Jak zaczął się mój związek z Nathanem? Czy będę uczyć April polskiego? Jak rodzina zareagowała na wieść, że zostaję w USA? – odpowiadam na Wasze pytania!

Powiem Wam, że kiedyś myślałam sobie, aaa ja to żadnego „Q&A” (questions and answers = pytania i odpowiedzi) nigdy nie zrobię, bo przecież nie jestem jakąś mega interesującą osobą, więc po co to komu. Okazało się, jak zresztą widzicie, że taki post znalazł się i u mnie. Ludzie na YouTube zazwyczaj mówią: „bardzo mnie o ten filmik prosiliście”, ale ja nic takiego tu nie napiszę, bo nikt mnie nie prosił, sama na to wpadłam :D.

 

  1. Czy będziesz uczyć April polskiego?

Dostałam to pytanie już sporo razy i stwierdziłam, że napiszę o tym na blogu, a nie tylko w odpowiedziach do konkretnych osób. No i będzie to obszerna odpowiedź pokrywająca kilka stron tej sprawy, więc mam nadzieję, że Was usatysfakcjonuje.

Wiem, naprawdę uwierzcie, że zdaję sobie sprawę z tego, iż bardzo dużo osób uważa, że dziecko w rodzinie, gdzie rodzice mówią w dwóch różnych językach „powinno” być dwujęzyczne od urodzenia, bo to takie super znać dwa języki, małe dzieci szybciej się uczą, poza tym „powinny” znać swoje tzw. korzenie i wiedzieć co ukształtowało ich matkę/ojca, i tak dalej. Mnie osobiście te argumenty nie przekonują, a słowo „powinno” już w ogóle. Już miałam okazję przeczytać w związku z tym, że jestem beznadziejną matką, oraz że dziecko będzie miało do mnie pretensje. A dlaczego?

Dlatego, że żyję w Stanach i tutaj zostaję razem z moją rodziną, więc nie będę uczyć April polskiego, o ile sama o to nie poprosi w przyszłości. Jeśli nie poprosi to nie będę miała z tym żadnego problemu.

Ja będąc tutaj posługuję się tylko angielskim we wszystkich formach łącznie z myślami, pomijając oczywiście pisanie na blogu i do polskich znajomych na Facebooku, bo wtedy używam polskiego. Nie jestem dumna z bycia Polką (ale się tego nie wstydzę!), nie mam żadnych silnych więzi z tym krajem, nie wrócę tam i przypuszczam, że moja tegoroczna wycieczka do Polski będzie moją ostatnią, chyba że wydarzy się jakiś ślub lub pogrzeb, na który będę chciała lecieć, mówiąc całkowicie szczerze. Nie czuję potrzeby ani przekazywania April żadnych polskich tradycji, wartości czy wierzeń, których nawet ja się nie trzymam, ani uczyć jej polskiej historii, itp. Nie uważam więc, by nauczanie jej polskiego było konieczne czy nawet potrzebne. Nie chcę też mieszać jej w głowie i zmuszać do niczego.

Zaznaczam jednocześnie, że jestem otwarta i nie mówię stanowczego nie, więc jeśli April będzie zadawać pytania dotyczące Polski lub będzie chciała uczyć się języka, to nie będę przecież udawać, że urodziłam się w Stanach i nie mam z Polską nic wspólnego, bo nie jest to prawda, więc byłoby to dość idiotyczne z mojej strony. Nie będę się specjalnie kontrolować, więc jeśli np. powiem coś w stylu „a wiesz, że w Polsce…” albo gdy zacznę opowiadać o moim życiu tam, to nie złapię się nagle za głowę i nie zacznę przepraszać za to nikogo, łącznie ze mną samą.

Ciekawostka na zakończenie tego punktu: Alicia ma ojca Amerykanina i matkę Chinkę, mieszka z nami w Stanach, mówi po angielsku i nie mówi po chińsku. Jej matka próbowała wysłać ją na zajęcia chińskiego, ale Alicia nie chce się uczyć tego języka, a jak jest do tego zmuszana to tym bardziej się buntuje, co jest całkowicie zrozumiałe według mnie.

 

  1. Jak Alicia zareagowała na siostrę? Jest zazdrosna?

Alicia była zazdrosna przed narodzinami April. Bała się, że nikt nie będzie miał dla niej czasu, że spadnie na szary koniec, że nagle przestaniemy się nią interesować i tak dalej. Rozmawialiśmy z nią na ten temat i, mówiąc bardzo ogólnie (ale mogę Wam napisać o tym więcej, jeśli chcecie), słuchaliśmy dokładnie wszystkiego, co mówiła i wyjaśniliśmy jej, jak sprawy będą wyglądać najprawdopodobniej, bo na pewno też nie mogliśmy nic powiedzieć. Wiedziała, że zwłaszcza ja poświęcać jej będę mniej czasu niż wcześniej, ale nie oznacza to, że przestanę ją kochać ani nic z tych rzeczy. Gdy Alicia zobaczyła, że wszystkie jej obawy są przez nas zrozumiane i my byliśmy z nią szczerzy mówiąc nawet te rzeczy, które nie do końca jej się podobały, to poczuła się lepiej.

