Zmagania Au Pair: nie mam doświadczenia w opiece nad dziećmi!

Za każdym razem, gdy widzę kandydatów na au pair zastanawiających się jak to zrobić, by wyjechać mając zerowe doświadczenie z dziećmi, zastanawiam sie: dlaczego?! Ale to jeszcze tam pół biedy… Gorzej, jak wyjeżdżają osoby, które dzieci nawet nie lubią, a takich też trochę jest.

Praca au pair to praca z dziećmi. Zazwyczaj po 45 godzin w tygodniu, bardzo często będąc z nimi po 9 godzin dziennie bez ich rodziców i innych opiekunów. Spora odpowiedzialność i to w dodatku na drugim końcu świata. Tutaj nie ma możliwości zwyczajnego rzucenia pracy z dnia na dzień i nie pójścia do niej następnego dnia. Tutaj mieszka się w miejscu pracy! To jest, jak już wspomniałam, duża odpowiedzialność, bo dzieci to nie zabawki, a żywe stworzenia, które nie tylko – jak to niektórzy myślą – powinny robić to, co im dorośli każą, ale też mają uczucia i swoje własne potrzeby oraz opinie, które są tak samo ważne, jak Wasze.

Oczywiście, możecie ogarnąć sobie fałszywe referencje i z tym nie będzie żadnego problemu, jeśli macie kogoś, kto Wam je wypisze. Musicie po prostu nieco pokłamać i zapamiętać co w tych referencjach jest w razie, gdyby pytali Was o to w ambasadzie lub gdyby rodzinka chciała o tym porozmawiać. To jest prosta sprawa i raczej wątpię, by ktokolwiek miał z tym problem. Pojawia się tu jednak pytanie czy warto.

Według mnie jeśli ktoś nie ma żadnego doświadczenia z dziećmi to nie ma pojęcia czy je lubi, czy chce spędzać z nimi więcej czasu, czy się nadaje. Bo czym innym jest pobawić się z córką koleżanki/siostry/brata przez te dwie czy trzy godziny raz na jakiś czas, a czym innym jest opiekować się dziećmi przez zdecydowaną większość czasu w tygodniu. I to nie tylko wtedy, gdy wszystko jest super, ale też w gorszych momentach gdy dziecko jest chore, gdy ma jakiś problem, gdy zrobi sobie krzywdę, jest złe, smutne, wystraszone, itp., itd. Jeśli pewną osobę denerwuje płaczące dziecko i jedyne czego chce to uciszyć je, to sorry, ale osoba ta nie jest odpowiednią do bycia opiekunem. W takich sytuacjach fakt, że lubicie pobawić się z dziećmi na placu zabaw i to by było na tyle, raczej niestety nie pomoże, a wręcz przeciwnie – może zaszkodzić. Bo to jest dość duża odpowiedzialność mieć do czynienia np. z takim 7-latkiem, który rozpacza przez pół dnia, bo zdechł mu chomik i wiedzieć, jak do niego podejść, by nie skrzywdzić jeszcze bardziej. Albo zobaczyć jak chłopiec zagląda dziewczynce w majtki, a owa dziewczynka nie ma nic przeciwko i chce pokazać więcej, i wiedzieć, co zrobić, by nie sprawić, że oboje będą mega zawstydzeni i zostanie im trauma na lata. To wcale nie jest takie proste, jak się wydaje.

