#45 Śniadanie z Agą – wyjaśniam co nieco :) Oraz zbiór z ostatniego tygodnia.

W minionym tygodniu…

…April miała wizytę kontrolną u pediatry, czyli mierzenie, ważenie i takie tam. Waży już nieco ponad 7kg! Czyli 2 razy więcej niż przy urodzeniu. Gdy ją zmierzyłam w domu to wyszło mi 71cm, a pielęgniarce wyszło 66 :D. Niezła różnica, ciekawe, kto ma rację. Tak czy siak, duża dziewczyna! Mała uwielbia puszczać bańki ze śliny wydając przy tym „pierdzący” dźwięk i czasami jak zacznie to końca nie widać. Chwyta przedmioty i świadomie używa już kciuka. Przekręca się z pleców na brzuch bez żadnego problemu, a z brzucha na plecy już nie aż tak często.

4mo

I chciałam też dodać, że skonsultowałam jeszcze raz kwestię siadania April, bo zostało mi zarzucone, że robię krzywdę córce oraz dostałam wskazówkę, żebym nie była taka hop do przodu, bo mi tyłu zabraknie. Przypuszczam, że inne osoby też sobie coś tam myślały, ale nic nie powiedziały. Zadałam pani doktor dokładnie takie pytanie:

Około miesiąc temu April zaczęła się podnosić i próbować siadać. Nie sadzałam jej na siłę i nie kazałam się utrzymywać, ale pomagałam jej podając moje dłonie, których się trzymała i wtedy się podnosiła do pozycji siedzącej. Pewna osoba zarzuciła mi, że nie powinnam „jej sadzać”, bo April była jeszcze za mała i nie gotowa na to i mogłoby to później skutkować problemami z postawą, biodram albo  kręgosłupem. Czy popełniłam błąd pomagając jej siadać w tak młodym wieku?

Pediatra mniej więcej od połowy mojego wywodu kręciła przecząco głową, a na pytanie odpowiedziała:

Oczywiście, że nie. Jeśli dziecko samo zaczyna siadać lub samo zaczyna raczkować to znaczy, że jest gotowe. Jakby nie było, to nie miałoby o tych czynnościach zielonego pojęcia. Każde niemowle rozwija się w swoim własnym tempie. Patrząc na to jak silna jest April przypuszczam, że jak się następnym razem zobaczymy to będzie raczkować, a teraz może pani bez problemu wkładać ją w specjalne siedzonka albo na huśtawkę.

Następna wizyta za 2 miesiące, a w internecie przeczytać można, że dzieci zaczynają raczkować między szóstym, a dziesiątym miesiącem. A co do huśtawki to chodzi o taką zamkniętą oczywiście, dla maluszków, nie dla starszych dzieci. I nie piszę tego po to, by się chwalić, nie! Synek znajomej np. zaczął przekręcać się z pleców na brzuch 2 tygodnie przed April, a urodzili się tego samego dnia i nigdy nie myślałam, że April też powinna, nigdy nie powiedziałam, że nie mogę się doczekać ani nic z tych rzeczy. Wyjaśniam po prostu sprawę do końca.

april

Widzicie tę kostkę obok stolika? Kupiłam ją w „Lesie Rąk”, o którym wspominałam Wam w poprzednim poście.

…spakowałam April i pojechałyśmy do Ikei. Chciałam kupić nową pościel i naprawdę, jak już kiedyś wspomniałam, wolę jechać te 45 minut w jedną stronę, zamiast płacić $10 za przesyłkę. Przy okazji kupiłam też mega tanie zabaweczki dla małej :). I widziałam też babcię wychodzącą z brzucha wilka. Czerwony kapturek chyba, nie? Akurat ten pluszak nie przypadł mi jakoś do gustu.

