#35 Śniadanie z Agą – służba zdrowia w Polsce to jakiś żart! | Potrzebuję pomocy!

W minionym tygodniu…

…zapomniałam Wam napisać, że April uśmiecha się od dłuższego czasu już, ale od niedawna uśmiecha się już bardziej świadomie i jak pierwszy raz uśmiechnęła się na mój widok tuż po przebudzeniu to nie mogłam się ogarnąć do końca dnia :D. Teraz cieszy się tak dość często i naprawdę to uwielbiam. Czasem zaczyna się śmiać, ale tak jeszcze bez konkretnego dźwięku, co jest mega urocze.

…przez pewną historię zaczęłam mieć jeszcze gorszą opinię na temat służby zdrowia w Polsce. Moja siostra kilka miesięcy temu zaczęła czuć ból w żołądku, a przynajmniej tak myślała, że był to żołądek. Ból pojawiał się coraz częściej, więc zaczęła zmieniać nieco dietę i raz przestała jeść jedno, raz drugie, innym razem ograniczyła coś innego, ale nie pomagało. Poszła do lekarza, jednego, drugiego… Rozpisali jej jakąś lekkostrawną dietę i dawali inne wskazówki – nic nie pomagało. Chodziła do kilku lekarzy rodzinnych. Dlaczego kilku? Bo nikt się nie interesował, a na wizyty do specjalistów trzeba mieć skierowania. Kazali jej brać ibuprom albo inne leki przeciwbólowe i jeść lekkostrawne potrawy. Ból nie mijał, ale za to pojawiło się okropne samopoczucie, czyli osłabienie, zawroty głowy, itp. Trafiła do lekarki, która powiedziała jej, że ma brać nospę! Ona na to, że to chyba jest jakiś żart i nospa to jej w niczym nie pomoże, a lekarka na to: „nospa wszystkim pomaga”. Więc siostra powiedziała, że chciałaby zrobić więcej badań, bo to przecież nie jest normalne, że tak bardzo boli ją brzuch tak naprawdę cały czas i w dodatku tak fatalnie się czuje, a na to lekarka walnęła pytaniem: „na jakie badania chce pani iść?”, więc ona na to już totalnie wkurzona: „kto tu jest lekarzem?!”. Dostała skierowanie na podstawowe badania krwi, w których oczywiście nic nie wyszło. Ból nasilał się i pojawiło się też sporo krwi w czasie wypróżniania, a później prawie sama krew, więc jej chłopak zabrał ją na ostry dyżur i w końcu trafił się ktoś normalny, kto skierował ją na kolonoskopie, której wynik był jednoznaczny: nowotwór jelita grubego. Operacja za tydzień, bo nie mogą czekać, a też nie wiedzą kiedy to wszystko się zaczęło. Wytną jej kawałek jelita oraz wezmą dodatkowe próbki do badań, by sprawdzić czy nowotwór nie przeniósł się na inne organy. Jeśli jest gdziekolwiek indziej to czeka ją minimum 6-miesięczna chemioterapia. A ta durna lekarka chciała ją leczyć nospą!!!! Nie mając zielonego pojęcia, co się dzieje! Mój apel do Was – gdy coś Was nie pokoi i idziecie do lekarza, który zdaje się nie przejmować – nie dawajcie się zbywać. Walczcie o swoje, idźcie gdzie indziej, składajcie skargi – cokolwiek! Bo, jak widzicie, może się okazać, że to coś naprawdę poważnego.

…Nathana nie było przez 4 dni i troszkę się stresowałam przed jego wylotem, bo mimo tego, że wiedziałam, iż sobie poradzę, to jednak nie do końca wiedziałam, jak to wszystko dokładnie pójdzie. Nie było źle! Nawet niespecjalnie miałam problemy ze spaniem, bo 3 noce z rzędu April przespała mi od 7 do 8 godzin bez przerwy, co było wręcz niesamowite. Wiecie, jak fajnie jest pospać dłużej niż przez ostatnie tygodnie?! Ale i tak jakbym mogła to spałabym pewnie pełne 12 godzin :D.

…dowiedziałam się, że Alicia leci do Chin ze swoją matką zaraz po zakończeniu roku szkolnego czyli pod koniec maja. Lecą na 3-4 tygodnie, jej matka nie wiedziała jeszcze dokładnie na ile. Możliwe jest to, że jak ona wróci to ja już będę w Polsce, więc wtedy nie widziałabym jej 6 tygodni. Trochę długo :(. Wrócę dzień przed Nathana i jednocześnie dwa dni przed jej urodzinami.