Teraz nie ma zazdrości w ogóle. Alicia bardzo ucieszyła się na wieść, że April się urodziła i jej ekscytacja w szpitalu była niesamowita. Gdy z Nathanem i małą wróciliśmy z wycieczki to April była pierwszą osobą, którą Alicia chciała zobaczyć. Bardzo często chce pomagać i czasem mam wrażenie, że aż za często ;). Nie mamy więc tutaj żadnych problemów.

 

  1. Jakie sklepy tu w USA mają najlepsze promocje jeśli chodzi o ubranka i dziecięce akcesoria?

Ja na pewno nie znam wszystkich sklepów z akcesoriami dziecięcymi, bo poruszałam się tutaj głównie w mojej okolicy.

Carter’s to sklep z samymi ciuszkami. Ma mnóstwo różnych kuponów, które dostaje się z każdą wizytą, mają program lojalnościowy, w którym zbiera się punkty i później wymieniane są one na -$10 no i to jest to miejsce, w którym ZAWSZE większość produktów jest przeceniona do -50%, a zdarzają się i większe promocje czasami. Dostaje się -20% za zarejestrowanie się na stronie internetowej i później co jakiś czas na maila dostaje się dodatkowe kupony. Większość ciuszków April pochodzi właśnie z tego sklepu.

BuyBuyBaby również ma -20% na start, można zarejestrować się na wiadomości smsowe, by dostawać dodatkowe kupony (dostaje się max 8 smsów w miesiącu i nie ma spamu). Mają sporo promocji, które zmieniają się z dnia na dzień. W tym sklepie jest wszystko, co potrzebne zaczynając od mebelków i fotelików samochodowych przez pieluchy i artykuły dla mamy aż po zabawki, dekoracje i mnóstwo innych. Ceny są dość przystępne, według mnie. W tym sklepie kupiliśmy większość akcesoriów tak dla April, jak i dla mnie.

Jest też Babies’R’us i to jest mniej więcej coś takiego jak BuyBuyBaby, tyle że ma więcej ciuchów, mniej innych artykułów (ale nadal sporo) i jest ciut droższe. Tutaj można znaleźć super okazje na promocjach, ale w oryginalnych cenach mało co bym kupiła.

Meble do pokoju April kupiliśmy w Targecie, którym też dobrze jest się zainteresować (na łóżeczko i komodę mieliśmy w sumie -80% zniżki dzięki dwóm kuponom). Carter’s ma kolekcję stworzoną dla Targetu i jej ceny są naprawdę spoko.

Na pewno warto zajrzeć też do miejsc typu Ross, Marshalls czy TJMaxx, bo tam również znaleźć można super rzeczy za grosze, ale to już chyba każdy wie :). Kupując jakiś ciuszek dla mamy w Motherhood Maternity na paragonie zawsze dostaje się kupon do jakiegoś sklepu z akcesoriami dla dzieci.

 

  1. Bolało? (Czyt. czy poród bolał?)

TAK. Ale o tym poopowiadam innym razem :).

 

  1. Pokażesz więcej zdjęć April?

Na pewno będę tu wrzucać jakieś zdjęcia od czasu do czasu i pewnie jakieś krótkie filmiki też się pojawią, ale jeśli ktokolwiek oczekuje jakichś „weekly/montly updates”, czyli mnie opowiadającej ze szczegółami o rozwoju April z każdej strony i dodającej zdjęcia i filmiki z nią w roli głównej do co drugiego postu, to niestety będzie rozczarowany. Nie chcę decydować za nią o byciu w internecie w taki sposób, gdy sama nie ma świadomości, co się dzieje. Przypomniało mi się, że pewna vlogerka zagroziła swojej prawie 3-letniej córce, że jeśli nie będzie grzeczna, to nie wystąpi już więcej na YouTube, po czym mała się wyraźnie wystraszyła i nie odezwała się ani słowem do końca filmu (żałuję, że nie zapisałam, bo chętnie bym Wam pokazała)… Ja nie wiem, co się dzieje z tym światem.

 

  1. Czy April też będzie weganką?

Odpowiedź na to pytanie wydaje mi się mega oczywista – tak, będzie. Właściwie to już teraz jest, bo z moim mlekiem nie dostaje żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego ;). Zaznaczam przy okazji, że rozwija się genialnie, rośnie jak na droższach, waga w ogóle jej nie spadła, niczego jej nie brakuje. Chcę wychowywać swoje dziecko w sposób, który według mnie i mojego męża jest najlepszy i przede wszystkim najzdrowszy, a za najzdrowszą dietę uważam dietę wegańską. Gdy April będzie na tyle duża, że będzie rozumiała na czym to wszystko polega oraz dlaczego jemy tak, jak jemy, a mimo tego będzie chciała spróbować czegoś innego to nie będę jej zabraniać. Do tego czasu jednak nie będę jej podstawiać pod nos mlecznej czekolady czy szynki z indyka tak, jak większość ludzi jedzących mięso nie serwuje swoim dzieciom tofu :).

