziwna atmosfera i tak dalej, to April by to odczuwała i inaczej by się zachowywała, co dokładniej opisałam w jednym z ostatnich postów.
.
.
Aktualnie jej ulubioną zabawką jest drewniana kolorowa piramida, którą ja układam, a ona rozwala. Na początku wywalała wszystko na podłogę i złościła się, że nie może wyciągnąć tego ostatniego największego krążka, ale teraz już wie, by przewrócić to albo całkiem do góry nogami, albo zwyczajnie łapie krążki dłońmi i je po kolei wyciąga. Ogólnie lubi bawić się czym popadnie, ale ma kilka zabawek, na które nie zwraca uwagi. Wiadomo, kwestia gustu.
.
.

.
.

.
.
Jedyne co mi przeszkadza to fakt, że uwielbia jeść papier i chusteczki, po prostu uwielbia! Ja myślę, że wszystko posprzątam i wywalę, a kilka minut później znowu słyszę jej cmokanie, a to oznacza, że… znowu je papier. Czasem chodzi też do łazienki, wstaje przy sedesie i ręką pluska w wodzie.
.
.


.
.
April bardzo lubi być w wodzie, czy to w basenie, czy w wannie, czy pod prysznicem. Czuje się komfortowo i nigdy nie ma żadnego płaczu ani nerwów, chyba że kładę ją na plecach, bo być na plecach w wodzie bardzo nie lubi. Staram się jednak ją do tego przyzwyczaić i wiem, że w końcu się uda, ale to wszystko na spokojnie.
.
.
Dalej nie używamy żadnych olejków ani balsamów do ciała. Jedyne co to szampon i płyn do mycia w jednym, a czasami kąpie się w samej wodzie. Uwielbia się pluskać i bawić zabawkami w wannie. Jej skóra dalej jest mega gładka, nawilżona, nie ma żadnych odpażeń i tak jest od samego początku. Kąpiemy ją jakoś tak raz w tygodniu, chyba że się mega pobrudzi, no to wtedy wiadomo, że częściej. Czasem zabieram ją pod prysznic, by się trochę zrelaksowała, jak nie nie jest w nastroju. Ciekawostką niech będzie to, że pierwszą kąpiel w życiu miała dopiero gdy miała trzy tygodnie, a po porodzie w ogóle nie była czyszczona, o czym też opowiadałam w poście o planie porodu. Dzisiaj jak ją wsadziłam do wanny to bawiła się jakiś czas, potem zaczęła wstawać i siadać, i raz stopa jej się obsunęła i przewróciła się do wody, zanurzyła się pod nią całkowicie. Widziałam tylko jej przerażoną twarz, oczy miała cały czas otwarte i Nate ją szybciutko posadził. Wtedy wzięła kilka głębokich wdechów i… wróciła do zabawy. Najlepsze jest to, że pod wodą wstrzymała oddech, co mnie zaskoczyło, bo zanurzania jeszcze nigdy nie trenowałyśmy, więc to jest naprawdę genialna sprawa.
.
.
Jest bardzo, ale to bardzo wokalna. Dużo mówi w tym jej własnym języku, wydaje mnóstwo dźwięków cały czas, a ostatnio nauczyła się… krzyczeć. Serio, po prostu słyszę takie „aaaaaa!!” co jakiś czas, a jak na nią spojrzę i zapytam „what?” to się tylko uśmiecha.
.
.
April uwielbia się przytulać i często sama się wspina po mnie po czym obejmuje mi szyję i kładzie główkę przy moim policzku. To jest takie urocze! Bardzo lubi być przy kimś, lubi jak się ją nosi, jak leży na mojej klatce i tak dalej. Potrafi się też jednak bawić sama i to nawet dłuższy czas, ale głównie wtedy, gdy ja jestem gdzieś dalej lub w ogóle łażę po domu, robię pranie czy coś, a ona jest w salonie. Gdy mnie zobaczy to od razu przychodzi i woli pobyć ze mną. Miała taki czas, kiedy wpadała w jakąś dziwną panikę, gdy wychodziłam do drugiego pokoju czy do łazienki, od razu zaczynała płakać jak tylko znikałam z pola widzenia. Powiem wam, że było to dość męczące momentami, ale minęło już.
.
.