 

Do obejrzenia

Jeśli lubicie vlogi to mam jeden kanał do polecenia! Tzn. miałabym więcej, ale akurat ten jest moim ulubionym. 18-letnia mama i jej 19-letni chłopak opowiadający o swoim życiu :). Dość luźne filmiki i nie udawane, jak ktoś płacze to płacze, nie ma takiego udawania, że wszystko jest zawsze okej. Po prostu, prawdziwe życie. Są to Amerykanie, więc wszystko jest po angielsku. Poniżej dodaję najnowszy filmik, ale jeśli Wam się spodoba i będziecie chcieli pooglądać więcej to polecam cofnięcie się przynajmniej trochę :).

 

Piosenka tygodnia

Straaaasznie nie lubię piosenki Rihanny „Work”, ale lubię piosenkę Ciary i Missy Elliott o tym samym tytule! Daję ją Wam więc do posłuchania, bo ostatnio lata mi po głowie :).

 

Blog

Jak rok temu poszłam na baby shower Briany to nie spodziewałam się całkowicie, że za 8 miesięcy ja będę miała swój!

Baby shower, spacer po Tyrone, irytujące komentarze w internecie… Czyli ostatni tydzień!

A dwa lata temu odwiedziłam Dorotę w Detroit!

Detroit – miasto widmo! Ciekawostki z całego tygodnia. Plany, plany, plany…

Zapraszam też na mój Snapchat – gusiek.w – oraz Instagram!

 

He tried to make a serious face 😉❤ #love #wedding #georgia

A photo posted by Aga Kirchner (Wężowska) (@gusiek.w) on

Good morning! 👋

A photo posted by Aga Kirchner (Wężowska) (@gusiek.w) on

***
 

Pytanie do mamusiek!

Moja April ma problemy z wypróżnianiem się. Tzn. mocz oddaje normalnie i w większości przypadków nie ma problemów z puszczaniem bąków, ale jak ma zrobić kupkę to jest jakaś masakra. Całe ciało jej się napręża, płacze, krzyczy, łzy lecą ciurkiem… Już mi się kilka razy zdarzyło, że razem z nią się popłakałam, bo naprawdę ciężko się na to patrzy. Sęk w tym, że ona nie ma biegunki, nie są to też zaparcia, nie ma problemów z gazami. Co robiliśmy, by pomóc?

Próbowaliśmy kropli na problemy z gazami, gripe water czyli woda z jakimiś wyciągami z warzyw na zaparcia (pomaga też na inne rzeczy, np. silną czkawkę), masaże brzuszka ze specjalnym olejkiem, zabrałam ją do mojej chiropraktyk, ruszam jej nogami jakby jeździła na rowerze, przyciskam je do brzuszka. Ja sama piłam herbatę na szybsze trawienie poleconą przez lekarkę, miętę od czasu do czasu, jem suszone śliwki – bo to wszystko dostaje się do mleka, więc był taki pomysł, że może to pomoże. Zmieniłam dietę, zrezygnowałam z wielu rzeczy, a jak jadłam coś nowego to czekałam 3 dni zanim powtórzyłam, by zobaczyć czy April jakoś inaczej zareaguje.

Nic z powyższych nie przyniosło żadnej różnicy, jeśli chodzi o sposób, w jaki April się wypróżnia. Myślę, że wizyta u chiropraktyk i masaże z tym olejkiem pomogły w ten sposó, że teraz zajmuje to April nie 20, a 10 minut no i od czasu do czasu faktycznie robi kupę w pieluchę, co nie zdarzało się wcześniej. Gdzie indziej mogłaby robić? – zapytacie. No właśnie, to jest kolejna sprawa.

Moja 6-tygodniowa córka od kilku tygodni załatwiała się do toalety. Nathan znalazł w internecie coś, co pomogło innej osobie z tym samym problemem, czyli: rodzic siada na brzegu sedesu i trzyma swoje dziecko tak, że jego plecy są na rodzica brzuchu, a nogi dziecka podciągnięte są do jego brzucha. W tej sposób otwiera się wszystko i łatwiej jest dziecku pozbyć się tego, co tam ma. I faktycznie – to pomaga. Inną rzeczą jest nałożenie jakiegoś balsamu na patyczek do ucha i delikatne włożenie go do odbytu i poruszanie nim w środku nieco. I to jest wybawienie, a April po paru chwilach jest totalnie zrelaksowana.

Sęk w tym, że jej lekarka (i kilka innych lekarzy) myśli, że to po prostu coś, co zdarza się bardzo często czyli to, że noworodki nie są w stanie kontrolować swoich mięśni odpowiedzialnych za wypróżnianie się czy jakoś tak ona to określiła, bo do tej pory w brzuchu matki nie musiały tego robić, więc jest to bardzo niekomfortowe dla nich i mija samo z siebie po jakimś czasie, ale nikt nie wie po jakim. Dlatego też jak widzę, że musi zrobić kupę (np. gdy jest mega śpiąca, ale nie może spać lub płacze w trakcie jedzenia) to kładę ją na kolanach i masuję jej brzuch. Ona płacze i krzyczy i płacze bardziej, ale ja czekam jakiś czas, by sama sobie poradziła. I czasem naprawdę daje radę, ale są momenty, gdy jej płacz i to poczucie dyskomfortu osiąga taki poziom, że nie ma sensu czekać i wtedy idziemy z nią do toalety, by jej pomóc. Nie robimy tego za każdym razem, bo nie chcemy, żeby jej ciało się przyzwyczaiło do tego, że zawsze ma taką pomoc. Ona musi sama się nauczyć tego.

