#58 Śniadanie z Agą – siedmiomiesięczna April stawia pierwsze kroki!

W minionym tygodniu

Pod ostatnim postem dostałam dwa komentarze, które brzmiały dokładnie tak: „Zjedz coś bo wyglądasz jak patyk i się złamiesz” a drugi „Dajcie jej hamburgera. Anoreksja bije w oczy”. Co ważne, oba od tej samej osoby, która próbowała być anonimowa i podpisała się różnymi nickami. Szczerze, roześmiałam się jak to przeczytałam, bo nie ma to jak nieudana próba obrażenia kogoś, kto śmieje się zamiast się złościć. Gratuluję i współczuję nudnego życia. Smutne.

Do rzeczy! Tak się jakoś złożyło, że nie dodałam zdjęcia z 7. miesiąca życia April. Jak ja mogłam! Nadrabiam to więc teraz, zobaczcie jaki słodziak…

 

My little 7 month old 💜 . . #7monthsold #instababy #thecutest #babygirl #gettingbig #proudmama #instamatki

A photo posted by Aga Kirchner (@againamerica_com) on

.
Ona jest już nie do zatrzymania! Jak raczkuje to takim tempem, że słychać tylko łomot jej dłoni i kolan. Ona w ogóle raczkuje w taki śmieszny sposób, że lewym kolanem się normalnie odpycha, a prawą nogę zadziera do góry i odpycha się stopą, co momentami naprawdę śmiesznie wygląda, zwłaszcza jak pędzi na złamanie karku. Zaczęła mi wchodzić po schodach, ale na razie najdalej weszła do połowy i się znudziła. To jednak ciężka praca jest tak się wspinać! Jak łapie się kanapy czy czegokolwiek innego (lub naszych nóg) i wstaje to coraz częściej trzyma się tylko jedną ręką, zdarza się, że stoi przez chwilę bez trzymanki. Super to jest, że jak czuje, że leci to nie spada na tyłek tylko machnie rękoma i się złapie czegoś, co ma przed sobą. No albo kogoś, zazwyczaj jestem to ja. Świetnie to wyćwiczyła! Potrafi się przemieszczać na stojaka i zaczęła stawiać pierwsze kroczki, co ja skrupulatnie staram się nagrać, ale do tej pory udało mi się to złapać tylko raz. Dodatkowo zdarzyły się dwie noce, kiedy przespała 7 godzin z rzędu bez budzenia się w ogóle i za pierwszym razem jak się z Nathanem obudziliśmy o 7 rano to aż mi powiedział, że pójdzie do niej sprawdzić co tam, bo aż dziwne. Oczywiście wszystko było okej, po prostu sobie spała spokojnie. Dało mi to nadzieję, że może teraz będzie coraz lepiej w nocy i faktycznie chyba się wszystko zmienia. Mała je w czasie pobudek mniej niż wcześniej, nie budzi się trzy razy, a dwa, czasem zdarza się i jeden raz. Ale w zamian zmienił jej się trochę rozkład dnia i zamiast już tak całkiem wstawać o 9 to wstaje ok. 7:30. Czekam z niecierpliwością aż zacznie tak dłużej spać już na dobre… no, przynajmniej na jakiś czas przed kolejnymi zmianami.

.

14975976_10206258198292487_941801228_o

.

Swoją drogą, Alicia ją po prostu uwielbia! Czasem pyta: „a mogę się teraz ja nią zaopiekować?” Normalnie zmienia jej pieluchy i tak dalej, chociaż przed narodzinami małej mówiła, że ona NIGDY pieluchy nie zmieni. A teraz czasem sama wie, kiedy to zrobić i nawet nic nie trzeba jej mówić.

.

Codziennie myślę sobie, że pójdę spać wcześniej, bo jestem naprawdę zmęczona. Oczywiście nic nie wychodzi i nawet teraz jak to pisze jest godzina 22:53, a ja dopiero wzięłam sobie jedzenie. Po tym jak April idzie spać wreszcie mam czas by pobyć sama ze sobą i zrobić coś ciągiem, zamiast przerywać co minutę. Mam tyle różnych artykułów zapisanych do przeczytania, jakichś badań o których nawet nie pamiętam, filmy do obejrzenia, nie wspominając o mailach do odpisania i tak dalej, i tak dalej. Chyba poproszę mojego szefa o jeden wolny dzień. A nie… Sorry, moim szefem jest April haha

.

