#29 Śniadanie z Agą i kolejna animacja do polecenia! | 38. tydzień ciąży – staję się niecierpliwa!

W minionym tygodniu…

…nie działo się nic szczególnego, szczerze mówiąc. Jakoś tak mega szybko mi ten tydzień przeleciał. Miałam kilka rzeczy do roboty i chociaż nie jakoś bardzo dużo, to jednak wystarczająco dla mnie w moim aktualnym stanie, by być zmęczoną.

…w piątek spotkałam się z Jagodą w Cafe Sunflower, czyli w bardzo fajnej restauracji wegańskiej, gdzie – według mnie – mają pyszne jedzonko i jeszcze lepsze ciasta! No mówię Wam :D. Jak tak sobie siedziałyśmy to w którymś momencie dostałam smsa od Nathana z pytaniem gdzie jestem, więc mu odpowiedziałam i zapytałam czemu pyta, a on do mnie, że przyjechał do domu wcześniej, by świętować moje urodziny. A ja tak, ojaaaaa, kompletnie się nie spodziewałam! Takie to było fajne :))) Musiał na mnie czekać godzinę, więc trochę posprzątał w domu przez ten czas 😀 W ogóle nie mam pojęcia, co się działo w Atlancie tego dnia, ale było wszędzie tyle aut, że miałam wrażenie, iż jechałam jak żółw. Jazda w jedną stronę zajęła mi 42 minuty, co jest i tak ciut więcej niż normalnie, bo oczywiście był wypadek po drodze. Droga powrotna natomiast zajęła mi ponad godzinę…

…matka Alicii wróciła z Chin, więc spędzają ten weekend razem. Ja i Nate pojechaliśmy wczoraj do nowego miejsca na spacer i nie mogłam już iść tak długo, jak tydzień temu. Wpadliśmy też do Ikei i nie dość, że strasznie mnie irytowali ludzie, którzy łazili jak takie śnięte krowy, co to myślą, że są jedynymi osobami w sklepie i jeszcze ci tacy zostawią wózek po środku przejścia i odejdą gdzieś dalej… No dajcie spokój!!! To w dodatku nie mieli tego, co chciałam, a ja nie pomyślałam, by sprawdzić wcześniej w internecie no i wyszliśmy bez niczego, tzn. z moimi nerwami na wyższym poziomie tylko :P. W ogóle jakaś kobieta z mężem szli przed nami jak już wychodziliśmy, ale nie jakoś bardzo blisko, w takiej normalnej odległości, normalnym tempem i tak dalej. I ta kobieta odwróciła się do nas i tego swojego męża złapała dość mocno za ramię i mu powiedziała: „uważaj, bo blokujesz jej drogę, zejdź trochę!!” i to było takim tonem, jakby miała go zaraz zastrzelić. On się odwrócił i zaczął przepraszać, ona go zepchnęła trochę na bok. Ja tak patrzyłam i nie za bardzo wiedziałam o co chodzi, bo nie słyszałam do końca co ona mówiła, a słyszałam tylko ten dziwny ton i potem dopiero Nathan mi powtórzył. Wiecie, co było najlepsze? Nikt mi nie blokował żadnej drogi, oni szli prosto, my skręcaliśmy w lewo, nie byliśmy nawet aż tak blisko siebie… Dziwna kobieta, współczuję mężowi.

 

Do obejrzenia

Razem z Nathanem i Alicią poszliśmy do kina na „Zootopia”, po polsku „Zwierzogród”. Jakiś czas temu widziałyśmy zapowiedzi i stwierdziłyśmy, że fajnie byłoby się wybrać na ten film, więc ostatecznie zabrałyśmy też Nate’a. Powiem Wam, że całkiem spoko ta animacja! Podobała mi się, nie śmiałam się co prawda non stop, ale były momenty, które mnie rozbawiały – szczególnie scena z leniwcami. Generalnie siedziałam z zaciekawieniem, bo tym razem Disney zaserwował coś innego, niż do tej pory. Nie była to taka zasłodzona historia miłosna ze wzruszającymi i „pouczającymi” momentami, tylko właśnie coś innego. Nie chcę tu za dużo gadać w razie, jakby ktoś z Was chciał obejrzeć. Dodam tylko, że niektóre sceny przerażają dzieci, więc raczej nie zabierałabym na ten film dzieci załóżmy 3letnich, chyba że niczego się nie boją :). Szkoda trochę, że tłumaczenie odbiega od oryginalnych tekstów w niektórych momentach, no ale trudno.