Moje pytanie brzmi – czy ktokolwiek z Was miał taki problem ze swoim dzieckiem? Jak długo to trwało? Czy było coś, co naprawdę Wam pomogło? Podzielcie się proszę swoimi doświadczeniami!

 

Do następnego!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Annimula

    Ojejku strasznie mi przykro z powodu twojej siostry. Mam nadzieje, ze uda jej się pokonać chorobę. Niby, żeby być lekarzem, trzeba skończyć trudne studia i praktyki, a potem okazuje się, ze ci ludzie nie potrafią zrobić najprostszych rzeczy. Jak to możliwe? Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. U mnie w rodzinie tez mieliśmy podobna historie – ciocia bardzo kasłała, i źle się czuła, a lekarz jej przepisywał antybiotyki, i nie pomyślał, żeby zrobić prześwietlenie. Potem okazało się ze to nowotwór płuc 🙁

    • Aga

      Daj spokój, szkoda gadać. Studia to jedno, ale jak się nie ma powołania do bycia lekarzem to i 20 lat studiów nic tu nie da :(. I później są takie sytuacje jak moja siostra lub Twoja ciocia.

      • Annimula

        Tyle się słyszy okropnych historii , ze moja mama zaczęła wierzyć w teorie spiskowa lekarzy – ze teraz służą oni wyłącznie do wpychania niepotrzebnych leków i pozbywania się pacjentów. Trudno znaleźć kogoś, kto byłby kompetentny, a już w państwowej służbie zdrowia to chyba niemożliwe. Często tez traktują ludzi jak kompletnych idiotów, podczas gdy często to oni są tymi którzy nie maja o niczym pojęcia.
        Az strach pójść do doktora.

      • Aga

        Niestety konkretna ilość szczepionek, jakie trzeba wyrobić lub limity skierowań na przeróżne badania są na porządku dziennym w wielu przychodniach w Polsce. Skłaniam się więc do tej teorii Twojej mamy.

  • weronika :)

    podałabym tych wszystkich lekarzy, na pewno nie zostawiłabym tego w spokoju…szkoda słów na to co spotkało twoją siostrę, mam nadzieje, że wyjdzie z tego i wszystko będzie w porządku!

    • Aga

      No, bez kitu… A wyobraź sobie ile ogólnie takich sytuacji się zdarza i jak często! Przerażające to jest.

  • Dorota

    Ohh kurde! Przykro mi! Dobrze ze lecisz tam niebawem! Ehh niestety lekarze sa jacy sa:/

    Ps wow to juz 2 lata?:D

    • Aga

      Nooo szybko zleciało, co?!

  • Ada

    Podaj April herbatkę z kopru włoskiego (można stosować po 1 tygodniu życia już) i sama też ja pij. U nas pomogło.

    • Aga

      Jeden z dwóch głównych składników tej wody, o której wspomniałam w poście, to właśnie koper włoski. Pomaga na czkawki, ale nie pomaga na ten problem, który mamy. Po przeczytaniu Twojego komentarza kupiłam jednak herbatę, która w składzie ma tylko koper i zobaczymy czy to coś da. Dzięki za wskazówkę!

    • Mimbla

      Pamiętam, że ja też podawałam herbatkę z kopru włoskiego. Poza tym położna pokazywała, że można włożyć delikatnie do pupu czubek termometru albo po prostu palcem delikatnie pomasować sam odbyt. Może ze 4 razy stosowałam tę drugą metodę, wydawała mi się bezpieczniejsza dla dziecka.

      • Aga

        I pomagała Ci ta herbatka? Tzn. Twojemu maleństwu?

      • Mimbla

        Tak, u mnie herbatka z kopru zdawała egzamin. Ale wiadomo, że każdy organizm jest inny i różny może taka herbatka mieć wpływ. Poza tym dziecko u mnie miało tzw. kolkę, a nie wiem ,czy April ma akurat tę samą przypadłość.