 

  1. Gdzie kupiłaś bilety do Polski i za ile?

Bilety kupiłam na stronie Delty, czyli jednej z amerykańskich linii lotniczych. Gdy usiadłam z laptopem, by je kupić ceny na wszystkich stronach, jakie odwiedziłam, były mniej więcej takie same, więc postawiłam na Deltę, bo tą linią latam tutaj w Stanach w zdecydowanej większości przypadków i mam dobre doświadczenia z każdego lotu. Zapłaciłam w sumie $1.349 na lot w obie strony z jedną przesiadką tam i jedną w drodze powrotnej. Były też tańsze, ale z większa ilością przesiadek, a ja nie chciałam więcej niż jednej. Dwa tygodnie wcześniej z jedną przesiadką były bilety za ok. $700-800, ale niestety nie kupiłam ich w tamtym czasie, czego później pożałowałam. Bilety na okresy świąteczne i wakacyjne są z reguły droższe, a gdy ja wybierałam miejscówki w samolotach (dopłaciłam trochę za lepsze siedzenia), to samoloty były już prawie pełne. Loty z Atlanty do Polski są zazwyczaj droższe niż np. z Nowego Jorku, gdzie bilety można znaleźć i za $400 w obie strony. Dodatkowo, z Atlanty do PL nie ma w ogóle połączeń bezpośrednich.

Strony, na jakich zazwyczaj szukam lotów to momondo.com, kayak.com, cheapflights.com, google.com/flights oraz delta.com.

 

  1. Na jakim poziomie był twój angielski, gdy wyjechałaś do Stanów jako au pair?

To pytanie wraca jak bumerang! O angielskim i moich sposobach nauczania pisałam post, który znajdziecie TUTAJ, natomiast o angielskim w kontekście wyjazdu jako au pair nagrałam filmik, który obejrzeć możecie klikając TUTAJ.

 

  1. Jak twoja rodzina zareagowała, gdy powiedziałaś im, że zostajesz w Stanach na stałe?

Właściwie to nikomu nie powiedziałam, bo nie mam z moją rodziną kontaktu. Tzn. mam z moją siostrą, ale ona akurat życzy mi wszystkiego najlepszego i jest szczęśliwa, że ja jestem szczęśliwa. A cała reszta? Wiem, że niektórzy z nich uważają, że jestem okropną egoistką, bo wyjechałam, zostawiłam moją siostrę i nawet nikomu teraz nie pomogę, a przecież za przeproszeniem i cytując „sram pieniędzmi”, no ale to już jest nie mój problem szczerze mówiąc. Nie rozmawiałam z nimi, więc nie miałam żadnych problemów ani tęsknot, co na pewno bardzo ułatwiło mi sprawę.

Domyślam się, że to pytanie pojawia się w przypadku osób, które z rodziną są blisko i boją się tych reakcji. Ja uważam, że jakkolwiek blisko byśmy z kimś nie byli to zawsze musimy pamiętać o tym, że mamy swoje własne życie, którego nikt inny za nas nie przeżyje. To my musimy podejmować własne decyzje i my musimy się uczyć na własnych błędach. Oczywiście w sytuacji mieszkania tak daleko od bliskich istnieje tęsknota i bliscy się martwią, ale dopóki się nie spróbuje, nie będzie się wiedziało, jak jest.

 

  1. Jest możliwość spotkania z tobą, gdy będziesz w Polsce?

Pewnie! Czuję się taka rozchwytywana haha Jeśli ktoś ma ochotę to dawajcie znać, ale nie obiecuję, że ze wszystkimi mi się uda. Zaznaczam tu też, że będę w Warszawie i nie planuję żadnych podróży po Polsce.

 

  1. Co myślałaś o Nathanie lecąc do Stanów?

Myślałam, że wydaje się bardzo sympatycznym i szczerym facetem, który niesamowicie kocha swoją córkę i wie, czego chce od życia. Jeśli w pytaniu ukrytą wiadomością jest „czy ci się podobał” to nie, nie podobał mi się wtedy. Kiedyś na blogu odpowiedziałam komuś, że Nate nie jest w moim typie, co później oczywiście i on przeczytał i do dzisiaj mi to wypomina ;).

 

  1. Opowiesz o tym, jak zaczął się związek Twój i Nathana?

Powiem Wam, że przez ostatnie mniej więcej półtora roku dostałam to pytanie naprawdę sporo razy i za każdym razem odpowiadam, że nie chcę zdradzać szczegółów, bo to dość prywatna sprawa. Jak się pewnie domyślacie, wszystko wyglądało inaczej niż to się zazwyczaj dzieje i nie poznaliśmy się gdzieś na ulicy wymieniając się numerami i umawiając na randki. My od samego początku, nawet nie będąc parą, mieszkaliśmy razem! Odpowiem więc krótko, ale jak najbardziej zgodnie z prawdą – nasz związek zaczął się od rozmowy podczas spaceru :). Jakiś czas temu pomyślałam sobie, że chciałam przeprowadzić z Nathanem jakiś „wywiad” na temat jego punktu widzenia różnych spraw i może to zrobię w końcu. Przypuszczam, że zainteresowałoby to Was, tylko jakieś pytania muszę ogarnąć, a to może potrwać. No ale całej historii nigdy nie napiszę :D!

 

  1. Jak się czujesz?

Dobrze, dzięki :)). To, że powtarzam, że nie mam czasu na nic nie oznacza, że mi źle! Wszystko jest pod kontrolą.

 

  1. Co najbardziej podoba Ci się w Stanach?

Ludzie :). Uprzejmość, otwartość, wyluzowanie, chęć do pomocy, uśmiech… I mogę tak wymieniać i wymieniać. Różnica między nawet jakąś tam atmosferą na ulicy tutaj a w Polsce jest ogromna i naprawdę chciałabym, żeby Polacy ściągnęli trochę to podejście Amerykanów, które tak uwielbiam, a wtedy nikt nie spojrzałby na inną osobą jak na idiotę, gdy ta osoba się do niego uśmiechnie i powie „cześć”… Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy Polacy są ponurzy i w depresji oraz nie wszyscy Amerykanie są otwarci i wyluzowani! Generalizuję i mówię o moim własnym doświadczeniu, które może różnić się od Waszego.