 

Piosenka tygodnia

Wiem, że już kiedyś daaawno dawałam tę piosenkę, ale ostatnio leciała gdzieś w jakimś sklepie i znowu tak mi w głowie siedzi. Bardzo ją lubię, więc polecam!

 

Blog

Najpierw dla wszystkich au pair, które zmagają się z taxem! Jakiś czas temu napisałam ten post, w którym wyjaśniłam wszystko dokładnie jeśli chodzi o to, jak wypełnić formularz, skąd go wziąć, jak zapłacić i tak dalej. Niedawno dodałam też odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Zapraszam więc serdecznie do obczajenia tej notki! Jakbyście mieli jakieś dodatkowe pytania to zostawiajcie komentarze pod tamtym postem i na pewno na wszystkie odpowiem, o ile będę umiała.

Au Pair & tax – płacić czy nie? Kilka przydatnych informacji.

A teraz wróćmy pamięcią na rok wstecz…

Słowo na temat komentarzy oraz kilka słów na temat kilku ostatnich dni.

I ta przepowiednia Alicii dwa lata temu!

„Jeśli będziesz tu w swoje urodziny to będzie oznaczało, że zostaniesz na zawsze” – Alicia przepowiada przyszłość 😉

 

W internecie

Na Facebooku jest grupa o nazwie „Co jedzą polscy weganie”, w której ludzie dzielą się zdjęciami swoich potraw czy też zakupów (polecam tym, którzy próbują żyć wegańsko w Polsce, bo sporo przydatnych informacji możecie tam znaleźć). Ostatnio jedna z członkiń wrzuciła zdjęcie… wegańskich jajek. Jeśli jesteście ciekawi o co mi chodzi to zajrzyjcie TUTAJ. Na tej stronce, jak zjedziecie niżej, macie też ciekawe informacje dotyczące produkowania prawdziwych jajek. Natomiast na TEJ stronie przeczytać możecie co nieco o składzie tych „jajek” oraz wskazówkach, gdzie można je zakupić. Piszę o tym tutaj, bo niedawno dodawałam post o weganizmie (część 1 / część 2), ale wtedy o istnieniu tego jeszcze nie wiedziałam, więc to takie małe uzupełnienie. Powiem Wam, że wiedziałam, iż w wersji wegańskiej można znaleźć wszystko, co tylko się da, ale żeby jajka?! Zaszokowało mnie to :D. Przypuszczam, że jest to w formie jakiegoś proszku po prostu. Jak kupię i wypróbuję to dam Wam znać!

 

***

 

38. tydzień ciąży

Dziecko: ciężko powiedzieć, ile dziecko waży – teraz już różnice między bobasami mogą być spore i każde maleństwo przybiera na wadze w swoim tempie (ciekawostka: ja urodziłam się ważąc 4,5 kg i mierzyłam 62 cm). Ogólnie mała jest już gotowa do życia poza moim łonem i teraz trzeba tylko czekać na moment, aż zechce jej się wyjść. Ilość płynu owodniowego dalej się zmniejsza i dziecko dalej przybiera na wadze, więc ma coraz mniej i mniej miejsca do poruszania się. Jej paznokcie wciąż rosną, ale dalej pozostają bardzo miękkie i twardnieć zaczną dopiero jakiś czas po urodzeniu.

Jak się czuję? Raczej bez zmian już teraz. Ogólnie czuję się zmęczona nie tylko fizycznie, ale też psychicznie, jednak poza tym nie jest źle.

Waga? W chwili obecnej ważę 74.84 kg, czyli 0.81 kg więcej niż tydzień temu. Ciekawe czy to moje dziecię przybierające na wadze, czy ja zaczynam odkładać tłuszczyk :D.

Jedzenie? Mój apetyt był i jest na normalnym poziomie. Nie czuję się głodna non stop ani nie mam żadnych zachcianek, więc całkiem spoko.