Powiem Wam szczerze, że jeśli chodzi o doświadczenie to ja szukając opiekunki dla April napisałam wprost, że nie szukam kogoś, kto ma milion godzin. Oczywiście milion to przenośnia, ale nawiązywałam do tego, że wiele osób chwali się latami doświadczeń z dziećmi i myślą, że to na pewno sprawi, iż od razu znajdą pracę. I wiecie, co wtedy zawsze przychodzi mi do głowy? To, że niektórzy rodzice mają po 20 lat doświadczenia albo i więcej, a nadal nie nadają się do tego, by być rodzicami lub nawet by przebywać z dziećmi w ogóle. Tak samo ludzie, którzy czytają mnóstwo książek parentingowych i myślą, że wiedzą wszystko… Nie, nie wiedzą. Wiedza teoretyczna to jedno, ale praktyka to zupełnie co innego. Dlatego ja uważam, że to wcale nie jest najważniejsze i najbardziej liczy się podejście, nasz charakter i nasze zdrowie psychiczne. Nie wyobrażam sobie jednak zatrudnić kogoś, kto z dziećmi nie miał nic do czynienia i nie przebywał z nimi dłużej niż te parę godzin jednego dnia mimo tego, że sama z noworodkami nie miałam w ogóle do czynienia, zanim urodziłam April i wszystkiego uczyłam się od początku. Bardzo, ale to bardzo nie spodobałoby mi się jednak, gdyby ktoś mnie w tej kwestii okłamał, bo to jest moje dziecko i chcę kogoś, kto ma pojęcie, co robi i nie kłamie od samego początku. Dlatego też uważam, że jeśli host rodziny zwracają uwagę na ilość godzin i np. piszą tylko do tych kandydatów, którzy mają więcej niż 2000 to bardzo, ale to bardzo nie fair byłoby mieć okrągłe zero i kłamać, że ma się więcej niż oni oczekują. Bo oni chcą kogoś, komu mogą zaufać na tyle, by zostawić z nim swoje potomstwo.

Wiele osób wyjeżdżających do USA w charakterze au pair nie lubi nawet dzieci! I wybaczcie moją bezpośredniość, ale to jest jedna z największych głupot, jakie można zrobić. Rozumiem, że to może być najłatwiejszy sposób dostania się do Stanów i imprezowania w Nowym Jorku, no ale dajcie spokój, kosztem dzieci?! Taka au pair to jeszcze pół biedy, bo raczej ma swój rozum i wie na co się szykuje, ale dzieci mi szkoda. Bo one są mądrzejsze niż niektórzy myślą i udawana sympatia, udawana empatia, udawane zaangażowanie i tak dalej od razu będą wyczute. Nie da się być dobrą au pair, gdy nie lubi się dzieci. Poza tym wtedy dziecko będzie miało żal, więc nie będzie miało ochoty przebywać z daną osobą za bardzo, nie będzie „się słuchać”, nie będzie „wykonywać poleceń” (jak jakiś pies, tak swoją drogą…*) i później będziemy czytać na forach jakie to amerykańskie dzieci są niedobre…

Piszę o tym, bo chciałabym zbawić świat i mówię to całkiem serio. Poza tym już mnie denerwuje to, co czytam w internecie. Chciałabym, by w agencjach były jakieś specjalne testy sprawdzające to jak dana au pair traktuje dzieci w różnych sytuacjach zamiast sprawdzania czy była kiedyś karana. Bo prawdą jest, że dzieci są przyszłością, a jeśli od małego będą przebywać z kimś, kto nazywa je „bachorami”, śmieje się z nich lub/i wydziera się na nie albo uważa, że najlepszym sposobem nauczenia dziecka nie bicia kolegów to oddanie mu ze zdwojoną siłą, to po pierwsze według mnie nie powinien zostać dopuszczony do tej pracy, a poza tym nigdy nic się nie zmieni i ludzie dalej będą pełni nienawiści i strachu, a życie w takim stanie naprawdę nie jest fajne. Nie pamiętam, co odpowiedziałam na pytanie „co cechuje dobrą au pair”, ale jakbym teraz miała na nie odpowiedzieć to powiedziałabym: empatia. I uważam, że jeśli ktoś w Stanach ma tak złe doświadczenia, że twierdzi, iż nigdy nie chce mieć własnych dzieci, to wcale nie jest to wina tych, którymi się ta osoba opiekowała. A tak poza tym wszystkim to serio ktoś chciałby się pakować w rok życia w stresie tylko po to, by być w Stanach?

Podsumowując, ja osobiście odradzam robienie takich akcji głównie ze względu na tych podopiecznych, którzy zazwyczaj wychodzą na tym wszystkim najgorzej. Naprawdę nie warto.