…ostatnio w drodze na moje zajęcia przy zjeździe z autostrady widziałam kogoś z kartką, że potrzebuje pomocy. Raz kobieta, a później mężczyzna i okazało się – tak twierdzą przynajmniej – że są małżeństwem, mają dwójkę dzieci i bardzo ciężką sytuację w domu. Wiecie, jaka była moja pierwsza myśl, gdy najpierw zobaczyłam tę kobietę? Taka, że pewnie potrzebuje na alkohol i tak tylko kłamie i specjalnie robi smutne miny, żeby wzbudzić litość w ludziach. Tak zazwyczaj reaguję, bo widziałam nie raz bardzo różne sytuacje, nie jedną i nie dwie osoby, które zwyczajnie kłamały albo prosiły o „jakąkolwiek” pomoc, a jak się oferowało jedzenie to wyzywali od najgorszych. Nauczona więc jestem doświadczeniem, co jest przykre, bo wiem, że nie każdy taki jest. Dlatego po paru minutach, gdy zjechałam ze skrzyżowania, poczułam się jakoś tak źle, bo co, jeśli naprawdę ma mega ciężką sytuację i jej dzieci głodują? No i kilka dni później zobaczyłam tego faceta i miał tak masakrycznie smutną twarz, że naprawdę nie wiem czy mógłby to udawać… Odwróciłam się za nim i stwierdziłam, że po prostu ogarnę jakąś paczkę z jedzeniem, które nie musi być w lodówce i będę miała ją w aucie po to, by im dać w razie, jakbym zobaczyła ich następnym razem.

…zdałam sobie sprawę z tego, że mam w szafie sporo ciuchów, w których już nie będę chodzić. Chcę je sprzedać, ale powiem szczerze, że niektóre były tak rzadko noszone (czasem zaledwie raz…), że szkoda mi je sprzedawać za dolara czy dwa :(. Będę też sprzedawać trochę rzeczy April, w które się już nie mieści, ale nie wszystkie, bo niektóre tak mi się podobają, że chcę zatrzymać.

 

Piosenka tygodnia

Przyznam się Wam, że słucham nowej płyty Beyonce w kółko, leci mi non stop w aucie. I nadal niesamowicie mi się podoba! Nie wiem czy już to mówiłam, ale według mnie ta płyta jest o wiele lepsza niż poprzednia, chociaż piosenka „Sandcastles” średnio mi się podoba. Poniżej wrzucam jedną z tych, które są w mojej top 3 z owego albumu :).

 

W internecie

Ostatnio w polskich internetach głośno jest o filmiku przedstawiającym panią zamiatającą fasolkę szparagową w jednym z dużych polskich supermarketów i wrzucającą ją z powrotem do pudeł do sprzedaży.

(Sorka za tę przerwę pod filmikiem, sama się zrobiła i nie da się usunąć.)

Powiem Wam szczerze, że jak zobaczyłam ten filmik pierwszy raz, przed przeczytaniem jakichkolwiek komentarzy, to – może się zszokujecie – nie ruszył mnie w ogóle. I później zastanowiłam się dlaczego jest on tak popularny i doszło to do mnie dopiero, gdy jedna ze stacji radiowych dodała dodała ten filmik w jednym z ich artykulików (sorry, nie mogę powiedzieć „artykułów”, bo nie są one na zbyt wysokim poziomie) i w tytule dali mniej więcej: „kupujecie warzywa i owoce w supermarketach? Teraz przestaniecie!” I wtedy zdałam sobie sprawę, że aaaaa, no tak, bo fasolka spadła na podłogę i pani ją zamiotła i wrzuciła z powrotem. Oczywiście, więc teraz przeróżne portale robią z tego sensasję, jakby to fasolka ogólnie rosła w jakichś sanitarnych warunkach, jakby nigdy nie była ubrudzona ziemią, jakby nie łaziły po niej żadne robale i nie wydalały się na nią. Jakby nikomu nigdy nie upadło żadne warzywo na podłogę, naprawdę. Z tego co wiem to fasolkę przed zjedzeniem się myje i gotuje. A poza tym, jak to ktoś z komentujących słusznie zauważył – to klienci są tymi, którzy robią syf. Inną sprawą jest to, jak bardzo inne produkty napakowane są chemią i innymi świństwami, które są o wiele gorsze niż fasolka, która dotknęła podłogi w sklepie, a jakoś mnóstwo ludzi to wszystko kupuje i spożywa nie pozbywając się w ogóle szkodliwych substancji. A fasolkę ugotują. Ehh, musiałam o tym napisać, bo normalnie aż się oburzyłam.

 

Blog

Po pierwsze, zapraszam na mojego Instagrama :).