Brzuszek? No raczej nie powinien mi już rosnąć… Ale obniżył się i to jest odczuwalne. Teraz jest mi jeszcze ciężej zakładać skarpetki czy buty lub też wsiąść i potem wysiąść z samochodu. Ciężko mi bardzo schylić się po cokolwiek i żeby dać Alicii buziaka na dobranoc to albo ona musi wstać, albo ja muszę najpierw usiąść na podłodze i dopiero potem nachylić się nad nią nieco. Mała schodzi coraz niżej i czuję, jak mi tam naciska na wszystko głową kopiąc mnie jednocześnie w żebra… co nie jest komfortowe. Ale ogólnie lubię mój brzuch i to, że mogę ją czuć w środku :).

Rozstępy? Brak.

Spanie? Oczywiście nadal budzę się w celu pójścia do łazienki, ale jakiś czas temu przestałam pić jak głupia przed snem, więc nie budzę się co dwie godziny, tylko rzadziej. Śpi mi się ciut lepiej i mogę spać dłużej, jeśli nikt/nic mnie nie obudzi.

Humorki? Jestem przerażona tym, że nie wiem, czego się spodziewać w ciągu najbliższych dni! Mała może się urodzić za dwa tygodnie, ale równie dobrze mogłaby się urodzić i jutro jutro. Nie lubię żyć w takiej niewiedzy.

Inne objawy? Czuję się taka… ociążała. Nie jestem opuchnięta ani nic, ale no czuję się jak taki wieloryb, co to chodzi jak kaczka :D. W sumie to wczoraj mi tak masakrycznie dłonie spuchły, że aż mnie bolały, ale przeszło po jakimś czasie. Od dłuższego czasu miałam skurcze, których w ogóle nie czułam, ale teraz jakoś od kilku dni już zaczynają być odczuwalne. Nie bolą, ale nie są jakoś bardzo komfortowe.

Coś innego godnego zanotowania? Dzisiaj podam Wam tu troszkę więcej szczegółowych informacji ;). Od jakiegoś czasu codziennie chodzę na spacery. Po co? Po to, by pomóc małej zejść niżej i niżej, by moja szyjka macicy zaczęła się bardziej otwierać. Ogólnie oczywiście miałam kolejną wizytę u lekarza i trochę pogadaliśmy o terminie i tak dalej. Mój szpital nie pozwala na to, by kobieta była w ciąży dłużej niż 41 tygodni, czyli nie więcej niż pełny tydzień po terminie. Wiem, że jest wiele szpitali z taką samą zasadą, ale są też i takie, gdzie kobieta może być w ciąży nawet i dwa tygodnie po terminie. No ale mniejsza z tym. Dziś zaczął mi się 39. tydzień. Doktor powiedział mi, że dziecko jest w genialnej pozycji, że moja szyjka macicy i ogólnie wszystko jest miękkie, więc to też dobrze. Powiedział również, że według niego moja córka urodzi się wcześniej, no ale to tylko takie przypuszczenie, bo tego nikt nie może przewidzieć na pewno. Jako że ja chcę rodzić naturalnie, za wszelką cenę chcę uniknąć wywoływania porodu za pomocą okscytocyny. Jeśli dotrwam do wizyty we wtorek/środę nie w ten, ale w następny tydzień, to będę musiała zapisać się na wywołanie porodu najwcześniej w dzień, na który mam wyznaczony termin (28 marca), a najpóźniej 4 kwietnia. Mogę wybrać sobie jaki dzień chce, jaką godzinę chcę i mogę np. poprosić o konkretnego lekarza. Jednak, jak już wspomniałam, wolałabym tego uniknąć. Dlatego też lekarz powiedział, że mogę już zacząć robić inne rzeczy, które mogłyby przywołać więcej skurczy, które pomogłyby otworzyć moją szyjkę macicy. Ostatnim razem moje rozwarcie dalej wynosiło 1 cm i generalnie plan jest taki, by zrobić „membrane sweep” w czasie następnej wizyty (w najbliższą środę), ale muszę mieć min. 2 cm rozwarcia, bo inaczej to nie zadziała. Starałam się ogarnąć polskie tłumaczenie tego wyrażenia, ale szczerze nie wiem, jak to przetłumaczyć, więc jakby ktoś wiedział, to zostawcie komentarz. Ciekawa też jestem czy robią to w Polsce! Chodzi tu o to, że lekarz lub położna wkłada palec w otwarcie szyjki, a następnie łagodnie, ale jednocześnie stanowczo przesunie palcem dookoła. To ma za zadanie oddzielić błonę oddzielającą torbę z płynem owodniowym od szyjki macicy. To natomiast uwalnia hormon o nazwie prostaglandyn, który może wywołać akcję porodową. Może wywołać i często działa, ale z drugiej strony nie musi, więc to też nie jest pewna sprawa. Tak czy siak spróbuję i zobaczymy, co się stanie. Ciekawa jestem, jak to wszystko teraz wygląda i czego dowiem się w środę…

 

Do następnego!

Aga

EMAIL
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram
SHARE
  • Antek

    To o czym piszesz to masaż szyjki macicy. Mogą Ci założyć cewnik Foleya, zamiast oksytocyny. Ja miałam termin na 8 a urodziłam 14, w piątek na izbie przyjęć miałam masaż szyjki, a na drugi dzień czyli 13 mieli mi zakładać cewnik ale dzięki temu że była sobota i ordynatora nie było miałam czekać do poniedziałku. Dzięki temu urodziłam sama bez żadnych „wspomagaczy”. Także ja bym się nie spieszyla z oksytocyna jeśli ciąża przebiega bez komplikacji można urodzić do 2 tygodni po terminie.

    Życzę powodzenia i pozdrawiam

    Głowa do góry każda z nas jest inna

    • Aga

      Żaden z lekarzy nie wspominał mi o żadnym cewniku i wśród wszystkich filmików amerykańskich dziewczyn, które oglądałam w ciągu ostatnich 9 miesięcy – a było tego sporo 😀 – tylko jedna wspomniała, że miała coś takiego założone. Śmiem więc przypuszczać, że u mnie tego nie robią. Tak czy siak, poczytałam trochę o tym, bo jesteś pierwszą osobą, która mi o tym powiedziała i byłam ciekawa. Powiem szczerze, że ta opcja też mi się nie podoba za bardzo. Sporo kobiet, które to miały opisuje, że było to bardzo nieprzyjemne, a i tak w wielu przypadkach kończyło się okscytocyną lub/i cesarką. Cieszę się więc, że u Ciebie nie było żadnych tego typu doświadczeń i wszystko poszło okej! 🙂

  • Marysia

    Z ciekawości wygooglowałam – po polsku „odklejenie dolnego bieguna jaja płodowego”. Nie dziwię się, że używa się angielskiej wersji!

    Trzymam kciuki za Ciebie i Malutką 🙂 (i koniecznie opisz potem ból w skali od 1 do 10!)
    W ogóle wiesz, że jak w pewnym momencie przestaniesz się udzielać na grupie to cztery tysiące dziewczyn będą się zastanawiać czy właśnie rodzisz?

    • Aga

      Co za nazwa! 😀
      Dzięki za kciuki! Haha nie no, może nie wszystkie będą się zastanawiać 😀

  • Annimula

    Powiem Ci szczerze, ze teraz codziennie do Ciebie zaglądam na bloga, żeby sprawdzić czy Mala juz sie urodziła czy nie 🙂

    P.S We wloskiej IKEI jest tak samo jesli chodzi o ludzi. Plus jeszcze po zakupach często porzucają wózki na środku parkingu i jest problem z wyjechaniem. Dlatego chodzę tam tylko w godzinach gdy jest najmniejszy ruch i nigdy w weekend

    • Aga

      Też jesteś niecierpliwa, jak ja 😀
      Ehh, następnym razem też będę jeździć w tygodniu. Może będzie lepiej 😉

  • Mimbla

    O rany, Aga, tuż tuż i rodzisz! A dopiero gratulowałam Ci ciąży… Zaczynam panikować 😉

    • Aga

      O nie, nie panikuj! Jak Ty zaczniesz, to i ja spanikuję ;D