#59 Śniadanie z Agą – dziękuję!

Dzisiaj inna formuła postu, no ale wiecie jak to jest… Otworzyłam okno edycji dwie godziny temu i to zdanie jest pierwszym, które piszę. Nie mam pojęcia, jak zacząć… nie mam nawet pojęcia, jak pójść dalej, jak zakończyć, nic. Staję czasem po środku pokoju, gdy już nie mam co robić, i gapię się przed siebie płacząc. Często na siłę się rozpraszam, bo wiem, że jeśli nic nie będę robić to wszystkie myśli zaczną mi napływać do głowy ze zwiększoną siłą i będzie koniec. A gdyby nie Nathan to rozpadłabym się na milion drobnych kawałków. Jest mi bardzo ciężko i tak będzie jeszcze długi czas. Jutro (wtorek) lecimy do Warszawy, samolot powrotny mamy w sobotę. Pogrzeb jest w czwartek, a ja… ja zwyczajnie nie jestem gotowa, by na zawsze pożegnać się z siostrą. Nie wyobrażam sobie tego dnia, zwyczajnie mnie to przeraża.

Chciałabym, żebyście pamiętali, że każdy wszystko przeżywa inaczej i jeśli na przykład w następnym poście wrzucę śmieszny filmik z kotami i będę się z niego śmiała (w co wątpię, ale to tylko przykład) albo dodam uśmiechnięte zdjęcie na Instagram to wcale nie znaczy, że nie myślę o Dorocie, że za nią nie tęsknię, że mnie nie boli. Bo myślę i boli, ale muszę też żyć swoim życiem, nie mogę się od wszystkiego odciąć i popaść w totalną depresję. Nie mogę i nie chcę.

Jeszcze jedno, bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie! Naprawdę dużo to dla mnie znaczy. Ludzie z pracy Nathana dali mu kwiaty i kartkę, by mi przekazał i chociaż oczywiste jest to, że kwiaty nie poprawią mojego samopoczucia to mega fajnie się poczułam, że mam tyle ludzi ze sobą. Tylko proszę, nie mówcie mi, że będzie dobrze, bo nie będzie. Nigdy już nie będzie dobrze… Będzie lepiej, ale nie dobrze. Dam radę!

.

***

.

Myślicie, że podzieliłam się z wami już wszystkimi złymi informacjami? Nieeee, to jeszcze nie koniec! Dowalę wam jeszcze trochę, bo skoro ja to znoszę to wy tym bardziej, przecież to ja się tym wszystkim muszę martwić. Otóż po zrobieniu rezonansu mózgu okazało się, że mam guza wielkości ok. 2,5 cm. Mam guza prawie że po środku mojego mózgu, rozumiecie to? Wielkości prawie 3 cm. Neurochirurg powiedział, że oni nie wiedzą co to jest, no bo wyniki rezonansu im tego nie wyjaśnią. Powiedział, że mam trzy opcje. Pierwszą jest operacja wycięcia tego guza, co w ogóle jest tak przerażające dla mnie, że nie wchodzi to w grę. I chodzi mi nie tylko o to, że otworzyliby mi czaszkę i grzebali w mózgu, ale głównie o to, że ryzyko, że po operacji nie widziałabym na lewą stronę jest olbrzymie. Lekarz powiedział, że to by się stało właściwie na pewno, ale nie wie w jakim stopniu i na jak długo. Może na zawsze, a to oznaczałoby, że np. nie mogłabym prowadzić auta do końca życia, bo nie widziałabym nic po lewej stronie. No weźcie. Drugą opcją jest biopsja, by sprawdzić co to jest, czy guz łagodny, czy jaki. Ryzyko tutaj polega na tym, że skoro lekarz nie wie co to jest to równie dobrze może być wypełnione krwią i jak wytną kawałeczek to możliwe, że się krew zacznie rozlewać do mózgu, co da się zatrzymać, no ale robiąc biopsję nie mają nad tym aż takiej kontroli. Trzecią opcją jest zrobienie kolejnego rezonansu za 4 miesiące i sprawdzenie czy guz się powiększa. Wybrałam opcję numer 3. Ja tu też nie mam zamiaru siedzieć i tylko czekać, bo będę działać samodzielnie, więc mam nadzieję, że chociaż będzie tego samego rozmiaru. Jeśli się powiększy to jestem w czarnej dupie. To jest po prostu niedorzeczne już.

Dzisiaj miałam wizytę z panią chirurg, która przeprowadzi moją mastektomię i powiedziała, że ogólnie to mają sporo operacji zaplanowanych do końca roku, więc najprawdopodobniej będę musiała czekać do stycznia na moją, ale dodała, że bardzo się postara mnie upchnąć wcześniej, bo wie przez co teraz przechodzę i jak cenny jest dla mnie czas. Mam więc czekać na telefon, który dostanę dziś albo jutro i się okaże. Szczęście w nieszczęściu – przez moje przeżycia i doświadczenia w tak młodym wieku ludzie w gabinetach lekarskich mnie już pamiętają ;).

.

***

.

Dorzucam zdjęcie, które sprawia, że uśmiech mam od ucha do ucha!

.


.

***

.

Mam dwa posty czekające w kolejce, które napisałam jakiś czas temu, więc skorzystam z okazji, że nie mam weny i je dodam jakoś w tym tygodniu! Oczywiście śmiało zostawiajcie komentarze albo wysyłajcie maile, jeśli macie ochotę, ale odpowiem na wszystko jak się ogarnę po powrocie z Polski.

.

Do następnego!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram