Niezbędnik mamy – moje top 10 produktów dla mamy i dziecka.

W czasie ciąży oglądałam tego typu filmiki na YouTube, bo ciekawa byłam co MUSZĘ mieć. Oczywiście każda sytuacja jest inna, każda mama lubi co innego oraz każde dziecko będzie czegoś innego używać, więc cieszę się, że nie szłam ślepo za tym, co inne kobiety mówiły. W sumie to jest metoda prób i błędów, więc warto się do tego przygotować za wczasu. Po czterech miesiącach życia April myślę, że mogę podzielić się z Wami moimi typami, które wszystkim zdecydowanie bym poleciła i bez których wiem, że bardzo ciężko byłoby mi się obejść. Może komuś z was ta krótka lista pomoże! Kolejność przypadkowa.

 

1. Poduszka do karmienia

April już teraz jest na nią za duża, jeśli chodzi o karmienie, ale przez dłuższy czas od samego urodzenia poduszka była moim najlepszym przyjacielem. Nie tylko małej było wygodnie, ale mi również. Mogłam ją sobie ułożyć w odpowiedniej pozycji, moje ramiona mogły odpocząć, nie musiałam się pochylać do przodu, więc kark mnie nie bolał. Zabierałam ją zawsze gdziekolwiek bym nie jechała. Genialnie sprawdziła się też w samolocie, gdy lecieliśmy do Portland i na Hawaje, bo April spała sobie na niej praktycznie cały czas. Teraz służy nam jako oparcie dla małej. Kupiliśmy ją za $49 i była od razu z poszewką.

boppy pillow

boppy pillow 2

 

2. Miś Szumiś

O tym produkcie dowiedziałam się nie tak dawno od jednej z czytelniczek bloga i jeśli to teraz czytasz to wiedz, że będę wdzięczna do końca życia! Na początku nie byłam jakoś bardzo przekonana do zakupu z kilku powodów, ale będąc w Polsce dotarłam do momentu, gdy wszystko już zawodziło i stwierdziłam, że co mi tam, kupuję i zobaczymy czy zadziała jakkolwiek. Wybrałam wersję z czujnikiem reagującym na płacz dziecka. Generalnie przez długi czas nie mieliśmy żadnych problemów ze spaniem April i czasem używaliśmy tzw. białego dźwięku z telefonu (działa!), ale w Polsce jakoś wszystko jej się rozregulowało, była mega drażliwa i często trudno jej było zasypiać czy to w nocy, czy na drzemki w dzień. Jakie było moje zachwycenie, gdy włączyłam miśka, położyłam go obok April wieczorem, a ta zasnęła w ciągu 3 minut! Od tamtego momentu wiedziałam, że nie rozstaniemy się z nim na długi czas. Koszt miśka, którego ja mam to niecałe 200zł.

whisbear 1

whisbear 2

whisbear 3

 

3. Moby wrap

BARDZO polecam chusty do noszenia dzieci. Już przed porodem wiedziałam, że będę używać chusty i uważam, że to była jedna z najlepszych decyzji. April przez dłuższy czas po urodzeniu miała potrzebę bycia dosłownie na mnie, więc chusta sprawdziła się idealnie. Mogłam mieć April na sobie i jednocześnie mieć wolne ręce, więc nie byłam uwiązana do fotela. Mogłam coś ugotować, posprzątać, porysować, napisać post na bloga, zrobić zakupy, itp. Dla małej to też same plusy – było jej ciepło, była blisko mnie, mogła się wtulić, słyszała i czuła moje serce, mój zapach, ogólnie czuła się podobnie, jak nie tak długo przed tym czyli gdy była w moim brzuchu. Zdarzało się to wiele razy, że płakała i płakała i już nie miałam pomysłu co robić, więc wkładałam ją w chustę i od razu się uspokajała, najczęściej zasypiała. Gdy chusta założona jest poprawnie to ciężar dziecka rozkłada się odpowiednio na waszym ciele i w ogóle go nie czujecie, więc nie bolą ani plecy, ani ramiona. Nadal noszę moją córę i musiałam jedynie zmienić wiązanie na takie dla starszych dzieci, bo w to dla noworodków się już nie mieściła. Także raz jeszcze – mega polecam! Cena tej chusty to ok. $40, ale kupiłam w promocji za zaledwie $16.

moby wrap

 

4. Ściereczki do odbijania

Najlepiej zaopatrzyć się w kilkadziesiąt i porozkładać we wszystkich kątach w domu, bo zawsze się przydadzą. Zwłaszcza w czasie, gdy częstotliwość i ilość ulewania się zwiększają (ok. czwarty miesiąc życia) oraz gdy dziecko się ślini jak szalone (+ śliniaczki). Nie mam żadnych ulubionych i akurat tutaj sprawdziło się wszystko, co mam, a mam sporo różnych rodzajów, rozmiarów, materiałów.

 

5. Muślinowe kocyki

Mieszkając w Georgii przez zdecydowaną większość roku nie musimy martwić się o zimno i nawet wychodząc ze szpitala (26 marca) April miała na sobie tylko spodenki, koszulkę i cienką czapeczkę, bo zwyczajnie nie było potrzeby zakładania jej niczego więcej. Dlatego kocyki muślinowe sprawdzają się idealnie. Otulę małą, gdy jest ciut chłodniej, użyję jako prześcieradło w wózku, wytrę jak jej się uleje czy nawet rozłożę na wózku tak, by ochronić April przed słońcem/komarami. Mam ich kilka i są w każdym możliwym miejscu, bo zawsze mi się przydają. Moje ulubione to Aden and Anais i koszt zestawu 4 sztuk to $34.90.

kocyk muślinowy

 

6. Kołyska

April od samego urodzenia ukochała sobie kołyskę, w której ucinała wszystkie drzemki i spała w każdą noc. Teraz w nocy śpi w swoim łóżeczku, ale w dzień czasem dalej w kołysce. Genialna sprawa! Nie wiem, co byśmy zrobili bez niej, naprawdę. I chociaż wcześniej zasypiała też w innych miejscach to w kołysce spała najdłużej. Razem z Nathanem stwierdziliśmy, że sami chętnie mielibyśmy łóżko w takim kształcie, bo musi to być mega wygodne i przytulne. Odkupiłam ją od koleżanki, która również ją zachwalała. Mamy jeszcze jedną, trochę inną, którą dostaliśmy od jednego z braci Nathana. Obie są firmy Fisher Price.

kołyska 1

kołyska 2

kołyska 5

 

7. Podwójny laktator elektryczny

Nie byłabym w stanie karmić April wyłącznie piersią, bo czasem chociażby chcę sobie gdzieś wyjść sama, wiadomo. Mleka modyfikowane nie wchodzą w grę w naszym przypadku, dlatego laktator od samego początku był czymś, co mega mi się przydawało. Nie dość, że pomaga podnieść ilość produkowanego mleka (tylko uwaga, żeby nie przesadzić, bo będzie problem!) to pozwala nie tylko na bieżące karmienie bobasa, ale też na zamrażanie mleka, które użyć można później w awaryjnych sytuacjach. Ja mam laktator firmy Medela i baaaardzo polecam. U nas laktatory są w 100% finansowane przez agencje ubezpieczenia zdrowotnego.

 

8. Aplikacja w telefonie (Feed Baby Pro)

Teraz w aplikację wpisuję tylko wagę April i tego typu rzeczy, żeby śledzić jej wzrost. Wcześniej, od samego jej urodzenia, wpisywałam wszystko – kiedy jadła, kiedy miała mokrą, kiedy brudną pieluchę, ile spała. Niektórym z Was może to się wydawać dziwne, ale bardzo ułatwiło mi to życie, bo miałam ogólny zaryz sytuacji i wiedziałam, kiedy mogę wyjść bez obaw, że za moment mała będzie chciała jeść, a kiedy powinnam raczej poczekać i wyjść trochę później. To taki przykład tylko, żeby pokazać Wam mniej więcej o co mi chodzi. Ogólnie polecam ściągnięcie jakiejś aplikacji tego typu. Rozszerzona wersja aplikacji bez reklam to cena chyba $4.99, jeśli dobrze pamiętam, a podstawowa jest za darmo.

 

9. The Windi

Czyli coś, co bardzo pomogło nam wszystkim, gdy April miała problemy z wypróżnianiem, o których mówiłam wam tu chyba już z 15 razy ;). Kiedy było naprawdę źle, nic nie pomagało i mała dalej płakała i się prężyła to używaliśmy właśnie tego i zajmowało to maksymalnie minutę, żeby wszystko jej tam wyleciało. Wiem, że wiele osób używa w tym celu zwykłych termometrów albo patyczków do uszu, ale my postawiliśmy na to.

 

10. „Centrum rozrywki”

April to po prostu UWIELBIA i tutaj naprawdę nic więcej dodawać nie trzeba. Wystarczy, że ją obserwuję i widzę, jaki ma zaciesz za każdym razem, gdy odbija się nogami od podstawki albo gdy przesuwa małpki z jednej strony na drugą. Zapłaciliśmy za to chyba niecałe $100, ale nie pamiętam dokładnie. Fajne jest to, że można z tego zrobić 4 różne zabawki, które nadają się od niemowlaka aż to stojącego już dziecka.

bouncer 1

bouncer 2

 

Jakie są wasze typy? A może na mojej liście jest coś, czego wy kompletnie nie polecacie?

 

Do następnego!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram