#33 Śniadanie z Agą – moje życie to chaos! Pozytywny, oczywiście. | April ma już miesiąc!

W minionym tygodniu…

…wróciliśmy z naszej wycieczki, co nie należało do najłatwiejszych czynności, bo żal było opuszczać „raj na ziemi”. A gdzie byliśmy? Najpierw polecieliśmy do Silver Falls w stanie Oregon (ok. 1,5-2h drogi od Portland), gdzie spędziliśmy 5 i pół dnia, a następnie na kolejne 3 dni polecieliśmy na Maui, czyli na drugą co do wielkości wyspę na Hawajach. I właśnie to miejsce ciężko było nam opuścić… Byłam ja, Nathan i April, bo Alicia po pierwsze nie chciała lecieć, a po drugie miała szkołę, więc też nie za bardzo mogła. Dlaczego akurat teraz i dlaczego akurat Silver Falls? Opowiem Wam o tym na pewno! Mam też w końcu zdjęcia do pokazania 😉 (jedno z nich możecie zobaczyć w fotce głównej tego postu).

…zrobiło się u nas naprawdę gorąco, czyli mamy po 30 stopni, co mnie osobiście bardzo się podoba, ale jednocześnie znowu muszę się przyzwyczaić od nowa. Krem z filtrem to teraz mój najlepszy przyjaciel!

…pierwszy raz od urodzenia April wyszłam sobie sama na dwór, a Nate został z małą. Tzn. pojechałam do Publix kupić coś do jedzenia, więc szału nie było, no ale liczy się sam fakt. Trochę tak dziwnie mi było, mówiąc szczerze. Czułam, że nie powinno mi to zająć zbyt dużo czasu, i że powinnam wrócić jak najszybciej.

…zdałam sobie sprawę z tego, że zapomniałam ogarnąć bilety na koncert Beyonce w Atlancie, który jest 1 maja! Tzn. na początku próbowałam kupić, ale oczywiście wszystkie się wyprzedały, a zawsze tak jest, że prędzej czy później jakieś wracają. Pomyślałam więc, że poczekam i sprawdzę „niedługo”, ale potem już myślami byłam zupełnie gdzie indziej i w końcu zapomniałam całkowicie. I powiem Wam, że mimo tego, że Beyonce uwielbiam, to na koncert tym razem zwyczajnie nie chce mi się iść. Wpływ na to na pewno ma fakt, że jestem non stop śpiąca i zaaferowana April, ale też pewnie i to, że byłam już na dwóch koncertach, więc nie ma żalu, który bym miała, jakbym nigdy jej nie widziała.

…nie miałam na nic czasu :O. Łącznie ze snem. Czasem jak April śpi to sobie myślę, że mogłabym uciąć sobie drzemkę, ale później przypominam sobie, że miałam zrobić to i to, i tamto… I w końcu wybieram co innego, bo mam wrażenie, że spanie to marnowanie czasu w takiej sytuacji. No i nadal nie rozpakowałam torby ze szpitala ;).

…poparzyłam sobie podniebienie do tego stopnia, że do tej pory mnie boli nawet jak dotykam językiem, nie wspominając nawet o jedzeniu, a mycie zębów to katorga :(. Jakieś sposoby na szybsze gojenie czy po prostu muszę czekać?

 

Do obejrzenia

Klasyka! „Gliniarz z Beverly Hills„. Niedawno obejrzałam sobie wszystkie części raz jeszcze i znowu się uśmiałam. I Eddy Murphy – mistrzostwo! Uwielbiam go jako aktora i jego śmiech mnie po prostu rozwala. Także polecam :).

 

Piosenka tygodnia

Dziś wracam do Matta Pokory, któremu wierna jestem od 9 lat i tak już zostanie chyba do końca. Poniższy klip jest w wersji francuskiej, ale istnieje też wersja po angielsku, więc jeśli wolicie posłuchać po angielsku to klikajcie TU. Osobiście uważam, że francuska jest lepsza.

M.Pokora – Mirage from KARIM OUARET French Director on Vimeo.

 

Blog

Już dawałam znać na Facebooku, że piszę post, w którym odpowiem na te z Waszych pytań, które się powtarzają lub o których i tak chciałam wspomnieć w notce. Dotyczą one tak naprawdę wszystkiego – począwszy od au pair po moje życie prywatne – więc jeśli ktoś z Was ma coś, czego chciałby się dowiedzieć to dawajcie znać w komentarzach, a post pojawi się w najbliższy czwartek.

A w międzyczasie powspominajmy, co działo się rok temu…

Miniony tydzień… | Facebook! | Jak najlepiej nauczyć się angielskiego? Moje sposoby.

Aplikowanie o zieloną kartę po ślubie z obywatelem USA – krok po kroku.

I dwa lata temu…

„Egg hunting”, plany na wakacje, Alicia i Nathan cali i zdrowi + zdjęcia.

Szkoła | Callaway Gardens | Beyonce w Atlancie

 

***

 

April ma już miesiąc!

0425160942

Ktoś nie chciał zapozować ;).

Jak ten czas leci, co? Niesamowite to jest, ale mówiłam to już chyba milion razy na tym blogu, że czas pędzi jak szalony i nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Podsumuję tutaj ten miesiąc skupiając się na mnie, a o April napiszę innym razem.

Uwaga, w tym akapicie może być małe TMI, czyli „too much information” (dosłownie: „zbyt dużo informacji”) ;). Jeśli chodzi o mnie to czuję się naprawdę dobrze. Nie miałam żadnych problemów z gojeniem i dochodzeniem do siebie, z czego bardzo się cieszę. Wiecie, że w czasie całej ciąży obejrzałam tysiące filmików na YouTube i większość kobiet opowiadała o czasie połogu ze szczegółami, co było super, bo mogłam posłuchać jak to wszystko wygląda i dowiedzieć się wszystkiego z różnych stron i od różnych osób. Przygotowana więc byłam na coś mega nieprzyjemnego i niekomfortowego łącznie z noszeniem pieluch dla dorosłych koniecznym przez obwite krwawienie, co niektóre kobiety muszą robić! Na szczęście obeszło się bez tego i naprawdę muszę powiedzieć, że wszystko przeszłam bardzo łagodnie i w sumie głównym problemem był dyskomfort, który czułam przez pierwsze 2 tygodnie no i przez pierwsze 4-5 dni strasznie dziwnie mi się siedziało, chociaż nie czułam bólu. Mimo tego wszystkiego nadal jestem ostrożna i np. gdy idę na spacer z April to wciąż mam obawy przed zbyt długim chodzeniem i w sumie nie wiem czemu. Chyba mam w głowie jakąś taką małą blokadę, której mam nadzieję pozbyć się jak najszybciej. Dziś mam pierwszą wizytę u lekarza po porodzie i ciekawa jestem, co mi powie.

Jako że wrzucałam Wam zdjęcia mojego rosnącego brzucha (za którym tęsknię!), to teraz wrzucę Wam mały zbiór zdjęć mojego malejącego brzuszka ;). Jeśli ktoś zastanawia się, jakie to uczucie tak od razu po porodzie, to chętnie powiem z mojego doświadczenia… Uczucie jest dość dziwne, bo nagle znika tak naprawdę większość tego, co było i już nie mogę położyć sobie dłoni na brzuszku, bo nie ma na czym. To jedna sprawa. Drugą jest to, że wszystkie wewnętrzne organy mają o wiele więcej miejsca i zaczynają się przesuwać, by wrócić na swoje miejsce, które w ciąży ustąpione było dziecku i to też jest dość dziwne, bo miałam wrażenie, że naprawdę czuję, jak mi się wszystko tam przestawia! A już zwłaszcza jak chodziłam, bo jak siedziałam to nie było to odczuwalne. Przez pierwsze 2-3 dni ciężko było mi się całkiem wyprostować i akurat to nie wiem czym było spowodowane. No i brzuch był jak galareta. Jak dźgnęłam lekko jednym palcem z jednej strony to zaraz cały się trząsł haha Z przodu brzucha nadal mam troszkę pozostałej skóry, ale to się spokojnie ogarnie. Na biodrach mam troszkę więcej tłuszczyku, niż miałam wcześniej, co Nate nazywa „love handles” ;), ale to też nie pozostanie mi na stałe, chociaż w sumie nie przeszkadza mi to. No i tatuaż wygląda całkowicie normalnie, więc to lekkie rozciągnięcie pod koniec ciąży wróciło do normalnego stanu, czego się spodziewałam oczywiście. Karmienie piersią sprawia, że macica się napina i obkurcza dzięki czemu szybciej wraca do normalnego rozmiaru, ale jednocześnie przez jakieś 2 pierwsze tygodnie czułam takie bóle jakby miesiączkowe, które pojawiały się przy niektórych karmieniach. Teraz już pojawiają się one bardzo spodarycznie i zazwyczaj tylko wtedy, gdy April dość głośno płacze.

postpartum

Jeśli chodzi o mój przypadek to dość szybko wszystko mi spadło, jak możecie zobaczyć na zdjęciach. W dniu porodu ważyłam 76 kg, co oznacza, że w ciąży przytyłam w sumie 10.8 kg, z czego 3.5 kg było wagą April. Dzień po porodzie ważyłam 70 kg, tydzień po 66 kg, a dziś waga wskazała 64, czyli w sumie na chwilę obecną ważę 12 kg mniej niż na sam koniec ciąży. W sumie to jest trochę dziwne jakby tak wziąć pod uwagę fakt, że biust waży więcej no i nadal mam trochę więcej na biodrach… Z czego więc schudłam aż tak?! To już jest mniej niż przed ciążą, z czego nie jestem za bardzo zadowolona, bo pamiętam, jak walczyłam, by trochę przytyć, więc mam nadzieję, że nie spadnie mi już nic. Chociaż powiem Wam, że różnie może być, bo widzę tendencję malejącą mimo tego, że jem normalnie i w ogóle nie byłam na żadnej diecie. Podobno karmienie piersią tak wpływa na spadek wagi, nie wiem. Ah, no i na pewno brak snu i stres, który towarzyszył mi przez kilka pierwszych dni, też miały tu jakiś wpływ! No, wszystko staje się jasne, heh.

 

To chyba tyle na dziś. Post pojawił się trochę później niż rano, ale ważne, że w ogóle się pojawił, prawda?! Teraz lecę się ogarnąć, nakarmić małą i lecę do lekarza…

Do czwartku!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Annimula

    Fanie, ze już wróciłaś. Opowiedz jak to było lecieć tak daleko z takim małym dzieckiem. Ja chyba bym się nie podjęła takiej długiej podróży. Ledwo sobie dawałam radę będąc w domu z 2-tygodniowym synkiem.

    A jeśli chodzi o chudniecie to ja tez tak miałam – jadłam jak ciężko pracujący facet, a traciłam na wadze. Fajne czasy 😉

    • Aga

      Na pewno opowiem!
      W takim razie przybijam piątkę! 🙂

  • Justyna

    April jest prześliczna! Już nie mogę się doczekać zdjęć z waszych wakacji 😉 Wow, faktycznie dużo schudłaś, jestem ciekawa czym to rzeczywiście jest spowodowane, może jednak tym stresem i małą ilością snu…. Pozdrowionka z ośnieżonego Zakopanego 🙁 Zazdroszczę ci tych 30 stopni!!! 😀

    • Aga

      Też uważam, że jest prześliczna :D. Na pewno tak, a poza tym ja w sumie nigdy nie miałam problemów z wagą, więc to też zapewne jakoś zadziałało.
      Ośnieżonego?! Po mince wnioskuję, że nieszczególnie Ci się to podoba. Wysyłam trochę słońca!

      • Justyna

        No niestety nie za bardzo ,bo jest już prawie maj a co drugi dzień pada śnieg a na następny dzień słońce go stapia…I tak w kólko.Istne szaleństwo 😀

      • Aga

        No to współczuję :O

  • Hania

    Nasza blogowa księżniczka rośnie jak na drożdżach-już miesiąc!:))) Świetnie wyglądasz!Super,że mała już zaliczyła wakacje-co niektóre polskie mamy by Cię tutaj zjadły:)My zabraliśmy młodą na polskie Hawaje-czyli Bałtyk-jak miała 3 miesiące-strasznie się bałam:)Potem dopiero jak miała 2,5 roku zaliczyliśmy Dominikanę.Czekam na zdjęcia z Maui:)

    • Aga

      Dzięki! 🙂 Co do tego zjedzenia mnie to oczywiście zdaję sobie z tego sprawę. Bałaś się, ale rozumiem, że wszystko poszło ok? 🙂 Ja się trochę stresowałam, bo nie miałam pojęcia, jak wszystko pójdzie.

  • Mimbla

    Ad.poparzone podniebienie: sposób mojej babci to płukać buzię kwaśnym mlekiem albo maślanką. Myślę, że kefir czy jogurt też dałyby radę. Nie wiem tylko czy akurat Ty możesz, bo to produkty odzwierzęce.
    Zazroszczę Ci spadku z wagi 🙂
    pozdrawiam

    • Aga

      Móc mogę, ale nie chcę, więc chyba po prostu poczekam aż się zagoi ;P

  • Natalia

    Faktycznie szybko wróciłaś do formy! Ja dopiero po 6 mies odzyskałam dawna wage-teraz-8miesiecy po waże juz mniej:) oczywiscie nie bedąc nażadnej diecie bo karmie piersią:)
    I domysłam się ze jesteś zmeczona-tak jak skomentowałaś na Insta-noszenie dziecka i lepiej nie odkładac do łóżeczka:) Ale moge Cie uspokoić-te czasy juz minęły:)
    PS. Super tablica informacyjna dla April!

    • Aga

      Z jednej strony „dopiero”, ale z drugiej 6 miesięcy to wcale nie dużo!
      Minęły? Ile trwały? Od samego początku? Ciekawa jestem 🙂

      • Natalia

        Napisze tak-trwały wystarczająco długo jak dla mnie-koło 4 miesiąca juz nie nosiłam tak dużo jak na początku:) a teraz, to juz naprawde sporadycznie, bo jednak mała woli raczkować:)

      • Aga

        Rozumiem! No to zobaczymy jak będzie w moim przypdku, bo w końcu każde dziecko jest inne 🙂

  • J

    Pokażesz pokój malutkiej? 🙂

    • Aga

      Taaaak 🙂

  • Ja

    Hej mam pytanie,
    Jako ze przy aplikacji o zielona kartę trzeba udowodnić ze maz ma pieniądze i utrzyma małżonkę poszukuje odpowiedzi na pytanie czy jest jakies minimum kwoty jaka musi mieć na koncie by być sponsorem?
    Dziękuje z góry za odpowiedz