      • Aga

        Nie wiem. Spróbować nie zaszkodzi, ale jeśli nic to nie da no to pozostanie tylko czekać aż samo przejdzie 🙂

  • Ola

    Przykro mi z powodu siostry wiem coś o tym , Ale niestety to nie tylko w Polsce tak jest, sama mieszkam w Niemczech i nie jest w cale inaczej. Do okulisty czeka się do 7 miesięcy (tak -.- ). W moim miasteczku jest 6 okulistów. Spoko ale gdy byłam się pytać w Marcu to dawali mi termin na Październik … To samo z ginekologiem też trzeba czekać do trzech miesięcy (kontrole mam na myśli) a czasem lekarz nie przyjmuje nowych pacjentów tylko „tych swoich”. Niestety ludzi coraz więcej nawet tych „napływowych” a liczba lekarz wraz z nimi nie wzrasta.
    Ja czasem mam wrażenie że cały ten świat opiera się ka kasie, lekarze przepisują takie leki jakie się im opłaca. Koncerny farmaceutyczne nie lepsze już nie wspomnę o tych kosmetycznych (chociaż z kosmetykami możemy być świadomi co kupujemy ).

    • Aga

      Ehh no to trochę nieciekawie! Żeby czekać tyle czasu na wizytę… Na szczęście moja siostra ma wszystko jako priorytet, bo w przeciwnym razie też pewnie czekałaby po kilka miesięcy.
      U mnie tutaj u ginekologa jest tak, że pierwszeństwo mają powracający pacjenci, jeśli przychodzą na wizyty kontrolne oraz kobiety w ciąży. Nowi muszą czekać dłużej, ale jest to maksymalnie miesiąc.
      Całkowicie podpisuję się pod tym, co napisałaś w ostatnim akapicie! Tyle że w moim przypadku to jest nie tylko wrażenie, że świat opiera się na kasie, ale silnie w to wierzę.

  • Ewela

    Hej, moja córeczka miała tak samo. U nas pomagał termometr włożony w pupcie ale tego nie można stosować często wiec kupiliśmy krople ziołowe Fenicol i to nam bardzo pomogło. Jest tez gliceryna w czopkach ale nam to nie pomogło wcale. Naszej małej minęło to jak skończyła 4 miesiące. Pozdrawiam i życzę powodzenia z wypróżnieniem 😉 oraz dużo zdrowia siostrze 🙂

    • Aga

      Sprawdziłam te krople Fenicol i w sumie jest to koper włoski, którego już używamy w innym preparacie i nie zdają się pomagać :(. Te „4 miesiące” brzmią okropnie, bo to tyle czasu, ona nawet dwóch miesięcy jeszcze nie ma, a ja mam naprawdę dość tego, że widzę ją w takim stanie po 3 razy dziennie. Masakra.

      • Ewela

        To niestety już nie mam pomysłów jak Ci pomóc. Oj zobaczysz jak te 4 miesiące szybko Wam zlecą. Ja mam wrażenie ze niedawno rodziłam a córeczka ma już ponad 5 lat i synek 3 🙂

      • Aga

        To w sumie też prawda… Nim się obejrze, a ze wszystkich ciuszków mi wyrośnie :O

  • lea

    Przykro mi z powodu Twojej siostry, trzymam za nią kciuki i życzę dużo zdrowia! Niestety, znam podobny przypadek. Mojemu tacie przed Bożym Narodzeniem zrobiła się narośl na nosie, taki jakby duży pryszcz, i w ciągu 3-4 dni bardzo urósł. Poszedł do lekarza, a ten polecił mu okładać nos wacikiem nasączonym… herbatą rumiankową. I ten sposób miał uleczyć, jak się później okazało, raka skóry [na szczęście – niezłośliwego]. Brak słów. Minęło pięć miesięcy od tego czasu, tata jest po operacji, nie ma kawałka nosa, ale wszystko jest już okej i jest zdrowy. Ale strachu było co niemiara. Najlepiej samemu się leczyć… zabawne i przerażające!

    Wierzę, że wszystko będzie ok z Twoją siostrą. Pozdrowienia dla Was, nie dajcie się 🙂

    • Aga

      Cieszę się, że z Twoim tatą wszystko jest okej! Takich historii jest strasznie dużo z tego, co widzę. Leczenie raka rumiankiem… Ehhh.

  • lea

    A co do April: ja nie mam dzieci, ale przypomniało mi się teraz, że moja kuzynka miała podobny problem ze swoim synkiem i w końcu zrobili mu prześwietlenie jamy brzusznej i inne badania. Okazało się, że jakieś składniki, które przyjmowała kuzynka powodowały u niego straszne zaparcia i musiała je odstawić. Wydaje mi się też, że taka długa podróż, jaką przebyliście z April, też może mieć na to wpływ… ale to tylko gdybanie nie-matki 🙂

    • Aga

      Właśnie sęk w tym, że to raczej nie są zaparcia. Jej brzuch nigdy nie jest twardy, wypróżnia się po 3-4 razy dziennie, i nie ma takich zbitek kału. Już mnie głowa boli od nadmiaru informacji haha W każdym razie, na chwilę obecną odstawiłam totalnie soję i zobaczę czy coś się poprawi. A podróż nie miała z tym nic wspólnego, bo te problemy zaczęły się zanim wylecieliśmy.

