#63 Sniadanie z Aga – marokańska restauracja i trochę o życiu w USA


W minionym tygodniu

Jestem tak zajęta, że parę razy straciłam poczucie czasu. Np. zapisana byłam do fryzjera na 13:45 i niby pamiętałam, i miałam nawet przypomnienie w kalendarzu, które mi wyskoczyło godzinę przed, a z domu wyjechałam… 13:45. Strasznie mi się wszystko pomieszało i byłam pewna, że muszę wyjść o 13:45, więc spóźniłam się 20 minut. Zadzwoniłam i na szczęście okazało się, że fryzjerka i tak miała obsuwę, więc przynajmniej nie musiałam czekać jak tam dotarłam. No i obcięłam włosy! Ostatnim razem jak byłam podciąć to powiedziałam jej, że zapuszczam teraz i będę czekać aż mi urosną mniej więcej tak, jak miałam kiedyś, ale od paru dni tak strasznie chodziło za mną to, by sobie je obciąć, że w końcu to zrobiłam. Potrzebowałam jakiejś zmiany, wiecie? Nie tylko jeśli chodzi o mój wygląd, ale też o psychikę. Może to dziwnie brzmi, ale ogólnie czuję się trochę lepiej i o to mi chodziło!

.

.

Powiem wam, że Margie mnie mega zirytowała, bo… dała April ciasteczko. Ja wiem, że dla niej to takie nic, sama to je i tak dalej, ale kurde no, ona doskonale wie co my jemy a czego nie, wie dlaczego. Mówiłam jej, że nie chcę, by April dostawała nic poza mlekiem, które pije oraz tym, co my zostawiamy jej do jedzenia. Nic innego. A ja wracam któregoś dnia do domu i Margie z Alicią chwalą się, że dały April ciasteczko. Nie wyobrażacie sobie nawet jak mi ciśnienie podskoczyło! Takie coś sprawia, że moje zaufanie do niej spada coraz bardziej.

.

Zobaczcie co ja sobie ostatnio zrobiłam do jedzenia! Sałatowe wrapy :). W środku czerwona papryka, ogórek, pomidor, awokado i sos zrobiony ze zblendowanej cukinii, suszonych pomidorów i soku z cytryny, który był moim wymysłem… niezbyt skomplikowanym zresztą. Pyszka, polecam!

.

Razem z Nathanem pojechaliśmy na świąteczną kolację organizowaną przez jego szefów, na którą co rok zapraszani są pracownicy i ich partnerzy. Tym razem spotkaliśmy się w marokańskiej restauracji w Atlancie, prowadzonej przez Marokańczyków. Fajnie było, bo tak inaczej! O wiele luźniej, bo tym razem nie musieliśmy super ładnie wyglądać, nie było błyszczących białych talerzy ani podniosłej atmosfery. Mieliśmy za to, jak oni sami to nazywają, „prawdziwe marokańskie doświadczenie” co oznaczało, że np. przed jedzeniem przyszedł kelner z taką jakby miską i czajnikiem z ciepłą wodą z cytryną i podchodził do każdego stolika po to, by… wszyscy umyli ręce w tej wodzie. Wkładaliśmy dłonie wszyscy razem i obmywaliśmy je. A to wszystko dlatego, że później, gdy przynoszą ogromny talerz z sałatkami, je się je rękoma! W czasie kolacji kilka razy na środek wyszła też tancerka brzucha, która dawała nam pokazy. Podobało mi się to wszystko, nie powiem. Super było to, że mieli tam sporo świeżych owoców, chociaż tym razem z Nathanem spróbowaliśmy też ugotowanego bakłażana czy buraków.

 

See my short hair?! @trishelle6382 gave me a #haircut I’m very happy with! ✂ 👌

A photo posted by Aga Kirchner (@againamerica_com) on

.

.

Miałam jeszcze kilka dodatkowych testów jak np. USG macicy i jajników. Miałam też spotkanie z innym konsultantem genetycznym, który to zajmie się śledzeniem wszystkich moich badań, umawianiem wszystkiego i tak dalej. Wreszcie mam kogoś takiego! Bardzo tego potrzebowałam, bo jak śledzić terminy sama mogę tak zamawiać badań nie bardzo. Ehh, mam wrażenie, że to już wszystko i mam minimum kilka miesięcy przerwy ;).