Pozdrowienia,

Aga

PS. Możliwe, że post ten jest dość chaotyczny, bo mam mnóstwo myśli w głowie i jakoś tak ciężko mi je zebrać w jedną logiczną całość. Mam jednak nadzieję, że nie jest aż tak źle!

* W porównaniu z psem NIE chodziło mi o to, że psy można traktować gorzej ani nic z tych rzeczy. Chodziło mi tam o to, że ludzie trenują psy, dają im polecenia i oczekują, że zwierzak je wykona. Jeśli się nie podporządkuje to zostaje karcony. Jeśli natomiast zrobi coś tak, jak człowiek od niego oczekuje to dostaje jakiś smakołyk. Dzieci traktowane są w dokładnie taki sam sposób. Sposób „wychowywania” wielu ludzi to zwykłe tresowanie własnego potomstwa.

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Podpisuję się rękami i nogami!

    Czasem jak czytam posty na grupie, to ręce opadają…
    American Dream kosztem dzieci?!
    Nie polecam. Dlaczego? Bo może to być dream, ale bardziej nightmare!
    Dziękuję. Pozdrawiam 🙂

    • Aga

      Mi też czasem opadają 😉

  • Tez się pod tym podpisuje 🙂
    Na posty w grupie to czasem opadają ręce, wiadomo, dzieci też nie są świete (bo kto jest?!) no ale nie są najgorsze, trzeba wiedzieć jak sobie z nimi radzic, poświęcać im czas,uwage, trzeba próbować je zrozumieć a nie tylko myśleć „co założę na imprezę dziś wieczorem” bądź „ale bym to piwo sobie juz wypil/a” 🙂

    • Aga

      Prawda, prawda 🙂 A kto jest święty? Nikt!

  • karmelovva.

    no tak, ale jak ktoś nie lubi dzieci, to raczej nie zależy mu, żeby nie `ucierpiały`, prawda.? i tak, ja ich bardzo nie lubię i nie zależałoby mi na ich dobru.
    ale z drugiej strony osobiście nie lubię ich również na tyle, że użeranie się z nimi nie byłoby dla mnie warte pomieszkania w usa. i to nie dlatego, że mnie tam nie ciągnie (bo nie ciągnie), bo jakbym mogła mieszkać dzięki au pair w miejscu, które kocham najbardziej na świecie, to i tak bym się na to nigdy nie zdecydowała (i jak widać tego nie zrobiłam, więc gołosłowna nie jestem).

    i rozumiem, że Ty możesz mieć własne zdanie, inne niż moje, ale to porównanie `jak jakiś pies`, że niby to jakaś ujma dla dziecka, gdy jest tak traktowane, to uważam to za przesadę i krzywdzące dla psów, które jako ogół są znacznie lepszymi stworzeniami niż ludzie jako ogół. to co napisałaś zabrzmiało tak, że jakby pies był źle traktowany, to pół biedy.

    • Aga

      No właśnie dokładnie o to chodzi! Że jak ktoś nie lubi dzieci to nie zależy mu, żeby nie cierpiały, wisi mu to tak naprawdę. Dlatego napisałam, że wyjazd jako au pair w momencie, gdy się tych dzieci nie lubi jest głupotą i to te dzieci wychodzą na tym najgorzej.
      A co do psa to może nie wyraziłam się jasno. Nie chodzi mi o to, że złe traktowanie psa to pół biedy, bo moje współczucie do zwierząt jest bardziej rozwinięte niż do większości ludzi, nie licząc dzieci. Chodziło mi o to, że ludzie trenują psy, wydają im polecenia i oczekują, że psy je wykonają. Gdy nie wykonują to często zostają karcone, a gdy zrobią coś tak, jak należy to dostają jakiś przysmak. I ludzie tak samo traktują dzieci – dostają one polecenia, które muszą wykonać i jeśli się zbuntują to dostają kary. O to mi chodziło w tym porównaniu.