  • Majka

    Agnieszko, rzeczywiście często tak bywa, że dziecko ma problemy ze ” sterowaniem” mięśniami zwieraczy. Masowanie patyczkiem pomaga, wiem, bo wiele( a nawet b.wiele)lat temu mój syn miał taki problem. Lekarz, wykształcony przed wojną na dobrej wiedeńskiej uczelni, wytłumaczył mi dokładnie o co chodzi i kazał masować…termometrem rtęciowym odbyt maleństwa. Wtedy nie przerażało mnie to, że to ryzykowne, bo i rtęci nikt się nie bał. Teraz bym tego termometrem nie robiła!! Cierpienie dziecka i nasze trwało chyba ze 3 miesiące, masaże przynosiły ulgę, a potem samo przeszło. Oczywiście nie namawiam Cię do drastycznej metody termometrowej, bo to groźne, ale patyczkiem z żelem próbuj masaży, rozluźnią mięśnie i będzie lżej. Życzę Ci, by April szybko świadomie sama sobie wyregulowała wypróżnianie. Dacie radę! Pozdrawiam- babcia Majka

    • Aga

      Masz na myśli masowanie tylko wtedy, gdy dziecko musi się wypróżnić czy nie tylko wtedy?
      Mam nadzieję, że u niej też przejdzie i lepiej, by przeszło szybko!

      • Majka

        Masowałam tylko wtedy, gdy widziałam, że zaczyna się naprężać. To był znak, że zaczyna zaciskać zwieracze. A i jeszcze Ci powiem (to tak na pocieszenie pewnie), że ten „niemota”, który nawet nie potrafił się początkowo załatwiać, skończył Oxford i dobrze sobie radzi! Wszystko przed Wami!

      • Aga

        OK to ja też zacznę, gdy widzę, że April zaczyna się naprężać zamiast czekać aż zacznie płakać i zobaczymy czy to zmieni cokolwiek.
        To pewnie jesteś dumna z syna! 🙂

  • cyferka

    Masakra z tymi naszymi lekarzami :/ Trzymam kciuki, żeby wszystko się skończyło dobrze dla Twojej siostry!
    Parę lat temu leżałam w szpitalu, miałam zabieg usuwania kamieni nerkowych. Pomijam fakt, że trzy razy lądowałam na pogotowiu z silnymi skurczami i wymiotami i byłam odsyłana, że to z nerwów kolka, że pewnie zjadłam coś niedobrego… I dopiero jak zrobiłam USG na własny koszt, to wyszło, że ma te kamienie. Wracając do meritum, po pary godzinach po zabiegu zaczęło mnie strasznie boleć podbrzusze. Do tego stopnia, że zwijałam się z bólu, płakałam. Pielęgniarka była wzywana kilkakrotnie przez inne dziewczyny z pokoju i mówiła, że to normalne, że boli, bo zeszło znieczulenie… Dziewczyny same mi robiły okłady z zimnej wody, masowały brzuch, jedna się popłakała razem ze mną, bo już nie wiedziały jak mi pomóc. A jak się okazało, ta pielęgniarka śpieszyła się, bo kończyła się jej zmiana. Jak przyszła nowa od razu zawołała lekarza i co? Ta poprzednia zapomniała mi założyć cewnik. Niewiele zabrakło, żeby mi pękł pęcherz moczowy;/ Masakra jakaś z tą polską służbą zdrowia :/ Oby w Anglii było lepiej.

    Ps. Kiedyś czytałam, że najlepsze związki tworzą partnerzy podobni do siebie wizualnie. I u Was też to dostrzegam! 🙂

    • Aga

      Dzięki za kciuki!
      Twoja historia też nie jest zbyt ciekawa. Przykro mi, że musiałaś przez coś takiego przechodzić! Zachowania pielęgniarki mówiącej, że „to normalne” nawet nie wiem jak skomentować…
      O, serio? To ciekawe 😀

      • Annimula

        Ta pielęgniarka powinna zostać wyrzucona z pracy. Cyferka, mama nadzieje, ze tak tego nie zostawiłaś i złożyłaś skargę, choć zdaje sobie sprawę, ze w polskim szpitalu to i tak guzik da 🙁

      • cyferka

        serio serio 😀

  • Katarina

    Niestety i w mojej bliskiej rodzinie zdarzyła się sytuacja, kiedy lekarze na NFZ wiedzą nie porazali i mało co a wyslaliby mojego wujka do grobu :>
    Nie wiem, czy to jest tak, że jak lekarz przyjmuje na NFZecie to olewa robotę i „masz tu nospe” a kiedy ma dyżur w prywatnej to „tu proszę skierowanie na usg, krew, rtg, mri” i inne…. Nie wiem, nie rozumiem ich… Jestem anty lekarz :>
    Mam nadzieję że Twoja siostra się z tego wykaraska… Trzymam kciuki. 🙂

