Nasz nowy dom: co łączyło domy, które widzieliśmy i jak sprzedaliśmy nasz

Jeśli sprzedaje się dom i używa się agenta nieruchomości do pomocy to na pewno usłyszy się konkretne polecenia co do tego, jak ów dom ma wyglądać. Dlatego też później gdy ogląda się posiadłości to większość z nich jest do siebie bardzo podobna, a wyjątkami są te, które wybudowane były dawno temu. Sporo domów jest pięknie urządzona, wysprzątana, wszystko ładnie pachnie…

W poprzednim poście z tej krótkiej serii opowiedziałam wam o tym na co zwracaliśmy uwagę przy wyborze nowego domu i jakie posiadłości od razu odrzucaliśmy. Dziś opowiem wam o tym, co łączyło wszystkie domy jakie widzieliśmy poz względem wyglądu wewnątrz oraz parę słów o tym, co my zrobiliśmy, by sprzedać nasz dom. Zaznaczam na samym początku, że piszę tu tylko o swoim doświadczeniu.
.

.

 

  1. Sprzątanie

Sprawa oczywista raczej, chociaż widząc niektóre domy miałam wrażenie, że ludzie mieli wszystko gdzieś. Generalnie agentka powiedziała nam (jak jeszcze mieliśmy w planach dać ogłoszenie, czego w końcu nie zrobiliśmy i na końcu napiszę wam dlaczego), że najlepiej pozbyć się większości rzeczy, które mamy i zostawić tylko te, których używamy na co dzień czyli np. noże, ręczniki papierowe, kosmetyki w łazience, itp. Reszta jak np. zdjęcia na ścianach, książki, różne ozdoby, ciuchy porozwalane na łóżku i tak dalej, powinny zniknąć. Wszystko po to, by dom był jak najbardziej neutralny i by ludzie oglądający go mogli sobie wyobrazić swoje rzeczy zamiast musieć się męczyć, by przebić się przez to, co aktualni właścieiele mają.

 

  1. Dywany

Gdy budowane są tutaj domy to dywany są kładzione jako podstawa, dlatego do jakiegokolwiek domu nie pójdziecie, zobaczycie dywany od ściany do ściany. Większość nawet wygląda tak samo, bo nie wymienia się ich przez długi czas. Te, które kładą przy budowaniu są zazwyczaj niższej jakości i często szybko się zużywają, w zależności oczywiście od tego co z nim robimy i tak dalej. Są cienkie, jasne, zdecydowanie nie pluszowe. Jeśli dywany mają plamy to dobrze jest wynająć kogoś do ich czyszczenia, a jeśli są mega zużyte to najlepiej w ogóle je wymienić, bo zwyczajnie odstraszają klientów. Nie jest to wcale takie tanie, bo ceny wyższej jakości dywanów zaczynają się od ok. $2,50 za 1 sq ft czyli w przeliczeniu (chociaż ogólnie nie ma sensu przeliczać, wiadomo, ale to dla tych, którzy są ciekawi) ok. 10,50zł za 0,09m2, plus ewentualne podkłady pod dywan, plus ściąganie poprzedniego i cała robocizna. Dlatego czasem ludzie wolą obiżyć cenę jaką chcą za dom zamiast płacić za wymianę. Ważna sprawa biorąc pod uwagę fakt, że dywany są na większości powierzchni domu. My za czyszczenie dywanów w całym domu zapłaciliśmy $280, co jest naprawdędobrą ceną.
.

 

  1. Czyszczenie / odnowienie drewnianych podłóg

Drewniane podłogi są bardzo w cenie, ludzie je uwielbiają i nie mówię tu o laminowanej podłodze, a o prawdziwym drewnie. Jeśli ktoś o to drewno nie dba no to będzie miał później problemik, bo może się nieźle zniszczyć, czasem nawet robią się dziury, a wtedy to już prawie nic nie da się zrobić. Dobrze jest taką podłogę przynajmniej dobrze umyć i odświeżyć, a jeśli jest w naprawdę złym stanie to wymienić. Jak wspomniałam przy dywanach – czasami niektórzy wolą zejść z ceny za dom, zamiast wymieniać samemu. My z podłogami u nas nic nie robiliśmy, bo są w całkiem dobrym stanie.