      • karmelovva.

        chyba rozumiem co masz na myśli, ale wciąż uważam, że ja wyjdę gorzej na pojechaniu na au pair i użeraniu się z dzieckiem niż to dziecko w przebywaniu ze mną. 😛

      • Aga

        Myślisz bardziej o sobie i akurat w tej sytuacji i przy Twoim podejściu jest to jak najbardziej wskazane 😀

  • Mons

    A mnie się wydaje, że referencje też nie mówią wszystkiego. I takie miliony godzin wypracowanych z dziećmi nie muszą świadczyć o tym, że to była dobrze wykonywana praca. Myślę, że dziewczyny, które nie pracowały w Polsce jako nianie, ale po prostu zajmowały się rodzeństwem, ciotecznym, młodszą sąsiadką mają więcej doświadczenia i… ROBIŁY TO DLA FRAJDY A NIE KASY!

    • Aga

      W sumie jakby się tak zastanowić to faktycznie trochę racji w tym jest, że referencje nie mówią wszystkiego. Tym bardziej, że dzieci są bardzo różne i jedno może być tzw. „bezproblemowe”, a drugie będzie miało tak złe doświadczenia z poprzednią au pair, że od początku będzie ciężko…

  • Laura

    Zgadzam się w 1000% zawarłaś tu wszystko co mi się kłębi w głowie zawsze kiedy czytam blogi i fora au pair (a uwielbiam to robić, i robię to często, chociaż au pair jeszcze nie jestem). Mnóstwo dziewczyn ma problem z zachowaniem dzieci, a ja się wtedy zastanawiam, czy to na pewno wina maluchów czy właśnie podejścia au pairki?
    Spotkałam się z takimi, które śmiały się z dziecka kiedy założyło majtki pod kąpielówki, a kiedy ono rozżalone zaczęło płakać „dawały mu lanie” (bo hości pozwalają). Serce mi się łamie. Nie każde dziecko to anioł, przecież nie musi być. Dlaczego niektórym dorosłym trudno jest zrozumieć, że ci mali ludzie też mają swoje potrzeby, opinie, uczucia, czasem może nie rozumieją skąd się w nich biorą i trudniej im je opisać, są nierozumiane. Dla dobra obu stron lepiej się nie pakować w au pairowanie jak się nie lubi dzieci.

    p.s. Bardzo mnie ciekawi: jak Ty zachowałabyś się w sytuacji o której wspomniałaś, z chłopcem zaglądającym dziewczynce pod majtki?

    Pozdrawiam

    • Aga

      Mnie się wydaje, że to dlatego, że większość au pair uważa, że dzieci mają się ich słuchać cały czas niezależnie od tego, co same chcą. Dlatego jeśli dziecko zrobi coś nie po ich myśli to od razu jest, że są niegrzeczne, że bachory, że rozpieszczone i mają dość… I tak dalej, i tak dalej. Na pewno nie we wszystkich przypadkach wygląda to tak samo! Uogólniam tu na podstawie tego, co czytam w necie. A tzw. lanie z powodu płaczu pozostawię w ogóle bez komentarza, bo byłby on na długość normalnego postu…

      PS. Ja najprawdopodobniej podeszłabym do nich i powiedziała chłopcu normalnym tonem, że widzę, że jest bardzo zainteresowany tym, jak wygląda ciało dziewczynki. W ten sposób żadne z nich nie poczułoby się zawstydzone, nie poczuliby się źle, nie byliby skarceni. No i pozwoliłoby to im, albo bardziej chłopcu, który był bardziej zainteresowany niż dziewczynka, pogadać o tym. Wyjaśnić wszystkie różnice, jak to wszystko działa, itp. I ta chęć zaglądania pod spódniczki minęłaby jak ręką odjął, bo dostałby to, czego chciał i nie miałby potrzeby robić tego więcej ;). Swoją drogą, wiele osób uważa, że każdy powinien mieć trochę wstydu. A według mnie wstyd to jedna z najgorszych uczuć, jakie człowiek może posiadać… Nie powinniśmy wstydzić się własnego ciała, bo zostaje ono z nami na całe życie.