    • Aga

      O matko, kolejna nieciekawa historia… Po co w ogóle zawracać sobie głowę lekarzami, skoro nie raz tylko szkodzą zamiast pomagać? Skąd wiadomo komu można zaufać? :/

    • Mia

      To jest bardzo proste do wytłumaczenia 🙂 NFZ płaci lekarzom co miesiąc za zrobienie tylu i tylu badań wiec lekarz ma limity i na te badania moze wysłać np 40 osób w miesiącu bo w przeciwnym razie sam musi pokrywać koszty badań. Natomiast prywatnie pacjent sam pokrywa koszty badań dlatego dostajemy skierowanie bez problemu. Także pierwszym krokiem do lepszej opieki w naszym kraju jest likwidacja NFZ i zaraz znajda sie pieniądze na badania (w NFZ pracuje kilkaset tysięcy urzędników wiec łatwo policzyć). Sama leżałam niedawno na oddziale, po zrobieniu wszystkim badań gdy okazało sie ze wszystko ok, lekarz chciał mnie wypuścić do domu ale nie mogl ponieważ fundusz zeby zapłacił za badania wymaga zeby pacjent leżał w szpitalu co najmniej 3 dni a inaczej nie płaca za wykonane badania (rząd kilku-kilkunastu tys zł) Żenada 🙂

      • Aga

        Ehh, czytam to i tylko się za głowę łapię. Ma to oczywiście sens, ale z drugiej strony… nie ma żadnego. No bo jakie to jest beznadziejne, że lekarze nie mogą skierować na badania kogoś, kto tego potrzebuje, bo sami będą musieli płacić!

  • Marcix

    Mój malutki chrześniak miał problemy z kupką. Wiem, że ciocia używała specjalnej rurki, która powodowała, że od razu sie wypróżniał. Ile razy ich już tak załatwił.

    • Aga

      Też czegoś takiego używaliśmy i faktycznie bardzo pomaga, tylko właśnie nie chcę też używać tego za każdym razem :/.

  • Maria z Konina

    Droga Agnieszko! przytulam do serca po matczynemu , a Kochaną Kruszynkę całuję i ściskam po babcinemu. Brak słów !!!!!ps. Spróbuj jeść pieczone jabłka może to trochę Małej pomoże.

    • Aga

      Pieczone jabłka? O tym jeszcze nie słyszałam!

  • Zuzia

    Dużo zdrowia dla Twojej siostry.
    Niestety takich historii jest wiele… Doproszenie się o skierowanie to często cud.
    Widać, że teraz są sami lekarze z TYM PRAWDZIWYM powołaniem. ;/

    • Aga

      Dziękuję w imieniu siostry!
      No niestety… Sama też miałam przykre doświadczenia z lekarzami w PL :/

  • Zuzia

    Zacznę od tego, że bardzo mi przykro z powodu siostry. Trzymam kciuki!

    Co do wypróżnień: mam dwójkę dzieci, i dwójka dzieci miała to samo. Po prostu maleńkie brzuszki mają słabe mięśnie i nie są w stanie wypchnąć kupy – to się unormuje, nie umiem powiedzieć kiedy, ale spokojnie – szybko zleci. Mój Olek naprężał się tak, że robił się purpurowy, wyglądał jakby miał wybuchnąć 😉 a Magda raz nie robiła kupy przez tydzień – ale jak poszło, to była radość jakbyśmy w totka wygrali 😉 Nie polecam pomagania przez wkładanie czegokolwiek, bo jak już pisałaś – „rozleniwia” to dziecko i to droga donikąd. Wiadomo, że czasem żal patrzeć, jak dziecko cierpi ale lepiej masować, uciskać nóżki do brzuszka i … cierpliwie czekać. Niestety z takimi maleństwami to czas jest lekarstwem na większość dolegliwości – ale to dobrze – bo to znaczy, że to normalne i u każdego, a nic, czym możnaby się martwić, chociaż na pewno uciążliwe. Pozdrawiam serdecznie.

    • Aga

      Dzięki za kciuki!
      Mam nadzieję, że szybko zleci, bo to czekanie jest okropne, jak się widzi takiego maluszka w takim stanie. Dzięki wielkie za komentarz, który podniósł mnie na duchu 😉

  • Zuza

    Juz pewnie tutaj ktos o tym napisal w komentarzu, ale napiszę raz jeszcze ze herbatka z kopru wloskiego jest swietna na takie sprawy dla dzieci już od 1 tygodnia życia. U nas bardzo popularna jest firma Hipp i tylko taką znam. Teraz sprawdzilam ze w jej sklad wchodzi tylko Ekologiczny koper włoski – sprobuj znalezc taka Herbatke u siebie w sklepach. Przykro mi z powodu Twojej siostry. Powiem Ci, ze lekarze w Polsce (nie mowie o wszystkich bo spotkalam sie z wieloma fantastycznymi- niestety glownie w prywatnych szpitalach) to jakas pomyłka. Oni sprawiają, że my jako pacjenci czujemy się winni swoich dolegliwosci. Wielokrotnie po prostu balam sie isc do lekarza, tego co uslysze, jaka to ja jestem itp. To jest przykre i po prostu niesprawiedliwe. Oby to sie zmienilo bo cierpią na tym niewinni ludzie. Trzymam kciuki za Twoją siostrę 🙂 niech bedzie silna, wygra walkę i pozniej zglosi sie do tych lekarzy powiedziec im kilka slow, albo najlepiej napisać gdzies ‚wyzej’ , np do ministerstwa 😉 Pozdrawiam