 

  1. Odświeżenie domu na zewnątrz

Kolejną radą jaką dostaliśmy i jaką dostaje większość sprzedających było to, byśmy umyli dom na zewnątrz. Tzn. oczywiście nie sami, tylko byśmy kogoś do tego wynajęli. W ten sposób wszelka ewentualna pleśń czy jakiekolwiek inne plamy znikną. Bo jak się idzie oglądać dom, to ogląda się go teżz zewnątrz i my np. odrzuciliśmy jeden, który miał jakieś masakryczne wręcz zacieki na caaaaałych dwóch ścianach, nie wiadomo od czego (może coś przeciekało z dachu na przykład?). Cena czyszczenia domu zależy od jego wielkości i oczywiście tego, kto to robi. My zapłaciliśmy ok. $250, nie pamiętam już dokładnie, co – znowu – jest całkiem dobrą ceną. Pomalowaliśmy też tylną werandę i przykręciliśmy na niej śruby, żeby nie trzeszczała ;).
.

 

  1. Okolica

Przystrzyżona trawa to must-have! Nikt nie lubi zarośniętego po kolana podwórka przed domem. No ale tutaj to też raczej sprawa prosta, bo (jak już mówiłam w moim ostatnim filmie) trawa przed domem przystrzyżona na osiedlach i tak być musi, gdyż pracownicy zarządu jeżdżą co jakiś czas i sprawdzają. Dobrze jest ogólnie ogarnąć bałagan jaki często ma się za domem, jak np. ogromne pajęczyny wszędzie co widzieliśmy w jednym z domów, który oglądaliśmy (ten, który miał okropny zapach).

 

  1. Świeczki, kadzidła, otwarta przestrzeń

Skoro już wspomniałam o zapachu to muszę tutaj dodać, że jedną z rad, jaką dostaliśmy było to, byśmy kupili jakieś świeczki zapachowe, które pasują do sezonu. Ta rada wydała mi się nieco dziwna, ale oglądając domy zauważyłam, a raczej poczułam, że w większości z nich naprawdę unosił się jakiś zapach i jak w niektórych było to całkiem przyjemne, tak w innych właściciele trochę przesadzali. Szkoda, że ten w którym śmierdziało nie miał żadnych świeczek… Kurcze, no nie mogę przeboleć tego! Poza tym, bardzo ważne jest to, by w domu było dużo światła, by okna były odsłonięte. Powiem wam tu jeszcze ciekawostkę, że domy malowane są na początku w większości przypadków na bardzo neutralny kolor, taki żółtawy, musztardowy. Taki, co to do wszystkiego pasuje, jest jasny i nie razi w oczy. Jeśli ktoś ma np. mocno różowe ściany to zalecane jest przemalowanie, no ale to już decyzja sprzedającego, wiadomo. Mi osobiście kolory ścian nie przeszkadzały jakoś bardzo, bo jakby nam się coś nie podobało to zawsze można by przemalować.

 

  1. Inscenizacja

Kolejną radą, jaką dają agencji nieruchomości, jest wynajęcie ekipy, która zainscenizowałaby nam dom, który chcemy sprzedać. Czyli mówiąc najprościej dekoratorzy wnętrz, którzy używają tej swojej magii i przemieniają przeciętny dom w dzieło sztuki. Wszystko po to, żeby całość pięknie wyglądała na zdjęciach i by przyjemnie się te domy oglądało. I powiem wam szczerze, że to naprawdę widać które domy korzystały z tej usługi, a które nie, ale czy robiło mi to jakąś wielką różnicę? Nieszczególnie. Osobiście wolałam nie przesadzać z pięknym wystrojem, bo to jest kolejna sytuacja, kiedy nie byłabym w stanie sama sobie wyobrazić jak ja bym to wszystko ogarnęła.
.

 

  1. Zdjęcia

Słuchajcie, robienie zdjęć domu kiepskim telefonem i wrzucanie ich do ogłoszenia naprawdę nie jest dobrym pomysłem. To zwyczajnie odrzuca, na zdjęciach nic konkretnego nie da się zobaczyć i naprawdę jakoś tak nie ma się ochoty na ogarnięcie takiego domu. Agentka, z którą wtedy rozmawialiśmy, powiedziała, że jeśli ona będzie sprzedawać nasz dom to oni mają profesjonalnego fotografa, który porobi super zdjęcia i pokaże to, co powinno być pokazane. Tak przeglądając ogłoszenia doszłam jednak do wniosku, że czasami przesadzają z przerabianiem zdjęć! Profesjonalna fotografia jak najbardziej spoko, ale tony photoshopa już nie.
.