 

  1. Nie jest ci głupio, że jesteś kurą domową i masz wszystko za darmo podstawione pod nos?

Nie mam zielonego pojęcia czy tego typu pytania zadaje mi jedna i ta sama osoba pod różnymi loginami czy nie, ale dostałam je już parę razy. Może nie dosłownie tak, jak ja to sformułowałam, ale sens jest zachowany. Odpowiem raz a porządnie i każdy następny przypadek takiego pytania będę zwyczajnie ignorować. Po pierwsze i najważniejsze – wyrażenie „kura domowa” ma dla mnie negatywny wydźwięk i nie uważam się za nią. Jestem mamą pozostającą w domu i nie, nie jest mi z tego powodu głupio. A za darmo w życiu nic nie ma.

No, to by było na tyle dzisiaj :). O czymś jeszcze powinnam napisać?

 

Do następnego!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Karola

    Ja z kolei chciałam zapytać o coś, czego temat poruszyłaś kiedyś na blogu. A dokładnie: postcrossing. Jakie są twoje wrażenia na ten temat, czy wciąż w tym uczestniczysz etc. ? 🙂 Pozdrowienia …

  • Bardzo fajny zestaw pytań, przeczytałam z ogromnym zainteresowanien! Choć przyznam, że w pierwszym pytaniu, dotyczącym nauki polskiego, bardzo mnie zaskoczyłas. Nie zrozum mnie źle- nie zamierzam krytykować ani przekonywac, po prostu wyrażam swoje, odmienne zdanie. Bo moim zdaniem jeśli dziecko ma możliwość być dwujęzyczne od malego, to super jest to wykorzystać. Taki maluch chłonie wszystko jak gąbka, a potem to procentuje. Szczególnie w kraju, w którym dwujezycznosc jest ogromnym atutem! Ja wprawdzie jeszcze matka nie jestem, ale jestem przekonana, że moje dziecko będzie mówić po polsku 😉

    Pozdrawiam gorąco z deszczowe Chicago!

    P.s. April jest śliczna; )

    • Aga

      Spoko, Ty myślisz, że super wykorzystać okazję, ja nie do końca :D. I nie mam z tym problemu. Wydaje mi się, że Ty też masz trochę więcej do czynienia z Polską (np. rodzina) niż ja.
      Również pozdrawiam! U nas nie ma deszczu, są upały. Mam nadzieję, że popada sobie niedługo, bo jak nie to będzie za sucho.

      • Karolina

        Co do nauki j.polskiego to uwazam, ze to jest osobista decyzja kazdego z rodzicow.. sama jestem „w mieszanym” zwiazku, ja Polka on Australijczyk.. i jak sie urodzi nam dziecko to bede mowic do niego po polsku, chcialabym zeby umialo mowic w tym jezyku TYLKO I WYLACZNIE ze wzgledu na moich rodzicow, ktorzy angielskim sie nie posluguja..a zalezy mi by mieli kontakt z wnukiem.. ale nie mam jakiegos parcia na to, zeby mje dziecko mowilo po polsku tylko dlatego, ze tak wypada, bo ja jestem Polka..

        szczerze mowiac, to nie bardzo rozumiem jak ludzie moga sie czepiac decyzji o tym, ze ktos nie chce uczyc dziecka polskiego..

      • Aga

        Właśnie, Ty masz rodziców, na których Ci zależy i chcesz, by Twoje dziecko potrafiło się z nimi porozumieć. Ma to dla mnie sens!
        Ja również nie za bardzo to rozumiem. Tzn. doskonale rozumiem, że niektórym może się takie podejście nie podobać, mogą się z nim nie zgadzać i mieć inne zdanie i to jest całkowicie okej, według mnie. Ale nie rozumiem w ogóle takiego oburzenia, czasem nawet mega zdenerwowania… W końcu zdecydowana większość z nich nigdy nawet nie zobaczy mojego dziecka na żywo.

      • Karolina

        Jestem ciekawa co zrobia tacy rodzice, ktorzy wymagaja by dziecko mowilo po polsku, jak pojdzie do szkoly i zacznie sie „buntowac”.. bo to nagle taka zmiana, caly dzien w szkole i z kolegami po angielsku a w domu tylko po polsku.. chyba nie beda zmuszac dzieci by mowily tylko i wylacznie po polsku i nie beda stac nad nimi jak takie katy z batem czy linijka 😛
        Czesto sie zdarza, ze dziecko ktore obcuje z dwoma jezykami ma problemy z komunikowaniem sie.. moim zdaniem powinno sie wybrac jezyk, ktory bedzie tym dominujacym i z ktorym dziecko czuje sie najlepiej.. a z biegiem czasu wprowadzac j.polski

        Ale kazdy wychowuje dziecko jak chce i uwazam, ze nie ma co sie „czepiac” i dziwic jaka decyzje podjela Agnieszka 🙂

      • Aga

        Wielu rodziców stoi tak nad dziećmi z innych powodów, więc nie zdziwiłabym się, gdyby trafili się tacy, którzy będą to praktykować właśnie przez to o czym napisałaś 🙁

      • Aleksandra

        Ja chociaz mam podobne zdanie do Pauliny na temat wielojezycznosci (moj maz jest Hiszpanem i wyprowadzamy sie do Nowego Jorku, cialabym, zeby moje dzieci mowily biegle w 3. jezykach), to jednak rozumiem Cie Aga, bo skoro nie masz kontaktu z Polska, zostala Ci mala rodzina i nie zamierzasz do Polski wracac ani zbytnio odwiedzac, to rozumiem, ze nie jest to dla Ciebie takie wazne.

      • Aga

        No dokładnie tak jest! Dzięki za zrozumienie :).

  • hyhyhy

    Czy masz takie poczucie, że Alicja jest dla Ciebie mniej ważna? Córka własna to jednak cos innego niż córka swojego mężczyzny? Masz takie poczucie, że swoją córkę kochasz bardziej i, że Alicja nigdy jej nie dorówna?

  • Annimula

    Po przeczytaniu ostatniego pytania ręce mi opadły.

    • Aga

      No… Nie dziwię się.

      • Magda

        Chyba przesadzacie: pytanie jak pytanie. Swoją drogą w rodzinach wielodzietnych rodzice czasem sami przed sobą przyznają, że któreś z własnych dzieci jednak kochają bardziej. To naturalne, choć wiemy, że tak nie powinno być. Cóż kiedy czasem tak jest. Może bardziej trafne jest określenie, że każde z dzieci kocha się inaczej,

      • Aga

        @Magda, Annimula w swoim komentarzu pisała o ostatnim pytaniu z postu, czyli o to czy nie jest mi głupio być kurą domową. Pytanie dotyczące kochania jednej córki bardziej niż drugiej uważam za całkowicie normalne i na pewno na nie odpowiem.

  • ohalaska

    Szanuję Cię za to, że masz swoje poglądy i ich się trzymasz, nie jesteś jak chorągiewka na wietrze tylko konsekwentnie robisz to co mówisz. Oczywiście (jak chyba zwykle :D) zupełnie nie zgadzam się z częścią Twoich poglądów ale jak już kiedyś pisałam: nie wydaje mi się, że jako bierny obserwator mam jakiekolwiek prawo oceniać Twoje spojrzenie na życie 🙂
    To co napisałaś o języku polskim i o tym, że nie masz zamiaru mówić do April po polsku (czego nie rozumiałam zupełnie jak wspomniałaś o tym pierwszy raz będąc jeszcze w ciąży a co teraz, po tym poście, zrozumiałam zupelnie inaczej!) ma jeszcze dodatkowy aspekt: niektóre dzieci nie potrafią sobie poradzić z dwoma językami na raz (tak jak niektórzy nie potrafią malować, a innym słoń nadepnął na ucho) przez co nie rozwiajają żadnego i potem trzeba z nimi nadrabiać zaległości. Więc może się okazać, że brak polskiego w życiu April wyjdzie jej tylko na dobre 🙂 Zupełnie inaczej wygląda sytuacja gdy np dziecko się rodzi i mieszka 3-4 lata w Polsce a potem przeprowadza się z rodzicami do innego kraju i naturalnie uczy się języka z danego kraju. Co nie zmienia też faktu, że patrząc na doświadczenie wszystkich ludzi których znam (w mniej więcej takiej sytuacji) wynika, że jeśli od początku nie będziesz mówiła do April po Polsku to ona go nigdy się nie będzie chciała uczyć 😉 Ale tak jak sama najlepiej wytłumaczyłaś: tak naprawdę nie ma powodu, żeby ona musiała znać polski. To się trochę a nawet bardziej niż trochę nadal kłóci z moimi poglądami ale to wynika po prostu z tego, że ja lubię Polskę i nie wyobrażam sobie nie mieć kontaktu z moją rodziną. Dodatkowo moi rodzice nie mówią słowa po angielsku i jak sobie pomyślę, że byłabym w Twojej sytuacji i nie mówiłabym do mojej córki po polsku a potem moi rodzice nie rozumieliby słowa z tego co mówi do nich wnuczka / ona nie rozumiałaby słowa co mówią do niej dziadkowie, mam ciarki na plecach. Ale to tak zupełnie odbiegając od Twojego przypadku bo akurat w Twoim przypadku ja to totalnie rozumiem 😉

    • Aga

      No oceniania mnie czy mojego zachowania bym raczej nie tolerowała, ale wymianę zdań owszem :D.
      Dziecko siostry mojej koleżanki ma taki problem właśnie. Jest w rodzinie, gdzie matka mówi po polsku, a ojciec po angielsku i jest tak zdezorientowane, że nie potrafi złożyć poprawnego zdania w żadnym z tych języków, wszystko bardzo miesza i ogólnie dość mało mówi. Zdarza się i tak. Nie był to jednak żaden powód dla mnie.
      Czytając Twój komentarz widzę, jak bardzo różnią się nasze sytuacje i rozumiem, dlaczego masz kompletnie inne spojrzenie na tę sprawę :).