    • Aga

      Tak, to jest coś, co większość poleca, łącznie z Tobą! Jednym z dwóch głównych składników tej wody, o której wspomniałam w poście, jest właśnie koper włoski. Ale kupię herbatę z samego kopru i zobaczymy czy to cokolwiek zmieni.
      „Oni sprawiają, że my jako pacjenci czujemy się winni swoich dolegliwosci.” – oj tak! Albo zwyczajnie robią z pacjenta idiotę, jak ortopeda, który wmawiał mi, że ja KŁAMIĘ, że mnie boli ramię, a po przylocie do Stanów i odpowiednich badaniach okazało się, że jakbym nie poszła sprawdzić wtedy, to po 2 latach (czyli teraz) nie mogłabym ruszyć szyją!
      Dzięki za kciuki! 🙂

  • Mimbla

    Jak zawsze trzeba mieć szczęście zawsze i wszędzie, również w trafieniu do dobrego lekarza 🙁
    Bardzo mi przykro z powodu choroby Twojej siostry. Wierzę, że wszystko będzie dobrze, jest młoda i ma silny organizm. Da radę! 🙂

    • Aga

      Dzięki za wsparcie 🙂

  • JB

    Niestety, tak bywa z lekarzami, najczęściej tymi w przychodniach. Moja siostra też miała parę lat temu taką sytuacje, tylko z dużo mniej poważną chorobą, na szczęście. Ogólnie miała przeróżne dziwne objawy, ale nie przejmowała się nimi aż do pewnego razu, kiedy zemdlała na wf’ie. Poszła wtedy razem z tatą do lekarza, w przychodni zdrowia u nas w mieście, do jednej z tych typowych lekarek, które olewają każdego pacjenta. Moja siostra podała jej wtedy też te wszystkie swoje objawy, a ona stwierdziła, że wyolbrzymia i że to wszystko jest powodowane przez początek roku szkolnego – że to tylko stres. Na szczęście mamy karty leczenia z prywatnej kliniki i jak moja mama się dowiedziała u jakiej lekarki była moja siostra zapisała ją do innego lekarza, takiego sprawdzonego, który jest w pewnym sensie ekspertem od wszystkiego (naprawdę, bardzo dobry lekarz, widać, że z pasją i naprawdę obchodzą go ludzie i ich dolegliwości, a przyjmuje nie tylko prywatnie, ale też w przychodni i tam pacjentów traktuje tak samo) i on zlecił jej naprawdę dużo badań i w ogóle od razu, jak moja siostra powiedziała mu swoje objawy to domyślił się o jaką chorobę prawdopodobnie chodzi. Jak się okazało, to nie był stres, ale problemy z tarczycą, no ale w porządku – to jedno i to samo przecież. Na całe szczęście, choroba mojej siostry akurat jakaś poważna nie jest – tylko tyle, że musi brać codziennie hormony.
    Trzymam kciuki za twoją siostrę! Na pewno wszystko będzie ok! 😀 Za April zresztą też trzymam, na pewno niedługo przejdą jej te problemy!

    • Aga

      Cieszę się, że nie okazało się to coś mega poważnego w przypdku Twojej siostry! Super, że Twoja mama wiedziała, gdzie ją zapisać, bo inaczej tylko by się jej stan pogarszał, no ale tak… To przecież stres :/
      Dzięki!

  • Ola

    Cześć, po przeczytaniu historii o Twojej siostrze, od razu skojarzyło mi się to z przypadkiem mojego Taty. Ponad miesiąc miał biegunkę, rozstroje żołądka i inne dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego i lekarze nie potrafili go zdiagnozować.

    Polecałabym na wszelki wypadek zrobić sobie kolonoskopię (genetycznie jesteś w grupie większego ryzyka) – nowotwory przewodu pokarmowego (w tym m.in. rak jelita grubego) dają różne symptomy i często ze względu na objawy takie jak ból brzucha, niestrawność czy kłopoty z trawieniem – są nieprawidłowo lub zbyt późno diagnozowane.