.

Już wam wspominałam, że my w końcu nie korzystaliśmy z  usług agenta, bo chociaż jedną mieliśmy to okazało się, że wcale jej nie potrzebujemy. Poza tym o czym wspomniałam już w tym poście, załataliśmy też wszystkie dziury po obrazkach w ścianach i przemalowaliśmy kilka ścian, które były nieźle brudne. Po naszej wyprowadzce przyjdzie też tutaj pani, która posprząta resztę czyli wiecie, zetrze wszystkie kurze, umyje podłogi i tak dalej. I to by było na tyle. Jak już pisałam wcześniej, okazało się, że jedna z naszych sąsiadek jest właśnie agentką nieruchomości i jeden z jej klientów szukał domu konkretnie w tej okolicy. Obejrzał go sobie na Skype i od razu z żoną podjęli decyzję, że chcą go kupić. Wszystko zajęło jeden dzień! Genialna sprawa. Obeszło się bez jakichś zbędnych inscenizacji, świeczek i kadzideł ;).
.

.

W następnym poście z tej serii opowiem trochę o naszym domu! To wszystko jest dla mnie mega ekscytujące :)).
.

.

Do napisania,

Aga
.

.
Zdjęcia zamieszczone w tym poście pochodzą ze strony zillow.com i przedstawiają domy z mojej okolicy, które są aktualnie na sprzedać. Zdjęcie główne natomiast znalazłam w grafice Google.
.
.
Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Natka

    Czytając o tych dywanach, nie moglam sobie wyobrazić o ck Ci chodzi, dopiero jak zobaczyłam zdjęcia, to skapnelam się, ze mowisz o wykladzinie 😛

    Czekam z niecierpliwością na fotki jak się urzadziliscie w nowym domku 🙂

    • Aga

      Wykładziny! Matko, zapomniałam całkowicie o istnieniu tego słowa haha 😀
      Na fotki jak się urządziliśmy jeszcze chwilę trzeba będzie poczekać, jesteśmy w fazie ogarniania!

  • Kasia

    U mnie numerem 1 w szukaniu domu jest lokalizacja i jak najlepsze szkoly wtedy wiadomo, ze dom bedzie w dobrej okolicy i nie bedzie problemu z jego pozniejsza sprzedaza , niskie HOA lub jego calkowity brak to chyba najlepsza opcja no i duzo ziemi 🙂 z reszta jak najbardziej sie zgadzam, pozdrawiam

    • Aga

      Tak, na lokalizację też oczywiście zwracaliśmy uwagę. Chyba trzy domy odrzuciliśmy właśnie myśląc, że ciężko będzie nam je sprzedać później. Brak HOA byłby super ;D

  • Annimula

    Zdjecia robione komorka, to porazka na kazdym portalu sprzedajacym cokolwiek. Czasem ludzie tez na ebay’u wstawiaja fotki towaru, na ktorych nic nie widac albo sprzedawane ubranie jest pomiete, i niedbale rzucone na lozko. Ja sie pytam, kto to kupi?
    Ostatnio gdy pisalas o sprzedarzy domu, podalas link do strony z domami. Weszlam sobie na nia i niektore domy byly swietne, a niektore wlasnie mialy np 2 zdjecia i oba rozmazane pokazywaly blat i szafke w kuchni. Nie wiem, po co ktos wstawia takie ogloszenia.
    A wracajac do waszego domu- czy juz sie wprowadziliscie do nowego? I jak duzy byl stary dom?

    • Aga

      Wiadomo, że to też jeszcze zależy od tego jaki to telefon, ja wszystkie moje zdjęcia aktualnie robię telefonem już od dłuższego czasu :D. Ale jako że rozmawiamy o tych fotkach naprawdę kiepskiej jakości, pomiętych i porozrzucanych ciuchach i tak dalej to oczywiście się zgadzam.
      Jeszcze nie, na razie skończyłam malowanie trzech pokoi, teraz szafki w kuchni są malowane, bo zmieniamy ich kolor :). Nate zamówił firmę przeprowadzkową na przyszłą środę!
      A nasz stary dom ma w sumie ok. 500m2, tak całkiem dokładnie to nie pamiętam.