      • Magda

        Jednak może warto pomyśleć o przyszłości i zadbać o podwójne obywatelstwo? Obywatelstwo Polskie oznacza dla dziecka, że jest jednocześnie obywatelem UE i może na terenie UE podróżować, pracować, studiować i załapywać się na stypendia. Nauka w USA kosztuje bardzo drogo. Może warto wziąć ten aspekt pod uwagę? A znajomość unikalnego języka europejskiego może jej się kiedyś przydać zawodowo. Od przybytku głowa nie boli. Może warto Alicję zachęcić do nauki chińskiego? Chiny to potęga handlowa, inna kultura, którą warto poznać. No i znajomość chińskiego i Chin może się jej przydać w przyszłości. Znajomość każdego nowego języka otwiera człowieka na nowy świat 🙂

      • Aga

        Podwójne obywatelstwo to żaden problem w przypadku April, bo ja jestem Polką, więc jak tylko będę chciała, to mogę złożyć wniosek i potem tylko czekać na nadanie go.
        Tak obywatel któregokolwiek kraju europejskiego, jak i obywatel Ameryki może studiować/mieszkać/pracować w Europie, więc nie widzę konieczności posiadania polskiego obywatelstwa w celu ewentualnego studiowania w Polsce czy w jakimkolwiek innym kraju.
        Nie będę stresować April i Alicii myślami o ich karierach zawodowych w przyszłości. Alicia ma dopiero 6 lat! Teraz ma czas na zabawę i cieszenie się z życia, bo dzieciństwo jej ucieka przez palce i te najlepsze lata już się kończą powoli. O pracy będzie jeszcze miała czas pomyśleć i jak tylko będzie chciała się czegoś nauczyć to nauczy się o wiele szybciej, niż gdy nie chce i jest zmuszana :).
        A skoro od przybytku głowa nie boli to Tobie również polecam nauczenie się kilku dodatkowych języków :). I nie mówię tego złośliwie ani nic, bo po prostu widzę, że jest to dla Ciebie ważna sprawa! Życzę więc powodzenia, a ja na chwilę obecną pozostanę przy angielskim.

    • Każde, każde dziecko poradzi sobie z dwoma językami. Naturalnie dzieci uczą się języka do 9 roku źycia. Osobiście uważam, że swoimi poglądami autorka bloga zachowuje się jak imigranci w latach 60tych. Po polsku mówisz lepiej niż po angielsku, nie masz akcentu itd. dlatego powinnaś mówić do dziecka po polsku. Angielskiego nauczy się od ojca i z świata zewnetrznego. Jest naukowo udowodnione, że dwujęzyczne dzieci uczą się lepiej, są inteligentniejsze i łatwiej rozwiazują prpblemy. Moim zdaniem tracisz szansę dla swojego dziecka do bycia po prostu lepszym. A ta wega ska dieta…. serio? I jak mogłaś małej dziewczynce powiedzieć, że będziesz mieć dla niej mniej czasu???? Takich rzeczy sie nie mówi. Polecam jakieś zajęcia z parentingu …

      • Aga

        Już mnie szczerze nudzi dyskusja na temat tego, jakim językiem będzie mówić moja córka, więc pozwolę sobie na zignorowanie tej części Twojego komentarza.
        Co do pierwszego pytania – tak, całkiem serio.
        Za jakiekolwiek zajęcia z parentingu serdecznie podziękuję, bo jakoś przypuszczam, że próbowaliby mnie nauczyć jak kłamać i jak udawać, że wszystko jest w porządku, gdy tak naprawdę nie jest. Powiedziałam jej, że będę miała mniej czasu, bo wiedziałam, że tak właśnie będzie no i tak też się stało. My tu z Nathanem i Alicią jesteśmy tak szczerzy, jak to tylko możliwe, co jedynie poprawia jakość naszego życia razem. Według mnie bardzo ważne jest, by być realistycznie nastawionym do życia nawet, jeśli sytuacja jest negatywna w jakikolwiek sposób. Jakbym mówiła, że nic się nie zmieni, że nadal będę spędzać z nią tyle czasu ile wcześniej, a później karmiłabym April co te dwie godziny czy też próbowałabym pomóc jej zrobić kupkę, co czasem zajmuje dość sporo czasu i wtedy skupiam się tylko na tym, to Alicia byłaby mega zmieszana. Poza tym, byłaby rozczarowana, smutna i czułaby, że ją okłamałam. Mówiłaby: „ale Aga, mówiłaś, że nic się nie zmieni!”. Ja osobiście nie widzę w tym żadnego sensu.

  • Agness

    Aga dzieki za nowy post i info o sklepach. Pozdrawiam!

    • Aga

      Proszę bardzo! 🙂

  • Natalia

    A ja pytanie kompletnie nie na temat:P
    Jak April zniosła lot samolotem?
    W tym roku pierwszy raz wybieramy sie z mała-bedzie meic 9mies, i jestem ciekawa jak to wszytko wyglada:)

    • Aga

      Odpowiedziałam na to pytanie w nowym poście, więc mam nadzieję, że okaże się on pomocny 🙂

  • Maria

    Witam Cię Agnieszko! Serdecznie pozdrawiam Was po matczynemu a April po babcinemu mocno przytulam do serca i całuję! Świetny post podobają mi się odpowiedzi na pyt.13 ,12 , 9 2 ,1. Mam wnuczkę ,(7 Lat i 4m -ce) która ma brata (Adasia, który2 lata skończy 15maja) ,reagowała podobnie , jak Alicja teraz troszkę się zazdrość wyciszyła ,uważam ,że to jest normalne.Maria z Konina

    • Aga

      Pewnie, że normalne. W końcu zmienia się im życie i jak wcześniej byli sami z rodzicami, tak teraz musza się dzielić. To nie jest takie proste!
      Pozdrowienia 🙂

  • Laura

    Bardzo chętnie przeczytałabym post ze szczegółami Waszej rozmowy z Alicią. Przypomniało mi się, gdy byłam mniej więcej w jej wieku i wpadałam w absolutną histerię jak tylko ktoś wspomniał o tym, że mogłabym mieć rodzeństwo! Kończyło się na stanowczym uciszaniu mnie i do dzisiaj pozostał lekki żal, że rodzice nie potrafili mi wszystkiego łagodnie i racjonalnie wyjaśnić; także z własnego doświadczenia wiem, że takie rozmowy mają ogromne znaczenie i wpływ na dziecko. Jestem ciekawa co sądzicie na ten temat
    Całusy!

