Nasz nowy dom: poszukiwania wymarzonego miejsca

Nie było łatwo, naprawdę. Jak się ma jakieś tam wymagania i nie bierze się domu pierwszego z brzegu to trochę czasu na poszukiwaniach trzeba spędzić. Najgorsze było to, że najlepszy czas na kupno domu minął, więc nie zostało wcale tak dużo opcji. Na początku myśleliśmy, by zrobić wszystko samodzielnie, ale im dalej w to szliśmy tym bardziej dochodziliśmy do wniosku, że to jednak nie jest dobry pomysł, bo zwyczajnie nie mamy na to czasu. Skorzystaliśmy więc z usług agenta nieruchomości, który to pomógł nam znaleźć dom. Teraz oboje wiemy, że jakbyśmy wybierali agenta raz jeszcze to nie wybralibyśmy tego, no ale przynajmniej łatwiej było nam oglądać domy mając jego pomoc, więc już trudno się mówi.

.

Czego szukaliśmy

Chcieliśmy mieć mniejszy dom, bo ten, który mamy teraz jest ogromny i nawet nie używamy całości, powierzchnia się dosłownie marnuje. Zależało nam na tym, by mieć coś, co będzie wystarczające na teraz i później, jak dziewczyny podrosną i by było trochę w zapasie, ale też bez przesady. No i by nie trzeba było spędzać całego weekendu na sprzątaniu, tylko raczej żeby szybciej i łatwiej to szło. Szukaliśmy domu, który miałby min. 230m2.

Bardzo zależało nam na tym, żeby plan był bardziej otwarty niż każde pomieszczenie osobno. Fajnie jest wejść do domu i widzieć jego drugi koniec, lubię takie poczucie przestrzeni, ale też nie chciałam mieć mega wysokiego sufitu w salonie, jak to czasem się zdarza gdy nad salonem nie ma drugiego piętra, bo wtedy tej wspomnianej przestrzeni byłoby już zdecydowanie za dużo i jedyne co widzę to ogromne gołe ściany.

Mega ważnym kryterium było duże i równe podwórko z tyłu po to, by April i Alicia miały gdzie się bawić, a poza tym chcemy posadzić trochę owoców! Pierwsze odpadały domy, które ogródka nie miały prawie w ogóle albo miały, ale był stromy. Nieważne jak piękny dom by nie był, z beznadziejnym podwórkiem nie miał u nas najmniejszych szans.

Chcieliśmy mniejszą kuchnię jako że i tak nie używamy jej już tak, jak kiedyś. Woleliśmy mieć więcej metrów w innych miejscach w domu i naprawdę nie chcieliśmy, by kuchnia zajmowała nam połowę piętra.

Lokalizacja też była bardzo ważna. Nathan powiedział, że nie chce musieć jechać do pracy dłużej niż 25 minut w jedną stronę (teraz ma 15), nie chcieliśmy być po środku niczego, ale też nie w centrum jakiegoś miasteczka. Szukaliśmy domu w spokojnej i cichej okolicy, ale tak, by był łatwy dostęp do sklepów, itp.

Istotne było dla nas to, by między domami była większa odległość, bo bardzo nie lubimy takiego budowania na ilość, zamiast na jakość. Chcemy mieć też trochę prywatności.

.

Z jakich stron korzystaliśmy

Czasem jeżdżąc po okolicy jak widziałam jakiś znak „home for sale” to skręcałam i sobie obczajałam, ale w taki sposób ciężko było cokolwiek konkretnego znaleźć, no bo na wszystko można było trafić. Główną stroną, na jakiej czyniliśmy poszukiwania było zillow.com i tam właśnie znaleźliśmy nasz domek. Jak sobie wpiszecie np. Peachtree City GA to możecie obczaić co nam proponowali w okolicy. Do Peachtree City się jednak nie przeprowadzamy, bo willa za milion dolców to nie to, czego chcieliśmy ;).

.

Co odrzucaliśmy

Ogólnie odwiedziliśmy ok. 18 domów z tego, co pamiętam i większość odrzuciliśmy z powodu nawalenia domów bardzo blisko siebie (jak np. ten ze zdjęcia głównego), małego albo nieistniejącego wręcz ogródka lub lokalizacji.

Jeden dom miał bardzo, ale to bardzo nieprzyjemny zapach i chociaż inne kryteria były spełnione to po prostu nie mogłam tam wytrzymać i od razu powiedziałam, że w ogóle nie ma szans. Inny odrzuciliśmy przez… wystrój. Wiem, że to może dziwnie brzmieć, ale o wiele lepiej ogląda się posiadłości, które są już puste lub chociaż częściowo ogarnięte, bo wtedy łatwo można sobie wyobrazić co my byśmy chcieli, jak my chcemy, by to wyglądało i tak dalej. Natomiast jeśli dalej wszędzie jest mnóstwo rzeczy aktualnych właścicieli to jest dość ciężko się z tym ogarnąć. Dlatego też z listy od razu odpadł nam dom, który miał mega stare meble i… chyba z tysiąc sztucznych kurczaków i jajek porozstawianych wszędzie! Naprawdę mega dziwnie się tam czułam.

Z ciężkim sercem pożegnaliśmy się też z domem, który był naprawdę mega fajny pod każdym względem – otwarty, nie za duży i nie za mały, ładne sypialnie, mniejsza kuchnia, ogromne podwórko, cicho i spokojnie. Niestety lokalizacja była bardzo kiepska, bo mimo tego, że Senoia to niestety obok tego domu były tylko trzy inne i w dodatku bez dzieci, nie było miejsca na żadne spacery, a najbliższy sklep spożywczy był 15 minut drogi autem. Nie pasowało nam to w ogóle. Dom na sprzedaż jest już od ok. 200 dni i coś mi się wydaje, że tutaj właśnie ta lokalizacja jest głównym powodem.

Odpadło też miejsce, które było ogólnie całkiem spoko, jeśli chodzi o okolicę, ogródek, podwórko z przodu, dom był wyremontowany i w ogóle, ale był tak strasznie stary i miał taki dziwny wystrój, że czułam się tam jak na planie jakiegoś horroru! Dziwne, co?

Wiecie, co jest najgorsze? To, że domy zawsze wyglądają lepiej na zdjęciach niż w rzeczywistości, chyba że ktoś zrobi zdjęcia kiepskim telefonem (a i takie ogłoszenia są) to wtedy nic nie pomoże. Czasami aż przesadzają, bo z niektórych zdjęć dosłownie kipiało photoshopem. Kilka razy się tak zawiedliśmy wchodząc gdzieś. Otwierały się drzwi, my pełni nadziei, a tam albo mega niskie sufity (serio, raz miałam wrażenie, że się uderzę w głowę), albo mega małe pomieszczenia, które na zdjęciach wydawały się naprawdę okej, albo znowu podłogi trzeszczące jak powalone… Ehh.

W pewnym momencie już mieliśmy dość i pomyśleliśmy, że lepiej chyba będzie po prostu sobie ten dom wybudować. Na szczęście w końcu udało się znaleźć coś konkretnego, ale o tym w następnym poście! Napiszę też o tym, co każde miejsce miał wspólnego z innymi oraz jak wygląda cała procedura.

.

.

Do następnego,

Aga

.

.

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Monika

    Pokaz nam to Wasze nowe cudo <3

    • Aga

      Pokażę 😀

      • Monika

        trzymam za słowo ! 🙂