.

.

Do obejrzenia

Tym razem filmik ode mnie! Wreszcie ogarnęłam ten, w którym opowiadam wam trochę o tym jak się tu żyje. Zahaczyłam o Amerykanów, jedzenie, pogodę i kilka innych aspektów, które w mniejszym lub większym stopniu wpływają na to, jak mi się tu żyje. Mam nadzieję, że wam się spodoba :)!


.

.

Blog

Zauważyliście, że mam nowe logo na blogu?! Odświeżone, nieco inne i bardzo mi się podoba. Jeśli zobaczyliście mój filmik to wiecie też, że mam super intro, którego nie miałam wcześniej! Wszystko zrobione przez moją ulubioną Weronikę :).

.

Mój poprzedni post poszybował wyyyyysoko w statystykach i spotkał się z bardzo fajnym przyjęciem za co wszystkim dziękuję! A tych, którzy nie widzieli, zapraszam do poczytania o tym, jakiego to ja mam idealnego męża, a on idealną żonę.

.

Rok temu zdradziłam wam nieco prawdy o ciąży, o której rzadko kto wam powie. Post zachowany był w luźnej atmosferze co nie każdy zauważył ;).

13 rzeczy, których ludzie nie powiedzą ci o ciąży…

.

Dwa lata temu opisałam naszą wycieczkę do Cloudloud Canyon State Park. Super tam było i aż żałuję, że nie pojechałam w tym roku.

Cloudloud Canyon State Park / „Aga nie nadaje się do tego, by być jak mama dla Alicii!”

.

.

Zapraszam na mój fanpage na Facebooku oraz na mój Instagram!

 


.

 


.

.

W internecie

Zobaczcie jaki słodziak! 2-latek robiący zakupy. Jego „crash down” powaliło mnie na łopatki.


.

.

Do następnego!

Aga

.

.

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Justyna

    Ślicznie wyglądasz i promieniejesz na tych zdjęciach 😉 Restauracja wydaje się być super, muszę kiedyś się do takiej wybrać ! 😀

    • Aga

      Ooo dzięki 😀

  • xxx

    Wow, wyglądasz super! Zmiana zdecydowanie na lepsze 🙂

    • Aga

      No właśnie też tak uważam 😀

  • Daria

    Czytam Twojego bloga od daaaawna i mimo, że Cię nie znam to Cię uwielbiam- Twoje podejście i spojrzenie na różne sprawy, sposób pisania i takie ciepło, które od Ciebie bije na zdjęciach, oby tak dalej. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia oraz samych dobrych rzeczy 🙂

    • Aga

      Naprawdę mega miło mi się robi jak czytam coś takiego, dzięki! :)))

  • Daga

    Hej Aga! Na wstępie dodam, że śledzę Twojego bloga na bieżąco już od jakichś dwóch lat 😀
    Dzisiaj przychodzę z pytaniem, nad którym zastanawiam się już jakiś czas, mianowicie: wiem mniej więcej, jak wygląda Wasza dieta (Twoja i Nathana), jednak nurtuje mnie pytanie, jak wyglądała dieta Nathana kiedyś? Czy jego nawyki żywieniowe zmieniły się dlatego, że Ty tak jadłas i on z czasem też się na to przestawil? Czy od zawsze jego sposób żywienia wyglądał w ten sposób?

    • Aga

      Gdy ja przyleciałam do Stanów to Nathan już nie pił mleka krowiego, pił wtedy migdałowe. Opowiadał mi o tym dlaczego i tak dalej i w ten sposób ja też przestałam pić mleko krowie. Mięso przestał jeść tuż po moim przylocie, na początku stwierdził ,że tylko na miesiąc, by zobaczyć jak się będzie czuć i tak dalej. Okazało się, że, jak stwierdził, mięsa mu w ogóle nie brakuje a w dodatku czuje się lżej i jakoś ma więcej energii, więc pozostał wegetarianinem. Na weganizm przeszliśmy w sumie razem, chociaż ja go wyprzedziłam o kilka dni. Potem ja chciałam próbować surowych potraw, ale to on był pierwszy jeśli chodzi o tę zmianę :).

      • Daga

        Super, dzięki za wyjaśnienie 🙂
        Dużo uśmiechu! 🙂