    • Aga

      No takie uciszanie jest właśnie bardzo popularnym sposobem, a nie działa w ogóle, co zresztą widzisz na swoim przykładzie. Przykro mi, że znalazłaś się w takiej sytuacji i że jakoś tam męczy Cię do tej pory… Napiszę o tym post! 🙂

  • lorka

    Ostatnio rozmawiałam z rodzicami na temat całego au-pairowania (nadmienię, że mam 17 lat i marzę i gadam o tym wszystkim już kupę czasu) i szczególnie moja mama jest bardzo negatywnie nastawiona: „bo co, przez 2 lata będziesz obcym ludziom dzieci bawiła, w obcym kraju/ zostawisz tu całą rodzinę/ a co potem/ jak to nie chcesz studiować w PL/ co z karierą stomatologa/ jeszcze wrócisz z podkulonym ogonem” i tym podobne…
    Ale to nie o mnie. Po prostu wtedy właśnie wpadło mi do głowy takie pytanie.
    Wyjeżdżając do Stanów nie miałaś pojęcia, że zakochacie się w sobie z Nathanem, ale z tego co pamiętam byłaś pewna, że nie chcesz wracać do Polski. Jaki więc miałaś plan na życie po zakończeniu programu? Co miałaś zamiar robić by zostać?
    Pozdrawiam x

    • Aga

      Oj, skąd ja znam takie gadanie… Niby to wychodzi od nich, bo się martwią, ale kompletnie nie pomaga. Zwłaszcza te teksty w stylu „jeszcze wrócisz z podkulonym ogonem”! Ja słyszałam „jeszcze wrócisz z płaczem”, czyli właściwie to samo. Mam nadzieję, że nie zatrzyma Cię to i weźmiesz sprawy w swoje ręce :). Życzę powodzenia!
      Swoją drogą, ciekawa jestem – chcesz studiować stomatologię?
      Odpowiem na resztę Twojego komentarza w którymś z kolejnych postów :).

  • Weronika

    trochę to śmieszne bo polskiego nie będziesz wpychać jej na siłę, ale wegankę z niej zrobisz???

    • Aga

      Jakby mówienie po polsku oznaczało życie w zdrowiu, nie zabijanie zwierząt i nie niszczenie środowiska to inaczej podeszłabym do tej sprawy. Bez urazy, ale na chwilę obecną w porównywaniu mówienia lub nie mówienia po polsku z jedzeniem lub nie jedzeniem zwierząt nie widzę najmniejszego sensu i myślę, że nigdy go nie zobaczę.

      • Annimula

        1)Nie wiem czemu ludzie tak się dziwią temu, ze April będzie weganką. Przecież to normalne, ze w wegańskim domu nie nikt będzie jej podawał kiełbasy. Tak jak np w zwykłym polskim domu nikt nie gotuje dla jednego dziecka potraw kuchni tajskiej. Je się to co reszta rodziny, czy to takie dziwne?

        2)Ludziom bardzo łatwo przychodzi ocenianie rodziców, którzy nie uczą dzieci polskiego. Tak jakby to było takie łatwe. A wcale nie jest gdy się jest jedyną polskojęzyczną osobą w domu (tym bardziej, jeśli nie ma się motywacji w postaci rodziny, którą będzie się odwiedzać).
        Ja sama bardzo chcę żeby mój syn znal język polski, ale okazało się, ze ma on problemy z mową i nie mogę na razie mieszać mu w głowie. Oczywiście gdy jadę do Polski, to nikogo to nie obchodzi, i już na lotnisku ludzie na mnie krzywo patrzą gdy widzą, ze rozmawiam z dzieckiem po włosku. Potem w rodzinie jest jeszcze gorzej, ale trudno, skoro nie potrafią zrozumieć moich powodów, to tylko ich problem.

      • Magda

        never say never

      • Aga

        Zresztą po dodaniu mojego komentarza jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy. Mianowicie, gdybym napisała, że April będzie jeść mięso to jestem w 99% pewna, że nikt nie miałby pretensji o to, że „robię z niej mięsożerkę”, a przecież dokładnie tak to by wyglądało.