  • Zuza

    W tym momencie jestem au pair w Szwajcarii, doświadczenie jakieś tam miałam, ale nie ukrywałam przed rodziną, że były tylko sporadyczne sytuacje w pilnowaniu dzieci. A o under 2 nawet nie wspominam. Jednak rodzina miała już 2 au pair i postanowiła mi zaufać. I naprawdę lepiej nie może być! 🙂 Kocham dzieciaki, z moimi małymi łobuzami dogaduję się bez problemu (opiekuję się dziewczynką 1,5 roku i chłopcami 5 i 9). Po roku spędzonym w Szwajcarii chciałabym wyjechać na ten program gdzieś indziej na ok. 3 miesiące, żeby móc aplikować do Stanów jak należy – referencje od prawdziwych osób, potwierdzające zaangażowanie, które pokazuję każdego dnia.
    I wiem co masz na myśli pisząc, że masz dosyć czytania wypowiedzi dziewczyn o „bachorach” i innych. Nigdy w życiu nie obraziłabym dziecka, a zwłaszcza dzieci osób, które nam zaufały i powierzyły opiekę nad swoimi pociechami!
    Pozdrawiam! 🙂

    • Aga

      Czyli Twoja host rodzina wiedziałą ,że biorą kogoś, kto ma doświadczenie, ale nie jakieś bardzo duże. Cieszę się, że tak Ci się podoba 🙂
      No właśnie. Ludzie nie obrażają np. hostów, swoich Area Directors albo przyjaciół… Ale uważają, że dzieci jak najbardziej można. Nie rozumiem tego.

  • O

    Nie na temat, ale odnośnie Twojego snapa: wejdź w Google i wpisz :greys anatomy watch online TV links. Powinno wyskoczyć w pierwszym linku strona do różnych sezonów. Wybierasz interesujący Ciebie sezon, episode i oglądasz ile chcesz/ możesz. Pamiętaj żeby włączyć adblocka bo wyskakuje mnóstwo stronek. Czasami ludzie w komentarzach pod nazwą epizodu wklejaja linki do tych odcinków. Mam nadzieję że pomogłam 🙂 odcinki są tylko po angielskim, bez żadnych napisów. Fajna sprawa 🙂

    • Aga

      Dzięki za info! Adblocka zawsze używam, bo inaczej to by mnie chyba szlag trafił 😛 Ale postanowiłam wrócić do subskrypcji na Netflix i tam będę oglądać 🙂

  • JB

    No tak, zgodziłabym się z postem, ale z drugiej strony, jeśli chce się wyjechać jako au pair od razu po zakończeniu liceum też niekoniecznie da się zdobyć jakieś prawdziwe doświadczenie, tym bardziej, że ludzie nie chcą, by ich dziećmi zajmowały się tak młode osoby i to bez doświadczenia, a jednak gdzieś te referencje trzeba zdobyć i jak wiadomo, na pewno łatwiej znaleźć rodzinkę, im więcej tych godzin się ma (ale w tym doświadczenia nie mam, bo nie aplikowałam jeszcze, troszkę mi do końca liceum wciąż brakuje). Wydaje mi się, że to, iż jakaś osoba ma problem z referancjami często nie zależy od tego, czy ta osoba się zajmowała dziećmi często, czy nie. Można mieć np malutką siostrę/brata, którymi się często opiekuje albo jak w moim przypadku 2letnią kuzynkę, ale jednak jest to jedna osoba, nie byłeś zatrudniony, nie masz żadnej określonej liczby przepracowanych godzin, ani niczego.
    Ja mówiąc szczerze oszukiwać z referencajmi nie chcę, dlatego staram się znaleźć sobie jakąś taką pracę niańki nawet na malutko godzin, np jakieś weekendowe wieczory, ale niestety mam taki minus, że nie mam za bardzo żadnych zaprzyjaźnionych sąsiadów z małymi dziećmi, a jednak u nieznajomych pracę bez doświadczenia znaleźć nie jest łatwo.
    Z całą resztą postu się jednak zgadzam – bez sensu jest jechać do tej jako au pair, jeśli się nie lubi dzieci albo nigdy tak naprawdę nie przebywało się z nimi sam na sam (bo byli gdzieś obok ich rodzice, dziadkowie, którzy je karmili i przewijali, a dana osoba była tylko od zabawy). A tego, że one mogą źle traktować dzieci to sobie nawet nie wyobrażam i nie chcę myśleć o takiej możliwości! Wolę żyć w przekonaniu, że au pairki jadą do usa zajmować się dziećmi, bo je lubią, eh…