    • Aga

      Zawsze myślałam, że lekarze powinni być otwarci na różne możliwości, myśleć nieszablonowo i tak dalej, a okazuje się, że nie pomyślą o czymś tak oczywistym. Mówię „oczywistym”, bo po przeczytaniu o tym, jakie objawy daje rak jelita grubego pomyślałam sobie, że jak można na to nie wpaść, żeby zrobić badania w tym kierunku, gdy pacjent ma takie objawy, jakie miał Twój tata lub moja siostra?! Wydaje mi się to niewiarygodne.
      Ja niestety byłam w grupie wyższego ryzyka już wcześniej, a teraz to w ogóle. Czytałam więc o tym i mam w planach zrobić to badanie na wszelki wypadek. Mimo to, dzięki za wskazówkę!

  • Karola

    Hey Aga, z tej strony Hawaje po raz kolejny.
    Gratulacje z okazji narodzin April, ktora jest sliczna I slodka! U mnie 6 miesiac wiec jeszcze troche zostalo….
    Wiesz, interesuje mnie sytuacja twojej siostry. Moj tata mial raka jelita grubego i wiem co to znaczy , ja jestem obciazona genetycznie wiec drże kiedy slysze ze komus sie to przytrafilo, ja juz jestem po stala opieka lekarska. Colonoscopy raz w roku obowiazkowo.
    Czy u Was w rodzinie byl wczesniej rak jelita grubego albo jakis inny? Ile Twoja sis ma lat?
    Trzymam mocno za nia kciuki zeby wszystko dobrze sie skonczylo!!!!!
    Pozdrawiam

    • Aga

      Dzięki 🙂 I powodzenia! Przypuszczam, że mega szybko Ci zleci. Mi ciąża przeleciała raz-dwa mimo tego, że bardzo źle ją znosiłam.
      Mówisz, że jesteś pod stałą opieką lekarską. Możesz mi powiedzieć, jak to działa? Gdzie poszłaś i tak dalej? Bo ja próbowałam znaleźć jakieś info w necie, ale niewiele znalazłam a’propos tego, co mnie interesuje.
      U nas w rodzinie były raki, ale nie wiem, czy ktokolwiek miał akurat ten. Moja mama zmarła na raka piersi, jej dwóch braci również zmarło. Jej ojciec też. Z tego, co pamiętam to matka jej mamy również. Także widzisz, moje obciążenie też jest spore. Na razie razem z siostrą robiłyśmy badania genetyczne w kierunku genu odpowiedzialnego za nowotwór piersi i nie mamy go, ale to wcale nie oznacza, że nie możemy zachorować, więc takie badania to tylko mogą uspokoić na moment tak naprawdę.
      Dzięki za kciuki! I liczę na odpowiedź na moje pytania, bo bardzo byś mi pomogła 🙂

      • Karola

        Dzieki, mam nadzieje, ze ciaza zleci juz szybciutko i poznam mojego malego szkraba 😊
        Ojoj z tego co piszesz to faktycznie jest u Was obciazenie genetyczne. Mojego taty tata zmarl na raka pluc wiec to nie jest powiedziane, ze musicie miec to samo co Wasza mama. Mojemu bratu genetyk powiedzial ze rak moze wystapic na innych organach jako nastepstwo genetyczne….
        Ja poszlam w NC do mojego lekarza prowadzacego i powiedzialam, ze chcialabym zrobic badania genetyczne z uwagi na zaistniala sytuacje. Ona od razu skierowala mnie do przychodni gastrologicznej na kolono i endoskopie, oczywiscie w jelicie juz cos mialam, nowotwor niezlosliwy… Poczatek… Wiec potem umowili mnie na usuwanie, po czym lekarz zalecil poradnie genetyczna. Niestety przez przeprowadzke na HI to jeszcze sie tym nie zajelam.
        Musisz dokladnie dowiedziec sie na jakie raki chorowali twoi krewni i isc z tym do swojego lekarza i popros o badania genetyczne calosciowe, w Pl to sie nazywa markery. Moje rodzenstwo juz mialo i u sis I brata wyszly aktywne geny. Dodaj aktualna sytuacje z siostra, powinni sie Toba zajac bez dyskusji I przynajmniej raz w roku badac, kontrolowac narzady zagrozone.

        Powodzenia 😊 Mam nadzieje ze chociaz cos Ci podpowiedzialam. Jak cos to pisz jeszcze.

      • Aga

        Zdrowia życzę :))
        Oj, to całe szczęście, że wykryłaś to na samym początku! OK, tak też zrobię. Wczoraj zapisałam się już do lekarza na następny wtorek, więc zdążę pozbierać jakieś informacje i pogadam z nim. Mam tylko nadzieję, że moja babcia będzie chciała o tym ze mną rozmawiać, bo znając ją to zaraz mi powie, że jestem głupia i bez sensu wymyślam, bo nic mi nie jest…
        Dzięki! 🙂

  • justynka29

    Mi również przykro z powodu twojej siostry. Oby szybko wróciła do zdrowia. Pozdrawiam ciebie serdecznie i April. Buziaki :-*

    • Aga

      Oby! Również pozdrawiam 🙂