 

(To jest pierwsze zdjęcie z zajęć, jakie pokazałam publicznie, doceńcie to! Haha:D)

 

Dokładnie rok temu miałam 10 dni przerwy między postami, więc nie mam tym razem nic do przypomnienia. Dwa lata temu natomiast opowiedziałam Wam co nieco o moim pobycie w Miami i Key West. Dodałam też sporo zdjęć, w tym zdjęcie z małpką, co było spełnieniem mojego wieloletniego marzenia. Aby zobaczyć, klikajcie w link poniżej.

Miami, Key West, zdjęcie z małpką!!!, karmienie kangurów i więcej… czyli tydzień z Kate :).

 

Do następnego!

Aga

Zdjęcie główne postu: quinn.anya

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Wiesz co c\ytam tego twojego bloga juz od jakiegos czasu zawsze mnie zaskakujesz. Piekne te twoje malenstwo. Mam nadzieje ze wpadniesz do mnie kiedys. Thanks for sharing. Have a lovely day!
    Dominica from http://www.its-dominica.blogspot.co.uk

    • Aga

      O, a czym zaskoczyłam tym razem? 🙂

  • Magda

    W kwestii ludzi stojących przy ulicy z kartką to ja bym się nie wzruszała. Zawodowo zajmuję się w Stanach szukaniem ludziom pracy i wiem jak niskie jest bezrobocie – naprawdę, jeśli ktoś chce znaleźć pracę to ją znajdzie. Do tego jest mega dużo banków żywności, food stamps plus mnóstwo organizacji charytatywnych, więc nie wierzę, że ci ludzie są zostawieni sami sobie i ich jedynym wyjściem jest stanie przy autostradzie…

    • Aga

      Też o tym wszystkim myślałam, no ale mimo to jakoś poczułam, że coś tam jest nie tak. No ale wiadomo, że pewności to nie będę nigdy miała. Musiałabym chyba iść do nich do domu i sprawdzić wszystko, żeby wiedzieć.

  • Agata

    Agnieszko czytam Twojego bloga od dluzszego czasu. Sama planuje wyjazd jako au pair, tylko mam problem z prawem jazdy. Wlasnie jestem tegoroczna absolwentka Liceum, mature zdalam,,, ale nie moge zdac prawa jazdy, juz 4 raz nie zdalam, stres mnie paralizuje Bede umawiac sie na kolejny egzamin, ale jestem zalamana, dokupilam dodatkowe lekcje, wydalam duzo pieniedzy,,,, marze o wyjedzie do USA od kilku lat, robie gap year w tym roku, nie skladalam nigdzie papierow na studia, chociaz pewnie dostalabym sie, bo mialam dobre wyniki ;(
    Chce wyjechac w pazdzierniku, a w Agencji mowia, ze dopoki nie mam prawa jazdy, to nie otworza aplikacji dla rodzinek :((( nie wiem co robic…. ile czasu zajelo Ci znalezienie rodzinki i ogarniecie wszystkiego? Mam niecale 2 miesiace,,,, jestem zalamana

    • Aga

      Ja zdałam egzamin na prawo jazdy za 8 (!!!) razem. I też – stres mi wszystko psuł. Jedynie na jednym egzaminie wszystko robiłam źle, bo miałam taki totalny zjazd, że miałam dość i w sumie sama zrezygnowałam, powiedziałam, że i tak nie zdam. Na każdym z pozostałych wszystko, dosłownie wszystko robiłam bezbłędnie, a dopiero w drodze powrotnej do ośrodka robiłam jakiś błąd, który mnie dyskwalifikował i sami egzaminatorzy byli zdziwieni. Zapisywałam się na egzaminy na właściwie kolejne pierwsze terminy, czyli następny dzień na przykład. Też miałam dodatkowe jazdy, wydawałam kasę tylko. A zdałam dopiero jak przed egzaminem wypiłam melisę (polecam) i zrobiłam sobie ok. tydzień przerwy między nimi i nie miałam już żadnych dodatkowych jazd. Tydzień totalnie bez auta. Bo jeśli stres jest powodem to dodatkowe jazdy nic Ci nie dadzą.
      Ja wszystkie dokumenty wysłałam do agencji 16 sierpnia, tego samego dnia zamknęłam aplikację. 29 sierpnia otworzyli mi room, 11 września napisała do mnie rodzina, do której przyleciałam (match miałam zatwierdzony 20 września).

  • Justyna

    April jest cudowna! A Ty też wydajesz się być mega silną osobą. Świetną masz figurę po porodzie! 😀

    • Aga

      Dziękujemy 😀