Jagoda mieszka niby tak blisko, a jednak tak daleko. Z jednej strony te 50 minut jazdy to nie jest aż tak źle, ale jak ona pracuje, a ja też jestem zajęta to się okazuje, że ogarnięcie spotkania wcale nie jest takie łatwe. Ponad tydzień temu udało nam się to jednak i posiedziałyśmy sobie w Centennial Olympic Park, który to był pierwszym miejscem które odwiedziłam w Atlancie zaraz po przylocie do Stanów. Opowiadałam wam o tym w moim takim pierwszym obszernym poście po przylocie o idealnym tytule dreams are real, ahhh wspomnienia i kto by pomyślał :)…

.

1028161313

1028161320

.

Do obejrzenia

Bardzo ciekawy materiał, który przesłała mi jedna z czytelniczek mojego bloga za co bardzo dziękuję! Ja już od jakiegoś czasu byłam za naturalnymi metodami leczenia wszelkich chorób, tym nowotworu, ale do tej pory większość ogarniałam z Nathanem, więc po angielsku. Teraz mam to i chciałam się tym z wami podzielić. Obejrzyjcie, bardzo polecam!

My tutaj popełniamy ogromny błąd na samym początku. Lekarze i pacjenci moim zdaniem myśląc, że jeśli zlikwidujemy guz to się pozbędziemy choroby. No to likwidujemy te guzy w różny sposób i co? I za chwilę pojawiają się tu, tam, siam albo pacjent po prostu umiera. A guz został zlikwidowany. Takich przypadków jest bardzo dużo i dlatego, między innymi dlatego przegrywamy wojnę z nowotworem, bo ścigamy się z symptomem. Guz jest symptomem, on mówi: coś jest źle. I my chcemy symptom zniszczyć, ale nie robimy nic, żeby usunąć przyczynę. (…) Przemysł farmaceutyczny nie jest stworzony po to, żeby leczyć człowieka, tylko żeby sprzedawać lekarstwa. I tu nie ma litości, wszyscy o tym wiedzą, sprawa jest znana od wielu, wielu lat. Także jeśli my mówimy o chorobie nowotworowej i możliwości jej zwalczenia to owszem takie możliwości są, tylko że w szpitalu nie zastosujemy tego. (…) Przecież my wiemy, że większość pacjentów nowotworowych umiera nie z powodu nowotworu, który siedzi w nich, tylko z powodu leczenia tego nowotworu.

.


.

W internecie

Widziałam sporo fajnych grafik, ale nie będę wam pokazywać wszystkich, bo znowu wywołam burzę, ale większą i na taką nie jestem jeszcze gotowa ;). Pokażę wam więc takie trzy…

13754459_10206484031170102_4436792068245088236_n

Świat oszalał…
Kiedy to jest „normalne i ok”
A to „radykalne i znachorcze”

14022260_615334011971835_4606833779109139345_n

W czasie porodu ból jest tak ogromny, że kobieta… prawie może sobie wyobrazić co czuje facet w czasie przeziębienia.
Drodzy mężczyźni, którzy mnie czytacie – mam nadzieję, że się nie obrazicie, bo to tylko żart! Śmieszny zresztą :).

14641985_10209061015716130_5532181761137182999_n

Zacznę ufać rządowi dopiero kiedy napełnię tę miskę.”

.

Blog

Jako że z każdym miesiącem dostaję od was coraz więcej maili to postanowiłam założyć oddzielny adres tylko na potrzeby bloga, żeby mi się tu wszystko nie mieszało. Od tej pory piszcie na againamerica.info@gmail.com , ale nie martwcie się – odpiszę na wszystkie maile, które do tej pory dostałam na stary adres :).

Chcę pisać więcej postów niż dwa tygodniowo, bo mam sporo do powiedzenia, więc zaglądajcie tu częściej! Poniedziałkowe posty zostaną tak jak teraz, ale reszta będzie się pojawiać, gdy… będzie się pojawiać, więc nie bądźcie już aż tak przywiązani do czwartków. Jeśli chcecie być na bieżąco to zapraszam do polubienia mojego fanpejdża na Facebooku!

Tradycyjnie zapraszam na mój Instagram!

Rok temu opowiedziałam wam co sądzę o tym dzieleniu chłopców i dziewczynki, o używaniu konkretnych kolorów dla konkretnej płci i jak, według mnie, to wszystko wpływa na dzieci. Swoją drogą, nie mogę uwierzyć, że od tego postu minął aż rok!

Jak to jest z tymi księżniczkami i baletnicami? Cz. 1

.

Jak to jest z tymi księżniczkami i baletnicami? Cz. 2

.

Napisałam też post podsumowujący dwa lata w USA… Wiecie co, takich postów już nie będę pisać (jak zresztą widzicie), no bo jesteście ze mną na bieżąco, a poza tym nigdzie się stąd nie wybieram, więc nie świętuję już rocznic :).

Dwa lata w Stanach!

.

I dwa lata temu… TAK, dodałam podsumowanie pierwszego roku w USA, no jak mogłam nie dodać! W tym poście dodałam zdjęcie kwiatów, które dostałam od Nathana, ale nie napisałam od kogo je mam i nikt nic nie napisał na ten temat, aż byłam zdziwiona. To chyba była taka moja mała próba zwrócenia uwagi, ale szczerze nie pamiętam co dokładnie sobie wtedy myślałam.

TO JUŻ ROK W STANACH!

.

A chwilę wcześniej, bo w październiku, dodałam wam post dotyczący koncertu Ne-Yo, przed którym udało mi się z nim spotkać, pogadać i zrobić sobie zdjęcie! Ne-Yo w czasie koncertu dał mi swój ręcznik (wiem, wiem) i jedna laska chyba z pięć razy powtórzyła jak mi zazdrości, ale była mega miła, żeby nie było!

The more I get, the more I want!

.

.

Do następnego!

Aga

.

.

Jeśli lubisz tu zaglądać i czytać moje posty to będę bardzo wdzięczna, jeśli zagłosujesz na mojego bloga klikając w baner poniżej. Dzięki :)!

glosowanie

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Monika

    Super notka duzo czytania i duzo pozytywnej enegii 🙂 powodzenia !

    • Aga

      Czasem i tak trzeba, wiadomo :).

  • Judyta

    Super notka, zresztą jak zawsze! 😀
    Jeśli nie widziałaś to polecam https://www.youtube.com/channel/UC_cOrj8dlCqYnGgp0xdkxow 🙂
    Kobitka ma fajne przepisy z surowych warzyw, owoców etc.
    Zastanawiam się w sumie czy większość jej przepisów odpowiadało by Twojemu odżywianiu/stylowi życia :>

    • Aga

      Subskrybuję ją! 😀 Nawet, jeśli nie używam przepisów to lubię ją oglądać, bo mega pozytywna energia od niej bije. Nie widziałam wszystkich jej filmów, ale w tych które widziałam i które mnie zainteresowały to w większości bym coś zmieniła, jak np. nie użycie cebuli, przypraw, zamiana zielonej papryki na czerwoną, użycie nasion konopii zamiast orzechów albo namoczenie orzechów we wrzątku najpierw, nie użycie kukurydzy i takie tam. Nie jadłabym tak codziennie, ale czasami czemu nie!

  • A

    Skoro szczepienie dzieci też jest złem i życiem niezgodnie z naturą (porównywalnym do jedzenia z McDonald’s według tego obrazka), to czemu w ogóle korzystasz ze zdobyczy współczesnej medycyny? Dlaczego rodziłaś w szpitalu, a nie w lesie czy w domu, dlaczego jeździsz robić badania na nowoczesnym sprzęcie, poddajesz się operacjom, rozważasz profilaktyczne usunięcie piersi? Skoro chemikalia na warzywach to zło wcielone, dlaczego na przykład jeździcie samochodem, który produkuje spaliny, znieczyszcza środowisko i tak dalej? Sporo hipokryzji się z tego przebija 😉

    • Aga

      Słuszna uwaga! Chociaż za hipokrytkę się nie uważam.
      Ogólnie w dzisiejszych czasach mało co jest zdrowe niestety, prawie wszystko ma jakiś tam negatywny wpływ na nasz organizm. I to jest przykre, ale niewiele da się z tym zrobić w wielu przypadkach. Na przykład jakby tak zbadać wszystkich ludzi na świecie to większość miałaby zmiany w płucach spowodowane powietrzem, którym oddychamy! No i to w sumie od każdego z osobna zależy co będą robić… Co będą jeść, a co ze swojej diety wykluczą. Czy będą używać leków, czy nie a jeśli tak to jakie. Czy będą rodzić dzieci w lesie, czy w szpitalu. Są ludzie, którzy żyją w zgodzie z naturą o wieeeeeele bardziej niż ja, ale mi takie życie by nie odpowiadało. Zwyczajnie podejmuję świadome decyzje, które uważam, że w danej chwili są dla mnie najlepsze mimo tego, że wiele z nich ma jakieś skutki uboczne (np. rezonans z kontrastem w żyłę). To, że „chemikalia na warzywach to zło wcielone” to Twoje słowa, ja tego nigdy nie powiedziałam 😀 Oczywiście lepiej byłoby bez chemikaliów, ale to trzeba by samemu sadzić jedzenie, jeździć wszędzie na rowerze albo najlepiej chodzić na pieszo, a bloga pisać na kartkach 😀