    • Aga

      Agencje wymagają jedynie dwóch referencji po 200h każda, by móc otworzyć profil, a każda kolejna referencja to coś dodatkowego, co oczywiście dobrze mieć, ale nie trzeba. Te 400 godzin to mniej niż 3 tygodnie, więc naprawdę mało. Oczywiście zgadzam się, że ciężko znaleźć sobie pracę opiekunki mając małe doświadczenie, masz całkowitą rację. Próbować jednak nie zaszkodzi. Mnie ciężko było znaleźć taką pracę, bo miałam kolczyk w wardze i mam tatuaże… Ludziom w Polsce bardzo to przeszkadzało i dwa razy usłyszałam wprost, że to jest powód, dlaczego mnie nie przyjmą.
      Spokojnie mogłabyś dodać referencje opieki nad kuzynką, jeśli któreś z jej rodziców ma inne nazwisko niż Ty (lub np. po użyciu panieńskiego nazwiska jej mamy, jeśli wtedy było inne) i zaznaczyć, że to przyjaciele, a nie rodzina. Mi tak poleciła zrobić konsultantka w agencji ;). I mimo tego, że nie masz jakiegoś konkretnego planu opieki nad nią, zawsze jakoś tam dałoby się to ogarnąć. To tak na przyszłość, jak już będziesz aplikować. Może Ci to pomoże :).
      Ja też nie chcę myśleć o takiej możliwości, ale niestety zdarza się to częściej niż nam się wydaje…

      • Dominika

        Zawsze zastanawiałam się jak to jest, kiedy opiekuję się kuzynami czy dziećmi kuzynów. Myślałam, że nie można od nich zdobyć referencji, ale z twojej wypowiedzi wynika, ze jednak można (mają inne nazwiska niż ja)? Często zostaję z 2 dzieci sama na pół dnia (kuzynka ma 11 mies, kuzyn 8 lat), prawie codziennie po szkole zajmuję się córką kuzyna (3 lata). Myślę, że mam spore doświadczenie, ale nie wiedziałam, że mogę je wykorzystać 🙂

      • Aga

        Możesz, możesz :))

      • Dominika

        Uratowałaś mi tą odpowiedzią życie! 😀 Już myślałam, że będę musiała zrezygnować ze Stanów, dziękuję 🙂

      • Aga

        Cieszę się 😀 Powodzenia!

  • Kasia

    Bardzo dobry a przede wszystkim potrzebny post! Prawda jest taka że na psychikę dzieci wpływa o wiele więcej czynników niż nam sie wydaje, mając au pair która jest od niechcenia może wyrządzić mu krzywdę psychiczną. Ja do Stanów chce wylecieć za dwa lata, poniewaz nie mam doświadczenia (nie liczac tego u rodziny) rozmawiając z moja przyszłą rodzinką z Włoch wprost im powiedziałam o moim doświadczeniu, bo w życiu nie moglabym okłamać ludzi w takiej sprawie, tym bardziej że chodzi o ich dzieci.

    • Aga

      Zgadzam się całkowicie z tym, że na psychikę dzieci (i w sumie nie tylko dzieci) wpływa więcej czynników, niż nam się wydaje. Fajnie, że im powiedziałaś!

  • Justyna

    Masz zupełną rację! Nawet sobie nie mogę wyobrazić ,że ktoś wyjeżdża do Stanów jako au pair….a nawet nie lubi dzieci. To zdecydowanie przesada!

    • Aga

      No ja sobie wyobrażam, ale ze zrozumieniem już gorzej.