        @Annimula, przykro mi, że znajdujesz się w takiej sytuacji, że inni oceniają Cię z góry nie mając pojęcia o Waszym życiu w ogóle…

  • Sylwia

    Przykro mi, ze ludzie zadaja takie pytania jak ostatnie. Tobie czy komukolwiek innemu. To samo z jezykiem polskim, ogladalam jedna vlogerke Polke mieszkajaca w Holandii ktora nie uczyla dziecka polskiego I w komentarzach wielki bol dupy-serio?
    Moi hosci, obojd Holendrzy tez zdecydowali mowic w domu po angielsku. Bylam troche zdziwiona ale nigdy nie wyjechalam z lekcja madrosci zyciowych o plusach dwujezycznosci. Mysle, ze maja sprawny mozg I przedyskutowali to wczesniej :p.
    Ja mam pytanie o relacje z matka Nate-cieszy sie, ze zostala drugi raz babcia?:D

    • Aga

      Podasz mi nazwę kanału? Ciekawa jestem :).
      „Mysle, ze maja sprawny mozg I przedyskutowali to wczesniej” – idealne podsumowanie tematu ;).
      A na Twoje pytanie odpowiem w którymś z kolejnych postów!

      • Sylwia

        m.youtube.com/watch?v=hLIWVgv9Fzs

      • Aga

        Dzięki!

  • Ktoś

    Cieszę się, że taka osoba jak Ty wyjechała z Polski 🙂

    • Aga

      Nie mam pojęcia co masz na myśli mówiąc „taka osoba jak Ty”, ale jedyna odpowiedź, jaka przychodzi mi do głowy to fakt, że ja również się cieszę ;).

    • aYaTH

      A mnie drogi „Ktosiu” martwi, ze ktos taki jak ty pozostal w Polsce 😱😨…nie jestes zbyt dobra wizytowka naszego Kraju….no i coz „life is brutal” 😒
      P.S. „ty” uzylam celowo bo na szacunek tez trzeba sobie zasluzyc

      • Aga

        Dorota :)) Spoko, ja się nie przejmuję!

  • Paula

    USA leżą na naturalnej bombie – superwulkanie Yellowstone. Może nie warto jednak palić za sobą mostów? Może się okazać, że stara Europa wcale nie jest taka zła.

    • Aga

      Te mosty, które nadawały się do spalenia, już dawno zostały spalone, więc do nich powrotu nie ma. Czy jeszcze jakieś są? Nie wiem sama. Zaznaczam również, że ja opowiadam głównie o Polsce, bo po innych krajach w Europie co prawda podróżowałam, ale żadnego innego nie znam na tyle, by wyrobić sobie jakąkolwiek opinię.
      Powiem Ci, że wiele różnych powodów dostałam, ale Twój przebija wszystkie i aż sobie zapisałam w notesie :D. Odbierz to jako komplement!

  • Cyferka123

    Apropo dwujezycznosci polecam Wam ten filmik na yt pt. Dlaczego Victoria nie mówi po polsku?! Do mnie trafil;-) a reszta to juz oczywiscie Twoja prywatna sprawa Aga 😉 wasze dziecko i wasze decyzje xd Sama niedlugo wyjezdzam za granice i myślimy już o dziecku z chlopakiem. Ale nas duzo laczy z Polską i Rodzina,wiec na pewno poslemy nasze dziecko do polskiej szkoly.

    • Aga

      Oglądma Kretkę! 🙂 Widziałam więc ten filmik i dowiedziałam się rzeczy, o których w sumie nie myślałam wcześniej.
      Powodzenia! Gdzie wyjeżdżacie?

      • Cyferka123

        Anglia, takie to pospolite 😀

      • Aga

        Pospolite czy nie – ważne, żebyś była szczęśliwa :))

  • Stefan

    Hej Aga!

    Mam pytanie – troche zawile i pewnie predzej powinienem skierowac je do jakiegos prawnika ale widze, ze masz spore doswiadczenie, wiec moze akurat pomozesz koledze! 😉
    Mianowicie jestem swiezo po slubie z obywatelka amerykanska (swoja droga wielkie dzieki za liste dokumentow potrzebnych do wyslania w Twoim wpisie na ‚starym’ blogu!). W sieprniu/wrzesniu chcielibysmy poleciec do Polski zeby zona i tesciowie sie w koncu poznali osobiscie 😉 Moj status wizowy na ta chwile to wazna wiza turystyczna do dnia 24 sierpnia 2016. Papiery w sprawie zielonej karty dopiero kompletuje i bede wysylal pewnie przed koncem maja. I tutaj pytanie – czy moge poleciec do PL i wrocic nie majac jeszcze zielonej karty? Czy powinienem (lub nawet musze) czekac w USA az dostane fizycznie do reki moja zielona karte?

    PS – Bardzo mnie smieszy ta „spina” w komentarzach na temat nauki jezyka polskiego 😉

    Pozdrawiam z Augusta, GA
    Stefan

    • Aga

      Hej 🙂

      Można podróżować w trakcie czekania na decyzję o przyznaniu zielonej karty, o ile ma się dodatkowy dokument, który do tego upoważnia. Nie pamiętam, jak on się nazywa… Biały paszport? Nie jestem pewna, ale jak wpiszesz w google traveling while waiting for a green card to coś Ci powinno wyskoczyć. Bez tego nie można.

      ALE! Nigdy nie natknęłam się na nic konkretnego w przypadku jak Twój, kiedy masz wizę turystyczną, więc nie wiem czy potrzebujesz ten dodatkowy dokument, czy nie. Ja osobiście bałabym się cofnięcia na granicy, a wtedy musiałbyś czekać na decyzję w Polsce. No ale jak już napisałam – nie wiem jak to wygląda w kwestii prawnej. Zadzwoń do USCIS, oni Ci powinni powiedzieć 🙂

      Pozdrowienia! I powodzenia 🙂