      • A

        W niektórych kwestiach nasze poglądy zupełnie się nie pokrywają, ale też nie uważam cię za hipokrytkę, bo wydajesz się myślącą dziewczyną która podejmuje samodzielne decyzje zgodnie ze swoim światopoglądem. Moja niechęć była skierowana głównie do tego obrazka, bo naprawdę nie cierpię takich propagandowych uproszczeń – czyli na jednej szali stawiamy szczepienia, McDonald’s i pryskanie warzyw, a na drugiej super naturalne zboża i warzywka. Temat szczepień jest dla mnie w ogóle dosyć drażliwy – tak jak pisałaś jest to skomplikowana kwestia, natomiast przy pewnych rzeczach trzeba po prostu rozważyć wszystkie za i przeciw – wiadomo że szczepienia mogą mieć niepożądane skutki, ale nie zmienia to faktu, że ratują życia i powstrzymują epidemie, a choroby na które kiedyś umierała masa dzieci są teraz niemal całkowicie wyeliminowane właśnie dzięki współczesnej medycynie. Dlatego jak ktoś próbuje mi mówić, że „szczepionki to spisek koncernów farmaceutycznych”, „powodują autyzm” i bez nich dzieciom nic by nie było, to mi wszystkie witki opadają. Tobie chyba zresztą nie muszę tego tłumaczyć – naturalne sposoby (na przykład dobra dieta) to oczywiście świetny sposób walki z wieloma chorobami, ale raczej nie zastąpi konwencjonalnego leczenia (na przykład operacji, badań, leków). Technologia rozwija się cały czas i to nie od ostatniego stulecia, tylko od czasów kiedy człowiek pierwszy raz przywiązał kamień do patyka 😉 – od tamtej pory ciągle idziemy do przodu i myślę, że powinno się z tego korzystać, a nie się przeciw temu buntować (choć wiadomo, że wiele technologii ma swoje negatywne strony). Kiedyś ludzie żyli fakt, w zgodzie z naturą – tylko raczej krótko 😉

        Życzę ci dużo zdrowia 🙂

      • Aga

        Jeśli chodzi o ten obrazek to np. ja zbóż też już nie jem i nie uważam, żeby były aż takie super, ale ogólny sens jest zachowany i głównie o to mi chodziło. Nie wszystko co naturalne jest zdrowe, więc to też nie jest tak, że widzę coś i myślę „o, nie ma chemii to super, od razu biorę”, nie. Jeśli chodzi o leki, jedzenie czy te nieszczęsne szczepienia to ja dużo czasu spędzam na czytaniu, dowiadywaniu się i rozmawianiu z ludźmi, bo chcę wiedzieć jak najwięcej o czymś co ma bezpośredni wpływ na moje życie. O szczepionkach na przykład zaczęłam czytać przed narodzinami April i dopiero wtedy podjęłam decyzję co robić, bo nie byłabym w stanie podjąć jej nie mając o niczym pojęcia. Wiesz, chętnie bym Ci powiedziała większość rzeczy przez które witki Ci opadają 😀 i podrzuciła dowody, bo jest ich mnóstwo, ale planuję napisać o tym oddzielny post, więc na razie sobie daruję. Odpowiednia dieta i zdrowy styl życia z łatwością zastąpią wiele leków i wiele operacji, ale prawdą jest, że nie wszystkie. Nie wyobrażam sobie np. powiedzieć komuś kto ma fatalne zakażenie albo dziurę w klatce piersiowej, żeby zmienił dietę i wszystko mu się zagoi. To by było dziwne 😉

  • Justyna

    Przeczytałam sobie ten post ,który napisałaś niedawno po przyjeździe do Ameryki, hahha większość słów Alici się spełniła, wgl tak czytałam jak pisałaś o Nathanie jako o hoście i jaki był dla Ciebie miły! Super 😉 Nie wierze ,że April już prawie staje! Jak to szybko leci 😉

    • Aga

      Haha no Alicia nieźle wszystko wywróżyła 😀 Pd początku wiedziała co się święc 😀

  • Maria

    Zuch Dziewczynka!!Serdecznie Was pozdrawiam !Dziewczynki całuję po babcinemu i mocno przytulam do serca.Maria z Konina

  • Marcin

    Skąd wiesz ze to ta sama osoba jeśli obublikowala komentarz z innymi nickami? Mamy napisane ze moj e-mail nie zostanie Tobie opublikowany?

    • Aga

      Bo widzę adres IP komputera, z którego pisany jest każdy komentarz.