.
.
Czasem przychodzą dni, kiedy jest marudna, gorzej się czuje. Wtedy najchętniej byłaby noszona non stop, cały czas chciałaby być przy mnie, a jak się ją gdziekolwiek odkłada to płacze. A ja tak nie mogę i nie chcę. Nie dość, że po jakimś czasie bolą mnie ramiona to w dodatku też są pewne rzeczy, które chcę sama porobić. No wiadomo jak to z dziećmi, zdarza się i tak.
.
.
Mała ucina sobie dwie drzemki w ciągu dnia i spać na noc kładziemy ją ok. 21. Budzi się ok. 8:30-9 rano, na pierwszą drzemkę kładę ją ok. 1,5-2 godziny po przebudzeniu i śpi jakieś 2 godzinki. A druga drzemka no to już zależy jak dzień pójdzie, zazwyczaj kładzie się ok. 16:30-17 i wtedy śpi maksymalnie do 18:30. Tzn. ja ją budzę wtedy, jeśli nie obudzi się sama, bo jakby spała dłużej, to później nie spałaby w nocy. Jeśli zaśnie dopiero np. po 18:30 to daję jej spać jakieś 10 minut tylko. Zazwyczaj tyle jej wystarcza, żeby odzyskać energię do zabawy i pójść spać przed 21. W nocy budzi się 3 razy, żeby wypić trochę mleka. Zdarza się jednak, że przesypia po 7 godzin pod rząd, ale jeszcze niezbyt często.
.
.
Zazwyczaj łatwo się ją kładzie spać wieczorem, bo jak jest zmęczona to po prostu zasypia prawie od razu jak się ją położy, ale są momenty, kiedy po prostu nie chce spać sama i koniec. I będzie krzyczeć, płakać i wstawać, a jak się ją podniesie to nagle przestaje. Zdarza się raz na ruski rok, że pozwolę jej zdrzemnąć się szybko na mojej klatce i wtedy ja też sobie odpocznę, ale rzadko to robię, bo jak potrzebuje dłuższej drzemki to potrzebuje dłuższej i koniec. W nocy natomiast zależy mi na tym, żeby potrafiła zasnąć w łóżeczku, co, jak już wspomniałam, nie jest zazwyczaj problemem. Zazwyczaj ja albo Nathan zostajemy z nią w pokoju aż zaśnie, a zasypia z butelką mleka. Nie wychodzimy wcześniej jeśli płacze, a jeśli nie płacze to zdarza nam się zostawić ją w pokoju samą i wtedy sobie sama zasypia. Urocze jest to, że czasami jak jest śpiąca i zobaczy poduszkę na podłodze to do niej podchodzi i się na niej kładzie.
.
.


.
.
Nie zamykam jej w szklanej kuli i nie chronię przed wszystkimi przeciwnościami losu. Jeśli np. wejdzie pod krzesło, po czym zacznie płakać i się złościć, bo nie wie jak wyjść to nie wyciągam jej od razu, tylko siadam obok niej, mówię do niej i pozwalam jej samej dojść do tego, jak się wydostać. I to samo dzieje się w innych sytuacjach. Zazwyczaj się udaje, a gdy jednak problem okaże się zbyt duży to ją podnoszę. Mam zresztą też swoje granice i są momenty, kiedy biorę ją od razu, bo np. uderzy się czy zwyczajnie płacze za bardzo. Tzn. mówiąc „za bardzo” mam na myśli to, że widzę, że serio potrzebuje pomocy i po prostu nie chcę jej zostawiać samej sobie.
.
.
Myślę, że to tyle na dzisiaj! Wydaje się, że napisałam chyba wszystko możliwe, ale nieeee, resztę zatrzymuję dla nas :). Jeśli macie jakieś pytania to śmiało walcie w komentarzach!
.
.
Do następnego,
Aga
.
.
Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE